Milena Wójcik – laureatka konkursu CCC Team: Kolarstwo jest dla każdego

Milena Wójcik, laureatka konkursu CCC Team (Fot. materiały partnera)

Poznajcie historię Mileny Wójcik – jest jedną z trzech osób, które zgarnęły nagrodę główną  w konkursie CCC Team. Z ekipą techniczną CCC spędziła jeden dzień na trasie jednego z najpopularniejszych na świecie kolarskich wyścigów Giro d’Italia. 

– Kolarstwo kojarzy się nam jako typowo męski, wymagający fizycznie sport, a tak naprawdę to dyscyplina dla każdego. Moja historia jest na to idealnym dowodem – mówi Milena Wójcik. Jako laureatka konkursu wyjechała z ekipą techniczną CCC na Giro d’Italia. Obserwowanie wyścigu z bliska, to marzenie każdego pasjonata kolarstwa. 

#CCCTeamFan

Pierwsza edycja konkursu #CCCTeamFan już za nami! 15 maja kapituła konkursowa wybrała laureatów. Aby wygrać uczestnicy musieli spełnić kryteria formalne oraz merytoryczne. W pierwszym przypadku należało przejechać na rowerze od 100 do 500 km przy użyciu aplikacji Strava Training, a następnie zamieścić zdjęcie z trasy na swoim Instagramie lub Facebooku opatrzone hashtagiem: #CCCTeamFan. Kryterium merytoryczne stanowiła natomiast krótka odpowiedź na pytanie: Co motywuje cię do podjęcia wyzwania #CCCTeamFan? Nagrodą główną był jeden dzień spędzony z ekipą techniczną CCC na trasie jednego z najpopularniejszych na świecie kolarskich wyścigów Giro d’Italia. Jednym z trzech zwycięzców głównej nagrody została Milena Wójcik. Poznajcie jej historię.

Od niechęci do roweru szosowego

Pasję do kolarstwa Milenie próbowali przekazać rodzice, a w szczególności tata, który zabierał dorastającą córkę na rowerowe wyprawy m.in. do Skandynawii. Dla 12-latki wielokilometrowe podróż jednośladem okazały się zbyt ciężkie.
Wówczas nie była to popularna forma podróżowania. W trakcie wyprawy do Skandynawii zraziłam się do roweru na kilka lat. Niechęć była na tyle duża, że nawet nie chciałam mieć własnego roweru – wspomina Milena Wójcik.
Tata Mileny jednak nie zamierzał się poddawać. Po kilku latach znów spróbował, i zaproponował córce kolejną wyprawę – tym razem na Mazury. Milena dostała damski rower, a wybrana przez tatę trasa była niewymagająca i dostosowana do potrzeb początkującego kolarza.
To był strzał w dziesiątkę. Spodobało mi się na tyle, że po powrocie zaczęłam jeździć praktycznie codziennie. Po Mazurach sama planowałam kolejne wyprawy. Najpierw okolice Krakowa, potem zagraniczne wypady na południe – Słowację, Węgry. Kiedy pasja do kolarstwa stawała się coraz większa, pojawiło się zapotrzebowanie na lepszy sprzęt. Z roweru miejskiego przerzuciłam się na treckingowy, a potem już na rower szosowy. Kiedy zobaczyłam jakie możliwości daje mi lepszy sprzęt, postanowiłam spróbować kolarstwa długodystansowego zarówno pod kątem rajdów, jak i zwykłego podróżowania – mówi Milena.

Jeden dzień na Giro d’Italia

Po trzech latach od momentu przejścia na rower szosowy Milena ma na swoim koncie udział w kilku ultramaratonach. W całej swojej kolarskiej karierze przejechała już spory kawał Europy. A ostatnio udało jej się spełnić marzenie nie jednego pasjonata kolarstwa.
Przez przypadek natknęłam się na reklamę konkursu. Jego termin zbiegł się w czasie z moimi przygotowaniami do rajdu „Piękny Wschód”. Wzięłam udział w tym ultramaratonie, i od razu na poczet konkursowego konta nabiło się 260 km. Do tego doszły treningi, weekendowe wypady. Do regulaminowych 500 km, uprawniających do wzięcia udziału w walce o główną nagrodę, zabrakło zaledwie kilkanaście – opowiada Milena.
Rzutem na taśmę „dokręciła” brakujący dystans i ostatniego dnia zgłosiła się do konkursu. Efekt? Główna nagroda w postaci dnia spędzonego na Giro d’Italia.
To było niesamowite doświadczenie, bardzo intensywne. Wspaniałą atmosferę zapewnił dyrektor sportowy, który opiekował się zwycięzcami konkursu. Czułam się jakbym była częścią zespołu. Oglądałam wszystko „od kuchni”. Przekonałam się, jak wygląda praca ekipy technicznej, w jaki sposób pracują z kolarzami. Czyli wszystko, czego nie jestem w stanie zobaczyć na co dzień. Ponadto, pierwszy raz byłam na kolarskiej imprezie światowej klasy – mogłam zobaczyć na żywo najlepszych na świecie zawodników – dodaje Milena.

Kolarstwo to sport dla każdego

Zdecydowanie historia Mileny Wójcik powinna być zachętą do uprawiania kolarstwa. Ona sama podkreśla, że start w rajdach nie wymaga posiadania szczególnych warunków fizycznych. A długotrwałe przygotowania to mit.
– Kolarstwo kojarzy nam się jako typowo męski, wymagający fizycznie sport, a to tak naprawdę dyscyplina dla każdego. Moja historia jest idealnym dowodem. Na rowerze szosowym jeżdżę zaledwie od trzech lat. Przygotowanie się do startu w ultramaratonie, czyli przejechaniu na raz co najmniej 200 km, to kwestia kilku miesięcy. Wymaga przede wszystkim samozaparcia, pozytywnego myślenia oraz regularnych ćwiczeń, które wcale nie są ciężkie. Mając w świadomości to, że w ultramaratonach wciąż startuje niewiele kobiet, pozostawienie w tyle podczas rajdu rosłego mężczyzny daję dodatkową satysfakcję. Liczę, że kobiet w kolarstwie będzie coraz więcej – podsumowuje Milena Wójcik.