fbpx

Stare, ale prawdziwe – mieszkanie Marty Puchalskiej-Kraciuk

Po lewej: Marta Puchalska-Kraciuk na tle tapety Nuvole Fornasetti Cole & Son. Po prawej: Hol wejściowy z nowoczesnym oświetleniem i krzesłem Konstantina Grcica. (Fot. Jakub Pajewski, Stylizacja: Basia Dereń-Marzec)
Po lewej: Marta Puchalska-Kraciuk na tle tapety Nuvole Fornasetti Cole & Son. Po prawej: Hol wejściowy z nowoczesnym oświetleniem i krzesłem Konstantina Grcica. (Fot. Jakub Pajewski, Stylizacja: Basia Dereń-Marzec)

Czerń nie musi być smutna, ale pełna energii. A stary dom w samym centrum miasta może kryć mieszkanie nowoczesne i ciche. Marta Puchalska-Kraciuk, architektka i projektantka wnętrz, umiejętnie łączy stare z nowym, dając miejscom i przedmiotom wspólny mianownik.

Stare, ale prawdziwe
Jadalnia w centralnym punkcie mieszkania. Biały kredens to pamiątka po prababci męża Marty. Duński stół i włoskie krzesła Pamplona kupione na aukcji i poddane renowacji. Lampę nad stołem wykonano na zamówienie, z mosiądzu. (Fot. Jakub Pajewski)

Marta Puchalska-Kraciuk lubi miasto, stare kamienice, piękne przedmioty i czerń. To wszystko przydaje jej się w pracy, a współprowadzi studio architektoniczno-projektowe MP Studio Architektury. Ale ponieważ ceni konsekwencję, a nie schematy, założyła też sklep z pięknymi drobiazgami dla kobiet, buduje dom na wsi i czasami ubiera się na biało. Jej mieszkanie łączy w sobie upodobanie do dobrze zaprojektowanej nowoczesności z szacunkiem dla wartościowej przeszłości.

Stare, ale prawdziwe
Kuchnia z pięknym widokiem na zieleń, kuchenny blat i szafki z blatem oraz podłogą z lastriko. (Fot. Jakub Pajewski)

Ale zacznijmy od początku. A początek był w Warszawie, w starej dzielnicy pięknych kamienic, na Ochocie. Potem rodzina wyprowadziła się do podwarszawskiej Dąbrowy Leśnej, ale sentyment do starych domów pozostał. Po studiach na architekturze w Krakowie, Warszawie i Strasburgu Marta Puchalska-Kraciuk szukała swojego miejsca w stolicy. Okazało się nim mieszkanie w eleganckim domu z końca lat 30. Domu z historią i klasą. Świetnie położonym w pół drogi między modnym placem Zbawiciela a kojącymi Łazienkami. Najpierw wynajmowane bez nadziei na kupienie, potem nagle dostępne, szczęśliwie stało się własnością Marty i jej męża. Doskonale zaprojektowane, z centralnym kwadratowym holem, który w dzisiejszej wersji stał się jadalnią, z zewnętrznymi drzwiami kuchennymi i z detalami. Uwiodło mieszkańców parkietem (w jednych pokojach w dużą jodełkę, w innych w piękne szachownice i kwadraty), zachowanymi w łazienkach przedwojennymi płytkami i wielkimi oknami, wpuszczającymi światło od wschodu i od zachodu.

Stare, ale prawdziwe
W salonie patrzą sobie w oczy dwie kanapy. Skórzana sofa Fest Amsterdam i sofa vintage Knoll z lat 60. Lampa na suficie to projekt Gaetana Sciolariego. (Fot. Jakub Pajewski)

We wnętrzu wyraźnie widać estetyczne upodobania gospodyni. Dużo jest czerni, nie czyni go ona jednak ani smutnym, ani mrocznym. Czerń jest rozmaita, raz matowa, raz błyszcząca. Współgra z bielą, szarością, złotem. Wiele mebli – prezentów od rodziny, przywiezionych z podróży, znalezionych w Internecie – dostosowano do tej estetyki. Stare szpitalne łóżko z metalu, XIX-wieczna szafa, kupione w sieci duńskie krzesła i żółta leżanka od Knolla: wszystkie te przedmioty przeżyły uszlachetniające spotkanie z czernią. Marta Puchalska-Kraciuk nie ukrywa upodobania do niej.

Stare, ale prawdziwe - mieszkanie Marty Puchalskiej-Kraciuk
Miejsce do pracy w sypialni. Biurko wykonał i zaprojektował na zamówienie Aleksander Oniszh, a czarne krzesła to Hay. (Fot. Jakub Pajewski)

„Już w liceum, kiedy to wcale nie było modne, ubierałam się wyłącznie na czarno. Ale ważniejsza jest dla mnie forma niż kolor”

Gospodarze często przywożą przedmioty z podróży: lampy z antykwariatów w Berlinie, ceramiczne jeżowce z Sycylii, ale wszystko to „sprowadzane jest do wspólnego mianownika, w ten sposób stare przedmioty zyskują drugie życie”.

Stare, ale prawdziwe
Kolekcja złotych akcesoriów na okapie w czarno-białej kuchni. (Fot. Jakub Pajewski)

Upodobanie do nowoczesności i monochromatyczności nie oznacza lekceważenia przeszłości. „Wymieniłam starą wannę, ale kafelków na podłodze nie zamierzamy zmieniać. Przeciwnie, od dawna, gdzie tylko się dało, głównie na Facebooku, szukaliśmy brakujących tzw. gorsecików warszawskich. Trudno było znaleźć idealnie pasujące, ale w końcu się udało!”.

Stare, ale prawdziwe
Góralskie krzesło, własność pana domu. (Fot. Jakub Pajewski)

Szacunek dla starych przedmiotów to nie przypadek. „Nie mam tu podziemnego garażu i zmagam się z parkowaniem, ale dla mnie wady starych mieszkań są mniej ważne niż ich zalety”.

„Uważam, że stare to prawdziwe”

Stare, ale prawdziwe
W głębi sypialnia z tapetą w chmury. Przy drzwiach praca Agaty Bogackiej, a wyżej ceramiczny jeżowiec przywieziony z Sycylii. (Fot. Jakub Pajewski)

Oprócz projektowania wnętrz i upodobania do czerni Marta Puchalska-Kraciuk ma jeszcze inne pasje. Odskocznią od remontów jest dla niej i jej wspólniczki Eweliny Moszczyńskiej sklep Collage na warszawskim Powiślu: pastelowy mikroświat przyjemności i pięknych przedmiotów dla kobiet. Marta Puchalska-Kraciuk i jej mąż realizują też projekt chatki w środku lasu. Już teraz można rezerwować noclegi na Slowhop.com. Miejsce idealne, by się wyciszyć i poczytać książki. Bo nie samym miastem człowiek żyje.

 

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
?>