fbpx

Tomasz Srebnicki: Gdy nic się nie udaje

Kobieta_w_depresji
123rf.com

Tracisz kolejną pracę, twój związek się rozpada, znowu musisz zaczynać wszystko od nowa… Masz wrażenie, że los znowu z Ciebie zadrwił? O tym, jak odzyskać spokój i znaleźć wewnętrzny kompas, mówi ekspert SENSu Tomasz Srebnicki – psychoterapeuta poznawczo-behawioralny
Nie wiem, co robię źle. Skończyłam dwa kierunki studiów, zdobyłam certyfikaty, mam też za sobą różne kursy, a jestem bezrobotna – pisze czytelniczka SENSu, 29-letnia Monika. – Szukam pracy od ponad roku, i nic. Wysyłam setki e-maili i nie ma odzewu. Miałam piękny sześcioletni związek, który rozpadł się, ponieważ zostałam skrzywdzona. Świat, w którym żyłam, okazał się iluzją. Moje życie legło w gruzach… Długo trwał okres rekonwalescencji. Zdradzana, poniewierana, poniżana – taką ujrzałam się z dystansu, zrozumiałam, że moje życie wyglądało inaczej, niż mi się wydawało. Przestałam już ufać. Praca? Kolejna iluzja. Najpierw byłam na etacie, potem założyłam własną firmę – niestety musiałam ją zamknąć z braku zainteresowania i kapitału. Choć pomysł przyjął się w każdym innym mieście, w moim nie chciał… Wyjechałam do innego miasta, zdobyłam pracę w zupełnie odmiennej dziedzinie. Postanowiłam, że pójdę na studia w tym kierunku i uznałam, że wreszcie, po latach poszukiwań, odnalazłam swój cel. „Tu osiądę” – myślałam, „znajdę partnera i będzie OK”. Wszystko się układało. Po roku zwolniono mnie z powodu redukcji etatów. Dziś szukam pomysłu na życie… i po raz kolejny z podkulonym ogonem wracam w progi domu rodziców. Myślałam o założeniu szkoły jogi, o wyjeździe za granicę i o tym, by jeszcze raz spróbować tu z własnym biznesem. Nie wiem… Miałam już tyle myśli samobójczych, ale nie mam odwagi. Kładąc się spać, co wieczór proszę, bym się już nie obudziła. Mam dość życia na łasce, sama, bez perspektyw. Pracowałam w pięciu różnych branżach, i nic. Jak mam znaleźć wewnętrzny głos, który mnie poprowadzi? Wierzę w Boga, ale mam wrażenie, że za każdym razem daje mi polizać lizaka i zaraz go zabiera. Świat pęka jak bańka mydlana i ostatnie 10 lat upłynęło mi na szarpaniu się ze sobą i wiecznych rozczarowaniach. Kiedy zacznę wreszcie cieszyć się życiem? Powoli tracę siły… Proszę o radę.

TOMASZ.SREBNICKIOdpowiedź PSYCHOLOGA: Witaj, Moniko! Masz 29 lat, a doświadczeń na co najmniej pięć 35-latek, i to o dużej potrzebie doznań. Od miasta do miasta, od branży do branży, od kierunku do kierunku, od certyfikatu do certyfikatu. Niezwykle dużo tutaj dynamiki i zmian, także w relacjach z mężczyznami. Napisałaś także o powrotach z „podkulonym ogonem do rodziców”. To dobrze, że mamy gdzie powrócić, gdy rzeczy idą w złym kierunku. Rozumiem, że twoja walka o stabilizację, spokój i samodzielność doprowadza cię do wyczerpania emocjonalnego i psychicznego. Piszesz o tym, że chciałabyś się nie obudzić następnego dnia oraz o myślach samobójczych. To niezwykle niepokojący sygnał, mówiący o tym, że potrzebujesz pomocy. Dlatego bardzo zachęcam cię do jak najszybszej konsultacji z terapeutą w najbliższej poradni zdrowia psychicznego. Czasami tak się zdarza, że odczuwamy potrzebę bardzo głębokiej relacji z otoczeniem. Bywa, że jest ona tak głęboka, że każda, nawet najmniejsza porażka, przytłacza nas bezlitośnie i rodzi konieczność ucieczki w inne miejsce i rozpoczęcia wszystkiego od nowa. I tak w kółko. Paradoksalnie w poszukiwaniu stabilności wpadamy w chaos, który nie pozwala się zakorzenić w świecie i tworzy się w nas poczucie iluzji, braku kontaktu ze światem. Nie możesz ze swoimi poszukiwaniami celu i „głosu wewnętrznego”, o którym piszesz, pozostać sama. Chciałbym więc, abyś przedyskutowała te problemy ze swoim terapeutą. Pozdrawiam i trzymam kciuki.

Więcej listów od czytelników znajdziesz w każdym numerze SENSu w rubryce Listy do psychoterapeuty.

Masz problem, z którym nie możesz sobie poradzić? Napisz do naszego eksperta: sens@zwierciadlo.pl

?>