1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Listy do Psychologa
  4. >
  5. Mój mąż znęca się nade mną psychicznie

Mój mąż znęca się nade mną psychicznie

– Powoli jestem cieniem samej siebie, nie mam już znajomych, bo zwyczajnie zaczynam odcinać się od ludzi – pisze nasza czytelniczka. (Ilustracja: iStock)

Jestem mężatką z wieloletnim stażem i jestem pewna – choć oczywiście mąż zaprzecza i stara się wmówić mi nadwrażliwość, a czasami nawet niepoczytalność – że jestem ofiarą przemocy psychicznej. Przez długie lata tolerowałam nadpobudliwy charakter męża, wybaczałam mu każdy wybuch złości, każdą obelgę pod moim adresem czy wieczną krytykę, tłumacząc to stresującą pracą czy trudną sytuacją finansową. Sama nie jestem święta i wiem, że potrafię mocno rozjuszona jego zachowaniem powiedzieć kilka przykrych słów, ale rzadko kłótnie są inicjowane przeze mnie. Moje osiągnięcia nigdy nie były zauważane, za to każdy najmniejszy błąd, każde potknięcie były powodem do wyszydzania czy wręcz dzikiej awantury. Aby zobrazować sytuację, jako przykład podam dzień, gdy zawaliłam kurs na prawo jazdy – mąż w obecności moich dzieci nazwał mnie debilem! Takich przykładów mam setki. Jestem wyrodną synową, bo nie toleruję wtrącania się w swoje życie bardzo zaborczej teściowej; jestem złą żoną, bo od dwóch lat nie pracuję, a mąż świetnie zarabia; jestem leniwa, bo nie chcę studiować, a mąż wymarzył sobie wykształconą żonę na prestiżowym stanowisku. Z roku na rok jest coraz gorzej, zauważyłam, że w ukryciu popija, jest nerwowy, potrafi obrażać się albo roztrząsać najmniejsze problemy do momentu, aż wybuchnę płaczem. Powoli jestem cieniem samej siebie, nie mam już znajomych, bo zwyczajnie zaczynam odcinać się od ludzi. Rozwód byłby najprostszym rozwiązaniem, ale nie gdy są jeszcze dzieci. Może jest jakaś specjalistyczna terapia, która pomoże nam obojgu zrozumieć nasz problem, bez drastycznych roszad życiowych?
Natalka

Tomasz Srebnicki: Twój mąż jest ewidentnie skłonny do zachowań, które kwalifikują go do kategorii co najmniej źle wychowanych i nietaktownych gburów, choć zapewne potrafi być także miły i czarujący. Zachowania te można rozpatrywać w kategoriach przemocy psychicznej, jednak niekoniecznie z perspektywy kata i ofiary. Piszę o tym na podstawie pracy z osobami żyjącymi w małżeństwach, w których przemoc występuje. Nie twierdzę, że tak jest w twojej relacji, ale w tych, które poznałem, role kata i ofiary zmieniały się bardzo dynamicznie, a na światło dzienne wychodziły zachowania, które bezdyskusyjnie świadczyły o akcie przemocy. Jeżeli chciałabyś zmiany w swojej relacji, na pewno dobrze byłoby, żebyś poszła na własną terapię – są ośrodki specjalizujące się w pracy z ofiarami przemocy – warto na przykład nawiązać stały kontakt z Centrum Praw Kobiet. Ważne jest jednak zachowanie w pamięci tego, że do terapii najprawdopodobniej kwalifikujecie się oboje jako para, jak i kwalifikuje się do niej także twój mąż. Jeżeli uważasz, że pomimo ciemnych stron relacja z tym człowiekiem jest dla ciebie ważna i chciałabyś ją utrzymać – przygotuj się na długi marsz. Długi, ale zawsze służący rozwojowi – nawet jeśli ostatecznie postanowisz o wyjściu z tej relacji. Podjęcie terapii indywidualnej może mieć także cel uchronienia się przed wpadnięciem z deszczu pod rynnę.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze