Piosenka dobra na wszystko: Lista utworów, które ukoją nerwy

fot. iStock

Muzyka potrafi uspokajać i koić, ale też motywować i mobilizować. Dobrze wiedzieć, jakie utwory na co działają, a jeszcze lepiej mieć własną listę. Na różne sytuacje: kiedy spada energia lub przychodzą trudne chwile.

NAJLEPSZA NA STRES

Według badaczy z Mindlab International pod przewodnictwem dr. Davida Lewisa-Hodgsona słuchanie „Weightless” brytyjskiej grupy Marconi Union prowadzi do zmniejszenia poziomu niepokoju aż o 65 proc.! Rzecz nie jest dziełem przypadku. W tworzenie utworu zaangażowali się terapeuci dźwiękowi, w tym założycielka Brytyjskiej Akademii Terapii Dźwiękiem – Lyz Cooper. Wspólnie z muzykami sięgnęli po specyficzne dźwięki, rytmy, częstotliwości i interwały… Utwór jest dość długi, trwa 8 minut. I znów nie bez powodu: proces dostrajania się pracy serca do danej melodii zajmuje około 5 minut. Początkowy rytm „Weightless” – 60 uderzeń na minutę – powoli spada do 50. „Bicie serca stopniowo dopasowuje się do tego rytmu, następuje obniżenie ciśnienia krwi” – tłumaczy Lyz Cooper. I dodaje, że ciągłe tony w muzyce dają słuchającemu poczucie bezpieczeństwa, a melodia nie powtarza się, co pozwala mózgowi wyłączyć się – nie musi „przewidywać” tego, co będzie za chwilę.

Na liście dr. Lewisa-Hodgsona znalazły się też: „Electra” (Airstream), „Mellomaniac – Chill Out Mix” (DJ Shah), „Watermark” (Enya), „Strawberry Swing” (Coldplay), „Please Don’t Go” (Barcelona), „Pure Shores” (All Saints), „Someone Like You” (Adele), „Canzonetta
sull’aria” (Mozart) i „We Can Fly” (Café Del Mar).

HEMI-SYNC

Jeśli do tej pory nie trafiłeś na nagrania Hemi-Sync, warto i im się przysłuchać… Chodzi o technologię dźwiękową, opracowaną przez amerykańskiego muzyka i badacza ludzkiej świadomości, Roberta Monroe’a. Włączona do nagrań muzycznych, pozwala zsynchronizować półkule mózgowe, a tym samym podnieść w naturalny sposób potencjał mózgu i jego wydajność. Technologia wykorzystuje dudnienie różnicowe (ang. binaural beat), które powstaje, gdy sygnały dźwiękowe o różnych częstotliwościach doprowadzane są do każdego ucha oddzielnie. Pojawia się wówczas trzeci sygnał, będący różnicą między nimi (nieistniejący w rzeczywistości), a półkule zaczynają zgodnie pracować. Dlatego zaleca się słuchanie nagrań Hemi-Sync przez słuchawki (lub głośniki stereo). W zależności od użytej kombinacji dźwięków muzyka nagrana z wykorzystaniem tej technologii pomaga osiągnąć stan koncentracji, relaksu, medytować albo zasnąć.

OSOBISTA PIOSENKA PRZEWODNIA

Do piosenek przywiązujemy się, łączymy z nimi określone sytuacje, wspomnienia – te wspaniałe i te trochę mniej. W amerykańskich filmach pojawia się czasem motyw „piosenki związku”, szczególnie bliskiej danej parze. W filmie Mój chłopak się żeni” Julia Roberts oferuje nowożeńcom w prezencie ślubnym piosenkę „The Way You Look Tonight” – zanim znajdą swoją. A „Sex Story”? Której kobiety nie ujął gest Ashtona Kutchera, oferującego Natalie Portman „składankę miesiączkową”... Jeśli oglądałeś serial „Ally McBeal”, popularny na przełomie stuleci, znasz też pojęcie piosenki przewodniej – tej wyjątkowej, jakby stworzonej z myślą o tobie. Takiej, która podnosi na duchu, daje umownego „kopa”. Dla serialowej bohaterki był to utwór „Tell Him” Vondy Shepard. Jej słowa? „Cóż… Jeśli chcesz, by stał się naprawdę częścią ciebie /Był powodem, dla którego chce ci się oddychać/ Oto rzeczy, które musisz zrobić/ Powiedz mu, że nigdy go nie opuścisz/ Powiedz mu, że zawsze będziesz go kochać/ Powiedz mu, powiedz mu, powiedz mu, powiedz mu natychmiast”. Nie porwało cię? Znajdź swoje nuty, swoje słowa… Swoją własną piosenkę przewodnią. Doda ci sił w trudnym momencie, zrelaksuje, kiedy będziesz tego potrzebował, a może po prostu miło zakończy lub rozpocznie dzień.

CZĘSTOTLIWOŚĆ 432 HZ

W sieci dostępne są chyba wszystkie istniejące na świecie dźwięki. Oczywiście, relaksująco będą wpływać (przynajmniej z założenia) te pochodzące z natury. Mamy więc morze, deszcz i wszelkie inne wody, ptaki, delfiny, wieloryby, pszczoły, wiatr i burze. Znajdziesz też odgłosy bicia serca i te, jakie słyszy dziecko w brzuchu matki. Melodie skomponowane z określoną intencją: na ból głowy i inne bóle, na bezsenność i na przebudzenie, na otwarcie serca i harmonizację czakramów, na uzdrowienie relacji i seksualności. Ale też do uczenia się, tworzenia, pisania… Sprawdź, czego potrzebujesz, co wpływa na ciebie najlepiej. Może to być coś całkiem nieoczekiwanego – na przykład stukot pociągu…

Zwróć zwłaszcza uwagę na utwory oznaczone częstotliwością 432 Hz – uważaną za najbardziej pierwotną i naturalną (zwaną pitagorejską albo kosmiczną). Jeśli wierzyć znawcom, wszystkie naturalne dźwięki w przyrodzie (szum drzew i płynącej wody, śpiew ptaków i brzęczenie owadów) wibrują właśnie na tej częstotliwości. Do niej też dostrajano większość instrumentów starożytnych. Tymczasem współczesna muzyka na całym świecie (od 1953 roku, kiedy to zarządzono takie standardy) dostrojona jest do częstotliwości 440 Hz, ponoć nienaturalnej. W każdym razie wzbudzającej wiele kontrowersji. Niektórzy doszukują się tu wręcz szeroko zakrojonego spisku, próby kontrolowania mas… Na wielu stronach internetowych możesz porównać te same utwory nagrane na dwa różne sposoby i sam ocenić, czy jest tu coś na rzeczy. W razie czego bez trudu znajdziesz instrukcje, jak zmienić częstotliwość plików muzycznych.

TERAPIA DŹWIĘKIEM

Muzyka bardzo głęboko oddziałuje na mózg, stymulując również regiony związane z emocjami. Muzykę jako remedium na rozmaite bolączki doceniano już w starożytności. Moc dźwięku rozumieli i wykorzystywali (pewnie od zawsze) szamani. Pod koniec lat 40. zauważono, że muzycy grający na oddziałach szpitalnych przyczyniają się do szybszego wyzdrowienia pacjentów. Po tym, jak szwajcarski lekarz Hans Jenny opisał naukowo działanie wibracji i dźwięku, kolejni badacze sprawdzają możliwości terapii dźwiękowej. Na przykład naukowcy z University of Illinois Medical Center wykazali, że dzieła Mozarta i Bacha zmniejszają liczbę ataków u chorych na padaczkę. Jeśli przyjąć (a zostało to udowodnione), że dźwięki wpływają na układy wegetatywny, krążenia i oddechowy, trudno dziwić się, że terapię muzyką stosuje się przy leczeniu nerwic, zaburzeń psychicznych i psychosomatycznych. Jej zwolennicy twierdzą, że zmniejsza depresję, lęk, a nawet ból. Pomaga zasnąć. Pożegnać się z nałogami. Podnieść samoocenę. Uchronić się przed niektórymi schorzeniami.

Muzyk i muzykoterapeuta John Ortiz, autor książki „The Tao of Music: Sound Psychology”, opracował nawet listy utworów, skutecznych jego zdaniem na różne dolegliwości. Potrzebujesz stymulacji? Posłuchaj takich albumów jak „Let’s Dance” Davida Bowiego,
„Joshua Tree” U2, „(What’s The Story) Morning Glory?” Oasis, „Dark Side of The Moon” Pink Floyd czy „Innervisions” Steviego Wondera. Ogarnia cię gniew? Pomoże ci „Revolution” The Beatles, „Cold Turkey” Johna Lennona, ewentualnie „This Is The Modern World” w wykonaniu punkowego The Jam. Na wypadek chandry miej w odwodzie „Good Vibrations” albo „Fun, Fun, Fun” Beach Boysów, „Born in the U.S.A.” Springsteena,
„Rock And Roll” Led Zeppelin czy niezawodne „All You Need Is Love” (znów Beatlesi!).