Pet sitter – niania dla pupila

Pet_sitter
123rf.com

Pet sitterka wyprowadzi twojego psa, gdy będziesz musiała dłużej zostać w pracy albo zachorujesz. Nakarmi i pogłaszcze kota, gdy wyjedziesz, ale też zajmie się nimi przez tydzień lub dwa, organizując opiekę i wypoczynek. Coś dla zabieganych miłośników zwierząt
Zdarzali ci się agresywni podopieczni?

Do domowego hoteliku nie przyjmuję psów agresywnych, zresztą nigdy nikt się do mnie z takim nie zgłosił. Zdarzają się, oczywiście, psy, które trzeba przypilnować na spacerze, bo mogą reagować agresywnie na inne psy. Albo takie – jak pewien boston terrier, który pierwszego dnia pobytu u mnie nie dał się dotknąć, bo chciał w samotności przeżywać rozstanie z ukochanymi właścicielami, ale ja to uszanowałam i po jakimś czasie sam do mnie przyszedł. No i zdarzają się psy, które nie do końca zostały nauczone zasad współpracy z człowiekiem. Szczególnej uważności wymagają te duże, które ważą 30 kilogramów i więcej i potrafią pociągnąć na smyczy tak, że mogą przewrócić, ale na to jestem przygotowana. Trzymam mocno.

A wychowujesz je?

Nie wychowuję, bo to nie są moje psy. Nie dążę do tego, aby je zmienić, tylko aby podczas pobytu u mnie przestrzegały zasad obowiązujących w moim domu i traktowały mnie jako przewodnika stada.

Jak zostałaś pet sitterką? Robiłaś karierę w korporacji…

Tak, i w końcu dojrzałam do decyzji, by zacząć pracować na własny rachunek. Zrezygnowałam z pracy na etacie i zostałam coachem – freelancerem. Zawsze marzyłam o tym, by mieć psa, ale wydawało mi się, że nie podołam takiemu obowiązkowi, bo długo pracuję. Po pół roku pracy jako wolny strzelec zorientowałam się, że już nie siedzę godzinami w biurze i mogę mieć psa, pojechałam więc do schroniska.

I tam znalazłaś Bezkę. To była miłość od pierwszego wejrzenia?

Tak, pojechałam właściwie po zupełnie innego psa. Dorosłego, bo wiedziałam, że te trudniej znajdują domy. Ale jakoś z żadnym nie poczułam chemii. Powiedziałam więc, że jeszcze się zastanowię i chciałam już iść, kiedy zauważyłam Bezę w klatce z innym szczeniakiem. Och, te jej oczy… spojrzałyśmy na siebie i chyba obie wiedziałyśmy, że jesteśmy dla siebie stworzone.

Czy to dzięki Bezie zostałaś pet sitterką?

Trochę tak. Chodziłyśmy razem na psie szkolenia i właścicielka szkoły, Kasia, rzuciła kiedyś, że powinnam pracować z psami. Zaczęłam się zastanawiać, co ja właściwie o nich wiem. Przeczytałam kilka książek i okazało się, że wiem dużo, bo mając psy w domu rodzinnym i obserwując inne, już wielu rzeczy się nauczyłam, trochę też się domyśliłam, słuchając intuicji.

Założyłaś firmę? Stronę internetową? Wydrukowałaś ulotki?Założyłam firmę. Nie mam strony internetowej, bo polegam przede wszystkim na marketingu szeptanym. Zastanowiłam się, czego ja bym oczekiwała, gdybym chciała komuś powierzyć psa. I doszłam do wniosku, że szukałabym osoby z polecenia znajomych lub dysponującej wiarygodnymi referencjami, no i oczywiście chciałabym ją osobiście poznać. Założyłam więc sobie konto na Facebooku, żeby można było mnie znaleźć, ale większość klientów jest z polecenia innych klientów, albo przez szkołę. Choć zdarzają się i tacy, którzy wypatrzyli mnie w Internecie. Spotykam się z nimi i oni decydują, czy można mi zaufać – po moim zachowaniu w stosunku do nich, do ich psa, do mojego psa…

Albo do ich kota, bo zajmujesz się też kotami?

Tak, gdy właściciel wyjeżdża – odwiedzam jego kota, karmię i, co bardzo ważne, głaszczę. Najczęściej jestem proszona o wizyty raz dziennie lub raz na dwa dni.

Ile kosztuje wizyta u kota albo spacer z psem?

Od 15 do 30 zł – zależy, jak dużo zajmuje mi czasu, jakie to zwierzę i czy to jest jednorazowe, czy stałe zlecenie. Mam jeszcze jeden pomysł… Świetlicę dzienną dla psów. Muszę tylko znaleźć odpowiedni lokal – najlepiej wolno stojący, z ogródkiem.

Kto by chciał oddawać psa do świetlicy?

Myślę, że właściciele szczeniaków i psów źle znoszących samotność, takich, których nie można zostawiać samych w domu, bo panikują, hałasują, niszczą meble. Ale pewnie część ludzi będzie zostawiać psy tak po prostu. Idą do pracy, więc, żeby pies nie był sam przez 9 czy 10 godzin, zawiozą go do świetlicy, gdzie może się bawić z innymi psami, ma regularne spacery i posiłki.

pet sitterkaAgnieszka Borkowska, pet sitterka i coach, z wyształcenia historyk. Właścicielka suczki Bezy, która – jak to pies – wiele ją nauczyła o sobie samej, www.facebook.com/PetsitterAgnieszkaBorkowska

Ciąg dalszy rozmowy w najnowszym SENSIE