fbpx

Biznes jak sport

Biznes jak sport
123RF.com

Sukces ma wiele imion i wiele dróg, którymi trzeba podążać, by go osiągnąć. Jaką przy tym obrać taktykę? Działać indywidualnie czy zespołowo, ścigać się czy współpracować? Co zrobić, aby nasza firma była dla klienta atrakcyjniejsza od konkurencji? Przez wiele lat rytm nadawały zasady miejskiej dżungli – silniejszy wygrywa. Tak rozpoczynały się i kończyły kariery indywidualne i tak zarządzane były firmy. A jak jest współcześnie? Dziś stawia się na zespoły… indywidualistów. I szuka inspiracji w sporcie. Taki fortel.

W zespole piłkarskim trzeba mieć atakujących, obrońców, drugą linię i trenera. W sztafecie siłą zespołu jest siła jednostki. To dokładnie tak samo jak w firmie. Tylko zespół, w którym każdy ma swoją rolę do odegrania i stara się ze wszystkich sił wywiązać z zadania, może osiągnąć sukces. Dobry menadżer zna siłę swojego zespołu i jego słabość, potrafi wykorzystać jedno i drugie.

Zespół wespół

Dobry trener na każde stanowisko ma jednego lub dwóch zmienników. Tymczasem jedną z głównych bolączek w firmach jest myślenie dniem obecnym. Gdy odchodzi na przykład jeden z kluczowych zawodników, następuje paraliż. Sezon w firmie jest dłuższy niż w piłce nożnej. Zawsze ktoś choruje, potrzebuje odpocząć, by złapać drugi oddech, lista nieprzewidzianych zdarzeń jest długa.  – Sport i biznes bez dwóch zdań potrzebują dobrego planu i dobrych ludzi. Podstawą jest praca zespołowa, ale firma potrzebuje też indywidualistów, gdyż to oni robią tzw. różnicę. Dobry plan jest wtedy, gdy każdy robi, co do niego należy we współpracy z innymi. Nie da się wygrać, gdy sprzedaż nie będzie współpracowała z promocją, działem handlowym, finansowym etc. Na boisku piłkarskim można grać od bramkarza do napastnika, ale natychmiast zostanie to przez przeciwnika rozgryzione i katastrofa gotowa. – tłumaczy AndrzejChwałek Dyrektor Handlowy Sandoz Polska.

Wolność znaczy wielkość

Firma potrzebuje ludzi kreatywnych i zmotywowanych. Produkty wielu firm są takie same, a przynajmniej podobne. Jeżeli ktoś uzna, że BMW jest ładniejsze od Audi, to nie przypadek, ale praca konkretnych ludzi. I tu mamy miejsce dla indywidualności. – Ludzie, którzy wymyślili, że BMW dziś wygląda tak jak wygląda i jest oceniane tak a nie inaczej, prawdopodobnie mieli więcej wolności, może byli bardziej odważni, na pewno do swojej pracy podeszli z pasją.  Czasem, żeby wymyślić coś genialnego, trzeba cztery pomysły zepsuć. Jeżeli w firmie preferuje się asekuranctwo, panuje strach, zabijana jest inicjatywa w ludziach, można przeoczyć nie jeden diament, a firma nigdy nie stanie na podium – dodaje Andrzej Chwałek.

Podobnych argumentów używa Marek Jurkiewicz, który zarządza w Polsce Agencją Start People. Uczył się doceniać indywidualizm pracując z wymagającymi klientami z dużych korporacji. Przez kilka lat pracował na różnych kontynentach, wśród ludzi różnych kultur, poznając ich zwyczaje, wychodząc naprzeciw ich i swojej odmienności. To, co wyniósł z tego doświadczenia to przekonanie, że należy dać ludziom swobodę by chcieli być kreatywni. – Nauczyłem się tego, że ludzie często popełniają błędy i to nie jest złe. Gdyby ich nie popełniali, niczego by się nie nauczyli. W firmie nie chodzi o ciężka pracę, chodzi o mądrą pracę. Nie jest sztuką bieganie przez cały dzień z przysłowiową „pustą taczką” po budowie. Oczywiście trzeba, jak we wszystkim zachować umiar, ale trzeba ludziom pozwolić na naukę. I tu dochodzimy do ogromnie ważnej sprawy – komunikacji. Filozofia sukcesu kojarzy się ludziom z trikiem, specjalną techniką, czyli każdy kombinuje, co zrobić by osiągnąć sukces. Moim zdaniem to błędna droga. Po pierwsze trzeba zrozumieć, że każdy jest inny i wnosi coś innego do firmy.  Po drugie trzeba z tymi ludźmi rozmawiać po to, by ich kreatywność mogła znaleźć ujście. Potem wystarczy tylko spożytkować to, co wytworzą. To najkrótsza droga do sukcesu w zarządzaniu – wyjaśnia Marek Jurkiewicz Country Manager Start People.

Inwestowanie w pasję

Początek każdego sukcesu zawiera się w jednym słowie „lubię”. Żaden kolarz nie poświęci kilkunastu godzin dziennie na trening tylko po to, by po prostu wziąć udział w wyścigu, himalaista nie postawi na szali swojego życia, jedynie po to by zdobyć szczyt, menadżer nie da z siebie wszystkiego firmie, jeżeli nie będzie miał pewności, że droga, którą obrał zaprowadzi go do upragnionego celu.  Za tym wszystkim stoi pasja. – Jeżeli człowiek robi coś, co lubi, wszystko inne idzie za tym samoistnie. Jeżeli robi się coś z pasją, cokolwiek by to było, zawsze mu wyjdzie i zawsze będzie w tym najlepszy. Trzeba odnaleźć swoje miejsce w życiu, za nim dopiero pójdą pieniądze, kariera, sukcesy – wylicza Andrzej Chwałek z Sandoz Polska. –  Nie da się żyć jedynie na zasadach czystej kalkulacji. Nie jesteśmy maszynami. Skoro dwie trzecie naszego życia zabiera nam praca, nie ma sposobu by wykonywać ją bezdusznie i nie zwariować. Jeżeli podamy się systemowi normalizacji, nasze życie zwyczajnie po ludzku rozpatrując będzie straszne. Zatem z pełną odpowiedzialnością twierdzę, że w pracy każdy z nas powinien robić to, co lubi! I szukać tego, tak długo, aż się to znajdzie.

Wyścig z samym sobą

W grach zespołowych, ważne jest by elastycznie reagować na to, co robi zespół przeciwnika.  Nie znając przeciwnika, ciężko jest dostosować naszą taktykę. W przypadku budowania sukcesu nieocenione jest systematyczne walczenie z barierami, które stoją nam na drodze. – Ja akurat biegam w maratonach górskich Pokonanie maratonu w Szwajcarii w ubiegłym roku 42,195 km w górach, w czasie nieco ponad 7 godzin wydawało mi się czymś nieosiągalnym. A jest to jeden z najcięższych maratonów w Europie, najwyższy punkt trasy leży na 2632 m.n.p.m, profil trasy to 1710 do góry i 1890 na dół.  Pierwsza moja reakcja po przyjeździe na miejsce, „co ja tutaj robię”. Udało się jednak i półtora roku przygotowań nie poszło na marne. Jaka z tego nauka? Poza przygotowaniem, systematycznością i konsekwencją, czyli fundamentalnymi sprawami, którymi rządzi się sport, wszystko inne dzieje się w naszych głowach – tłumaczy Marek Jurkiewicz ze Start People. –  Zarządzanie czasem i ustalanie priorytetów, na co dzień to podstawa. Nie rozciągam czasu. Muszę wszystko rozplanować w czasie tak, by zrealizować wszystko, co zamierzałem. Nie jestem typowym zwierzęciem korporacyjnym, które pracuje po szesnaście godzin, bo wiem, że to jest nieefektywne. Jeżeli nie ma zachowanej równowagi w czterech strefach funkcjonowania (strefa zawodowa, prywatna, społeczna i strefa dokonań) ciężko jest cokolwiek osiągnąć.

„Sukces podobnie jak szczęście, nie jest czymś, za czym należy się uganiać, musi wynikać, jako niezamierzony efekt uboczny poświęcenia się czemuś większemu niż własny los”, napisał w jednej ze swoich książek austriacki psycholog Viktor Frankl. Sukcesu indywidualnego nie można precyzyjnie zaplanować, zaplanować można jedynie działanie, które może go przynieść.  Jednej i doskonałej filozofii sukcesu też próżno szukać. Ale jeżeli wierzyć praktykom, szukanie sukcesu należy rozpocząć od siebie.