1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Listy do Psychologa
  4. >
  5. Jak namówić żonę na dziecko?

Jak namówić żonę na dziecko?

- Niestety, w tej kwestii niemożliwy jest kompromis: bo albo się dzieci ma, albo się ich nie ma - mówi Ewa Klepacka-Gryz. (Ilustracja: iStock)

Na samym początku ustaliliśmy z żoną, że nie będziemy mieli dzieci. Żadne z nas tego nie chciało. W zeszłym roku jednak dostrzegłem, że w moim życiu zrodziła się przestrzeń dla potomstwa, potrzeba, by je mieć. Rozmawiałem o tym z żoną, niejeden raz zresztą. Zawsze słyszałem to samo: „ustaliliśmy to wiele lat temu, nie zmienię zdania”, „nie chcę rodzić”, „nie byłabym dobrą matką” czy „przecież dobrze nam tak, jak jest, po co to zmieniać?”. Czuję się niezrozumiany. Żona nie stwarza nawet przestrzeni na sensowną rozmowę o tym. Kocham ją i nie chciałbym odejść do innej kobiety, która chciałaby mieć ze mną dzieci, to w ogóle nie wchodzi w grę, ale nie rozumiem też argumentów żony i jej sztywnej postawy w tym temacie, tym bardziej że lubi dzieci, ma dobry kontakt z siostrzeńcami. Ze względu na nasz wiek czuję, że to już ostatni moment, żeby bez ryzyka zdecydować się na dziecko. Nie wiem jednak, w jaki sposób rozmawiać z żoną, żeby nie miała wrażenia, że coś na niej wymuszam. Chciałbym, żeby rozważyła taki wariant, żeby porozmawiała ze mną o swoich obawach i oporach, które powodują, że nie zmienia decyzji, ale też nie chcę na nią naciskać.
Marcin

Ewa Klepacka-Gryz: Drogi Marcinie, zacznę od zdania, które przykuło moją uwagę: „Kocham ją i nie chciałbym odejść do innej kobiety, która chciałaby mieć ze mną dzieci…”. Rozumiem twoje pragnienie posiadania dziecka, ale miłość wyklucza szantaż, a to stwierdzenie trochę mi się z nim kojarzy. Poza tym pragnienie to jedno, a ustalenia – drugie. Jak piszesz, przed laty wspólnie uzgodniliście, że żadne z was nie chce mieć dzieci i – jak rozumiem – dla twojej żony ustalenia pozostają w dalszym ciągu aktualne. U ciebie się zmieniło, a ona nie chce na ten temat rozmawiać. Prawdopodobnie nie ma nic więcej do powiedzenia ponad to, że nadal dzieci mieć nie chce. Niestety, w tej kwestii niemożliwy jest kompromis: bo albo się dzieci ma, albo się ich nie ma. Nie zawsze też można uzasadnić swoją decyzję, dlaczego nie chce się mieć albo dlaczego chce się mieć potomstwo. Najgorsze jest to, że ten konflikt oddala was od siebie, nie możecie się w tej sprawie porozumieć.

To pewnie żadne pocieszenie dla ciebie, ale chcę ci powiedzieć, że do mojego gabinetu trafia coraz więcej par, które na początku związku umówiły się na bezdzietność, ustaliły, że na razie nie, a potem się zobaczy albo w ogóle tego tematu nie podejmowały – aż tu nagle jedno z partnerów zapragnęło dziecka. Przychodzą podzieleni, po przeciwnych stronach barykady, oczekując, że dam im gotowe rozwiązanie... Ale rozwiązania nie ma. Albo jedno odpuści temat dziecka, albo drugie zgodzi się na dziecko, albo się rozstaną. Parę razy zdarzyło się, że kobieta powiedziała: „tak”, a potem nadal brała pigułkę, licząc na to, że partner się nie dowie. Albo para zdecydowała się próbować zajść w ciążę, a kiedy im się nie udawało, jedna ze stron nalegała na in vitro. W tym konkretnym przypadku nawet za którymś razem udało im się zajść w ciążę, ale tuż przed porodem rozstali się, ponieważ narastające wzajemne pretensje okazały się niszczące dla więzi.

Piszę o tym, żeby uświadomić ci, że nie ma sensu namawiać żony na zmianę decyzji, bo nawet jeżeli ci ulegnie, np. z lęku przed rozpadem małżeństwa, to wasz związek prawdopodobnie tego nie przetrwa. Prędzej czy później pojawią się wzajemne pretensje i obwinianie. Nie można mieć dziecka na próbę, to jest decyzja na całe życie. Sądzę, że jeśli przestaniesz wracać do tego tematu i żona przestanie się czuć naciskana, być może jej decyzja się zmieni. Jeśli nie, to wybór należy do ciebie: małżeństwo albo dziecko.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze