fbpx

Sztuka afirmacji, czyli dialog z podświadomością

Sztuka afirmacji, czyli dialog z podświadomością
Do zapisywania afirmacji przyda się specjalny zeszyt - to znakomita zachęta do codziennej praktyki. (Fot. iStock)

Jak przejść przez czas odosobnienia i kwarantanny i zachować dobrą kondycję psychiczną? – Jako psychoterapeutka szczególnie polecam pisanie afirmacji. Trzeba pisać same afirmacje, ale i nasze reakcje na nie. Dopiero wtedy następuje zmiana myśli – radzi Katarzyna Miller. Spróbujmy więc rozmowy z naszą podświadomością!

Afirmacja (z łac. afirmatio – potwierdzenie) oznacza wyrażenie zgody, uznanie czegoś za fakt, prawdę. To, co nasza podświadomość ocenia jako prawdziwe, staje się naszą rzeczywistością. Jeśli przyjęliśmy, że duże pieniądze nie dają szczęścia, trudno, byśmy stali się ich szczęśliwymi posiadaczami (choć nieszczęśliwymi i owszem). Podświadomość przechowuje mnóstwo takich programów – stworzonych na podstawie obiegowych opinii, komunikatu wygłoszonego (nawet jednorazowo) przez ważną dla nas osobę czy pod wpływem brzemiennej w skutki sytuacji.

Zadaniem tych programów (wzorców) jest dbać o nasze bezpieczeństwo – w pewnym sensie tworzą nam mapę świata, dzięki czemu łatwiej możemy poruszać się w terenie. Z tym, że w miarę jak się rozwijamy, taka mapa może się okazać nieaktualna. Informacje zakodowane w dzieciństwie, np. „nieposłuszeństwo i sprzeciw są karane” czy „jeśli wszystko zjem, dostanę nagrodę”, w pewnym momencie nie chronią, ale ograniczają. Wtedy warto przekonać podświadomość, by zastąpiła je nowymi.

Posługując się afirmacjami, uczymy podświadomy umysł nowych sposobów myślenia, wyobrażeń na temat nas samych i świata, korzystniejszych dla siebie zasad gry. Tak długo, aż je zaakceptujemy i zaczniemy wcielać w życie.

Najlepszą techniką afirmacji jest zapisywanie ich na kartce.

Należy je pisać codziennie, przez co najmniej 21 dni (gdybyśmy z jakichś powodów wypadli z rytmu, za każdy opuszczony dzień dokładamy kolejne trzy). Dobrze jest wrócić po jakimś czasie do „przepracowanych” już treści, by je odświeżyć i utrwalić.

Zasady prawidłowych afirmacji

Afirmacja to pozytywne zdanie dotyczące nas samych: poczucie własnej wartości, bezpieczeństwa, celów życiowych, związków, finansów, emocji, zdrowia, wyglądu, czyli wszystkiego, co uważamy za ważne i co chcielibyśmy zmienić. Aby je sformułować tak, by podświadomość przerobiła je na nowy, efektywny program, trzeba znać kilka ważnych zasad:

1. Wszystkie stwierdzenia (o wyjątkach dalej) formułuj w czasie teraźniejszym.
Jeśli zasugerujesz podświadomości: „Będę dbał o swoje zdrowie”, będzie to oznaczało dla niej bliżej nieokreśloną przyszłość – podświadomość nie zna pojęcia czasu, dla niej wszystko dzieje się tu i teraz.

2. Zrezygnuj ze słów: „chcę”, „pragnę”, „potrzebuję”.
Posługując się nimi przekonujesz podświadomość o swoich pragnieniach, a przecież nie o to chodzi, by trwać uparcie w chceniu czy dążeniu, utrwalać w sobie stan niespełnienia, ale by urzeczywistnić konkretne cele: być zdrowym, bogatym, mieć satysfakcjonującą pracę, szczęśliwy dom.

3. Pomijaj słowo „nie”.
Prawdopodobnie podświadomość w ogóle je omija. Zresztą skoro masz się przeprogramować na pozytywne myślenie po co przywoływać to, co nas trapi i ogranicza? Zamiast: „Nie denerwuję się”, pisz (mów): „Zawsze zachowuję spokój”.

4. Treść afirmacji musi zostać najpierw zaakceptowana – nie dogadamy się z podświadomością, faszerując ją kłamstwami.
Wmawianie sobie zdrowia podczas choroby nie przyniesie rezultatów. Ale możesz afirmować, że czujesz się coraz lepiej. Trudno też utrzymywać: „Mam oszczędności na koncie”, jeśli akurat odnotowałaś debet. Ale możesz zadecydować: „Otwieram się na lepsze zarządzanie domowym budżetem”. Ważne jest, przy tym, jak podświadomość rozumie pewne kluczowe pojęcia.

5. Na podświadomość mocno działa słowo pisane, dlatego dobrze jest pracować z afirmacjami na piśmie.

Przyda się specjalny zeszyt – to znakomita zachęta do codziennej praktyki.

I jeszcze dwie bardzo istotne kwestie: w afirmacjach używamy własnego imienia, a każde zdanie zapisujemy w trzech osobach (co najmniej pięć powtórzeń dla każdej).

Ja, Marta, jestem chciana i kochana (x 5).
Ty, Marta, jesteś chciana i kochana (x 5).
Ona, Marta, jest chciana i kochana (x 5).

Chodzi o to, że często przyswajaliśmy negatywne opinie na własny temat wygłaszane przez innych („Jesteś…”, „Marta jest…”). Pracujemy nad tym, by przeprogramować je na wszystkich możliwych poziomach.

Porozmawiaj ze swoją podświadomością

Pisanie afirmacji nie jest zwykłym, mechanicznym odrabianiem pracy domowej, to prawdziwy dialog z podświadomością. Nowe, pozytywne treści siłą rzeczy natrafiają w niej na stare, mocno zakorzenione programy. To powoduje zwarcie, konflikt – podświadomy umysł zna inną „prawdę”, broni swoich „racji”.
Może się więc zdarzyć, że będziemy afirmować pracę, zarobki albo udany związek, a podświadomość zareaguje sprzeciwem: jesteś na to za głupi, za brzydki… Nie ignoruj takich sygnałów – to jak zamiatanie śmieci pod dywan. Każdy sprzeciw, opór to informacje o tym, co przeszkadza nam w osiągnięciu celu.

Co z takim negatywnym wzorcem zrobić? Rozwiązaniem jest tzw. kolumna reakcji – margines po prawej stronie, na którym zapisujemy wszystkie sabotujące zmianę przekonania. To podpowiedź, z czym trzeba jeszcze popracować, innymi słowy – materiał do kolejnych afirmacji, np.: „Jestem dość inteligentny, by mieć przyjemną, spełniającą moje ambicje, dobrze płatną pracę”, „Jestem wystarczająco atrakcyjny, by być w zdrowym, w pełni satysfakcjonującym związku…”.

Bardzo dobrym sposobem na dokopanie się do negatywnych programów jest regresing – sesje oddechowe pozwalające cofnąć się do źródła niekorzystnego zapisu i pozbycie się go – w to miejsce łatwiej będzie wprowadzić nowy. Na szczęście nawet najbardziej destrukcyjne wzorce można zastąpić pozytywnymi.

Afirmacje – od czego zacząć?

Przede wszystkim nazwijmy problem, z którym się borykamy, ustalmy, co chcielibyśmy zmienić. Potem skupmy się na tym, co jest przeciwieństwem tego stanu rzeczy, co da nam satysfakcję i spełnienie w danej dziedzinie życia. Bardzo ważne jest więc wytyczenie sobie konkretnego celu. Jeśli jest nim szczupła sylwetka, nie ma potrzeby afirmować, że jemy o połowę mniej albo zdobywamy pieniądze potrzebne na kurację odchudzającą. Może się przecież okazać, że diety i zabiegi nie poskutkują albo że pieniądze, które do nas przyjdą, wydamy na inne cele. Świat dysponuje nieograniczoną liczbą rozwiązań dla każdej sytuacji. Zaufajmy, że afirmując, np.: „Z każdym dniem jestem szczuplejsza, aż do osiągnięcia najwłaściwszej dla mnie wagi”, znajdziemy najkorzystniejszy sposób pozbycia się zbędnych kilogramów.

Tekst afirmacji powinien być prosty, krótki, jednoznaczny i jak najbardziej nasz. Chodzi o to, by słowa przemawiały do naszego wnętrza, działały na nas, żeby je poczuć.

Przyjmuje się, że lepiej jest unikać wszelkich negatywnych określeń, czasem jednak – gdy zmagamy się z wyjątkowo trudnym problemem – warto odwołać się do afirmacji uwalniających, np.: „Ja, Andrzej, uwalniam się od nałogu palenia…”. To dobry sposób na to, by na przykład pożegnać się ze szkodliwymi nawykami. Ale bardzo ważne jest, by pokazać podświadomości, że nic nie traci w związku z tą rezygnacją, zaproponować jej w zamian coś atrakcyjnego. W tym celu dodajemy formułę „na rzecz…” (ufności i lekkości, doskonałego zdrowia, wolności, świeżego oddechu) albo afirmację uzupełniającą (np. „Ja, Andrzej, żyję na luzie, płynę z nurtem”, „Ja, Andrzej, wybieram doskonałe zdrowie” itp.).

Do afirmacji uwalniających można też zaliczyć te wybaczające. Wszelkie urazy – gniew, żal, poczucie krzywdy – blokują życiową energię, sprawiają, że tkwimy w schematach, w starych strukturach. Wybaczając sobie i innym, odblokowujemy ogromne zasoby energetyczne, które możemy spożytkować na poprawę jakości naszego życia. W afirmacjach wybaczających używamy wyjątkowo czasu przeszłego, np.: „Ja, Anna, wybaczam mężowi, że mnie okłamywał”. To ważne – nawet jeśli miałoby się okazać, że sprawca nie zmienił jeszcze swoich zwyczajów. Przy okazji: afirmacje nie są do tego, by zmieniać innych. Nie pisz: „Wszyscy myślą i mówią o mnie, że jestem mądry i piękny” – lepiej popracuj nad poczuciem wartości albo nad przyciąganiem do swojego otoczenia osób, które doceniają inteligencję i atrakcyjność. Nie pisz też: „Mój szef Tadeusz lubi mnie i chwali”. Raczej: „Pracuję w idealnych dla siebie warunkach, z idealnymi dla mnie ludźmi”. Może się okazać, że naszym szefem będzie ktoś o innym imieniu. Albo nawet że sami obejmiemy kierownicze stanowisko.

Myśl, słowo, czyn

Czasem rezultaty pracy pojawiają się bardzo szybko, innym razem trzeba na nie poczekać. Na pewno nie należy się zniechęcać skutkami ubocznymi. Podświadomość będzie się buntować przeciwko zmianom, być może podsuwając jako argumenty nieprzyjemne obrazy z przeszłości, wyparte wspomnienia, a nawet przyciągając różne przeszkody. Potrzebne będą ufność i determinacja, świadomość, że tak właśnie przebiega proces oczyszczania. Przyda się też – jak w każdej długoterminowej pracy – cierpliwość, łagodność, wyrozumiałość dla samego siebie. Podczas pisania afirmacji niewskazany jest pośpiech – dobrze jest dać sobie więcej czasu, żeby skupić się na treści, poczuć ją, być w bliskim kontakcie ze sobą. Sprzyja temu głęboki oddech, wypowiadanie zdań na głos, wizualizacja celu.

Niektórzy powtarzają afirmacje przy wykonywaniu różnych czynności, inni nagrywają je, a potem odsłuchują, jeszcze inni wypowiadają przed lustrem albo wieszają karteczki z ich treścią w widocznych miejscach w mieszkaniu. Każdy sposób jest dobry, jeśli go polubimy i ocenimy jako skuteczny.

Afirmację możemy uznać za spełnioną, kiedy jej treść przestaje budzić w nas emocje – po prostu staje się naszą prawdą, gotową do urzeczywistnienia.
I jeszcze jedno: samym pisaniem afirmacji nie przyciągniemy tego, czego pragniemy. Przygotują one pole do skutecznych działań, co nie znaczy, że obędzie się bez tych ostatnich. Bo – wiadomo – za myślą i słowem muszą pójść czyny.

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
?>