fbpx

Granice prywatności w pracy

Kiedy masz dość pracy
123rf.com

O czym mówić kolegom z firmy, a jakie informacje zachować tylko dla siebie? Czy zbytnia powściągliwość nie alienuje od reszty zespołu? Dowiedz się,
jak wyznaczać granice prywatności w pracy.

No tak, moja droga, ja wiem, że nie masz teraz lekko, ale to nie może odbijać się na jakości twojej pracy, bo cały zespół pociągniesz za sobą na dno – wybrzmiały słowa Anety.

Dorota zamknęła oczy i próbowała sobie przypomnieć, że jest cętką na szyi żyrafy i oceanem spokoju, ale nijak nie dało się przywołać tych kojących obrazów. Za to łatwo pojawiała się wizja Anety uduszonej jej własną apaszką, wypchniętej z okna wieżowca, zasztyletowanej ulubionym turkusowym nożem introligatorskim. Ewentualnie trafionej inteligentną, celną i ostrą jak sztylet ripostą. Jednak Aneta stała nadal przed biurkiem, a jedynym, na co była w stanie zdobyć się Dorota, było ominięcie jej bez słowa w drodze do łazienki, gdzie mogła wreszcie rozbeczeć się jak dziecko.

Dorota jest zrozpaczona: już całe biuro wie o jej rozwodzie, a przecież to jej prywatna sprawa i nie tak miało być. Teraz oprócz nerwów związanych z rozwodem będzie musiała się uporać z tymi wszystkimi szeptami, ploteczkami i współczującymi spojrzeniami „życzliwych” osób i stawić czoła tym „bezdusznym” – jak Aneta – próbującym dopisać na jej konto winy za rzeczy, które nie miały i nie mają miejsca. A wszystko przez chwilę słabości, w której zwierzyła się Lence, prosząc ją o zachowanie tajemnicy. No i właśnie teraz doświadcza skutków tej słabości. Jak mogła być taka głupia? Czy Lenka zrobiła to celowo, czy po prostu się wygadała? Bo że Aneta jest podła, to chyba nie podlega dyskusji. „Nie wiem, co robić, nie dam rady” – powtarza w myślach, a przecież nie da się reszty życia spędzić w toalecie.

Zmiana myślenia

To, czego Dorota teraz najbardziej potrzebuje, to powiedzenia: „stop” czarnym myślom. Nie ma sensu dochodzić, kto ma rację, kto zawinił, kto jest w porządku, a kto nie, bo takie rozważania przeradzają się w nakręcanie popychające w kierunku bycia ofiarą. A wtedy zaczyna się reagować z pozycji cierpienia i słabości zamiast z pozycji siły. Myślenie o sobie jako o nieudaczniku lub ofierze działań innych osób powoduje, że na osi słabość–siła przesuwamy się w kierunku ekstremum: słabość. W takim położeniu rządzi nami lęk przejawiający się w bezradności, przygnębieniu, bezwładzie. Rozwiązania, jakie przychodzą do głowy w tym stanie ducha, z pewnością nie będą najszczęśliwsze. Żeby przesunąć się na pozycję siły i mieć dostęp do takich reakcji jak wybór, napęd, działanie – trzeba przestać się użalać i zacząć działać. Nawet jeśli jedynym dostępnym działaniem jest zatrzymanie potoku czarnych myśli. To pozwoli podjąć próbę przemieszczania się w stronę ekstremum: siła. Chodzi tu nie o siłę władzy i dominacji (to jest po prostu przemoc), lecz o siłę opisaną w książce „Nie bój się bać” przez Susan Jeffers:

„Nie ten jest silny, kto umie innych skłonić do posłuszeństwa, ale ten, kto sam siebie potrafi skłonić do podległości własnej woli. Kto tej siły jest pozbawiony, ten traci poczucie spokoju. Bardzo łatwo go zranić”. Ten właśnie rodzaj siły opisuje też Patricia Evans w „Toksycznych słowach” jako Rzeczywistość Drugą.

Dorota zastanawia się, gdzie popełniła błąd: czy z zasady nie powinno się mówić w pracy o sprawach prywatnych, bo to może odwrócić się przeciwko nam? Cóż, tu nie ma jednej prostej recepty: są różne sytuacje, różne zespoły, różni szefowie i współpracownicy. Najważniejsze jest chyba rozeznanie się w sytuacji i uświadomienie swego położenia. Jeżeli ktoś ma skłonność do nadmiernego informowania otoczenia o swoim życiu, to nie może być zaskoczony faktem, że ludzie o nim plotkują, dodając to i owo od siebie, a przy okazji plotkowania – oceniają i mają doskonałe pomysły, jak powinna postąpić obmawiana osoba. To takie fascynujące i bezpieczne zajmować się życiem innych zamiast swoim – można współczuć bez odczuwania bólu, a odpowiedzialność za proponowane rozwiązania jest żadna, bo nie ma możliwości sprawdzenia, co rzeczywiście stałoby się, gdyby ta osoba postąpiła tak, jak zdaniem innych powinna postąpić.

Tajemnice w pracy

Dorota powierzyła swoją tajemnicę Lence, gdyż potrzebowała ulgi wynikającej z podzielenia się z kimś swoim ciężarem. Koleżanka tajemnicy nie dochowała. Mając jak najlepsze intencje, szepnęła jednej i drugiej osobie, żeby Dorotę traktować ulgowo, bo przeżywa trudny okres. Kiedy wiadomość wymknęła się spod kontroli „życzliwych”, stała się newsem rządzącym się prawami „głuchego telefonu”. Aneta, która uważa, że skoro jej samej w życiu nic nie przyszło łatwo, to i inni też nie powinni być traktowani ulgowo, postanowiła zapobiec takiej sytuacji, „pionizując” koleżankę, zanim cokolwiek związanego z pracą zdążyło się wydarzyć. I tak doszło do rozmowy opłakiwanej przez Dorotę w biurowej toalecie. Jak zwykle każdy chciał dobrze, a wyszło jak wyszło. Na razie Dorocie trudno jest potraktować zaistniałą sytuację jako możliwość wyciągnięcia wniosków na przyszłość: że Lenka nie bardzo nadaje się na powiernicę, a Aneta ma skłonność do przedstawiania swoich obaw w dość żołnierski sposób.

Osobiste nawyki

Żeby nie mieć problemów z mówieniem o sobie w pracy – trzeba przyjrzeć się własnym tendencjom w tym zakresie. W pracy ujawniamy zazwyczaj swoje nawykowe zachowania. Ludzie powściągliwi rzadko stają się w pracy gadułami i odwrotnie. Niektórzy mają skłonność do skupiania na sobie nadmiernej uwagi, co może być rysem narcystycznego ekshibicjonizmu. Takie osoby mogą zbyt wiele i całkiem niepotrzebnie mówić na temat osobistych spraw wśród bliższych i dalszych znajomych, bo wykształciły w sobie nawyk karmienia się ich uwagą.

Jeśli odnajdujesz u siebie takie cechy jak: skłonność do teatralnych wejść i wyjść, robienie lub mówienie pewnych rzeczy tylko po to, by zwrócić na siebie uwagę, skłonność do brawurowych i lekkomyślnych zachowań, silną koncentrację na swoim wyglądzie, przecenianie własnych osiągnięć, pragnienie bycia podziwianym za swoją sprawność seksualną, skłonność do głośnego mówienia i przerywania innym, tendencja do publicznego „odgrywania przedstawień”, a do tego zdarza ci się bywać chłodną i wyniosłą, gdy czujesz się urażona – to istnieje prawdopodobieństwo, że posiadasz ów rys charakteru, który skłania do mówienia zbyt wiele i obwiniania innych o to, że odnoszą się do tych wiadomości w swoich zachowaniach. Jedyne wyjście to praca nad zmianą nawyków, która może przynieść w przyszłości dobre rozwiązania.

Zasada ograniczonego zaufania

Nawykowy może też być pewien rodzaj naiwnego zaufania, że wszyscy są przyjacielscy i dobrze sobie nawzajem życzą. Niestety, nie wszyscy w naszym otoczeniu są na takim etapie osobistego rozwoju, który opiera się na wewnętrznej sile, otwartości i wzajemności w relacjach. Część osób ciągle przebywa w mentalnej rzeczywistości opisanej przez Patricię Evans jako Rzeczywistość Pierwsza: wierzą w model władzy nad innymi, nie mają pojęcia, czym jest siła wewnętrzna, brakuje więc im wynikającego z niej poczucia bezpieczeństwa i samoakceptacji. W rezultacie, aby nie czuć się bezsilnymi, nieustannie kontrolują swoje otoczenie.

Po czym poznać, że znaleźliśmy się w takiej sytuacji? Jeżeli ktoś w czasie rozmowy zachowuje się tak, jakby wasza relacja była bardziej oficjalna, mniej zażyła, niż ci się wydaje – wycofaj się na pozycję, jaką sugeruje postawa rozmówcy – nie otwieraj się bardziej niż on. To cię ochroni przed możliwością manipulacji i znalezienia się w przyszłości w sytuacji, gdy to, co mówisz w zaufaniu, zostanie wykorzystane przeciwko tobie („sama mówiłaś, że kłóciłaś się z matką, kłótliwość to twoja cecha”, „w poprzedniej pracy nie płacono ci dobrze, może po prostu nie jesteś dobrym fachowcem”, itp.)

W opisanej sytuacji: Dorota przejawia rys charakteru cechujący się narcyzmem ekshibicjonistycznym, Lenka wykazała się naiwnym zaufaniem do dobroci świata, a Aneta przebywa mentalnie w Rzeczywistości Pierwszej.

Milczenie ze strachu

Przypadkiem, gdy w pracy bardziej pilnujemy się, by nie sprzedać informacji o swoim prywatnym życiu, mogą być sytuacje, gdy nie mamy zaufania do pracodawcy, że potraktuje nas uczciwie i zgodnie z przepisami. Czy warto w trakcie rozmowy kwalifikacyjnej wychylać się z informacją, że planujemy powiększenie rodziny? Czy dobrze jest obwieścić pracodawcy, że zamierzam podnosić kwalifikacje? Czy informacja o kłopotach zdrowotnych nie przyspieszy zwolnienia?

To są pytania, na które nie ma jednoznacznej odpowiedzi, nie ma strategii dobrej dla wszystkich. Wszystko zależy od naszych własnych możliwości – od tego, czy jesteśmy skłonni wykraczać poza własną strefę komfortu, by rozwijać się, wybierając uczenie się poprzez stawianie czoła wyzwaniom, czy może raczej jesteśmy w takim stanie, że swoje lęki wolimy pokonywać powoli i małymi kroczkami. Bo kiedy unikamy ujawniania informacji o sobie, kierowani strachem przed konsekwencjami, pozostaniemy niewolnikami takiej sytuacji. Niekiedy wybieramy taką strategię okresowo, szukając w tym czasie innego rozwiązania. Bywa, że rozciąga się ona na całe życie zawodowe. Jednak podstawą takiego zachowania jest nieufność wyrosła z lęku o bezpieczeństwo. A nieufność rodzi nieufność. Na ile nasi przełożeni nie ufają nam, czując naszą nieufność? A na ile to oni swoją postawą skłaniają nas do powściągliwości w dzieleniu się informacjami na temat naszej prywatności? Nie przypadkiem mówi się, że ludzie określonego pokroju przyciągają sobie podobnych…

Niestety, żadna wyrocznia na świecie nie przygotowuje dobrych rozwiązań na indywidualne zamówienie. Decyzję o tym, jak postąpić w danej sytuacji, każdorazowo podejmujemy sami. Podstawowa różnica polega jednak na tym, na ile podejmujemy ją świadomie, a na ile działamy po prostu nawykowo, generując skutki typu „miało być tak dobrze, a wyszło jak zawsze”. Żeby kierować się świadomymi wyborami i własną wolą, dobrze jest rozpoznać swoje skłonności do reagowania w określonych sytuacjach i – o ile dojdziemy do wniosku, że rzeczywiście warto coś zmienić – zacząć działać.

W końcu to szaleństwo robić w kółko to samo i oczekiwać innych rezultatów.

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
?>