Rozwojowe korzyści z malowania mandali

Mandale mają moc! Związane są z harmonią, doskonałością, jednością. (Fot. BEW PHOTO)

Siadasz, wyciszasz się, wchodzisz w głąb siebie. Zataczasz na kartce krąg i wypełniasz go kolorami, formami. Jung wykorzystywał ten rytuał do leczenia depresji, nerwic, psychoz, ale też do oczyszczania swojego umysłu. Ty możesz traktować go jako antystresową rozrywkę. Niezależnie od motywacji – jesienne i zimowe wieczory to idealny czas, by wykonać mandalę.

Kiedyś tworzyłam je dość często. Wyjmowałam duży blok techniczny, odrysowywałam na kartce talerz. Chwilę medytowałam, skupiałam się na tym, co w danej chwili było dla mnie szczególnie istotne, po czym brałam głębszy oddech i sięgałam po kredki. Albo farbki. Ponieważ nie jestem fanką symetrii, moje mandale mogły pomieścić w sobie różne formy – czasem zaskakujące dla mnie samej. Pamiętam też mandalę oczyszczającą: dużo ciemnych barw, dużo energii fizycznej. Nie miało być ładnie, miało być transformująco. Potem chyba jeszcze posłużyłam się ogniem… Nie kierowałam się żadnymi wytycznymi, raczej tym, co czułam. To był mój rytuał.

Na początku było koło

W tworzeniu mandali jest coś magicznego. Bo niby dlaczego „zwykły” obrazek na planie koła miałby mieć taką moc? Może dlatego, że koło to podstawowa struktura wszechświata. Że związane jest z harmonią, doskonałością, jednością. Samo słowo „mandala” pochodzi z sanskrytu i znaczy tyle co „święty krąg”. Ale też „centrum życia”, „cały świat”. Przyjmuje się, że mandala wywodzi się z Indii, ale jej ślady odnajdziemy prawdopodobnie we wszystkich kulturach. O takich kształtach mówi się, że są archetypowe, że odzwierciedlają porządek natury. Można je odnaleźć już w rysunkach z czasów prehistorycznych w różnych częściach świata. Pojawiały się na skałach, w jaskiniach, potem w świątyniach – choćby na posadzkach (w średniowiecznych kościołach nierzadko przyjmowały postać labiryntu). Często stanowiły podstawę planów architektonicznych dla miejsc kultu: stup, meczetów, bazylik. Nie wspominając o kamiennych kręgach czy Stonehenge.

Prawdopodobnie najbardziej znane są mandale tybetańskie – obrazy medytacyjne w formie diagramów, malowane na jedwabiu. Ale też te wykorzystywane przez mnichów do rytuałów, układane z kolorowych ziarenek piasku albo z ryżu. Taka mozolna, wymagająca ogromnej koncentracji praca trwa wiele godzin. A potem wystarczy jeden podmuch wiatru, by całe dzieło przestało istnieć. To swego rodzaju medytacja nad przemijalnością wszystkiego – taka mandala symbolizuje życie i śmierć, tworzenie i niszczenie. W sieci dostępne są filmy dokumentujące ten proces – niezwykle sugestywne. To buddyzm. A hinduizm? Przecież rozpowszechnione w nim geometryczne jantry zawierają w sobie mandale. Mało tego: również chiński znak Tai Chi (jin-jang), oznaczający jedność i harmonię przeciwieństw, to koło!

Współczesna cywilizacja odkryła mandalę za sprawą Junga. Ale najpierw to on odkrył zaskakujące zjawisko: zauważył, że pacjenci w chwilach dezorientacji wykonują mimowolnie rysunki, których podstawą jest okrąg. Uznał, że jest to sposób na szukanie punktu odniesienia, kontaktu ze sobą, wewnętrznego ładu, równowagi. To tak jakby samo zakreślenie kręgu pozwalało nam wejść do środka. Robi się bezpieczniej, ciszej, bliżej. Zatem mandala jako forma terapii – Jung wykorzystywał ją do leczenia depresji, nerwic i psychoz. Dawała mu też wgląd we własne wnętrze: „Każdego ranka robiłem w notatniku mały, kolisty rysunek – mandalę – który zdawał się odbijać moją wewnętrzną sytuację w tym momencie” – pisał. Jego zdaniem podczas tworzenia mandali wypływają na powierzchnię nasze konflikty, podświadome treści mogą zostać uświadomione, przyjęte. Uwalniają się napięcia, pojawia się nowa przestrzeń… To co, rysujemy?

Tybetyjski mnich VenoDhondup Tsering podczas pracy nad piaskową mandalą. (Fot. BEW PHOTO)

Oczyszczaj i przyciągaj

Najprościej, rzecz jasna, jest skorzystać z gotowego szablonu. Znaleźć formy, które nam odpowiadają, przygotować kredki. Wyłączyć źródła dźwięku, przenieść uwagę do środka i zacząć wypełniać białe przestrzenie kolorami. Tyle że wtedy wybór jest mimo wszystko ograniczony. Jeśli chcesz być twórcą „pełną gębą”, możesz przecież stworzyć całe dzieło od podstaw. Punktem wyjścia będzie naturalnie okrąg. Już moment jego zataczania pozwala skupić uwagę, uporządkować przestrzeń, wytycza granice twojego świata. Może – na wzór buddystów – zechcesz wpisać w koło kwadrat. A może ręka nieoczekiwanie nakreśli jakiś kształt roślinny, zwierzęcy. Albo taki, którego sam do końca nie rozpoznajesz. Czasem podkreśla się znaczenie środka mandali – ma symbolizować centrum, początek i koniec (albo wręcz Boga). Sam wybierz, czy chcesz zwrócić na niego szczególną uwagę. Rzecz w tym, że wchodząc do koła, rozpoczynasz wewnętrzną podróż – wskazówki zewnętrzne możesz równie dobrze zostawić na boku. Poddać się przygodzie. Dotyczy to, oczywiście, również techniki. Sprawdź, co cię przyciąga: kredki, farby, wycinanki, wyklejanki… Niektórzy tworzą bardziej przestrzenne formy – na płytach CD, na szkle witrażowym. Albo w naturze – przy użyciu muszelek, kamyków, patyków, kasztanów, liści. Może to być świetna zabawa, chętnie angażują się w nią dzieci. Warto jednak pamiętać, że tworzenie mandali jest spotkaniem ze sobą, formą medytacji. Sprzyja temu spokojna przestrzeń – być może wypełniona kojącą muzyką, miękkim światłem, ulubionym zapachem. Tu nie chodzi o wykonanie zadania. To rytuał, celebracja siebie.

Jedna z najpopularniejszych form pracy z mandalą wykorzystuje siłę intencji. Może chcesz uwolnić się od jakiegoś nawyku, rozwiązać problem, oczyścić jakąś sytuację. Albo przyciągnąć obfitość, partnera… Mandala jest bardzo pojemna – może przyjąć coś, co ci nie służy, przetransformować emocje, pokazać nowy kierunek. Ale dobrze jest najpierw ustalić, z jakiego miejsca wychodzimy, czego pragniemy, co jest w danej chwili ważne. Potem możemy sobie pozwolić na spontaniczność, poddać się procesowi. Bez analizowania, dlaczego akurat ten kolor, a ta kreska tutaj, a już na pewno bez przejmowania się, czy rzecz spełnia określone kanony estetyczne. Nie ma tu kanonów. Nie ma błędów. Jesteś ty i twoje uczucia – takie, jakie są właśnie teraz. Jest prawda o jakimś wycinku twojej rzeczywistości. Właśnie do siebie przemawiasz, przekazujesz sam sobie wiadomość. Niewykluczone, że dla twojego umysłu nie jest ona jasna, ale nie musi być. Znaczenie ma to, co wydarzy się podczas procesu twórczego w twoim wnętrzu. Jak czujesz się, kiedy patrzysz na ukończoną pracę. Może zechcesz nadać jej tytuł? Powiesić w widocznym miejscu i kontemplować? Pozwolić, by na ciebie wpływała, prowadziła do nowych rozwiązań? A może już spełniła swoje zadanie i czas jej podziękować?

Relaks i radość

O zaletach tworzenia mandali można by długo pisać. W natłoku zdarzeń tak rzadko spotykamy się ze sobą, dajemy sobie przestrzeń na wyrażenie tego, co najważniejsze. Tutaj świadomie ją kreślimy. Zapraszamy to, co jest, by ujawniło nam całą prawdę o sobie. Wyciszamy umysł, wsłuchujemy się w siebie. Pozwalamy, by coś się porządkowało. Odreagowujemy stresy, relaksujemy się. Uzyskujemy cenne wglądy. Pojawia się uczucie większego połączenia, spójności, harmonii, więcej energii życiowej. Przy okazji rozwijamy kreatywność, koncentrację, uważność. Pozwalamy sobie na bycie w „tu i teraz”, na przepływ. Budzą się zmysły. No i radość! Ta pierwotna, dziecięca. Bo któż z nas nie lubił w dzieciństwie bazgrać, mazać, gryzmolić, nie zastanawiając się, co powiedzą na to inni?

Fakt, mandale osobiste można też zamówić u artystów, którzy gotowi są – w skupieniu i z oddaniem – wykonać dla ciebie piękną pracę. Czy sięgną głębiej niż ty? Ja podglądam czasem w sieci twórczość innych, na przykład ich mandale tematyczne. Ciekawi mnie, jak ktoś widzi obfitość, miłość, harmonię i inne jakości, do których dążymy. Dobrze jest od czasu do czasu popatrzeć na taki obraz, wczuć się w niego. Czy z tobą rezonuje? Czy ma ci coś do przekazania? Może chcesz go przez chwilę pokontemplować? A może zostawić dłużej na pulpicie? Każdy z nas jest inny, ale istnieje miejsce, w którym mamy szansę się spotkać. Dlaczego nie miałoby być ono kuliste?

Znaczenie kolorów

Każdy z nas ma swoje skojarzenia, jeśli chodzi o kolory, ma prawo przypisywać im własne znaczenie. Przy wyborze barw pojawiających się na mandali dobrze jest zaufać intuicji – zwykle ręka sama wie, po którą kredkę sięgnąć, jaki kształt stworzyć. To samo dotyczy interpretacji rysunku – zakładając, że chcesz się pokusić o taką analizę. Bo może ważniejsze od zrozumienia i rozkładania na czynniki pierwsze jest wrażenie, jakie twoje dzieło w tobie wywołuje. Jeśli jednak twój umysł domaga się wiedzy, poniżej znajdziesz znaczenia przypisywane najczęściej poszczególnym kolorom:

  • Czerwony – moc, pasja, energia, życie, ugruntowanie, siła, seksualność, krew, ogień, dynamizm, działanie, agresja, gwałtowność.
  • Pomarańczowy – radość, optymizm, przyjemność, zabawa, seksualność, witalność, kreatywność, soczystość.
  • Zielony – natura, wzrost, rozwój, harmonia, świeżość, zmiana, zdrowie, relaks, obfitość, otwartość, zaufanie.
  • Niebieski – spokój, harmonia, cisza, przestrzeń, wolność, lekkość, komunikacja, ekspresja, wyrażanie siebie, kreatywność, dystans.
  • Granatowy – mądrość, intuicja, poznanie, widzenie, przenikliwość, koncentracja, głębia.
  • Fioletowy – duchowość, natchnienie, dostojeństwo, transformacja, transcendencja, tajemniczość.
  • Żółty – intelekt, wiedza, przyswajanie, trawienie, osobista moc, sprawczość, poczucie wartości, przyjaźń, ciepło, słońce, radość, bogactwo.
  • Różowy – miłość, czułość, delikatność, kobiecość, zmysłowość, niewinność, współczucie, komfort, bezpieczeństwo.
  • Szary – wycofanie, nijakość, skromność, przeciętność, pesymizm, ukrywanie.
  • Brązowy – ziemia, żyzność, dojrzałość, powściągliwość, wytrwałość, cierpliwość, stabilność.
  • Biały – wgląd, oświecenie, czystość, niewinność, przezroczystość, klarowność, nieskończoność.
  • Czarny – mrok, ciemność, smutek, depresja, rozpad, śmierć, nicość, niebyt.