Filmoterapia – powrót syna w Erratum

Naprawianie relacji z bliskimi bywa trudne, może otwierać wiele ran, ale czasem jest przyczynkiem do naprawienia czegoś w sobie. Film „Erratum” komentuje Izabela Wożyńska-Więch z Poradni Centrum-Ja.
Michał na prośbę szefa przyjeżdża na jeden dzień do Szczecina, swojego rodzinnego miasta, w którym nie był od wielu lat. Z powodu wypadku, w wyniku którego z jego winy ginie bezdomny człowiek, nieplanowany wyjazd się przedłuża. Podróż w rodzinne strony okazuje się zderzeniem z przeszłością, o której Michał starał się zapomnieć. Wymusza też konfrontację z wypieranymi emocjami i w efekcie okazuje się powrotem do siebie samego sprzed kilkunastu lat.

− W Michale, jakby wrzuconym w kontakty sprzed lat, uruchamia się emocjonalna wrażliwość – delikatna struktura, której na nieświadomym poziomie starał się wyzbyć po to, aby nie cierpieć − nie przeżywać strat i porażek, których doświadczył we wczesnej młodości – zauważa Izabela Wożyńska-Więch, psycholog z Poradni Centrum-Ja. – Powrót w znane miejsca i kontakt z dawno niewidzianymi ludźmi uświadamiają Michałowi, jak bardzo był z nimi związany. Że tam są jego korzenie, które starał się odciąć, wspomnienia, o których chciał zapomnieć.

Ojciec i syn

Michał przez całe dorosłe życie próbował uciec od pełnej poranień relacji z ojcem, zapomnieć. Widać jednak, że cały czas nosi w sobie ogromny żal. Teraz przychodzi mu stanąć przed schorowanym, samotnym starcem – obraz ten zdaje się w nim coś poruszać. – Spotkania z ojcem uwalniają najsilniejsze emocje i uczucia − żal, złość, smutek, zawód i bezradność. Widząc niedołężnego i ledwo wiążącego koniec z końcem ojca, Michał z trudem je powstrzymuje, szczególnie wtedy, gdy kolejny raz doświadcza odrzucenia – dodaje Izabela Wożyńska-Więch.

Ojciec Michała sprawia wrażenie człowieka zgorzkniałego, szorstkiego, chłodnego w obyciu. Podczas spotkania z synem nie okazuje czułości, traktuje syna jak intruza. Pomimo swojej niedołężności nie prosi go o pomoc, zamyka się w sobie i nie zabiega o odnowienie relacji.

– Taka postawa wynika z poczucia krzywdy, w której się zasklepił – zauważa Izabela Wożyńska-Więch. – Ten trudny w kontakcie człowiek czuł się prawdopodobnie bardzo porzucony, kiedy syn wyjechał po to, by zacząć swoje życie z dala od niego. Już wtedy był bowiem schorowany i samotny po śmierci żony. Możemy domyślać się, że oczekiwał od syna opieki. Jednak trawiący już wówczas ich relację konflikt to uniemożliwił.

Dochodzi do sytuacji, kiedy zupełnie bezradny już Michał, nie mogąc w żaden sposób dotrzeć do ojca, wyrzuca mu wszystkie żale i odchodzi. Pokazuje mu jego odpowiedzialność za tę sytuację, podczas, gdy ojciec zatrzymał się jedynie na poczuciu krzywdy wyrządzonej mu przez syna.

W trakcie poszukiwań tożsamości i rodziny zabitego w wypadku bezdomnego człowieka Michał odkrywa jednak, że potrzebuje kontaktu z ojcem, że mu na nim zależy, wraca więc kolejny raz. Płacze, kiedy ojciec na tę potrzebę odpowiada, symbolicznie pukając w drzwi.

Powrót do korzeni to najważniejszy wątek w tym filmie. Jak zauważa psycholog, dla wielu bohaterów ma on charakter terapeutyczny – dla Michała, jego ojca, dla syna bezdomnego, dla Zbyszka, przyjaciela Michała. Poprzez szereg trudnych, towarzyszących tej wyprawie wydarzeń i sytuacji, a przede wszystkim dzięki kontaktowi, który bohaterowie ze sobą nawiązują, mogą dokonać zmian. Film wzbudza nadzieję, że jeżeli znajdziemy w życiu czas, a w sobie chęć do naprawy ważnych dla nas relacji, to choć nie odmieni to zła, które już się wydarzyło, wiele jeszcze można zyskać, bo wszelkie zmiany zaczynają się od zmian w nas samych.