Zdrowa dawka twórczego myślenia

fot. GettyImages

Kreatywność to nie dar niebios, zarezerwowany dla wtajemniczonych, a cecha wpisana w naturę człowieka. Oczywiście nie wszyscy mają takie same predyspozycje do tryskania pomysłami co minutę, ale też nie na każdym stanowisku jest to potrzebne. O rolę kreatywności w pracy pytamy dr Lidię Czarkowską

W potocznym rozumieniu ograniczamy kreatywność do tego, co robią projektanci, artyści, pracownicy agencji reklamowych. Ale przecież nie tylko oni są twórczy… Na czym właściwie polega kreatywność?

Warto odczarować pojęcie kreatywności jako daru niebios, owianego nimbem tajemniczości, zwanego natchnieniem i przypisywanego wielkim artystom. Kreatywność jest wpisana w naturę człowieka. Jako istoty myślące nie tylko reagujemy na to, co się dzieje w otoczeniu, ale też jesteśmy ważnym źródłem wszelkich innowacji i zmian. Psychologia postrzega kreatywność z jednej strony jako element związany z naszymi wrodzonymi talentami i predyspozycjami, z drugiej – jako rodzaj umiejętności, którą możemy rozwijać.

Zatem w jakim stopniu ten potencjał jest wrodzony, a w jakim można go rozwijać?

Oczywiście są pewne uwarunkowania genetyczne, jedne osoby „na starcie” mają tego potencjału mniej, inne więcej, ale jesteśmy w stanie wzmacniać i rozwijać go przez ćwiczenia.

Na czym polegają takie ćwiczenia?

Przede wszystkim chodzi o to, żeby rozluźnić krytycyzm oraz zwolnić się z myślenia, że coś jest niemożliwe, za drogie albo nie takie, jak powinno być – myślenie analityczne i myślenie krytyczne wymagają innych operacji mentalnych niż kreatywność i mogą ją blokować.

A jak wygląda sam proces kreatywności?

Klasyczny łańcuch twórczego myślenia rozpoczyna się od fazy przygotowania, w której zbieramy dane potrzebne do rozwiązania jakiejś sytuacji i na poziomie intelektualnym staramy się świadomie wymyślać rozwiązania albo wygenerować pomysły. To jest żmudna praca i w końcu może pojawić się frustracja, czyli stan „nie da się”. A wtedy – zamiast walić głową w mur i wściekać się na siebie albo na świat – można zrobić świadomą przerwę, zakładając, że jeżeli w tym czasie przyjdzie nam do głowy jakiś pomysł (co może się zdarzyć, ale niekoniecznie), to warto go zanotować. Niektórzy kładą nawet kartkę papieru koło łóżka, bo badania pokazują, że około trzeciej nad ranem z podświadomości uwalniają się albo niepokoje, które odrzucamy w ciągu dnia, albo genialne skojarzenia z tym, nad czym wcześniej pracowaliśmy. Ta dłuższa przerwa jest fazą inkubacji. Olśnienie może pojawić się właśnie w tym czasie albo gdy już wrócimy do pracy. Kiedy już wypracujemy wiele rozwiązań, przychodzi czas na ich selekcję i weryfikację według kryteriów, które postawiliśmy sobie na początku.

(…)

 

 

Więcej w wydaniu specjalnym Sens w pracy

Dostępny także w wersji elektronicznej