fbpx

Jakim typem inwestora jesteś?

Kobieta_inwestycje
123rf.com

Czy wiesz, że – podobnie jak typy osobowości – istnieją różne typy inwestorów? Zrób quiz i przekonaj się, jakim typem Ty jesteś. To tylko zabawa, ale, zastanawiając się nad odpowiedziami, robisz pierwszy krok do świadomego inwestowania.
A gdyby tak zostać inwestorem? Masz odłożoną pewną sumę, której nie będziesz potrzebowała przez kilka najbliższych lat, a która przez ten czas może przynieść niezły dochód? To do dzieła! Coś cię powstrzymuje? Boisz się, że jesteś nowicjuszem, a inwestowanie to trudny orzech do zgryzienia? Myślisz, że do tego trzeba mieć spore doświadczenie, wiedzę o finansach i określone cechy charakteru? No c­­­­óż, masz rację, ale jednocześnie bardzo się mylisz.

Intuicja kontra analiza

Każdy popełnia błędy i czasem źle inwestuje, nawet rekiny finansowe. Jason Zweig, dziennikarz ekonomiczny magazynów „Money” oraz „Forbes”, specjalista w dziedzinie funduszy inwestycyjnych, stwierdził jakiś czas temu, że jego wiedza na temat inwestowania jest w dużej mierze błędna. Teoretycznie, im więcej wiemy na temat naszych inwestycji i im więcej wysiłku wkładamy w zrozumienie ich mechanizmów, tym więcej powinniśmy zarabiać. Dlaczego więc jest inaczej? Dlaczego osoby od lat grające na giełdzie, z wykształceniem ekonomicznym i doświadczeniem, podejmują czasem nietrafne decyzje? Odpowiedzi na to udziela neuroekonomia, nauka funkcjonująca na pograniczu neurobiologii, ekonomii i psychologii. Zweig opisuje jej odkrycia w książce „Twój mózg, twoje pieniądze”. – Mózg inwestora skłania go do podejmowania działań, które z logicznego punktu widzenia nie mają żadnego sensu – mają natomiast z punktu widzenia emocji. Nie chodzi o to, że jesteśmy irracjonalni – chodzi o to, że jesteśmy ludźmi – pisze Zweig.

Zachodzące głęboko w mózgu reakcje emocjonalne sprawiają, że pragniemy tego, co może przynieść nagrodę, a rezygnujemy z działań, które mogą być ryzykowne. Przeciwwagą dla emocjonalnych impulsów są te pochodzące z części mózgu odpowiedzialnej za procesy analityczne. Są one jednak zbyt słabe, by zagłuszyć potężne emocjonalne sygnały płynące z najbardziej pierwotnej części mózgu. Nie znaczy to oczywiście, że emocje są wrogiem, a rozum sprzymierzeńcem decyzji finansowych. Chodzi o to, że dla naszego portfela destrukcyjny może być czysty racjonalizm, tak jak czyste emocje. Aby być dobrym inwestorem, trzeba wypracować między tymi dwoma sferami równowagę.

Dla opisania dualnego działania ludzkiego mózgu Zweig używa określeń „mózg odruchowy” i „mózg refleksyjny”. Pierwszy to coś w rodzaju intuicji, czyli odruchowych reakcji, można by powiedzieć „bezmyślnych” decyzji. Drugi to analiza, czyli wybór dokonywany z namysłem i po dłuższym zastanowieniu. I tak: w zależności od sytuacji trzeba ignorować podszepty albo jednego, albo drugiego. Dla ułatwienia Zweig podaje kilka wskazówek:

– kiedy w grę wchodzi zaufanie, zawsze ufaj przeczuciom. Gdy masz wybrać doradcę inwestycyjnego, maklera czy zgodzić się na zainwestowanie w firmę, której przedstawiciela właśnie spotykasz – odwołaj się do mózgu odruchowego. Jeżeli nabierasz podejrzeń, to sygnał, że podjęcie decyzji należy odłożyć w czasie.

– musisz zdawać sobie sprawę, kiedy do głosu dochodzą odruchy. Nie dawaj się zwłaszcza ponosić fali ogólnego podniecenia, jeżeli na rynkach finansowych nie dzieje się nic szczególnego, według Zweiga należy zaufać swojemu mózgowi refleksyjnemu i nie odejmować pochopnych decyzji.

– zadaj inne pytanie. – Jednym ze sposobów na weryfikacje decyzji podjętej pod wpływem impulsu jest ponowne zastanawienie się nad pytaniami, które sobie zadaliśmy – radzi Zweig. W wypadku gdy stajemy przed pytaniem: „Czy te akcje będa rosły”, warto zadać sobie inne, pomocnicze w rodzaju „Skąd to wiem?”, „Co na to wskazuje?” albo: „Co bym polecił mojemy przyjacielowi?”.

– spróbuj udowodnić fałsz. Jeżeli coś cię pcha do tego, by zainwestować w daną inwestycję, nie szukaj tylko informacji potwierdzających, że masz rację. Szukaj przede wszystkim danych na to, że jest fałszywa. Im mniej znajdziesz, tym masz większe szanse na powodzenie. Nasz mózg lubi skupiać się na pozytywnych faktach, ignorując negatywne, ale czasem może nas to prowadzić do zguby.

– zdrowy rozsądek może pokonać zmysły. Bodźce wzrokowe i słuchowe pobudzają do pracy system odruchowy, a słowa i liczby stymulują system refleksyjny. Dlatego jeśli makler przedstawia ci same kolorowe wykresy czy filmiki, skup się na tym, by zadać mu kilka konkretnych pytań.

– tylko głupcy inwestują bez zasad. To podstawa bycia dobrym inwestorem. Już na poczatku, zanim rozpoczniesz jakiekolwiek działania ustal konkretne zasady, jakich będziesz się trzymała niezależnie od okoliczności.

– nie zaszkodzi policzyć do dziesięciu. Kiedy czujesz, że emocje biorą górę, zawsze warto zrobić krok do tyłu i powstrzymac się od zrobienia czegoś, czego mogłabyś żałować.

Określić siebie

Jeśli będziesz przestrzegać powyższych zasad, masz szansę stać się dobrym, jeśli nie świetnym inwestorem, ale najważniejsze i tak jest to, jakim rodzajem inwestora już jesteś: agresywnym, konserwatywnym czy zrównoważonym? Pomoże w tym ustalenie twojego profilu inwestorskiego. Aby to zrobić, weźmiemy pod uwagę nie tylko wysokość zarobków, twój wiek czy wiedzę ekonomiczną, ale przede wszystkim twoje oczekiwania i gotowość do poniesienia ryzyka. Zgodnie z wymogami prawnymi (tzw. dyrektywa MIFID) każda instytucja finansowa jest zobligowana zbadać profil inwestycyjny klienta przed sprzedażą produktu związanego z ryzykiem inwestycyjnym. Bezpłatny test, badający twoje podejście do finansów, możesz też wykonać przez internet – oferuje go wiele serwisów biznesowych oraz towarzystwa funduszy inwestycyjnych.

Jakie informacje będziesz musiała podać? Na przykład swój wiek. Jest to o tyle istotne, że im jesteśmy starsi, tym częściej (i słusznie!) preferujemy bezpieczniejsze formy inwestowania, chociażby dlatego, że niedługo (za 2–3 lata) pewnie będziemy chcieli skorzystać z zarobionych pieniędzy. Zresztą przesuwanie kapitału z funduszy bardziej do mniej agresywnych jest kluczowym założeniem portfeli modelowych proponowanych przez TFI, np. w IKE czy IKZE. Wówczas środki są przesuwane z akcji w kierunku obligacji. Młodsi mają zwykle większą tolerancję na ewentualne straty, gdyż zakładają, że będą mieli więcej czasu, by je nadrobić (są gotowi „zamrozić” pieniądze nawet na 30 lat). Mogą więc chętniej wybierać bardziej agresywne formy inwestowania. Niezależnie od wieku, ważne jest także, kiedy będziesz chciała skorzystać ze zdobytych pieniędzy. Jeśli możesz czekać kilkanaście lat, mniejsze i większe straty być może nie zrobią na tobie wrażenia. Jeśli za trzy lata chcesz kupić samochód, bardziej odpowiednie będą inwestycje stabilnego wzrostu, gdzie wahania pomiędzy zyskami a stratami są mniejsze. Istotna jest także suma oszczędności, jaką możesz przeznaczyć na inwestycje – przy czym nie jest zbyt mądrym inwestowanie pieniędzy, które są ci potrzebne do codziennego funkcjonowania. Dlatego powinnaś ustalić kwotę, która może na ciebie zarabiać, a której ubytku nie odczujesz w ciągu kilku najbliższych lat.

Nie bez znaczenia jest także poziom twojej wiedzy finansowej. I nie zawsze oznacza to odbyte studia czy zrobione dyplomy. Choć nie ma żadnych przeszkód, żebyś inwestowała w dosyć skomplikowane fundusze, to jeśli należysz do osób o niewielkiej orientacji w kwestiach finansowych (większość Polaków swoje rozeznanie w tej dziedzinie określa jako „słabe”), z pewnością na początku bardziej zrozumiałe i bezpieczniejsze będzie zaangażowanie się w raczej proste formy pomnażania oszczędności. Liczy się także doświadczenie w inwestowaniu. Jeśli dopiero zaczynasz swoją znajomość z funduszami inwestycyjnymi, dobrym pomysłem będzie niewielka inwestycja w bezpieczniejsze fundusze. Dzięki temu będziesz miała możliwość spokojnego rozeznania się w zasadach takiego inwestowania, zorientowania się, za co pobierane są prowizje, i jak są wysokie. Będzie to też świetny sprawdzian dla tego, jakie wahania wartości inwestycji jesteś w stanie zaakceptować.

Kolejną sprawą istotną dla wyboru konkretnych funduszy jest wysokość oczekiwanych zysków. I tak: inwestowanie w fundusze obligacji czy stabilnego wzrostu ma mniejszą szansę na wysoki zysk niż inwestycja w fundusze akcji. Fundusze akcji z kolei umożliwiają bardzo wysokie zyski, ale mogą też generować spore straty. Musisz zdecydować, jakie zyski są dla ciebie wystarczające. Jednym z najważniejszych pytań w teście jest to o twój akceptowalny poziom ryzyka. Czy jesteś w stanie zainwestować w fundusze lub akcje, jeśli możesz na tym zyskać powiedzmy 1000 zł, ale stracić 400, czy też wolisz szansę na wzbogacenie się o 500 zł, przy ewentualnym ryzyku straty 200 zł? Zresztą, przy temacie ryzyka warto na chwilę się zatrzymać.

Zysk kontra strata

Zdaniem Jasona Zweiga, analizując gotowość do podejmowania ryzyka, trzeba brać pod uwagę także rozmaite okoliczności, których ono dotyczy, bo to od nich zależy, jak zmieni się postrzeganie zagrożenia i bezpieczeństwa. Ryzyko, jakie jesteśmy gotowi podjąć, w ogromnej mierze zależy od tego, w jakim akurat jesteśmy nastroju. Udowodniło to wiele badań. W jednym z nich np. ustalono, że mężczyźni, których uprzednio wprowadzono w stan lekkiego zażenowania, polecając im publicznie zaśpiewać hit Franka Sinatry „My Way”, byli bardziej skłonni do ryzykownych inwestycji niż badani, wprowadzeni w dobry nastrój skeczami telewizyjnymi. Pierwsi czuli, że potrzebują większej „rekompensaty” za stresującą sytuację niż drudzy. Na tolerancje dla ryzyka mają też wpływ poprzednie doświadczenia strat i zysków, przy czym zależy to w głównej mierze od ich wysokości. Jeżeli różnica między ewentualną wygraną a ewentualną stratą jest zbyt duża, ludzie rezygnują zwykle z ponoszenia ryzyka i wybierają bezpieczniejszy wariant. Jeśli nagroda ma przyjść dopiero za jakiś czas, wolimy też szybsze, choć niższe zyski. Poza tym skłonność do ryzyka waha się w zależności od tego, czy nasza uwaga skupia się na ewentualnych zyskach, czy ewentualnych stratach. W drugim przypadku jesteśmy o wiele mniej skłonni podejmować ryzyko.

To tak zwany efekt ramowania. Jeszcze jeden fakt: przy ocenianiu ryzyka mniej przemawiają do nas procenty, a bardziej konkretne liczby. W jednym z eksperymentów lekarze byli bardziej skłonni wypisać pacjenta szpitala psychiatrycznego, gdy informowano ich, że w 20 proc. przypadków pacjenci o podobnym schorzeniu stają się agresywni w stosunku do innych, niż gdy poinformowano ich, że dzieje się tak z 20 na 100 osób. Więcej konsumentów jest też w stanie kupić oferowany produkt w promocji typu „kup jeden, drugi dostaniesz gratis” niż skorzystać z oferty: „50 proc. taniej”.

Inny reguła, opisana przez Jasona Zweiga, dotyczy tego, że chętniej decydujemy się na ryzykowne
inwestycje, gdy poleca je jakiś uznany przez nas ekspert, a także gdy robi to większość osób (syndrom ślepego stada). Poza tym wiele zależy od tego, jak nam obecnie się powodzi. Ta sama propozycja może nam wydać się bezpieczna, jeśli mamy dobrą passę, lub niebezpieczna – jeśli mamy złą. W jeszcze innym badaniu okazało się, że ludzie, którzy najmniej mogą sobie pozwolić na utratę niewielkiej ilości posiadanych środków, są najbardziej skłonni ryzykować tym, co mają. Wnioski: skłonność do ryzyka nie jest wartością stałą, zależy od wielu czynników i może się zmieniać w czasie.

Co dalej?

Wyniki internetowej ankiety dostajesz od razu, zwyczajnie klikając w pole „wyniki” albo „twój profil”. Otrzymujesz w ten sposób wskazówkę, którą możesz i powinnaś się kierować. To punkt wyjścia do doboru strategii inwestycyjnej i tzw. alokacji portfela, czyli dokonania podziału oszczędności na środki, które powinnaś – zgodnie ze swoim profilem – zainwestować w sposób bezpieczny oraz agresywny. I tak, przy niskim poziomie akceptacji ryzyka, wskazana może być strategia, w której będą przeważały inwestycje o niskim ryzyku (celem jest zachowanie kapitału oraz osiągnięcie niższego zysku). Przy wyższej tolerancji na ryzyko dopuszczalna jest strategia wskazująca wyższy udział akcji w portfelu, przy mniejszym udziale funduszy bezpiecznych.

Załóżmy, że twoja odpowiedź to: profil umiarkowany. Oznacza to, że najodpowiedniejsze dla twojego charakteru i psychiki byłoby równomierne ulokowanie środków w funduszach o różnych strategiach inwestycyjnych tak, by łącznie ich ryzyko było zbalansowane. Ale to tylko sugestia, ostateczna decyzja należy do ciebie. Podobnie jak decyzja, czy chcesz inwestować samodzielnie czy powierzyć tę sprawę specjalistom, którzy dokonują wyborów w twoim imieniu i po konsultacji z tobą. Samodzielny dobór obligacji, akcji czy funduszy inwestycyjnych może się jednak okazać skomplikowany. Może brakować ci wiedzy i znajomości rynku, zwłaszcza, że dochodzą do tego emocje. Na szczęście z emocjami łatwo sobie poradzisz, stosując się do rad z początku artykułu, a z wyborem – udając się do doradcy.

[mtouchquiz 15]