fbpx

„To nie moje śmieci, ale moja planeta” – rozmowa z Anną Jaklewicz, organizatorką akcji „Książka za worek śmieci”

„To nie moje śmieci, ale moja planeta” – rozmowa z Anną Jaklewicz, organizatorką akcji „Książka za worek śmieci”
(Fot. materiały prasowe)

Od półtora roku sprząta Polskę w ramach wymyślonej przez siebie akcji, a do kolejnych edycji angażuje coraz większą liczbę uczestników. Anna Jaklewicz, podróżniczka, eko-aktywistka, autorka dwóch książek, w najbliższy weekend września znów zachęci nas do wstania z kanapy i wspólnego posprzątania lasów, miejskich parków i brzegów rzek.

To już piętnasta edycja akcji „Książka za worek śmieci”, którą wymyśliłaś w trakcie Gryfińskiego Festiwalu Miejsc i Podróży „Włóczykij” w 2019 roku. Co było głównym katalizatorem zainicjowania wielkiej akcji sprzątania?
Moje zainteresowanie problemem zaśmiecenia świata pojawiło się dużo wcześniej, w czasie podróży do Indonezji. Widziałam jak bardzo zanieczyszczone są plaże i oceany, jak ogromnym problemem są śmieci w tamtych rejonach świata. I kiedy wróciłam do Polski, nie dawała mi spokoju myśl, że u nas też nie jest najlepiej. W tamtym czasie zbierałam też materiały do książki i trafiałam na różne dane, które mówiły, że np. każdego roku do mórz i oceanów wyrzuca się do 13 mln ton plastiku, albo, że do 2050 roku będzie w wodach więcej śmieci niż ryb.

To wszystko bardzo podziałało na moją wyobraźnię. Na festiwalu podróżniczym w Gryfinie, gdzie promowałam swoją książkę o Indonezji, miałam też prowadzić warsztaty podróżniczo-ekologiczne „Lokalnie – globalnie”, na których chciałam uświadamiać, że nasze wybory konsumenckie mają wpływ na cały świat. Ale okazało się, ku mojemu zaskoczeniu i zaskoczeniu organizatorów, że na moje warsztaty nie zapisał się nikt, chociaż na innych był komplet.

Byłaś zdziwiona, że nie ma zainteresowania?
Zastanawiałam się z czego może to wynikać. Spotykałam się z różnymi głosami, ale głownie z takimi, że ciężko nam się utożsamiać z problemami azjatyckimi. Wtedy wymyśliłam, że posprzątamy Gryfino. Pomyślałam, że może działania lokalne przekonają do zainteresowania stanem środowiska.

Trzeba nas nagradzać za sprzątanie? Musimy dostać coś w zamian, żeby nas zmotywować?
Ponieważ sama jestem autorką dwóch książek, stwierdziłam, że może dodatkową zachętą dla uczestników będą książki. Wymyśliliśmy z organizatorem festiwalu, Przemkiem Lewandowskim, że nazwiemy akcje „Książka za worek śmieci”. Dzwoniłam po zaprzyjaźnionych wydawnictwach, kontaktowałam się z innymi autorami. I udało się.

Sprzątaliśmy Gryfino niecałe trzy godziny i zebraliśmy prawie dwie tony śmieci. Nawet na mnie zrobiło to ogromne wrażenie i stwierdziłam, że będę tę akcję kontynuować. Zaczęłam organizować ją przy okazji innych festiwali podróżniczych, literackich i lokalnych wydarzeń kulturalnych. W 2019 akcja towarzyszyła na przykład „Świętu Herbaty” w Cieszynie czy Dniom Gorzowa Wielkopolskiego.

Na kolejnych wydarzeniach pojawiało się więcej osób?
Zauważyłam, że samo zainteresowanie akcją jest duże. Edukacją i warsztatami – znacznie mniejsze. Na sprzątanie przychodziło kilkadziesiąt osób. Na warsztaty – garstka osób.

Nie lubimy się uczyć. Wydaje nam się, że wszystko wiemy.
Nie do końca umiem to wyjaśnić. Może wolimy widzieć szybki efekt naszej pracy? A taki osiągamy podczas wspólnego sprzątania. Postanowił więc przygotować duże wydarzenie, które zasięgiem objęłoby kilka miast. Stwierdziła, że doskonałym pretekstem będzie trzeci weekend września, kiedy co roku odbywa się globalna akcja Sprzątanie Świata. W ubiegłym roku, razem z Empikiem, przeprowadziliśmy akcję w ośmiu miastach. Tegoroczne, wiosenne plany nie doszły do skutku z powodu pandemii. A zaplanowanych było kilka akcji, jedna we współpracy z National Geographic Traveler. Nic z tych rzeczy się nie odbyło, ale postanowiłam się nie poddawać i czasie lockdownu wykorzystać na przygotowania kolejnych wydarzeń.

Gdy w zeszłym roku razem z koleżanką posprzątałyśmy śmieci leżące za naszym blokiem i wrzuciłam zdjęcia naszej mini akcji na Facebooka, niektórzy znajomi komentowali, że nie powinniśmy wyręczać miasta w sprzątaniu. Czy spotkałaś się z podobnymi zarzutami?
Ostatnio nawet przeczytałam, że takie akcje są szkodliwe. Nie zgadzam się z tą opinią. Szkodliwe są śmieci, zwłaszcza dla zwierząt. W Azji cierpią żółwie, wieloryby, albo ptaki morskie, które zamiast pożywienia mają w żołądkach plastik. W Polsce śmieci stanowią zagrożenie dla zwierzyny letniej. Nasz odpady bywają dla zwierząt śmiertelną pułapką. .

Jest takie hasło, które towarzyszy wielu akcjom sprzątania „To nie moje śmieci, ale moja planeta”. Zgadzam się z nim całkowicie.

Jak wybierasz miejsca, które wspólnie sprzątacie?
Za każdym razem, kiedy przygotowuję akcję, współpracują z lokalnymi władzami. W pierwszej kolejności sprawdzam własność terenu. Nie organizuję akcji na prywatnych działkach, tylko w miejscach trudnych, należących często do wielu właścicieli. Część terenu może znajdować się w rękach prywatnych, część do PKP, albo danej gminy. W Krakowie, w części Zalewu Bagry, który będziemy sprzątać w tym roku, jest aż pięćdziesiąt różnych działek i różnych właścicieli. I nikt nie chce wziąć odpowiedzialności za cały teren. Dlatego z pomocą przychodzę ja z moją akcją.

I nikt nie przyznaje się pewnie do tych śmieci?
To są tereny otwarte dla mieszkańców, więc nawet ciężko ustalić, do kogo te śmieci należą. Rozumiem, że poszczególnym instytucjom trudno uzasadnić sprzątanie całości terenu. Na szczęście coraz częściej włączają się w działania społeczników. Krakowskie MPO w swój budżet wpisało odbiór śmieci po społecznych akcjach sprzątania. Zauważono, że działań oddolnych jest coraz więcej.

Staram się nie słuchać głosów krytyki i osób, które mówią, że śmieci zalegające w terenie to nie ich problem, że wyręczam lokalne władze. Jeśli chcemy coś zmienić, zamiast krytykować musimy działać. Albo społecznie, albo angażując się w politykę. Mówienie: to nie moje śmieci, nie moja odpowiedzialność – nic nie zmieni. Mam alergię na puste słowa.

„Książka za worek śmieci” odbędzie się w 19 września w pięciu polskich miastach, ale nie trzeba mieszkać w którymś z nich, by wziąć udział w twojej akcji?
Zachęcam zorganizować własną akcję sprzątania, żeby przekonać się, jaką niesamowitą energię daje działanie w grupie. Mnie takie spotkania z ludźmi zawsze dodają siły i wiem, że tym, którzy w nich uczestniczą, również. Zmuszają do refleksji i skłaniają do zmiany własnych nawyków i ograniczenia ilości wytwarzanych śmieci.

Już w najbliższą sobotę, 19 września, akcja „Książka za worek śmieci” zawita do pięciu polskich miast: Poznania, Wrocławia, Łodzi, Warszawy i Krakowa. Więcej szczegółów można znaleźć na facebookowej stronie wydarzenia. Wystarczy się zarejestrować, aby na początku akcji dostać książkę, rękawice i worek.

„To nie moje śmieci, ale moja planeta” – rozmowa z Anną Jaklewicz, organizatorką akcji „Książka za worek śmieci”
Akcja „Książka za worek śmieci” (Fot. materiały prasowe)

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze