Aaaby zmienić pracę…

Corbis

Za tą zmianą podąża nadzieja. A strach? Pokonasz! W naszych czasach pracę zmienia się często

„Zwycięstwo… klęska… te słowa nie mają sensu. Za nimi tętni życie i już szykuje dla nich nowe przeznaczenie” – Antoine de Saint-Exupéry doskonale oddał głęboki sens zmiany i tego, co zwykliśmy zwać ironią losu. Zmieniamy pracę w poczuciu dojmującej porażki, gdy jesteśmy zwalniani. Obrastamy w piórka, gdy spotyka nas awans. Łapiemy okazję na lepszą przyszłość lub po prostu nie mamy wyjścia. Za zmianą kryje się nadzieja, często zmieszana z niepokojem o to, co przyniesie los.

Przygoda dla młodych

Zmiany pracy boi się aż 42 proc. Polaków – tak wynika z ubiegłorocznych badań serwisu pracuj.pl. Niektórych lęk paraliżuje do tego stopnia, że latami tkwią w toksycznej firmie, tracąc w niej zdrowie i sens życia. Boją się, że w nowej będzie jeszcze gorzej, że nie sprostają obowiązkom, że nie będzie im odpowiadać atmosfera i ludzie, że nie znajdą swojego miejsca w zespole, a w końcu, że zostaną zwolnieni po okresie próbnym.

Ale większość podejmuje wyzwanie. Niektórych to właśnie zmiany napędzają do działania. Lubią wyzwania, przekonani, że wiąże się z nimi rozwój osobisty. A już najłatwiej przychodzą młodym. Wychowani w nowych czasach, nieobciążeni rodziną, pracują głównie dla siebie. Są zazwyczaj nisko opłacani, łapią więc każdą okazję, by więcej zarobić. Nowa praca, która wiąże się z wyjazdem, np. do Londynu czy Berlina, i koniecznością zamieszkania za granicą, to dla nich niewielki problem, ekscytująca przygoda, a często szansa. Zdarzają się tacy, którzy w ciągu roku zmieniają pracodawcę nawet kilkakrotnie.

Ryzyko dla dojrzałych

Dojrzalsi, starsi zastanowią się dwa razy zanim zrobią ten krok. – Zmieniając pracę, więcej ryzykują. Posiadają już jakiś dorobek zawodowy, są odpowiedzialni za rodzinę – tłumaczy psycholog Katarzyna Kosińska-Dec. – Mają więcej do stracenia, ale też ich decyzje są zwykle bardziej wyważone. Jeśli rzucają stare zajęcie ze względu na złą atmosferę, lepsze wynagrodzenie w nowym miejscu lub chęć rozwoju, awansu, to wcześniej dokładnie kalkulują, co mogą zyskać, a co stracić.

Stres potęguje również sytuacja na rynku pracy, bo dziś częściej to my ją gonimy niż ona nas. Poszukiwania są trudne, a ich wyniki niepewne. Mimo to Polacy zmieniają teraz zatrudnienie – a zdarza się, że i związane z nim miejsce zamieszkania – częściej niż przed laty, kiedy w jednej firmie można było przepracować całe życie. Z badań przeprowadzonych dla portalu GazetaPraca.pl wynika, że takich pracowników jest już znacznie mniej.

Siódme nieszczęście

Zmianie pracy towarzyszy duży poziom stresu. Thomas Holmes i Richard Rahe, psychiatrzy z Washington University w Seattle, postawili ją na siódmym miejscu na liście najbardziej stresujących życiowych wydarzeń, po śmierci współmałżonka, rozwodzie i ślubie, przyznając jej 36 punktów w 100-punktowej skali stresu.

– Każda ważna zmiana, czy to partnera, mieszkania czy samochodu, wiąże się ze stresem. I jest to naturalne. Ale siła naszej reakcji i jej przebieg są sprawą indywidualną – podkreśla Kosińska-Dec. Praca jest niezwykle ważnym obszarem w życiu każdego człowieka: stanowi źródło utrzymania oraz zaspokajania potrzeb, określa status społeczny, w znacznej mierze determinuje to, co tworzy nasz autoportret. – Jeśli więc jej zmiana okaże się niekorzystna, może stać się trudnym przeżyciem, choćby dlatego, że zburzy naszą samoocenę – tłumaczy psycholożka.

Samotny wilk

Adam, były policjant, 6 lat temu odszedł z komendy. Nad podjęciem kolejnej pracy zastanawia się już jakiś czas. – Nowe otoczenie, nowe zadania, nowi ludzie, to dla mnie totalny stres – mówi. Paraliżuje go myśl, że miałby zaczynać jeszcze raz. – Znalazłbym pracę już dawno, ale powstrzymuje mnie ta niewiadoma. A co, jak będzie jeszcze gorzej?! Jeśli nie odnajdę się w nowym miejscu?! Może gdybym trafił gdzieś, gdzie jest już ktoś znajomy, byłoby łatwiej. Nie chcę czuć się jak samotny wilk – wyznaje.

Według psychologa, taką postawę dość łatwo zrozumieć. Praca to miejsce, w którym spędzamy przecież większość naszego życia, ze współpracownikami wiążą nas różnego typu zależności służbowe i osobiste, rodzą się więzi. Wyjście z oswojonego grajdołka, by skonfrontować się z nowymi, najczęściej nieznanymi sobie ludźmi, nie jest wcale łatwe. Możemy poczuć się zagubieni, niepewni. Jak dziecko, które przyszło do nowej klasy, myślimy: „Czy mnie zaakceptują, polubią, będą wspierać, czy raczej czeka mnie wyścig szczurów?”. Dlatego niektórzy wolą pozostać w miejscu, które, choć uwiera, jest łatwiejsze do zaakceptowania niż nieznane.

Strach czy trema?

Dużym stresem jest już sama rozmowa kwalifikacyjna. Dorośli ludzie boją się jej jak nastolatki egzaminu. Pocą się dłonie, w ustach robi się sucho, serce zaczyna bić gwałtownie, a to utrudnia zaprezentowanie się pracodawcy od jak najlepszej strony. Trema bywa mobilizująca, pomaga zebrać myśli, jednak strach odbiera mowę, wymazuje z pamięci fragmenty życiorysu, nie pozwala zabłysnąć odpowiedzią. Dotyczy to zwłaszcza osób, które nie mają na swoim koncie zbyt wielu tego typu rozmów. Dlatego nie należy ich unikać. Z większa praktyką przyjdzie większe opanowanie. Nie zaszkodzi też wysłuchać psychologów, którzy podpowiedzą, jak zapanować nad strachem i dobrze przygotować się do spotkania.

 

Foto: Corbis

Problem z lojalnością

Renata stresuje się z innego powodu. Po kilu latach pracy przechodzi do konkurencji, mówiąc najprościej, została podkupiona. Ma wyrzuty sumienia, że jest nielojalna, że zawiodła szefa, który był wobec niej w porządku. Lubi też współpracowników. I choć potrafi tę sytuację zracjonalizować, wytłumaczyć sobie, że praca jest tylko pracą, a umowa to nie cyrograf, z niepokoju nie może w nocy spać. Katarzyna Kosińska-Dec uważa, że zupełnie niepotrzebnie. Jej zdaniem, poczucie lojalności w relacji pracobiorca–pracodawca jest niesymetryczne. Co więcej, zwierzchnik często nim manipuluje, oczekując, że pracownik w poczuciu lojalności zrezygnuje na przykład z części swoich praw, planów lub marzeń w imię dobra firmy. Interesuje go tylko produkt, a nie jego anonimowy twórca, jakiś tam Kowalski.

Ale zdarza się też, że lojalność wobec pracodawcy jest przez pracownika traktowana jak tarcza, która uchroni go przed niekorzystną zmianą. Liczy, że jeśli będzie lojalnie pracować, nawet po godzinach i bez wynagrodzenia, to nie zostanie np. zwolniony. – Niestety, z moich obserwacji wynika, że to często tylko pobożne życzenia – mówi Kosińska-Dec.

Na cztery łapy

Czynnikiem hamującym rozwój zawodowy jest także strach przed sprostaniem nowym obowiązkom. Oblatuje przede wszystkim osoby z natury niezbyt pewne siebie i te, które mają złe doświadczenia. Jedne i drugie są skłonne przewidywać czarną przyszłość. Lepiej radzą sobie ci, którzy potrafią realnie ocenić swoje szanse i wiedzą, że nie było jeszcze takiej sytuacji, z którą by sobie nie poradzili. Są jak koty, zawsze spadają na cztery łapy. Zmiana nie wzbudza w nich strachu, raczej ekscytuje. Tylko brać z nich przykład. Lęk o przyszłość powinien być nam obcy, jeśli mamy duże doświadczenie, zatrudnia nas firma należąca do rozwijającej się branży i jesteśmy specjalistą, np. farmaceutą, handlowcem czy informatykiem. Choć i tu zdarzają się wyjątki.

Pełna mobilizacja

Michał od czasu ukończenia studiów, czyli blisko dwadzieścia lat, prowadzi własną działalność. Zajmuje się projektowaniem i wdrażaniem w firmach systemów informatycznych. W związku z kryzysem na tym rynku postanowił się przebranżowić i otworzyć razem z bratem knajpę na warszawskiej Pradze. Właśnie są w trakcie przygotowywania lokalu. Michał chce zatrudnić się jako barman, żeby od kuchni poznać specyfikę tej pracy. Skąd ta zmiana? Zmobilizował go właśnie stres. – To już drugi kryzys w mojej karierze. Trzeciego bym chyba nie przeżył – mówi wprost. Wierzy w sukces.

Napędza silniczek

– Stres rzeczywiście może być mobilizujący: wyostrza zmysły, poprawia refleks, usprawnia pamięć, przygotowuje do pokonania trudności – tłumaczy Kosińska–Dec. – Jest jak kopniak w górę. Z taką dawką energii łatwiej poradzić sobie z trudną sytuacją i osiągnąć sukces.

Co nas nie zabije, to nas wzmocni. Jeśli podejmiemy wyzwanie, otworzą się przed nami interesujące perspektywy, pojawią się ciekawe rozwiązania problemów, poznamy nowych ludzi. A to nas rozwinie nie tylko jako pracowników, ale i jako ludzi.

De Saint-Exupéry powiedział też: „Tylko nieznane przeraża człowieka. Ale dla tego, kto stawia mu czoło, ono już nie jest nieznane”.

Niepokoisz się zmianą pracy? Oto kilka rad:

Uświadom sobie, że znajdujesz się w komfortowej sytuacji – możesz dokonać wyboru zbierz jak najwięcej informacji o nowym pracodawcy  i jego oczekiwaniach, poznaj swoje obowiązki i stopień samodzielności  w nowym zespole określ swoje predyspozycje, „przymierz się”  do nowego zadania jeśli to możliwe, staraj się poznać jak najwięcej ludzi pracujących w nowej firmie wykorzystaj proces podejmowania decyzji do zastanowienia się nad sobą. Zmiana pracy to dobry moment na autorefleksję. Można wtedy spytać siebie: „W jakim miejscu jestem? Czego chcę? Co powinienem zrobić? Na jakie ustępstwa mogę sobie pozwolić? Gdzie postawić granice?”  pogadaj ze znajomymi, pozwól, by na twoją sytuację popatrzył ktoś życzliwy, by zadał pytania, które tobie nie przyszły do głowy lub bałeś się je sobie zadać zadbaj o siebie i swój dobry nastrój, daj sobie nieco luzu, bo, jak w każdej sytuacji stresowej, skierowanie uwagi w inną stronę oraz wydatek energii,  pomagają zapanować nad emocjami.  Idź na spacer, do kina, na zajęcia  fitness… Oderwanie na moment myśli od problemu pozwala nabrać do niego  dystansu, odreagować napięcie