Strach przed podróżą: dlaczego ona świruje przed każdą wyprawą

Strach przed podróżą może objawiać się gorączką, migreną, bezsennością lub zawrotami głowy. (Fot. iStock)

Strach przed podróżą może objawiać się gorączką, biegunką, migreną, bezsennością lub zawrotami głowy. Niektórzy dzień przed wyjazdem gubią paszport albo zalewa im mieszkanie. Terapeutka Ewa Klepacka-Gryz zastanawia się co sprawia, że czujemy lęk przed podróżowaniem.

Kalina zadzwoniła do mnie późnym wieczorem i poprosiła o spotkanie. Miałyśmy jednak problem z ustaleniem terminu. Na każdą moją propozycję reagowała długim „hm…”, wydawało mi się, że konsultuje to z kimś, wyraźnie słyszałam odgłos zakrywanego mikrofonu. Zapytałam ją o to. Odpowiedziała, że termin musi ustalić z partnerem. Spontanicznie zaproponowałam, żeby przyszli na sesję razem. Marek, partner Kaliny, wyraźnie ucieszył się z mojego zaproszenia, ona chyba mniej.

Krok 1: Marek i Kalina czują strach przed podróżą, ale każdy z nich wyraża go inaczej

Kiedy pacjent przychodzi w towarzystwie innej osoby, najczęściej członka rodziny, albo osoby, z którą mieszka, ważne jest dla mnie to, w jaki sposób zajmują miejsca w gabinecie, czyli kto gdzie siada, kto siada pierwszy… Nie dało się nie zauważyć, że to Marek był mistrzem ceremonii. Kiedy weszli do przedpokoju, spytał o toaletę, bo ,,Kalina potrzebuje”, potem zajrzał do pokoju i uważnie się po nim rozejrzał. Gdy wyszła z łazienki, podprowadził ją do fotela stojącego naprzeciwko mojego miejsca, a sam usiadł z boku, na kanapie (na której spokojnie zmieściliby się obydwoje). Wyglądało to tak, jakby Kalina i jej kłopot zostali oddelegowani do terapii, a on chciał się temu jedynie przyglądać. Kiedy zapytałam, w czym mogę im pomóc, stwierdził, że problem ma Kalina. Nie dał dojść jej do głosu, tylko, żywo gestykulując, zaczął swoją opowieść. Patrzyłam na Kalinę, która siedziała ze spuszczoną głową i wzrokiem utkwionym w podłodze. Czułam, że za chwilę się rozpłacze.

– Zadzwoniła do mnie Kalina, więc chciałabym udzielić jej głosu – próbowałam ratować sytuację. Pod smutkiem Kaliny wyczuwałam złość i czułam, że ta jej złość przenosi się na mnie. – Mówiąc najkrócej… – Marek nie dał Kalinie dojść do głosu. – …ona świruje przed każdą podróżą.

– Kalina, powiedz proszę, na czym polega twój kłopot – próbowałam zignorować Marka, ale ona z rezygnacją machnęła ręką: – OK, niech on mówi.

Marek z ochotą wrócił do swojego monologu, ale ja nie byłam w stanie go słuchać. Próbowałam pozwolić dojść do głosu mojej wiedzy i intuicji na temat lęku przed podróżowaniem. Czasami jest on mieszanką niepokoju i ekscytacji, innym razem przypomina atak paniki, totalny spadek energii albo wręcz przeciwnie – nadmierne pobudzenie. Patrzyłam na Kalinę i próbowałam odkryć, na czym polega jej świrowanie przed podróżą. Nie chciałam pytać, bo z góry wiedziałam, kto udzieli odpowiedzi. Pomyślałam, że nie mam innego wyjścia, jak tylko pozwolić Markowi się wygadać. Kiedy patrzyłam, z jakim zapałem, ale też nerwowym napięciem opowiada, gestykulując przy tym nadmiarowo, zrozumiałam, że ten lęk jest także w nim, jedynie inaczej się wyraża.

Dowiedziałam się, że obydwoje lubią podróżować, poznali się na jednej z wypraw. Marek od początku wiedział, że Kalina tuż przed wyjazdem miewa rozmaite przygody: gubi bilety, potyka się na prostej drodze i skręca kostkę, zalewa łazienkę, wymiotuje i ma biegunkę całą noc przed wylotem…

– To bardzo wybuchowy świr – zauważam. – Jaki? – Marek jednak mnie słucha. – No taki: pach!!! – robię rękoma gest wybuchu. Marek otwiera usta ze zdziwienia, ale Kalina uśmiecha się, czuję, że rozumie, o czym mówię. – No tak, ale w zeszłym roku musieliśmy odwołać podróż – mężczyzna nie daje za wygraną. – Wiesz, jakie to są straty finansowe? – Myślę, że kiedy koncentrujesz się na pieniądzach, Kalina musi czuć się bardzo winna. – To nie wszystko, ilu ja jej wynalazłem już terapeutów, ile metod próbowaliśmy stosować, i nic. Z roku na rok jest coraz gorzej. – Aż strach pomyśleć, ile to wszystko kosztowało – nie mogę się powstrzymać od drobnej złośliwości.

Krok 2: Zastanawiamy się, czy z lękiem przed podróżą trzeba coś zrobić

Kalina i Marek już na początku związku umówili się, że będą dużo podróżować. Obydwoje pracują w korporacjach, sporo zarabiają, nie planują dzieci, przynajmniej w najbliższym czasie, nie mają potrzeby posiadania drogich przedmiotów i stać ich na dalekie podróże. – Na początku te świry Kaliny były nawet śmieszne – Marek jest niezmordowany. – Ale w końcu pomyślałem, że trzeba coś z tym zrobić, przeszukałem Internet i znalazłem parę sprawdzonych adresów.

„Trzeba coś z tym zrobić” – czuję, że to jest właśnie sedno problemu. – I czy pod tymi sprawdzonymi adresami udało się coś z tym zrobić? – spytałam. Kiedy zobaczyłam, że Marek naprawdę ma troskę wypisaną na twarzy, moja złość spadła do zera. Zaczęłam mu się uważnie przyglądać i zauważyłam jego lęk, starannie ukryty pod pancerzykiem silnego, nieustraszonego faceta, który pewnie czuje się bezsilny, a to dla mężczyzny potwornie trudne uczucie. Kiedy opisuje mi te wszystkie metody proponowane przez „sprawdzone adresy” i zapał, z jakim je testowali, jestem pełna podziwu. – To straszne, że pomimo tylu wysiłków, determinacji, no i pieniędzy nie udało wam się nic z tym zrobić.

Zaraz, z „tym”, czyli z czym? – nagle pojawia się w mojej głowie pytanie. Zadaję je. – Z lękiem – tym razem odpowiada Kalina. – Dlaczego z lękiem trzeba coś zrobić? – także to pytanie przychodzi do mnie z jakiegoś tajemniczego źródła. Widzę, jak twarz Kaliny się rozjaśnia.

Lęk to ważny komunikat, sygnał od naszego mózgu, który zwietrzył jakieś niebezpieczeństwo. I choć niekoniecznie musi być ono realne, a najczęściej nie jest, to bagatelizowanie czy tłumienie go jest bezskuteczne. Lęk przed podróżą to komunikat od głowy do naszego ciała, by zmobilizowało się do walki lub ucieczki. Choć nerwica lękowa uznawana jest już za zaburzenie, którym należy się zająć – to oczekiwanie „zrób z tym coś wreszcie”, kierowane do pacjentów przez bliskich, a czasami także przez lekarzy i terapeutów – jest raniące dla osób doświadczających lęku. – Jak myślisz, dlaczego żadna z tych metod ci nie pomogła? – zanim kończę pytanie, czuję, że nie tędy droga. Marek nerwowo się porusza, gotowy do natychmiastowego udzielenia odpowiedzi. Kalina smutnieje. – Może mój świr jest wyjątkowo oporny? – mówi. – A może jest wyjątkowy? – nareszcie głos zabiera moja intuicja.

Jak pokonać lęk przed podróżą? Zaakceptuj go, zaplanuj szczegółowo swoją wyprawę i zadbaj o dobre towarzystwo. (Fot. iStock)

Krok 3: Lęk przed podróżą może mieć różne potrzeby

– W czym ja wam mogę pomóc? – pytam. – Czy mam być kolejną terapeutką, która robi coś z lękiem przed podróżą? – Tak – odpowiada Marek. – Nie – mówi Kalina.

Proponuję im ćwiczenie. Proszę, żeby Marek odegrał lęk Kaliny, a ona była sobą, czyli tą, która doświadcza lęku przed podróżą. Stają naprzeciwko siebie i mają robić to, co poczują. Marek działa natychmiast, porusza się po pokoju, macha rękoma i powtarza: „Zróbmy coś”. Kalina stoi nieruchomo, wodzi wzrokiem za Markiem. Nie potrafię odgadnąć wyrazu jej twarzy, chyba jest nieobecna. Następnie proszę, żeby zamienili się rolami. Marek w zasadzie nie zmienia swojej taktyki. Na początku mam ochotę mu przypomnieć, że teraz jest w roli osoby, która doświadcza lęku. No tak, przecież lęk Kaliny eksponuje się dokładnie w ten sposób – olśniewa mnie. Napięcie z lęku generuje jej roztargnienie, urazy, wymioty i biegunki. Zachowanie Kaliny w tej wersji ćwiczenia zmienia się; chodzi za Markiem, ustawia się naprzeciwko niego i wyczekująco patrzy mu w oczy. Po chwili domyślam się, do czego dąży, ale Marek jest za bardzo w swojej roli, czuję, że poczuł swój lęk. Proszę, żeby usiedli i przez chwilę zastanowili się, co się wydarzyło.

– Chyba nie kumam, o co tu chodzi – Marek odzywa się pierwszy. – Ale ja kumam, dość mam już tych wszystkich sposobów opanowania mojego świra, może ja chcę się bać? – mówi Kalina. – To się bój, ale nie psuj nam wyjazdów – odpala Marek. Czuję, że wcale nie lubi się bać, zwłaszcza że prawdopodobnie odkrył przed chwilą, że w nim też jest lęk. Lęk Marka potrzebuje działania, brania się z nim za bary, tak po męsku. Założę się, że wiele z metod proponowanych Kalinie sam wypróbował. Czego potrzebuje lęk Kaliny? – Nicnierobienia – odpowiada, kiedy zadaję jej to pytanie. – Zatrzymania, spokoju, zauważenia i uważności, pewnie też akceptacji – dodaję, a Kalina kiwa głową. – Twój lęk potrzebuje czegoś wręcz odwrotnego – zwracam się do Marka i cieszę się, że nie zaprzecza, nie mówi, że on wcale się nie boi. – I to jest OK? – pyta Marek. Obydwie kiwamy głowami. – Boję się o Kalinę – Marek chyba próbuję ugruntować swoją męską odwagę.– Rozumiem – naprawdę podziwiam tego faceta. – Nie bój się o mnie, tylko nie każ mi robić tych wszystkich durnych zaleceń i jeszcze nie patrz na mnie takim wzrokiem, pytającym, czy już mi lepiej. – Jasne, będzie jak zechcesz. – Nie musisz mnie ratować przed moim lękiem – mówi Kalina, a ja jestem dumna z ich obydwojga.

Krok 4: Jak pokonać stres przed podróżą? Najlepsze rozwiązanie znajdują pacjenci

– To co teraz robimy? – Marek chce mieć plan. Patrzy przy tym na mnie, a ja wzrokiem kieruję go w stronę Kaliny i ręką daję znak, żeby cierpliwie poczekał na jej odpowiedź. – W tym roku nie chcę nigdzie wyjeżdżać – Kalina patrzy z niepokojem na Marka. – No, chyba że gdzieś niedaleko i… na krótko, na przykład na weekend.

Marek kiwa głową. – Lubię nasz dom, a w ciągu roku nie mam się jak nim nacieszyć – Kalina upewnia się w swojej potrzebie. – Chcę posadzić kwiatki na tarasie i napatrzeć się na nie, wylegiwać się w łóżku, a nie zrywać się na dźwięk budzika. Przeczytać książki, które nie mieszczą się już na nocnej szafce. – A ja zrobię porządek w garażu i podłubię przy rowerze – Marek szybko wchodzi w fantazje Kaliny. – A jak nam się zechce, to strzelimy spontana, może Kazimierz? – Kalina uśmiecha się radośnie. – Albo Lublin? – dodaje Marek. – Lublin? A co jest w Lublinie? Uff, to była naprawdę dobra sesja. Dogadali się, choć czuję, że ten ich tegoroczny wyjazd do Kambodży wcale nie jest jeszcze przekreślony.

Autoterapia lęku przed podróżą

  • Zanim zaczniesz rozprawiać się z lękiem przed podróżą – poczuj go: jakie to doznanie, gdzie je czujesz w ciele, co czujesz kiedy np. gubisz portfel dzień przed podróżą albo budzisz się z bólem gardła? Następnie zaakceptuj ten lęk, choćby z tego powodu, że jest twój.
  • Zaplanuj przynajmniej początek podróży, bo to zapewni ci łagodniejsze przejście ze strefy twojego komfortu do nieznanego, które kusi, ale też przeraża. Możesz zrobić dokładny research miejsca, do którego się wybierasz, zarezerwować kilka pierwszych noclegów.
  • Przed wyjazdem zadbaj o dobrą formę psychiczną i fizyczną: wyśpij się, zjedz lekki posiłek, nawodnij się. Przed wyjściem spokojnie sprawdź, czy wszystko zabrałeś, ale tylko raz. Ucisz swoje drobne lęki, jeśli np. w podróży stale myślisz, czy wyłączyłeś w domu żelazko albo czy zamknąłeś drzwi – zostaw klucze sąsiadce.
  • Zadbaj o towarzystwo, w którym wybierasz się w podróż. Czy i komu możesz powiedzieć o swoich lękach, czy potrzebujesz uspokojenia, czy osoba, która z tobą wyjeżdża, potrafi cię uspokoić? Czy miejsce, do którego się wybierasz, wzbudza twoje poczucie bezpieczeństwa, a jeśli nie, to czego potrzebujesz, żeby się uspokoić? Może chciałbyś porozmawiać z kimś, kto tam był, albo przynajmniej poczytać opinie na forum? Nie udawaj chojraka, zaakceptuj swój lęk i zaopiekuj się nim, zamiast z nim walczyć.