fbpx

Małymi krokami buduje się dobro. Ekomisja Anny Dereszowskiej

Małymi krokami buduje się dobro. Ekomisja Anny Dereszowskiej
Anna Dereszowska (fot. Krzysztof Kuczyk/Forum)

Wizja, że niedługo wiele gatunków zwierząt będziemy znać tylko z ogrodów zoologicznych, napełnia smutkiem, ale nadzieję daje edukacja ekologiczna. Aktorka Anna Dereszowska opowiada o akcjach społecznych, którym kibicuje, i swoich drobnych ekouczynkach.

Nawyki dla planety

W moim domu dokładnie segregujemy śmieci i oszczędzamy wodę. Mieszkam w dzielnicy, która nie ma warszawskiej kranówki, dlatego kupujemy wodę w dużych butlach i po przefiltrowaniu przelewamy do bidonów. W pobliżu jest sklep garmażeryjny „Leniwa pyza”, w którym jedzenie pakuje się w papier, a w koszyczku leżą różne siatki i torby, które można pożyczyć. Wszyscy się do tego przyzwyczaili i rewelacyjnie to funkcjonuje. Chodzę do tego sklepu z wielką przyjemnością. Wybieram takie miejsca, nawet gdy są odrobinę droższe. Niedawno stałam się uczuleniowcem, dokładnie nie wiem, na co tak reaguję, ale przecież nie jest to bez przyczyny, zwracam więc uwagę także na to, żeby używać jak najbardziej naturalnych proszków do prania i środków czystości, bo w składzie tych chemicznych są substancje żrące, z którymi potem mamy bezpośredni kontakt. W ten sposób dodatkowo dbam o siebie i o rodzinę.

W trosce o lasy staram się jak najmniej drukować. Scenariusze czytam w wersji elektronicznej, a kiedy już naprawdę potrzebuję mieć coś na papierze – wykorzystuję stare kartki, które odzyskuję nawet ze zbindowanych wydruków. Daję je też dzieciom do rysowania, zamiast kupować bloki rysunkowe.

Ekologia od małego

W szkole mojej córki Lenki nie ma plastikowych kubków ani jednorazowych opakowań na obiady ze stołówki. Jeśli ktoś chce kupić danie na wynos, wypożycza pojemnik albo przynosi swój. To budujące. Sama zawsze mam przy sobie kubek termiczny. Razem z Lenką zbieramy nakrętki od butelek, które oddajemy albo w szkole, albo na kortach tenisowych, gdzie gramy. Są przeznaczane na cele charytatywne. Kiedy córka widzi zakręconą butelkę, to wyjmuje ją nawet z koszta na śmieci i zabiera zakrętkę, a butelkę zgniata. Cieszę się, że dbanie o planetę ma już we krwi. Nie trzeba na każdym kroku jej pilnować, a nawet czasem ona pilnuje mnie.

Czy będzie las, gdy nie będzie nas?

Kilka lat temu razem z Pascalem Brodnickim wystąpiliśmy w programie z cyklu S.O.S. dla świata „Ratujmy zielone płuca Ziemi”. Wzięliśmy udział w akcji sadzenia drzew w lasach tropikalnych na Borneo. Jej inicjatorem była pozarządowa organizacja WWF, której misją jest powstrzymanie degradacji środowiska naturalnego Ziemi. Odwiedziliśmy też największy ośrodek pomocy dla osieroconych orangutanów. Te akcje, niestety, na razie niewiele przyniosły, nad czym ubolewam. Smutne, że być może już niedługo nasze dzieci będą kojarzyć niedźwiedzie polarne, pantery śnieżne czy goryle wyłącznie z ogrodami zoologicznymi. Działalność WWF nadal jest mi bliska, wspieram ich innowacyjne programy edukacyjne, na przykład taki, w którym dzieci uczy się odróżniać śpiew ptaków. To oddziałuje na zmysły i przybliża dzieciom naturę, więc jestem przekonana, że uczniowie, którzy wezmą udział w projekcie, później naprawdę będą chcieli o nią dbać. Protesty młodych ludzi przeciw globalnemu ociepleniu pokazują, że ma dla nich znaczenie to, na jakim świecie żyją. I to napawa mnie wielkim optymizmem.

Anna Dereszowska, aktorka oraz wokalistka. Laureatka Plebiscytu Gwiazd Dobroczynności w kategorii „Społeczeństwo”.

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze