fbpx

Pisanki, czyli jajka z niespodzianką

Pisanki, czyli jajka z niespodzianką
W Łowiczu pisanki nazywane są oklejankami. Zdobi się je wycinankami z kolorowego papieru naklejanymi warstwami na wydmuszkę. Na zdjęciu pisanki autorstwa pani Stefanii Borkowskiej (Fot. Karolina Jonderko)

Ich zdobienie stało się jednym z elementów sztuki ludowej. Zachwycają bogatym wzornictwem oraz precyzją wykonania. Polskie pisanki tworzy się od pokoleń. wymagają mistrzowskiej dokładności, dużych pokładów cierpliwości i skupienia.

Zdobienie pisanek to nadal żywa tradycja w całej Polsce. Powstają często na uboczu wielkich miast, z dala od social mediów, w zaciszu wiejskich domów.

To nieodłączny element polskiej sztuki ludowej. Połączenie wiedzy i umiejętności przekazywanych od pokoleń oraz pasji – mówi Ewa Skowysz-Mucha.

W jej podlaskiej rodzinie, w Lipsku nad Biebrzą, pisanki wykonuje się od ponad 200 lat. To dlatego zainicjowała powstanie Muzeum Lipskiej Pisanki i Tradycji. W drewnianym budynku, przed którym stoi trzymetrowa pisanka, pani Ewa zgromadziła zbiory z całej Polski. Przechadza się między szklanymi gablotami wypełnionymi setkami kolorowych i pięknie zdobionych pisanek i z dumą o nich opowiada.

Powstają w każdym regionie Polski. Co region, to inny wzór i metoda zdobienia. Kaszubskie, łowickie, opolskie, lipskie, kurpiowskie i wiele innych. Ażurowe, oklejanki albo zdobione pszczelim woskiem czy drapane. Barwione w łupinach cebuli, korze dębu czy płatkach chabrów. Chociaż obecnie często używa się farb przemysłowych – mówi Ewa Skowysz-Mucha.

Pisanki, czyli jajka z niespodzianką
W rodzinie pani Ewy Skowysz-Muchy, w Lipsku nad Biebrzą, pisanki wykonuje się od ponad 200 lat. Dla tego wzoru charakterystyczna jest rozciągnięta łezka, którą w różnych konfiguracjach kwiatuszków, gwiazdek czy pajęczynek nanosi się na wydmuszkę. (Fot. Karolina Jonderko)

W Lipsku, ale często też w innych częściach Podlasia, pisanki wykonuje się przy użyciu pszczelego wosku, metodą batiku szpilkowego. Różnią się wzorami. Dla Lipska charakterystyczna jest rozciągnięta łezka, którą w różnych konfiguracjach nanosi się na wydmuszkę. Powstają gwiazdki, słoneczka, kwiatuszki czy pajęczynki. Pani Ewa milknie, kiedy siada do zdobienia. Pracuje w pełnym skupieniu, z okularami zsuniętymi na nos. Jedno zamoczenie w wosku, jedno pociągnięcie na wydmuszce. Po naniesieniu wzoru zanurza się ją w barwnikach od najjaśniejszego do najciemniejszego.

Wzory czerpiemy z przyrody, bo żyjemy w otulinie Biebrzańskiego Parku Narodowego. Na ozdobienie jednej pisanki trzeba poświęcić kilka godzin. Oczywiście ten czas zależy też od wielkości jajka. Pisanki tworzone są na jajach gęsich, kaczych, kurzych, a nawet strusich – opowiada.

Pisanki, czyli jajka z niespodzianką
Pisanki z Lipska nad Biebrzą. (Fot. Karolina Jonderko)

Na kolejną wielką pisankę trafiłam w słynnym Gogolinie, do którego poszła Karolinka. Kilkanaście kilometrów dalej, w miejscowości Walce, powstają podobne, tylko mniejsze. To kroszonki, tradycyjne pisanki ze Śląska Opolskiego.

W innych częściach regionu też występują pod tą nazwą, ale są też kraszanki, które różnią się trochę wyglądem – wyjaśnia Maria Żmija-Glombik, przewodnicząca Związku Śląskich Kobiet Wiejskich.

Kroszenia, czyli upiększania, nauczyła się od swojej babci. Dodaje, że ta metoda to cała logistyka. Najpierw jajko trzeba umyć, aby nie było na nim tłuszczu i barwniki dobrze się przyjęły. Następnie trzeba gotować przynajmniej dwie godziny, wtedy unika się brzydkiego zapachu. Dziesięć minut przed końcem gotowania dolewa się octu. Potem w zimnej wodzie jajko przecierane jest gąbką. Barwi się je w łupinach cebuli, farbkami do tkanin albo tuszem.

Pisanki, czyli jajka z niespodzianką
Kroszonki to pisanki robione na Śląsku Opolskim. Jednokolorowe z wydrapanymi śląskimi wzorami, na przykład: kwiatkami, listkami czy gałązkami albo kratkami i szlaczkami. (Fot.Karolina Jonderko)

Nożykiem do tapet lub brzytwą wydrapujemy śląskie wzory: kwiatki, listki czy gałązki lub kółka, kratki i szlaczki. Kolory też mają swoje znaczenie. Na przykład czerwony oznacza miłość, zielony – nadzieję.

Maria Żmija-Glombik opowiada, że w jej rodzinie kroszonki robi już czwarte pokolenie. Jako animatorka kultury stara się też podtrzymywać tradycję, organizując warsztaty kroszonkarskie dla dzieci i młodzieży.
Pani Jadwiga Niedźwiedzka z Kadzidła na Kurpiach batik ma po babci. Wąski patyczek z metalowym łepkiem wbitym na końcu trzyma pewnie. Mówi, że umiejętność zdobienia pisanek jest tutaj na porządku dziennym i uczą się jej już dzieci. Na Kurpiach do tradycji przykłada się szczególną wagę. Pisanki z tego regionu są oszczędne, najczęściej dwukolorowe. Na jednolitym tle: czerwonym, czarnym, niebieskim lub zielonym, znajduje się biały wzór. Pani Jadwiga nakłada go z mistrzowską precyzją. – W końcu jestem nauczycielem matematyki – śmieje się.
Swoje umiejętności przekazała córce, zdobić pisanki nauczyła też wnuczkę.

Pisanki, czyli jajka z niespodzianką
Pisanki kurpiowskie autorstwa pani Jadwigi Niedźwiedzkiej. Przed zabarwieniem nanosi się na nie wzory gorącym woskiem pszczelim. (Fot.Karolina Jonderko)

I wreszcie klasyk wśród pisanek, bo te motywy są rozpoznawalne jak mało które. Łowickie wzory podbiły świat i swoje odzwierciedlenie znalazły też na pisankach, nazywanych tutaj oklejankami (na zdjęciu głównym). Pani Stefania Borkowska z Boczek Chełmońskich tworzy wycinanki od 1972 roku. Uczyła się sama. – Kobiety z sąsiedniej wioski takie robiły. Pamiętam kartki z kolorowymi kogucikami, które bardzo mi się podobały. I sama zaczęłam powoli takie robić, a później doszły oklejanki.

Bardzo długo zajmowałam się tym zawodowo w spółdzielni rękodzieła Sztuka Łowicka. Jej pisanki to mistrzostwo świata. Dokładnie, po kolei naklejane na wydmuszkę warstwy kolorowego papieru układają się w łowickie motywy: sceny rodzajowe, koguty czy pawie. Dzisiaj pani Stefania jest na emeryturze i pracuje na swoim gospodarstwie. Lubi, szczególnie zimą, usiąść sobie w fotelu i powycinać. Twierdzi, że zawsze ją to bardzo uspokaja. 

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze