fbpx

Weekend w Berlinie

Weekend w Berlinie
Please Add Photos <br> to your Gallery
Zobacz galerię Zdjęć
123rf.com


Berlin to jedno z najbardziej przyjaznych miast w Europie. Ci, którzy jeszcze w nim nie byli, nie mają już wymówek przez wizytą nad Szprewą.

Minęło pięć lat nadziei i przygotowań, przyszło w końcu Euro 2012 a wraz z nim tysiące zagranicznych turystów z setkami euro w kieszeniach. A co nam zostało po ich wyjeździe? Nowoczesny stadion, wyremontowane dworce i najdłużej wyczekiwana autostrada na kontynencie – A2. No właśnie, skoro i komunikacyjnie Warszawa stała się stolicą pełną gębą i może zacząć zajmować się problemami pierwszego świata, czemu nie skorzystać z dobrodziejstw, które zostały nam po organizacji mistrzostw Europy? W końcu dzięki A2 jak po sznurku dojedziemy do Berlina, stolicy Niemiec, a według wielu nawet Europy.

Niezmotoryzowani też nie mają za Odrę daleko. Nie ma co nawet myśleć o samolocie. Od wielu bowiem lat z Warszawy kursuje szybki pociąg do Berlina. Od niedawna podobny skład wyrusza także z Gdyni. Podróż trwa trochę ponad 5 godzin, a odbywa się w wyjątkowo komfortowych warunkach. Cena – nie więcej niż 40 euro w jedną stronę. Da się przeżyć, prawda?

Berlin to nowoczesne miasto. Owszem, w niektórych miejscach wciąż można jeszcze zauważyć ślady po dawnym podziale na Wschodni i Zachodni. Niektóre z nich pozostawiono świadomie – jak chociażby ostatnie fragmenty Muru czy słynny Checkpoint Charlie, zamieniony w atrakcję turystyczną. Ślady po Żelaznej Kurtynie nie zniknęły z dnia na dzień, jednak w 2. dekadzie XXI wieku jest ich coraz mniej.

ZAMÓW

E-WYDANIE

Stolica Niemiec jest miejscem bardzo przyjaznym swoim mieszkańcom. Aż chce się tu żyć. I nie chodzi tylko o tutejszy łagodny klimat wzajemnej tolerancji. Jak na Niemców przystało, Berlińczycy są ludźmi wyjątkowo praktycznymi. To miasto jest dla ludzi, a nie na odwrót. Wiele metropolii świata może pozazdrościć Berlinowi systemu komunikacji miejskiej. Mamy tu tramwaje, autobusy, metro i szybką kolej miejską S-Bahn. Do tego 600 kilometrów ścieżek rowerowych, sięgających także przedmieść. Normą są też parkingi dla jednośladów przy ważniejszych węzłach komunikacyjnych. W efekcie rower w połączeniu z pojazdami szynowymi jest chyba najpopularniejszym środkiem transportu w mieście.

Wiemy już, jak poruszać się po mieście. Pora zastanowić się, co oglądać? Warto zacząć zwiedzanie od imponującego gmachu Dworca Głównego – Hauptbahnhof. Nowoczesny, przeszklony kolos to budowla rodem z filmu futurystycznego. Perony znajdują się na kilku poziomach, a pociągi jeżdżą czasem jeden nad drugim. Wszystko to oglądamy przez przezroczyste ściany i podłogi. Wrażenie jest niesamowite.

W sąsiedztwie dworca znajduje się kompleks Bundestagu, niemieckiego parlamentu. Gmach odzyskał swój dawny blask w 1999 roku, kiedy otwarto go na nowo po renowacji przygotowanej przez sir Normana Fostera. Dzięki przeszklonej kopule – tak, Niemcy kochają szkło – Bundestag zyskał znaczenie także turystyczne. Do zwiedzania budynku – szczególnie wieczorami – ustawiają się dziś długie kolejki, a to za sprawą pięknej panoramy miasta widocznej z samej jego góry.

Gdy już nacieszymy oczy, przejdźmy pod Bramę Brandenburską, najbardziej rozpoznawalny symbol miasta nad Szprewą. To taki berliński plac Defilad. Tu odbywają się wszystkie ważniejsze miejskie imprezy z Sylwestrem pod chmurką włącznie. Tu także na przestrzeni lat padło wiele niezapomnianych słów i deklaracji, z komicznym „jestem pączkiem” („Ich bin ein Berliner”) J.F. Kennedy’ego włącznie. Tu także uwielbiany przez Niemców David Hasslehoff porwał swego czasu tłumy, śpiewając przepitym głosem: „I’ve been looking for freedom”.

Rzut beretem od bramy znajduje się pomnik poświęcony pamięci pomordowanych w Europie Żydów. Kilkaset kamiennych bloków tworzy jedyny w swoim rodzaju labirynt, w którym łatwo się zagubić. Budowla jest jedną z ważniejszych i piękniejszych pamiątek tragicznej historii wojny światowej.

Główną ulicą handlową w mieście jest Friedrichstrasse. Pełno tu butików, sklepów, hoteli. Najważniejszym jej punktem jest jednak wspomniany już wcześniej Checkpoint Charlie, czyli punkt łączący Berlin Wschodni z Zachodnim. Pomiędzy obydwiema częściami miasta w czasach podziału przemieszczać się mogli tylko obcokrajowcy. Dla Berlińczyków taki transfer był zakazany. To doskonała pożywka dla wyobraźni, prawda?

Z Friedrichstrasse warto wyskoczyć na Alexanderplatz. Zajmujący ogromną powierzchnię miejski plac widoczny jest z oddali za sprawą wieży telewizyjnej – drugiego najwyższego budynku w Europie. Na jej szczycie znajduje się obracająca się kawiarnia. W 30 minut dokonuje całego obrotu wokół własnej osi. Dzięki temu oglądamy całe miasto, nawet nie ruszając głową!

A co ma do zaoferowania Berlin w pochmurny, deszczowy dzień, jakie na naszej szerokości geograficznej nie są wcale rzadkością? Przede wszystkim muzea. Te najważniejsze i najciekawsze znajdują się w jednym miejscu – zmokniemy więc tylko raz. Wyspa Muzeów to świetny pomysł na ściągnięcie turystów w jedno miejsce. Znajdziemy tu Pergamon Museum pełne antycznej sztuki i architektury greckiej, bliskowschodniej i islamskiej, Altes Museum z bogatą kolekcją egipską, Bode-Museum z rzeźbami bizantyjskimi, czy też wreszcie Alte Nationalgalerie z dziełami XIX-wiecznych malarzy niemieckich. Jest co oglądać!

To co? Autobahnem numer zwei, Richtung Deutschland, bo tam raj!

ZAMÓW

E-WYDANIE
?>