1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Listy do Psychologa

Co robić, gdy obok toczy się wojna?

„Wiem, że w pojedynkę nie da się uratować świata, wiem też, że życie nie stanęło w miejscu, ale kiedy kilka dni po ataku na Ukrainę, jechałam przez Warszawę, jakoś zasmuciło mnie to, że nic się nie zmieniło” – pisze nasza czytelniczka. (Ilustracje: iStock)

Dzień dobry, choć nie wiem, czy to odpowiedni początek listu, zważywszy na to, co się dzieje za naszą wschodnią granicą. I nie chcę pisać o lęku, bo na razie – może to irracjonalne i mało odpowiedzialne – nie boję się, że zostaniemy zaatakowani, a o poczuciu bezradności.

Wiem, że w pojedynkę nie da się uratować świata, wiem też, że życie nie stanęło w miejscu, ale kiedy kilka dni po ataku na Ukrainę, jechałam przez Warszawę, jakoś zasmuciło mnie to, że nic się nie zmieniło. Okej, były protesty przed ambasadami, ale poza tym ludzie się śmiali, pili kawę, denerwowali na korki. I nie chodzi o wartościowanie, że to źle, ani nakręcanie lęków, tylko co robić, żeby nie być obojętnym? No i też może warto mieć jakiś swój plan, gdyby sytuacja się pogorszyła?
Kaja

Ewa Klepacka-Gryz: Kaju, rozumiem twoją bezradność, smutek, potrzebę działania i wszystkie inne emocje, które pojawiają się w tobie w tym momencie. Wszyscy mamy mętlik w głowie i chaos w sercach. To zupełnie naturalne. W obliczu tak potężnego kryzysu, jakim jest wojna, każdy z nas ma swoje indywidualne myśli, uczucia i sposoby czy pomysły działania.

To oczywiste, że bezpiecznie się czujemy w otoczeniu ludzi, którzy „mają tak samo”. Poczucie wspólnoty myślenia, przeżywania i działania – przekonanie „bądźmy w tym razem” dodaje odwagi, zmniejsza poczucie zagrożenia, obniża poziom lęku. Potrzeba czasu, by każdy z nas ochłonął; uporządkował swoje myśli, poczuł emocje – przede wszystkim poczuł, czy w tym momencie chce być sam ze sobą czy z innymi. Unikanie, zaprzeczanie, zapewnianie samej siebie o tym, że mnie ta wojna nie dotyczy, to również jeden ze sposobów adaptacji do kryzysu... Nie oceniajmy ludzi, którzy chcą się śmiać, bawić, korzystać z życia, bo to ich sposób reakcji wynikający z zasobów, typu układu nerwowego, doświadczeń itp. Ten sposób reagowania będzie się też zmieniać.

Pytasz, czy warto mieć plan na wszelki wypadek? Tak, jeśli takiego planu potrzebujesz. Pamiętając o tym, że sytuacja jest dynamiczna i żaden plan nie musi wypalić. Bądź teraz bardziej przy sobie, nie oceniaj, czuj i otaczaj się ludźmi, którzy myślą, czują i działają podobnie. Jesteśmy w tym razem, ale każdy na swój sposób.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze