fbpx

A jednak Ameryka

fotochannels.com

Mimo wahań kursu złotego Ameryka wciąż jest dla nas przystępna. Na tamtejszym rynku ceny większości dóbr są niższe niż u nas. Nadal więc na zakupy warto wyskoczyć do Stanów.

Największym zainteresowaniem cieszą się samochody, które – nawet po uwzględnieniu podatku VAT, opłat celnych itp. – są o 30–40 proc. tańsze. Szczególnie atrakcyjnie wypadają marki luksusowe. Zwracam jednak uwagę, że amerykańska motoryzacja bazuje na silnikach o dużej pojemności oraz automatycznych skrzyniach biegów, co przekłada się na koszt eksploatacji. Dodatkowym obciążeniem są koszty transportu, które w dużych ośrodkach polonijnych (Nowy Jork, Chicago) wynoszą 1500–2000 dol. za pojazd. Przy wysyłce auta do Wielkiej Brytanii, Irlandii lub Niemiec można je zredukować do 25 proc. Większość amerykańskich firm specjalizujących się w transporcie do Polski znaleźć można w Internecie.

W USA nie ma podatku VAT, istnieje jednak podatek od sprzedaży (sales tax) sięgający w niektórych stanach 10 proc. ceny zakupionego towaru lub usługi. W przypadku samochodu można go nie płacić, deklarując u dealera, że pojazd zostanie natychmiast wywieziony za granicę. Większość dealerów żąda danych obsługującej nas firmy transportowej. Tymczasowa rejestracja pojazdu, wydawana u dealera na okres do jednego miesiąca, wymaga zapłacenia podatku od sprzedaży. Odzyskanie go później nie jest możliwe.

LUKSUS NA BROADWAYU

Wyjątkowo tanie są w USA kosmetyki i markowe ubrania. Trzeba jednak wiedzieć, gdzie je kupić. Sławne sklepy (Sax Fifth Avenue, Neiman Marcus, Lord and Taylor) czy firmowe butiki cenią się wysoko. Ulubionych marek szukajmy w tzw. sklepach dyskontowych i outletach. Do najbardziej znanych placówek tego typu należą: Marshall, TJ Maxx, Macy’s, Target, Burlington, SYMS. Dobrym przewodnikiem jest tu Internet.

Osobnym zjawiskiem zakupowym jest Nowy Jork, a w nim słynna ulica Broadway. Tu niejedno nas zaskoczy, szczególnie gdy chodzi o kosmetyki, buty i biżuterię. Za flakon markowych perfum na Broadwayu, opodal Times Square, płaci się od 50 do 70 procent mniej niż w Polsce. Mój współpasażer z samolotu twierdził, że na pięciu buteleczkach perfum Chanel i dwóch torebkach Louis Vuitton zyskuje tyle, że zwraca mu się koszt biletu lotniczego w obie strony.

MADE IN USA

Rewelacyjnie tanie są aparaty fotograficzne, kamery, zegarki, sprzęt komputerowy. O ile jednak amerykańska wersja aparatów Olympus czy Nikon albo zegarków Tag Heuer, Seiko lub Rolex nie różni się zbytnio od wersji europejskich, o tyle sprzęt zasilany sieciowo jest już zupełnie inny (inne jest napięcie i częstotliwość prądu elektrycznego). Można co prawda posłużyć się transformatorem, ale podobno obniża to jakość sprzętu. Notebooki kosztują mniej niż połowę tego co w Polsce, trzeba jednak pamiętać, że ich system operacyjny i oprogramowanie są w wersji angielskojęzycznej. Zakup komputera za granicą może też być powodem dyskwalifikacji jego gwarancji na terenie Polski.
 
Ostatnim przebojem eksportowym są… materiały budowlane. Wysyła się wszystko: od jacuzzi, przez cement, na cegłach kończąc. Zdaniem znajomego architekta, budując dom z materiałów made in USA, oszczędzamy połowę kosztów.

Polecam spacer po amerykańskich sklepach. Chociażby po to, aby się przekonać, jak silna konkurencja wpływa na obniżenie cen i podniesienie jakości obsługi. Tym bardziej że dzięki tejże konkurencji bilet lotniczy z Warszawy do Nowego Jorku kosztuje niewiele więcej niż z Warszawy do Wrocławia.