Woda dla Beduinów – zamieńmy pustynię w ogród

Plakat akcji "Studnia dla Beduinów" (fot. materiały prasowe)

– Dla tych dzieci nie gra Wielka Orkiestra i te dzieci nie dostają świątecznych paczek – mówi z pewnym rozżaleniem Ewa Sternicka, organizatorka pomocy dla Beduinów w Nuwajbi na Półwyspie Synaj. – Te dzieci są zdane same na siebie.

Ewa Sternicka jeździ do Egiptu od wielu lat. Ale kiedy 11 lat temu porzuciła utarte szlaki koło Szarm el-Szejk i przyjęła zaproszenie do odwiedzenia beduińskiej osady, zmieniło to całe jej życie. Tu nie było luksusów, do których przywykli turyści.
– Widok był przerażający. Całe osiedle zbudowane z byle czego, z pustaków, z jakichś kawałków blachy, nakryte strzechami z wysuszonych liści palmowych. I – wychudzone zwierzęta, wałęsające się po całym terenie.

Beduini są teraz na granicy klęski humanitarnej. Z powodu licznych zamachów terrorystycznych w Egipcie jest coraz mniej turystów, którym Beduini służyli jako przewodnicy lub sprzedawali własnoręcznie rzeźbione figurki wielbłądów. Od kilku lat na Półwyspie Synaj panuje susza. Usychają rośliny, a zwierzęta padają z głodu i pragnienia. Dzieci nie mają dostępu do lekarza, bo rodzice nie mają pieniędzy.

Na zdjęciu: Ewa Sternicka w Nuwajbi. (Fot. materiały prasowe)

Ewa Sternicka postanowiła działać. Przynajmniej dwa razy w roku jeździ do Nuwajbi przywożąc pomoc: żywność, zabawki, lekarstwa, ostatnio wózek inwalidzki. Ale to kropla w morzu potrzeb. Prawdziwą zmianę w życiu Beduinów z Nuwajbi przyniosłoby wykopanie studni i uruchomienie wysokowydajnej pompy. Dzięki niej posiadany przez nich hektar pustynnego piachu zamieniłby się w hektar ogrodu.

– Kiedy wyrosną pomidory, kabaczki, ogórki, wtedy zwierzęta dostaną to, co zielone, a ludzie to, co do zjedzenia. Resztę będzie można wymienić, albo nawet sprzedać. – w oczach Ewy Sternickiej zapalają się radosne ogniki. – Jest to plan, który wyrwie tych ludzi z beznadziei, braku wody i klęski żywiołowej.

Żeby tak się stało, potrzeba nie tylko dobrego słowa, ale i pieniędzy. Ponad 150 osób już się zrzuciło, ale do pełnej kwoty (12 000 zł) brakuje jeszcze jednej trzeciej. Każda złotówka może sprawić, że już za kilka miesięcy odmieni się los dzieci, dorosłych i zwierząt w Nuwajbi. Też możesz pomóc.

 

Wiersz:

Europejczycy rozważają
Szczebiot w powietrzu
zaróżowionym od kwiatów rajskiej jabłoni
każdy nosi w sobie obraz własnej śmierci
dziwne zdanie w miesiącu nowalijek
Na przyjęciu omawiamy sytuację w Egipcie
między łososiem a szpinakiem
zbieramy się na studnię dla Beduinów
nasze słońce nie wypala roślin do ostatniego źdźbła
nasze zwierzęta nie wysychają w upale
Popijając wino pełne nut migdałów,
aromatów gruszki, brzoskwini, idealnych do wędlin i serów,
rozumiemy, że jedna studnia
może uratować niejedno życie.
Nawet u własnej matki trzeba mieć szczęście.
Matko ziemio dziękuję. Bóg pochyla się nad pełnym stołem.
Jak łatwo w takim dniu układać plany na przyszłość.
Agnieszka Herman – poetka
Opublikowała trzy tomiki wierszy: „Wybuchło słońce” (WKMS, 1990), „Zapisane światłem” (Wydawnictwo Magazynu Literackiego, 1995), „Jesienią najtrudniej iść środkiem dnia” (Nowy Świat, 2015), „Punkt przecięcia” wiersze zebrane przełożone na język bułgarski przez Łyczezara Seliaszkę (NightinGel, 2018)