Jakie emocje odczuwają zwierzęta?

fot. iStock

Gryzie, niszczy, szczeka, boi się? A kiedy się z nim bawisz, czym go karmisz? Jak ty radzisz sobie z własnym lękiem czy złością – pyta psia psycholożka Anna Gadomska.

W okolicach parku zepsuł mi się samochód. Podeszłam do grupy ludzi z psami, prosząc o pomoc. Brązowy pitbul rzucił się na mnie, a ja poczułam, że to nie on, ale mężczyzna trzymający smycz czuje złość. Czy to możliwe, że pies przejmuje emocje właściciela?

Pies bywa reprezentantem właściciela i może wręcz czuć się do agresji zobowiązany, bo wyczuwa bezbłędnie to, co my czujemy. Emocje zmieniają nasz zapach, oddech, rytm serca, a psy mają węch i słuch doskonały. Pies musi mieć jednak predyspozycje, aby przejmować agresywne emocje. Pitbule są miłe dla ludzi, ale mogą być takim medium. Bonzo, także pitbul, był agresywny nawet w stosunku do podrastającej córki swoich opiekunów i dlatego zostałam przez nich poproszona o pomoc. Dom na uboczu, gdzie mieszkał, wszyscy omijali, jak się wydawało, z jego powodu. Tymczasem Bonzo był tylko delegatem problemów rodziny. Jego państwo byli niechętni bliźnim, choć sobie tego nie uświadamiali. Bonzo łapał zębami, ale nie przebijał skóry, tylko unieruchamiał człowieka – kontrolował tak otoczenie. Tak robią psy niepewne siebie i agresywne. Stąd te mity o psach, które wpuszczają gości, ale już nie wypuszczą. Jak ktoś siedzi w bezruchu, czują się pewnie, ale kiedy ktoś się poruszy, odczuwają to jako zaburzenie swojej przestrzeni i atakują. Bałam się tego psa i, powiem szczerze, tych ludzi też. Pies podchodził do mnie co chwila cały nabuzowany. Sprawdzał, prowokował wzrokiem, a domownicy patrzyli na mnie z niechęcią. Czasem ci, którzy mają konfliktowego psa, tylko po to wzywają psiego psychologa, żeby dostać potwierdzenie: „Nic się nie da zrobić”. Nie chcą refleksji: „Może warto zmienić coś w państwa zachowaniu i nastawieniu wobec Bonzo?”. I kiedy zaproponowałam konkretną pracę, stracili zainteresowanie.

Ale są chyba psy agresywne, choć ich właściciele tacy nie są?

Mam w terapii psy agresywne mające cudnych właścicieli. Czasem muszą brać leki, bo w sytuacji stresowej wpadają w amok i nie można im pomóc metodami psychologicznymi czy behawioralnymi. W wypadku agresji psa liczą się rasa, geny i przeżycia, a nawet jego dieta. Pobudliwość wzrasta na diecie wysokobiałkowej, np. suchej karmie dla psów sportowców. Jeśli je ją pies kanapowiec, to energia go roznosi. Kiedyś uważano, że pies je raz dziennie. Tak, jeśli ma w misce surowe mięso i warzywa, które długo się trawią. Jeśli to sucha karma, może czuć rozdrażnienie, kiedy spada mu poziom cukru. Niedobrze też, jeśli pies za dużo biega za piłką. Po dziesięciu godzinach w domu ma w parku sto razy pobiec za nią? To go pobudza. Bieganie to zachowanie z sekwencji łowieckiej. Pies po powrocie do domu pada wyczerpany, ale nie uspokojony.

Rzucać więc czy nie rzucać?

Rzucać, ale nie sto razy. Psy się uzależniają od piłki, mam takich pacjentów. Ważne też jest to, jak się z psem bawimy w przeciąganie, które nawiązuje do wspólnego rozszarpywania ofiary, czyli przyjemności, zapowiedzi jedzenia. Dlatego nie wyrywajmy psom na siłę zabawki. Różnica między zabawą a rywalizacją tkwi w nastawieniu właściciela. Jeśli ten nie pozwala psu zabrać piłki, to pies uczy się, że ona jest cenna. Gdy nigdy nie może jej zdobyć, staje się psem niepewnym siebie. Tłamsi w sobie negatywne emocje. Im częściej będziemy psu pozwalali zabrać zabawkę, tym szybciej się zorientuje, że sama zabawka jest nudna i służy tylko do wspólnej zabawy.

Psy przejmują od właścicieli tylko agresję czy także inne emocje?

Pomagałam właścicielce pudelka, który miał lęk separacyjny. Gdy za jego panią zamykały się drzwi, strasznie rozpaczał i niszczył wszystko. Podczas wywiadu okazało się, że wychodząc z domu, kobieta miała w sobie wiele lęku: jak ten mój piesek ma sam zostać!? To ona, a nie on, nie przecięła pępowiny. Świadomie chciała zostawiać psa i iść, ale nieświadomie cieszyła się, że ją tak kocha, że tak rozpacza. Chciała, żeby pies miał lęk separacyjny, bo jej mąż, który był w ciągłych rozjazdach, nie przeżywał rozłąki z nią. Proponuję w takiej sytuacji właścicielom: jeśli nie dacie rady sami siebie przekonać, że ani wam, ani waszemu psu nie dzieje się krzywda, kiedy zostaje sam, skorzystajcie z pomocy psychoterapeuty, tak jak korzysta z niej wasz pies.

Czy zawsze pies wyraża lęk właściciela, gdy rozpacza i niszczy, czy bywają też psy, które po prostu mają lęk separacyjny?

Psy mają problem separacyjny. Przyczyn jest wiele, jedną z nich może być zbyt wczesne zabranie szczeniaka od suki, co zaburza poczucie bezpieczeństwa. Mam klientów, którzy mają yorka z takim problemem. Udało się nam przyzwyczaić go do tego, że wychodzą do pracy. Ale jeśli wieczorem chcieliby jeszcze iść do kina, to dla tego psiaka już za dużo. Nie ma sensu próbować z nim pracować, bo on nie da rady dłużej zostawać sam. Na szczęście oni to zaakceptowali i gdy chcą wyjść wieczorem, prowadzą go do teściowej. Nadal też pracują nad jego pewnością siebie, m.in. ucząc go tropić. Ten piesek, jeśli uda mu się odnaleźć „zaginioną osobę”, jest taki dumny: uśmiechnięty pysk, ogonek do góry, rozgląda się na boki, czy wszyscy widzą, jaki jest świetny. Właścicielom psów separacyjnych proponuję, aby zrobili też budkę, zgromadzili w niej zabawki, żeby pies miał w domu miejsce, w którym czuje się super. Proponuję także masaże relaksacyjne, kojarzone z muzyką i olejkiem zapachowym. Po krótkim czasie sam zapach i muzyka koją psa.

Bajka, owczarek niemiecki, niszczyła nawet tapety. Próbowałam ją wybiegać, ganiałam za rowerem godzinami…

Próbujemy spożytkować energię psa, zamiast ją wyciszać. Pies po biegu jest na tak wysokich emocjach, że dużo trudniej mu zostać samemu. Gdyby był na spokojnym spacerze, na którym węszyłby, spotkał psiego kolegę, odniósł jakiś sukces, na przykład znalazł schowaną zabawkę, byłoby to łatwiejsze. W wypadku niszczenia ważne, czy przyczyną jest lęk, nuda, a może rygoryzm. Pamiętam boston teriera, który imprezował pod nieobecność właścicieli. Na nagraniu widać było, że piesek cieszy się, że poszli. „Wreszcie nikt mi nic nie każe i porobię fajne rzeczy”. Chłopak się realizował, kiedy zostawał sam. Potrzebna mu była podpowiedź: w co się bawić? Zabawki, z których pies musi wydobyć jedzenie, smakołyki ukryte w rolce po papierze toaletowym, gryzak w kartonie. Psy uwielbiają zdobywanie pożywienia. To dużo ciekawsze niż pełna micha.

Mówisz o psach jak o ludziach, jakby miały takie same emocje, ambicje i lęki jak my.

Mają nawet potrzebę bycia sobą. Nauczyła mnie tego Tosia, pies rasy pierwotnej, a więc zwierzak niezależny. Chciałam, żeby Tosia była karnym owczarkiem. Nic z tego. Pamiętam pierwszy raz, kiedy nawiązałam z nią relację. Znalazłam ślimaka i pokazałam palcem: „Tosia, zobacz, co to jest?”. Podeszła, powąchała i po raz pierwszy spojrzała na mnie z uznaniem: „Nie jest taka głupia, umie znaleźć ślimaka. No, może się jakoś dogadamy”. To była dla mnie lekcja, że są psy, którym trzeba pozwolić być sobą i tylko tak można z nimi zbudować relację – pokazując, że ze mną może być fajnie. Psychoterapeuta ludzi musi przejść swoją terapię, by pomagać innym. Moja psychoterapia pomaga mi lepiej rozumieć zwierzaki, bo one czują i mają potrzeby jak my i mówią nam o nich na swój sposób. Tosia na przykład przyszła kiedyś podczas imprezy do salonu i położyła się na środku parkietu, jakby mówiła: „Koniec zabawy”. Ja jestem panią od psich emocji, a nie tylko od psich zachowań, czym zajmuje się trener behawiorysta. Jeśli pies szczeka, on go posadzi i będzie nagradzać dobre zachowanie. A ja skupię się na ugładzeniu jego emocji, bo wtedy zmieni się zachowanie psa, i to trwale. Jeśli szanujemy przestrzeń psa, nie narzucamy mu obecności ludzi, zacznie być spokojniejszy. I wtedy dopiero będzie czas na relacje z psami i ludźmi. Powoli. Nic na siłę. Jeśli pracujemy tylko nad zachowaniem, to mamy bombę zegarową. Pies kontroluje zachowanie, ale wewnątrz emocje buzują.

Po co zajmować się emocjami psów? Psy się tresuje – tak powie wielu.

Żeby pies był szczęśliwy, a skoro jest członkiem naszej rodziny, to mu się należy. Bywa to niemożliwe, jeśli nie zastanowimy się nad jego emocjami. Brudzi w domu, a tresura nie pomaga? Kama została przywieziona ze wsi i kiedy nowi właściciele stawiali ją na trawniku przy Marszałkowskiej, robiła pod siebie ze strachu albo nie mogła zrobić i załatwiała się w domu. Panicznie bała się miasta, a oni tego nie rozumieli, bo atakowała psy i ludzi, więc nie wyglądała na przerażoną. Zaczęliśmy pracować nad tym, żeby poczuła się pewniej i przyzwyczaiła do hałasu. Po kilku miesiącach dostałam zdjęcie: właścicielka na rowerze w parku, a za nią biegnie Kama. I podpis: „Wreszcie jest taka, o jakiej marzyłam”.

Wolno spać w jednym łóżku z psem? Czy nie zacznie wtedy nad nami dominować?

Pies pierwszy nie powinien wchodzić do mieszkania ani jeść… Słyszę te i podobne obiegowe opinie, wynikające z teorii dominacji, która zdaje się nie mieć podstaw – jak uznał jeden z jej prekursorów, behawiorysta John Fisher. Ta teoria wzięła się z obserwacji wilków, i to w sztucznie stworzonych grupach. Od kiedy jednak obserwujemy wilki w naturze, wiemy, że stado tworzą samiec i samica alfa (choć odchodzi się już od nazwy alfa, zastępując wyrażeniem „para rodzicielska”). Pozostali to ich dzieci. Nikt się więc poza parą alfa nie rozmnaża, bo to rodzina. Co więcej, samiec wcale nie zawsze przewodzi i nie zawsze pierwszy je upolowaną zwierzynę. A więc gdzie tu dominacja? Pies jednak jak każda istota potrzebuje schematu, rutyny i albo śpi w łóżku z właścicielem, albo nie. Zasady są po to, by czuł się bezpiecznie.

Ale pies uważa, że jest szefem, skoro nie chce zejść z mojego fotela i jeszcze na mnie warczy?

A dlaczego chcesz go zgonić? Gdyby tam siedział człowiek, też byś próbowała? Możemy nauczyć psa: zejdź, albo: na miejsce. Jeśli nie słucha, może wyczuwa słabość właściciela i instynkt każe mu przejąć kontrolę. Jeśli jest agresywny, warczy, to nie rozumie, dlaczego go spychasz. Nie chce być tak traktowany. Jesteśmy tym, kto psa wychowuje, a nie tresuje. Nauczyłam się respektować zachowanie psa i jak warknie, myślę: „Nie chcesz w tej chwili kontaktu”, i próbuję ten kontakt nawiązać później, inaczej. Miałam kiedyś psa z meliny, kiedy go przytulałam, warczał. Dałam mu przestrzeń, a potem znów go tuliłam. Nic nie było złego w jego warczeniu. Nie wiadomo, kto i co mu zrobił. Po prostu ostrzegał: „Oj, nie mam ochoty na kontakt”, a ja to respektowałam i dzięki temu po kilku miesiącach pozwalał mi na wszystko.

Konflikty z rezydentem, czyli jak wprowadzić nowego psa do domu. Znam taki sposób – podajemy każdemu z psów miskę z żarciem w jednej chwili.

Ja aranżuję spotkanie na neutralnym gruncie, najlepiej, kiedy psy mogą same chcieć podejść do siebie. Potem kilka spacerów, żeby pomyślały: „Aha! Tego to znam. Jest OK”, a potem dopiero wspólnie idziemy do domu. Można też, jeśli chcemy, iść do schroniska i wybrać kilka psiaków, a potem przyjechać ze swoim i iść na spacer. Który piesek najbardziej przypadnie mu do serca, tego weźmy.

Wiedza książkowa czy intuicja decyduje o komunikacji z psem?

Tosia nie przychodziła z ogrodu, kiedy ją wołałam. Miała ważniejsze sprawy. Zaczęłam robić tak, jak poradziła Alexa Capra, włoska trenerka. Wołałam Tosię, a potem wyobrażałam sobie, że wraca z ogrodu. I tak się zaczęło dziać. Jest coś między nami i psami metafizycznego, ja to czuję, ale nie mam na to argumentów naukowych.

 

  • Kiedy kot nie wychodzi na dwór, zapewnij mu miejsce do wspinania się z budką, w której będzie mógł się ukryć. Poluj z nim, baw się myszką na sznurku itp. Jego instynkt łowcy musi znaleźć swój wyraz. Pamiętaj też o zasadzie: w domu musi być o jedną kuwetę więcej niż kotów. To zminimalizuje niebezpieczeństwo zabrudzenia łóżka czy butów.
  • Gdy zwierzę boi się kąpieli, przekonaj je, że wanna to fajne miejsce. Najpierw kładź na jej krawędzi smakołyki, potem wkładaj je do wnętrza, a kiedy pies lub kot będzie już tam wchodził, połóż na dnie ręcznik, żeby się nie ślizgał, i wlej trochę wody, a następnie włóż coś, co jest dla niego atrakcyjne.
  • Szczeniaka puszczaj wolno i nie biegaj za nim – nagradzaj to, że chodzi za tobą. Głaszcz go, dawaj smakołyki, tul. Tak wzmocnisz naturalne dla szczeniaka podążanie za opiekunem. W przyszłości pies będzie skupiony na tym, gdzie ty idziesz, nie zaś przyzwyczajony do tego, że opiekun gania za nim.
  • Nauczysz psa i kota siadać, trzymając w zamkniętej dłoni smakołyk na wysokości jego nosa. Podnoś dłoń do góry tak, aby zadzierając głowę, musiał usiąść, a wtedy pozwól mu go zjeść. Powtórz to kilka razy, nim użyjesz komendy „siad”.
  • Gdy psy się gryzą, łapiemy je za tylne łapy, podnosimy do poziomu bioder i lekko kołyszemy. Tracą wtedy stabilność i luzują uścisk szczęk.

Anna Gadomska psycholożka zwierzęca, behawiorystka; współpracuje z Fundacją Azylu pod Psim Aniołem i Wolontariatem na rzecz Zwierząt Dotkniętych Bezdomnością „Pies na Zakręcie”. Najbardziej w zachowaniu psów interesuje ją sposób, w jaki potrafią komunikować się z ludźmi. Prowadzi konsultacje behawiorystyczne, zajęcia z tropienia i zajęcia dla psów z problemami.