fbpx

Tomasz Srebnicki: Gdy rozmowa o seksie jest trudna

Kobieta_mezczyzna_rozmowa
123rf.com

Jeżeli przyjmiemy na chwilę, że seks jest lustrem relacji, to może zamiast zmieniać lustro, można by poszukać zmian tego, co ono odbija – proponuje ekspert SENSu, Tomasz Srebnicki
Jesteśmy małżeństwem od 10 lat. Obydwoje uważamy, że związek nie jest czymś danym nam raz na zawsze, że wciąż trzeba o niego dbać i pracować nad nim – pisze czytelniczka SENSu, 31-letnia Ania. – Ciągle uczymy się, że podstawą ku temu jest szczera rozmowa i prowadzimy ją na najróżniejsze tematy dotyczące NAS. Istnieje tylko jeden obszar, o który rzadko „zahaczamy”. Seks. Chciałabym, żeby było w nim więcej spontaniczności, zabawy, rozmaitości. Mam wrażenie, że nasz seks jest mechaniczny, schematyczny; że nie ma w nim nic zaskakującego, nieprzewidywalnego, brakuje mu zmysłowości, czułości i romantyzmu. Mój mąż uważa, że wszystko jest w porządku i że on nie ma potrzeby, żeby coś w tej kwestii zmieniać. Odrzuca moje pomysły, chociażby żeby kochać się przy muzyce i świecach zamiast w głuchej ciszy. Twierdzi, że „wymyślam”, że nie liczę się z jego potrzebami, bo jemu dobrze jest, jak jest, że za dużo nad tym rozmyślam i stąd biorą się moje rozterki. Według niego to mój problem, że nie potrafię cieszyć się tym, co mamy. A ja czuję, że w łóżku nie jestem w pełni sobą; że tłamszę moją kobiecość i boję się ją uwolnić, bo kiedy delikatnie mówię o moich potrzebach, natrafiam na mur i odrzucenie. Mam wrażenie, że się wypalam, że oddalam się od męża, że seks przestaje mnie cieszyć, a coraz częściej zaczynam go traktować jako coś, co trzeba robić, żeby podtrzymać łączącą więź. Mam też poczucie winy, że może zbyt naciskam, za dużo wymagam. Rozmowy na ten temat, które zawsze ja inicjuję (i dodam tylko, że nigdy nie robię tego podczas seksu ani po, bo nie chcę, żeby mąż odbierał to jako krytykę), kończą się na tym, że odwracamy się do siebie obrażeni plecami, pełni zarzutów i pretensji. Nie wiem, jak do niego dotrzeć. Nie chcę być zbyt nachalna. Z drugiej strony chcę też zadbać o siebie i czuć się szczęśliwa w każdej sferze naszego związku.

TOMASZ.SREBNICKIOdpowiedź Psychologa: Seks to jeden z takich obszarów w związku, w którym wychodzi na jaw, jak para się ze sobą komunikuje oraz jak bardzo partnerzy są gotowi na to, aby usłyszeć siebie. Jednak dla wielu osób (i choć nie jestem seksuologiem, tak przypuszczam), a w szczególności mężczyzn, sfera seksu wykracza poza obszar relacji i często stanowi element oceny siebie, własnych umiejętności w roli kochanka czy swojej męskości. Domyślam się, że z jakichś powodów niezwykle trudno jest twojemu partnerowi usłyszeć twoje prośby o uatrakcyjnienie seksu, że reaguje złością oraz przerzucaniem problemu na ciebie. Myślę, że powinno to was oboje skłonić do poważnej analizy tego, czy aby wasza komunikacja oparta na szczerości nie jest wprawdzie dobra dla związku, ale trudna dla któregoś w was. Czasami szczerość bywa niezwykle obciążająca, szczególnie dla osób gotowych dać wiele z siebie i przypisujących sobie nadmierną odpowiedzialność z codzienne problemy w związku. Z drugiej strony warto, abyś ty także poświęciła trochę refleksji temu, dlaczego tylko w tej sferze oczekujesz zmiany. Jeżeli przyjmiemy na chwilę, że seks jest lustrem relacji, to może zamiast zmieniać lustro, można by poszukać zmian tego, co ono odbija. Jesteście wspólnie 10 lat, wasze relacje intymne są tak dojrzałe jak wasz związek, mają z pewnością inną dynamikę i inne piękno. Może warto, abyś spróbowała pozwolić mężowi zdobyć ciebie na nowo? Może oprócz szczerości w rozwiązywaniu problemów dobrze także zadbać o minimum tajemnicy. Wszakże to ona pobudza zmysły…

Więcej listów od czytelników znajdziesz w każdym numerze SENSu w rubryce Listy do psychoterapeuty.

Masz problem, z którym nie możesz sobie poradzić? Napisz do naszego eksperta: sens@zwierciadlo.pl

?>