fbpx

Aromaterapia – pobudza, koi, leczy

No co działa aromaterapia?
Olejki eteryczne mają właściwości odkażające i bakteriobójcze, przeciwwirusowe i przeciwzapalne. Przynoszą ulgę w bólu. Poprawiają krążenie. Korzystnie wpływają też na emocje. (Ilustracja: iStock)

Zapachy potrafią pobudzać zmysły, ale też koić i leczyć. Wnoszą w nasze życie spokój i radość. Aromaterapia to jedna z najprzyjemniejszych kuracji, trzeba tylko wiedzieć, co na co działa.

Aromaterapię znano już w czasach sumeryjskich. Choć nazywano ją wtedy inaczej i raczej nie tłumaczono jej skuteczności tym, że przywraca homeostazę i pobudza naturalne siły organizmu. Olejki eteryczne bardzo wysoko ceniono w kulturach antycznych, zwłaszcza w Egipcie. I tam prawdopodobnie stworzono pierwszą aparaturę do destylacji, co pozwalało uzyskiwać wyciągi z drzewa cedrowego, cynamonu, goździków… Olejki używane były do uzdrawiania i pielęgnacji. Do podnoszenia nastroju i do obrzędów religijnych. Zawierające esencje roślinne perfumy czy maści kosztowały krocie.

W średniowieczu szalejąca epidemia cholery ominęła jedno angielskie miasteczko. Czym się wyróżniało? Uprawą i destylacją lawendy! Jak się okazało, ta roślina miała odegrać ważną rolę w historii aromaterapii. W 1928 roku chemik René-Maurice Gattefossé podczas pracy w laboratorium poparzył sobie rękę. Bez zastanowienia włożył ją do najbliżej stojącej kadzi – z esencją lawendową. Rany bardzo szybko się zagoiły, a uczony zaczął badać właściwości olejków eterycznych. To on ukuł nazwę aromaterapia.

Kuracja jest prosta: czynne biologicznie substancje zapachowe trafiają do organizmu poprzez układ oddechowy lub skórę. Bezboleśnie, łagodnie. Olejki eteryczne mają też właściwości odkażające i bakteriobójcze, przeciwwirusowe i przeciwzapalne. Przynoszą ulgę w bólu. Poprawiają krążenie. Korzystnie wpływają też na emocje. Oddziałują na układ nerwowy i hormonalny, pomagają przywrócić harmonię całego organizmu. A kiedy jest równowaga, nie ma miejsca na stres.

Moc w roślinach

Psycholożka i masażystka Anna Rykała upodobała sobie olejki aromaterapeutyczne Young Living. Używa ich do masażu i automasażu, zamawia dla siebie i innych. – To naturalne wyciągi z roślin, bez żadnych dodatków – zapewnia. – Każda roślina posiada umiejętność radzenia sobie z trudnymi warunkami, regenerowania się. Każda ma odmienne właściwości lecznicze. Rośliny wyposażone są w podobne struktury jak człowiek. W liściu, łodydze, korze znajdują się kanały, którymi płyną ożywcze soki – jak krew czy limfa w naszym ciele. Cała sztuka polega na wydobyciu z rośliny stosownych informacji, tak by – poza zapachem – korzystać z jej uzdrawiających mocy. Dzięki bardzo precyzyjnej procedurze olejki zyskują wartość terapeutyczną.

Działają na różnych poziomach: fizycznym (wspierając regenerację tkanek), psychicznym (wpływając na struktury mózgu), wreszcie duchowym. Na tym ostatnim – jak mówi Rykała – dotykamy tajemnicy. – Co nie znaczy, że należy się dopatrywać magii. Każde działanie ma uzasadnienie fizyczne, chemiczne, neurologiczne, można je rozpisać na wzory.

Anna Rykała lubi opowiadać historię Gary’ego Younga. Miał 23 lata, kiedy uległ poważnemu wypadkowi podczas pracy. Zwaliło się na niego drzewo, miażdżąc sześć kręgów szyjnych. Uszkodzeniu uległ też rdzeń kręgowy, przez kilka tygodni Young był w śpiączce. Zdaniem lekarzy szanse na przeżycie były minimalne. Na zachowanie sprawności fizycznej – żadne. Młody pacjent nie przyjął tego do wiadomości. – Stwierdził, że to nie może być koniec jego życia. Zaczął sprawdzać wszystkie sposoby, które mogłyby mu pomóc – kontynuuje Anna Rykała. – Studiował ajurwedę, medycynę chińską, trafiał do różnych uzdrowicieli. Czytał święte księgi, rozmyślał o cudownych uzdrowieniach. Uwierzył w odwracalność najpoważniejszych urazów.
Zauważył, że w Biblii pojawia się wiele wzmianek o olejkach. Co to takiego? Aha, wyciągi z roślin! Uznał, że tak – przyroda jest potężna, musi tam być moc – i postanowił tej mocy zaufać – kontynuuje terapeutka. – Korzystając ze wsparcia natury, sam doprowadził się do stanu pełnej sprawności, a przy okazji odkrył swoją życiową drogę. Z prostego kowboja stał się, 40 lat temu, doktorem Youngiem od olejków. Wciąż sprawdza możliwości roślin, bada ich tajemnice, tworzy mieszanki.

Anna Rykała w ciągu kilku lat przetestowała niemal wszystkie olejki Younga. Jej osobista kolekcja liczy około 80 buteleczek. – Kiedy czuję się zestresowana, wyjmuję najdroższe olejki: sandał, mirrę, kadzidło, copaibę… Nacieram się nimi, robię inhalacje. Nie wiadomo kiedy następuje przełączenie świadomości. Osiągam błogość i to jest moja rzeczywistość, jedynie słuszna. Tak naprawdę olejki niczego nam nie dają ani nie zabierają – one po prostu stymulują określone części mózgu, ciała. Przywracają naturalną żywotność.

Leczenie przyjemnością

Olejki można wybierać na podstawie opisów, ale lepiej doświadczyć wcześniej ich działania. Przekonać się, czy dany zapach jest dla nas, teraz, tym właściwym. Bo przecież percepcja zapachu się zmienia. – Olejki opowiadają ludzkie historie, wciąż zachwyca mnie ten fenomen – wyznaje psycholożka. – Ponieważ na każdą przypadłość znaleźć można kilka różnych zapachów, warto przekonać się, jakie odczucia w nas budzą. Oczywiście, lekarstwo bywa też gorzkie i nie oznacza to, że nie pomoże. Ja opowiadam się jednak za leczeniem przyjemnością. Tym, co się podoba, przyciąga, smakuje.

Jako najbardziej uniwersalny olejek uzdrawiający Anna Rykała poleca kadzidło. Jednocześnie podkreśla, że choroba rodzi się w umyśle i tam należy szukać jej przyczyn, dokonywać zmian. – Niektóre olejki zawierają półtoraterpeny, które działają bezpośrednio na szyszynkę, przysadkę mózgową i ośrodek w mózgu zarządzający emocjami. Uwalnianie emocji przy udziale roślin przebiega bardzo łagodnie. Możemy przypomnieć sobie jakieś doświadczenie, ale olejek zamortyzuje je, rozpuści. Wprowadzi nas w wyższy stan świadomości – mówi terapeutka.

Jak używać olejków aromaterapeutycznych? Te całkowicie naturalne można nakładać bezpośrednio na skórę (niektóre zastępują perfumy!), a nawet pić. Inne sposoby to dyfuzowanie, inhalacja, dodawanie kilku kropel do kąpieli (najlepiej na sól, żeby nie wyparowały), masaż punktów refleksologicznych, wreszcie głęboko odprężający masaż aromaterapeutyczny.

– Naturalne olejki łatwo wnikają do ciała, wiedzą, jak się poruszać, docierają tam, gdzie trzeba – zapewnia Anna Rykała. – Czasem działają natychmiastowo. Taka jest zresztą natura zapachu: przechodzimy koło piekarni i leci nam ślinka. Czujemy jakiś aromat z dzieciństwa i nagle jesteśmy w kuchni babci…

Wybierz coś dla siebie

  • Olejki uspokajające: kojące: kadzidło, sandał, lawenda,
  • Olejki poprawiające nastrój: antydepresyjne: pomarańcza, limonka, sandał, cytryna, bergamotka, grejpfrut, paczula, mirra, kadzidło, lawenda,
  • Olejki orzeźwiające: oczyszczające: limonka, cytryna,
  • Olejki uzdrawiające traumy: kadzidło, sandał (pomaga usunąć negatywny program z komórek ciała),
  • Olejki na bóle głowy: bazylia, mięta pieprzowa, lawenda,
  • Olejki na bóle menstruacyjne: sandał, szałwia muszkatołowa, rumianek rzymski, mięta pieprzowa, lawenda, geranium, cyprys, melisa,
  • Olejki przeciwtrądzikowe: na opryszczkę: bergamotka, drzewo herbaciane, sandał, cytryna, grejpfrut, paczula,
  • Olejki odmładzające i przeciwzmarszczkowe: mirra, kadzidło, lawenda, pomarańcza, cytryna,
  • Olejki afrodyzjaki: sandał, paczula, jaśmin, róża, ylang-ylang.

Anna Rykała psycholog kliniczny, masażystka, propagatorka życia w zgodzie z naturą i w poszanowaniu dla ciała, www.masaze-orientalne.pl

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze