fbpx

Szczęście Polek w czasie pandemii

Szczęście Polek w pandemii
Pandemia dla wielu Polek okazała się być skuteczną nauczycielką work-life balance. (Fot. Getty Images)

Polki są bardziej obciążone obowiązkami niż ich partnerzy i dzieci. Szczęcie budują na dwóch filarach – relacjach z bliskimi i zdrowiu. Jakim czasem był dla kobiet dotychczasowy okres pandemii? Odpowiedzi szukamy w rozmowie z badaczką i psycholożką społeczną Martą Majchrzak.

„Szczęście i kobiecość w czasie zmian”* to badanie, zlecone przez Gedeon Richter Polska w maju tego roku, dotyczy dobrostanu kobiet w czasie pandemii. Co z niego wynika?
Wyniki badania wskazują, że aż 48 proc. Polek zauważa, że ich życie podczas pandemii zwolniło. To może być jedna z najważniejszych korzyści z pandemii, jakie odniosły kobiety. Wiele z nas odzyskało swój czas, a co za tym idzie umiejętność cieszenia się chwilą. Polki przekonały się, że wolniejsze tempo życia to wielki luksus, odpoczynek od presji wiecznego pośpiechu. Często chciałybyśmy, żeby ten wolniejszy rytm już z nami został, chciałybyśmy nieco wolniej żyć. Jak widać pandemia dla wielu Polek okazała się być skuteczną nauczycielką work-life balance. Dla 27 proc. Polek efekt pandemii jest odwrotny – mają mniej czasu i są bardziej zajęte niż przed koronawirusem. W wielu domach konieczność zamknięcia zadziałała jak papierek lakmusowy, pokazała jak na dłoni nierówności podziału obowiązków domowych, z których znaczna większość przypadła kobietom. W danych odzwierciedla się obraz polskich gospodarstw domowych,
w których kobiety mają prawie dwa razy więcej zadań niż ich partnerzy.

No właśnie, z badania wynika, że do pracy zawodowej doszło nam wiele innych obowiązków: pomoc dzieciom w nauce online, gotowanie, pranie, sprzątanie, zakupy… I choć dużo mówimy o partnerskich relacjach, to jednak większość prac domowych kobiety wzięły na swoje barki.
W procesie socjalizacji my kobiety jesteśmy nauczone tego, żeby dużo brać na swoje barki. Większość pracujących Polek jest znacznie bardziej obciążona domem, dziećmi i rodzinną logistyką niż ich partnerzy. W sytuacjach kryzysowych to przeciążenie staje się trudne do zniesienia. Żyjemy w patriarchalnym systemie i choć w wielu domach obie płcie uczą się nowego podziału ról i dzielenia obowiązków, to póki co system nie sprzyja kobietom. Model kulturowy i historia naszego kraju sprawiają, że my kobiety mamy niejako wdrukowaną gotowość do tego, żeby w razie trudności brać sprawy w swoje ręce, kosztem swojego czasu. Mężczyźni na tym zyskują – oni swój czas poświęcają na rozwój zawodowy albo osobisty.

Jest też drugi aspekt tej sytuacji – całkiem chętnie bierzemy na siebie sprzątanie, gotowanie i lekcje dzieci, bo mamy takie przekonanie, że nikt inny nie zrobi tego lepiej od nas. Dążenie do perfekcji jest naszym wrogiem. Chęć bycia idealnymi sprawia, że jesteśmy często umęczone, sfrustrowane, pełne pretensji. Widać więc wyraźnie, że chcąc zmienić tradycyjny podział obowiązków w rodzinie, mamy do przepracowania nie tylko relację z partnerem, ale musimy również na nowo zdefiniować sobie obszary, w których chcemy dążyć do bycia superwoman.

Tkwimy w schematach.
Bardzo trudno jest nam kobietom przełamać w sobie wzorzec poświęcania się, stawiania siebie na ostatnim miejscu. Mimo pozorów nowoczesności wiele z nas aspiruje przede wszystkim do bycia idealną mamą, żoną, panią domu, jednym słowem do bycia dobrą dla innych, bardziej niż dla siebie. Ciężko radzimy sobie z oceną samych siebie oraz innych, kiedy świadomie rezygnujemy z jakichś „obowiązków”. Wolimy się umęczyć, żeby tylko dobrze wypaść w oczach własnych i cudzych.

Dodatkowo żyjemy w społeczeństwie, w którym kobiety stawiające głównie na rozwój zawodowy, oceniane są raczej negatywnie – zarówno przez inne kobiety, jak i mężczyzn – jako te nierodzinne, niekobiece, kobiety-czołgi.

Mimo przekazywanego często przez media wzorca niezależnej kobiety sukcesu jest jasne, że nie dla każdej kobiety emancypacja będzie uszczęśliwiająca.

Dla wielu Polek, ten tradycyjny model  jest w pełni zadawalający – wiele kobiet czerpie satysfakcję i są dumne z tego, że świetnie radzą sobie jako mamy, żony, panie domu. I szanujemy to. Jednak uważam, że warto przypominać o kosztach tego modelu. Kosztach, które ponoszą kobiety. Mam na myśli niższą pozycję społeczną kobiet, feminizację ubóstwa, niższe emerytury i niewykorzystany potencjał intelektualny wielu z nas.

Co mówią dane na temat poczucia szczęścia Polek w czasie pandemii?
14 proc. Polek deklaruje, że obecnie czują się bardziej szczęśliwe niż przed pandemią. 40 proc. mówi, że czuje się mniej szczęśliwa, a dla pozostałych poczucie szczęścia nie uległo zmianie – czują się tak samo jak przed pandemią.

Dążąc do szczęścia stawiamy na miłość, bliskość i rodzinę – powiedziało tak aż 21 proc. badanych. Relacje są dla Polek najważniejszym komponentem szczęścia – dają im  poczucie sensu i celowości życia, częściej niż sukcesy zawodowe, czy samorozwój.

Na drugim miejscu (15 proc.) Polki wskazały na spełnienie i docenienie. Chodzi tu zarówno o samorealizację zawodową, jak i tę na gruncie rodzinnym.

Badaliście również blokady szczęścia. Co zaburza Polkom zadowolenie i radość?
Brak poczucia bezpieczeństwa, izolacja społeczna, poczucie zamknięcia, obawy o zdrowie. Pandemia wygenerowała szereg niepewności dotyczących przyszłości. To wywołuje w nas napięcia, które nie sprzyjają poczuciu spokoju i harmonii. Jak wskazują dane więcej niż 1/3 Polek zauważa podczas pandemii zwiększoną labilność emocjonalną. Wiele kobiet skarży się na mniej stabilny niż przed pandemią nastrój. Doskwiera nam częściej irytacja, podenerwowanie, zły humor. To skutki przeciążenia i stresu, który w naturalny sposób przekłada się na stan emocjonalny. Brak stabilności jako takiej, nieprzewidywalność życia i nagle wykształcona świadomość ograniczonego wpływu na to, co ono niesie, są dla wielu trudne do zniesienia.

Podsumowując większość kobiet wyraźnie odczuła negatywne skutki pandemii. Izolacja, strach, brak poczucia bezpieczeństwa, liczne ograniczenia negatywie wpłynęły na obniżenie poczucia szczęścia polskich kobiet.

Aż 54 proc. twierdzi, że nie potrafi określić, czy są szczęśliwe, czy nie – jak to skomentujesz?
Myślę, że to jest grupa kobiet, która nauczyła się czerpać radość z mikroelementów życia. Żyją z dnia na dzień, łapią radosne chwile. Dla nich szczęście to jest zbyt duże słowo. Myślę, że te kobiety, które nie chciały zadeklarować, czy są szczęśliwe, czy nieszczęśliwe można nazwać realistkami – potrafią doceniać radosne chwile, ale mają świadomość, że są to tylko momenty. Wiele zależy od przyjętej definicji szczęścia. Jeśli uznamy, że szczęście to trwałe zadowolenie z życia, będzie nam trudniej uznać się za szczęśliwe. Warto wspomnieć, że 55 proc. Polek wierzy, że można być szczęśliwą mimo przeciwności losu, a optymizm i usposobienie pomaga im w codzienności. Dla 24 proc. szczęście to życie w zgodnie ze sobą, ze swoim charakterem. Dla innych źródłem szczęścia jest oderwanie od rutyny, dla niektórych życie w służbie innym. Ważne, żeby znaleźć swoją drogę, zauważając i biorąc pod uwagę również te mniej przetarte ścieżki.

* Raport „Szczęście i kobiecość w czasie zmian” powstał na podstawie badania, które przeprowadzono w maju 2020 przez ARC Rynek i Opinia na zlecenie firmy Gedeon Richter Polska Sp. z o.o. Badanie przeprowadzono na Polkach w wieku 18+ lat, próba reprezentatywna ze względu na cechy demograficzne wyniosła N=1000.

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze