1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Listy do Psychologa
  4. >
  5. Życie z niepełnosprawnością

Życie z niepełnosprawnością

„Od 20. roku życia słyszałem w domu, że na stare lata nie mogę zostać na wsi, gdyż nie poradzę sobie, więc tematy kawalerki dla mnie toczyły się w domu latami” – pisze nasz czytelnik. (Ilustracja: iStock)
„Od 20. roku życia słyszałem w domu, że na stare lata nie mogę zostać na wsi, gdyż nie poradzę sobie, więc tematy kawalerki dla mnie toczyły się w domu latami” – pisze nasz czytelnik. (Ilustracja: iStock)

Piszę do Państwa, ponieważ potrzebuję się wygadać komuś, kogo nie znam osobiście. Mam 37 lat, jestem osobą niepełnosprawną. Całe życie mieszkam na wsi wraz z rodzicami, czuję się naprawdę świetnie z dala od miasta. Od 20. roku życia słyszałem w domu, że na stare lata nie mogę zostać na wsi, gdyż nie poradzę sobie, więc tematy kawalerki dla mnie toczyły się w domu latami; zawsze słyszałem, że damy radę coś kupić. Nie mam wielu znajomych, obracam się w towarzystwie trzech kolegów (sprawnych). Z Marcinem poznaliśmy się w 2007 roku, kontakt się urwał, ale potem znów do mnie napisał. Zaczęliśmy jeździć po Polsce, zobaczyłem morze i Zakopane, o których tak marzyłem. W 2019 przez jakiś portal poznałem Michała i podłapaliśmy kilka wspólnych tematów. Kilka razy spotkaliśmy się, ale podejrzewałem, że może być chory, do tego pił. W końcu przyznał, że pije od kilku lat, a ja zamiast zakończyć znajomość, kontynuowałem ją. Po jakimś czasie zdarzyło mi się u niego nocować. Michał ubzdurał sobie, że będę mieszkał z nim. Z początku miałem chęć, ale później próbował mną rządzić i odechciało mi się, a nawet przez dłuższy czas nie rozmawialiśmy. Zadzwonił do mnie po pół roku, był pijany, poprosił o pomoc, bo nie radzi sobie z piciem. Więc próbowałem go namówić na odwyk, na wszywkę, na wizytę u specjalisty. Jedynie wszywka miała rację bytu. Ale powiedział, że to może nie wystarczyć i potem zaczęła się psychologiczna zabawa. I wtedy już na dobre stwierdziłem, że wolę kończyć definitywnie z nim znajomość i na stare lata zostać tu, na wsi.
Czytelnik

Ewa Klepacka-Gryz: Drogi czytelniku, przeczytałam uważnie Twój list i rozumiem, że wiele w Tobie obaw, wątpliwości, wahań, niepokoju. Czuję jednak, że masz dobrą intuicję, która pomaga Ci trafnie oceniać ludzi. W przypadku niepełnosprawności pewna zależność od innych jest całkiem zrozumiała. Podobnie jak planowanie swojej przyszłości. Rozumiem, że Twoim głównym dylematem jest: czy zostać z rodzicami na wsi, czy doprowadzić do kupna kawalerki w mieście. Przede wszystkim zależy to od możliwości finansowych, ale też od Twoich relacji z rodzicami. Z tego, co piszesz w niewydrukowanej z powodów braku miejsca pozostałej części listu, wynika, że od kiedy przekonali się, jak dobrze radzisz sobie poza domem, przestali traktować Cię jak małego chłopca. Separacja od rodziców, kiedy się razem z nimi mieszka, nie jest wcale prosta, ale widzę, że Ty sobie z tym całkiem dobrze radzisz. To Ty musisz stawiać rodzicom granice, dbać o swoją intymność i niezależność.

To samo dotyczy relacji z kolegami. Z listu dowiedziałam się, że relacja z Marcinem pozwoliła Ci pojeździć po Polsce, odwiedzić wiele wspaniałych miejsc. Michał z kolei to człowiek uzależniony od alkoholu. Alkoholizm to choroba śmiertelna. Obietnice osoby uzależnionej czy robienie z nią jakichś wspólnych planów – nie ma szansy się udać. Możesz się bardzo rozczarować. Nawet gdybyś bardzo chciał, nie jesteś w stanie pomóc koledze. On musi się zgłosić do ośrodka terapii uzależnień albo na miting AA. Nie staraj się angażować również w jego sprawy rodzinne ani sprawy mieszkaniowe, bo niepotrzebnie stracisz energię. Jeśli Wasza relacja miałaby mieć jakiekolwiek szanse, on musiałby się zacząć leczyć. Rozumiem, że przyjaciele w Twoim życiu są bardzo ważni, ale starannie ich sobie wybieraj. Wiem, że potrafisz to zrobić. Wszystkiego dobrego.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email
Autopromocja
Autopromocja

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze