1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Listy do Psychologa

Chcę żyć inaczej niż moja rodzina

„Przeczytałam właśnie artykuł o powielaniu historii kobiet w rodzinie. Pasuje to także do mnie, choć nigdy nie patrzyłam na zdarzenia w moim życiu w ten sposób” – pisze nasza czytelniczka. (Ilustracja: iStock)

Przeczytałam właśnie artykuł o powielaniu historii kobiet w rodzinie. Pasuje to także do mnie, choć nigdy nie patrzyłam na zdarzenia w moim życiu w ten sposób. Pierwszy mąż zostawił moją mamę po urodzeniu dziecka, wróciła do matki, wciąż tęskniąc za nim. Wyszła za mojego ojca i urodziłam się ja, ale ona chyba nigdy go nie kochała. Ojciec dużo pił. Siostra mamy też wyszła za alkoholika. Po śmierci rodziców zostałam sama z 10-miesięcznym synem, ojciec dziecka nie chciał się wiązać. Gdy syn miał 3 lata, wyszłam za mąż po krótkiej znajomości. Chciałam, by syn miał rodzinę, potem pojawił się drugi syn. Okazało się, że mąż też jest alkoholikiem. Zawsze mówiłam, że nie byłabym z kimś takim, ale przez prawie 20 lat nie potrafiłam odejść, bo mąż był dobry dla dzieci. Ale gdy chłopcy dorastali, zaczął być agresywny wobec starszego syna, a ja stawałam w jego obronie. Za którymś razem powiedziałam, że to koniec, i się nie ugięłam. Syn uzależnił się od gier komputerowych. Moim celem była pomoc dziecku; przy wsparciu różnych instytucji dałam radę, syn teraz mi dziękuje, choć wtedy też był wobec mnie agresywny. Potem poznałam kogoś, on nie jest dobry dla mnie, ale nie umiem odejść. Parę razy próbowałam, ale za każdym razem wracam i zastanawiam się, co ze mną jest nie tak.
Czytelniczka

Ewa Klepacka-Gryz: Moja droga, każdy z nas ma prawo, by żyć swoim życiem. To prawda, że często powielamy historie kobiet z naszej rodziny, bo to jedyny model, jaki znamy. To po pierwsze. Życie we współuzależnieniu – uzależnieniu od mężczyzny, który ma chorobę alkoholową – to model, jaki doskonale znasz. I nawet jeśli obiecywałaś sobie, że Twoje życie będzie wyglądać inaczej, niełatwo jest Ci się uwolnić od tego scenariusza.

Druga sprawa to tzw. rodzinna lojalność – niewidzialna więź, za sprawą której, ilekroć żyjemy inaczej niż nasza rodzina, czujemy, że zdradzamy swoich bliskich. Pamiętam, kiedyś przyszła do mnie na sesję kobieta, która jako jedyna z rodziny miała udany związek. Wszystkie kobiety w rodzinie cieszyły się z jej szczęścia, ale nie ona. Ilekroć pojawiała się w domu rodzinnym ze swoim partnerem, zawsze dochodziło między nimi do kłótni. „Wiem, że trafiłam na cudownego mężczyznę, moja mama, babcia i siostry też bardzo go lubią, ale…” – tłumaczyła mi, aż w końcu sama zrozumiała, że w tej rodzinie składającej się z samych niezależnych, silnych kobiet, mniej lub bardziej porzuconych emocjonalnie przez mężczyzn, krępuje się pokazywać swoje szczęście. Tak właśnie, całkiem podświadomie, działa rodzinna lojalność.

Jesteś silną kobietą, wychowałaś dwóch synów, miałaś odwagę odejść od męża alkoholika, wiesz, co nie jest dla Ciebie dobre. Prawdopodobnie od dzieciństwa miłość kojarzyła Ci się ze współuzależnieniem. Dałaś radę pomóc synowi wyjść z uzależnienia, skorzystałaś z różnych instytucji – teraz poproś o pomoc dla siebie!

Piszesz, że kolejna relacja, w którą weszłaś, nie jest dla Ciebie dobra, że próbowałaś odejść, ale za każdym razem wracasz. Więź oparta na współuzależnieniu jest niestety równie silna, jak ta oparta na miłości. Nieraz zraniona w dzieciństwie szukasz miłości za wszelką cenę. Trudno jest Ci odróżnić miłość od zależności, więź od więzienia. Najważniejsze, że czujesz, że ta relacja nie jest dobra dla Ciebie. Spróbuj poszukać w swojej miejscowości terapii grupowej dla osób DDA albo chociaż jakiejś grupy wsparcia. Nie musisz być z tym wszystkim sama.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze