fbpx

Kobiecość służbowa

123RF.com

Wyobraźmy sobie strukturę dowolnej firmy jako piramidę. Jej wierzchołek zdominowany jest przez mężczyzn. Kobiety zaś dominują w najniższej części struktury, na najniższych stanowiskach, często nie wymagających wysokich kompetencji i talentów. Czyżby były to wyłącznie męskie atuty?

Z europejskich statystyk wynika, że w krajach zachodnich kobiety na najwyższych kierowniczych stanowiskach to zaledwie 10‒15%. W Polsce procent ten jest jeszcze niższy: między 8 a 10. Nie ma u nas programów promujących kobiety na najwyższe stanowiska, a rola lidera biznesu zwyczajowo przypisana jest mężczyźnie. Wciąż jesteśmy postrzegane jako matki i gospodynie domowe, których najwyższym osiągnięciem życiowym jest urodzenie i wychowanie dzieci, toteż aktywnie zniechęca się nas do robienia kariery. A przecież w kobietach tkwi gigantyczny potencjał wynikający właśnie z kobiecości.

Zespół jak rodzina

Andrew Atter, doświadczony coach kadry wyższej o ogromnym międzynarodowym dorobku (trenował pracowników globalnych firm w 20 krajach Europy i Azji, obecnie pracuje w Polsce), twierdzi, że ten potencjał to przede wszystkim inteligencja emocjonalna. – Na całym świecie mamy jasne dowody na to, że kobiety mają szczególną umiejętność budowania relacji i większą zdolność empatii: po prostu lepiej wyczuwają swoich pracowników, lepiej rozumieją ich możliwości i potrzeby. A zatem mają wyższą umiejętność rozwijania zdolności zespołu, niż ich koledzy mężczyźni.

Zdaniem Izy Krawczyk‑Rudzińskiej, doradcy rozwoju osobowego i zawodowego oraz dyrektora firmy szkoleniowej NLP Neuroedukacja, kobiety lepiej niż mężczyźni potrafią wymieniać informacje: słuchać i mówić. – Dlatego mamy większe szanse na to, aby dowiedzieć się, co się dzieje w zespole, a w konsekwencji lepiej zmotywować pracowników do wykonywania zadań. Jesteśmy bardziej nastawione na utrzymanie relacji (mężczyźni koncentrują się głównie na zadaniach). Po prostu, tak jak staramy się, aby w domu „było miło i ciepło”, tak samo postępujemy w pracy. Traktujemy nasz zespół trochę jak rodzinę, a wiadomo, że w dobrej atmosferze pracuje się dużo lepiej – mówi Iza Krawczyk‑Rudzińska. Dodaje też, że na przekór mitowi słabej płci, to kobiety są bardziej wytrzymałe i odporne na stres. I to z czysto biologicznych przyczyn: sama natura przygotowała je do znoszenia długotrwałych obciążeń, ciąży, wychowania dzieci. Muszą więc umieć rozłożyć swoje siły – nie na tygodnie, a na lata i wychodzi im to lepiej, niż mężczyznom. W jakimś sensie są w związku bardziej przewidujące – próbują wyobrazić sobie, co może się wydarzyć, a to pomaga rozsądnie gospodarować swoim potencjałem.

Współdziałanie, nie współzawodnictwo

Andrew Atter podkreśla, że kobiety są też mniej konfliktowe, nie wchodzą na drogę ostrej walki. Mają podejście negocjacyjne, starają się znaleźć takie rozwiązanie, dzięki któremu wszystkie strony zyskują, mówiąc po prostu: to co jest dobre dla ciebie, jest dobre i dla mnie, zobaczmy, jak możemy wspólnie na tym zyskać. Postawa współzawodnictwa, typowa dla mężczyzn, oczywiście również bywa cenna. Ale jeśli się przyjrzeć miejscom, gdzie powstają naprawdę wielkie pieniądze, to łatwo dostrzec, że wygrywa się je właśnie na współpracy i współdziałaniu nawet konkurencyjnych firm. Cały biznes azjatycki na tym się właśnie opiera. Większość dużych firm ma układy partnerskie z innymi firmami. Oczywiście, zdarza się, że trzeba iść na całość i wejść w konflikt, ale to nigdy nie oznacza dobrego biznesu.

Li Ka Shing – jeden z najbardziej wpływowych biznesmenów na świecie, do którego należy 20% wszystkich portów świata, zwykł mawiać, że „zawsze trzeba zostawiać coś na stole dla innych” – słowem, podzielić się sukcesem z konkurentem. Choć on sam jest mężczyzną, właśnie taki sposób myślenia i prowadzenia interesów bliższy jest kobietom ze względu na ich łatwość spojrzenia na sprawę z perspektywy drugiej strony – twierdzi Andrew Atter.

W Stanach Zjednoczonych przeprowadzono badania, z których jasno wynika, że kobiety są bardziej lubianymi szefami niż mężczyźni. Choćby dlatego, że podwładni po prostu czują, że szef‑kobieta się o nich troszczy. Wolą mieć przełożonego, który widzi w nich człowieka, a kobiety są w tym lepsze.

Nie bądź dobrą ciotką

Oczywiście, każdy medal, także i ten przypięty do kobiecej piersi, ma dwie strony. Kobiety, które są dobrymi menedżerami, oprócz wysokiego poziomu umiejętności mają bardzo spójne poczucie własnej tożsamości, swoich kompetencji, ale też ograniczeń.

 

Nasze najlepsze cechy potrafią też być najgorszymi. Ze wspomnianego nastawienia na relacje, z empatii może wynikać skłonność do tracenia czasu na niepotrzebne dyskusje, przesadne przejmowanie się stanem drugiej osoby, tym co się z nią dzieje, a także chęć dopasowania się za wszelką cenę do pewnych oczekiwań, które ma wobec nas firma, pracownicy. Kobieta bardziej niż mężczyzna ma skłonność do zapominania, że jest szefową, a nie dobrą ciotką. Dość często obserwowany jest też następujący syndrom: kobieta, która otrzymała awans, stara się ze wszystkich sił udowodnić, że jej się to należało, że decyzja przełożonych była słuszna. Staje się też przesadnie wdzięczna. Wdzięczność to cecha pozytywna, ale w nadmiarze prowadzi do chęci przypodobania się. Wówczas taka kobieta nadmiernie stara się realizować swoje obowiązki w pracy, dawać z siebie więcej nawet kosztem zdrowia i czasu dla rodziny. Konsekwencją może być przemęczenie oraz coraz liczniejsze błędy tak, że skutek jej działań okazuje się odwrotny do zamierzonego: ci, którzy ją awansowali, zaczynają powątpiewać, czy ich decyzja była słuszna.

Do tej kolekcji zagrożeń Andrew Atter dodaje jeszcze kilka: kobiety, które z natury są bardziej odpowiedzialne od mężczyzn, mają też tendencję do odbierania wszelkich uwag szalenie osobiście, co czyni je podatniejszymi na presję. Ich talenty empatyczne mogą też dać taki efekt, że kiedy są złe na niesubordynowanego pracownika, czują się odpowiedzialne za swój gniew. – Facet jak jest wściekły, to po prostu jest wściekły i nie wywołuje to w nim osobistych reperkusji. Gniew przecież bywa często uzasadniony. Również zdaniem Andrew Attera kobiety mogą wygrywać dzięki bogatej emocjonalności, jeśli właściwie ujmą ją w ryzy: używanie płaczu, histerii jako argumentu w dyskusji to pewna przegrana.

Nie zmienia to faktu, że nadchodzi czas kobiet.

–Mamy rozwój gospodarczy i niedobór kadry menedżerskiej – mówi Andrew Atter. – Jeśli połowy społeczeństwa nie dopuszcza się do głosu w biznesie, to z czasem może to oznaczać poważne problemy. Kobiety powinny mieć większą wiarę w swoje możliwości, uwierzyć, że najwyższe stanowiska są także dla nich. Pod tym kątem szkolimy je w naszej firmie. Jednak największą rolę ma tu do odegrania rząd oraz duże firmy: powinno się wprowadzić choćby programy ułatwiające powrót po urlopach macierzyńskich, programy promujące kobiety. Chodzi o to, żeby do kadry menedżerskiej weszły nie tylko wybitne panie, ale i normalne – zdolne, mądre, choć niekoniecznie od razu genialne. Tak, aby zwykła kobieta mogła na nie spojrzeć i uwierzyć, że jej też może się udać.

Kilka atutów i pułapek kobiecości

Empatia: dzięki niej potrafimy wyczuć pracowników, lepiej ich motywować do określonych zada, znaleźć dla nich optymalną rolę w firmie, dać poczucie komfortu. Z drugiej strony dbałość o dobre samopoczucie może zaowocować nadmierną pobłażliwością, a chęć, by w firmie panowała serdeczna atmosfera, może przysłonić merytoryczny aspekt działalności.

Umiejętność komunikacji: potrafimy rozmawiać szczerzej niż mężczyźni, lepiej niż oni pozyskujemy informacje. Ale też mamy skłonność do przesadnej gadatliwości, niekoniecznie na istotne dla pracy tematy.

Odpowiedzialność: umiemy mocno angażować się w zadania, ale też zbyt osobiście odbieramy porażki czy krytykę.

Emocjonalność: jesteśmy ciepłe, serdeczne, chcemy znaleźć dobre rozwiązanie dla wszystkich stron, okazujemy zrozumienie i współczucie – pracownik czuje, że widzimy w nim człowieka. Z drugiej strony potrafimy wybuchnąć i zareagować zbyt impulsywnie, uczuciowo, a to w interesach nie jest dobrze widziane.

Zaangażowanie: gdy dostaniemy odpowiedzialne zadanie, chcemy wykonać je jak najlepiej. Ale też często nie potrafimy przyznać, że pewnych rzeczy zwyczajnie nie da się przeskoczyć i próbujemy realizować zadanie trochę po własnym trupie.

Intuicja: podpowiada nam często dobre rozwiązania, warto jej słuchać. Jednak trzeba się nią kierować z wyczuciem. Czasem warto postawić – po męsku – na myślenie analityczne.

Skromność: zawsze dobrze postrzegana we wszystkich relacjach międzyludzkich, nie tylko zawodowych; kobiety jednak mają skłonność do umniejszania własnych osiągnięć i talentów – a to zawsze działa na niekorzyść.

Dar negocjacji: to na niej opiera się dobry biznes. Czasem trzeba jednak umieć twardo zaznaczyć swoje stanowisko.