fbpx

Kolejny raz weszłam do tej samej rzeki

Kolejny raz weszłam do tej samej rzeki
- Straciłaś coś ważnego, tak się dzieje w życiu – stratom towarzyszy smutek, a smutek w końcu mija. Dzięki niemu możemy się zatrzymać i odpocząć - mówi Tomasz Srebrnicki. (Fot. iStock)

Jestem mężatką z długoletnim stażem i z problemami w związku. Zamiast ratować go terapią, zamknęłam się w sobie, oddaliłam od męża, który pogrążył się w pracy i alkoholu. W końcu po 15 latach rozeszliśmy się. Myślałam, że do szczęścia wystarczy mi dorastająca córka i kot, lecz na portalu społecznościowym odnowiłam znajomość z moim dawnym chłopakiem. Pisaliśmy do siebie. Zaczęło się od wspomnień, potem były opowieści o jego problemach z żoną. Wydawało się, że są już o krok od rozwodu. Spotkaliśmy się i byliśmy oczarowani sobą na nowo. Zakochiwałam się, on mówił że też, a przynajmniej tak chciałam słyszeć. Ale swój rozwód odkładał z coraz to nowych powodów. Bał się, że straci kontakt z synami. Gdy po roku spotykania się zapytałam, jaka jest szansa, że po wszystkim będziemy razem, zniknął z mojego życia. Nagle, z dnia na dzień, bez wyjaśnień, nawet zmienił numer telefonu. Czuję się wykorzystana i oszukana. Nie rozumiem, dlaczego zrobił to mnie, osobie i tak już pokiereszowanej przez życie.
Basia

Tomasz Srebrnicki: Wyjaśnianie motywów zachowań ludzkich jest procesem skomplikowanym i obarczonym dużym ryzykiem błędu. Dlatego uważam, że zrozumienie racji, dla których twój partner zrobił, co zrobił, będzie mało efektywne. Z drugiej strony, wydaje mi się, że wskazał, co nim kierowało: był to lęk przed utratą kontaktu z synami. Najprawdopodobniej zdecydował się pójść za swoją potrzebą, która brzmiała: „wracam do żony i synów”. A w jaki sposób to zrobił, to już inna sprawa, z reguły regulowana umiejętnościami, które nazywamy „dobrym wychowaniem”. W tym aspekcie raczej się pogrążył. Zostawmy jednak sprawę stylu, odpowiedzmy na pytanie: czy miał do tego prawo? Odpowiedź brzmi: tak. Zadajmy kolejne: czy jego postępowanie było krzywdzące? Odpowiedź brzmi: po części tak. W złym stylu jest robienie komuś fałszywych nadziei. Jest jednak w tej opowieści i twoja część, czyli znaczenie, jakie nadajesz temu, co się stało. Czujesz się skrzywdzona i wykorzystana. To są twoje emocje i są one jak najbardziej ważne. Pamiętaj jednak, że nie jesteśmy emocjami, tylko czujemy emocje. Przypatrz się im – stań jak najlepszy przyjaciel obok nich i pomyśl, co możesz z nimi zrobić. Straciłaś coś ważnego, tak się dzieje w życiu – stratom towarzyszy smutek, a smutek w końcu mija. Dzięki niemu możemy się zatrzymać i odpocząć. Jemu, proszę, odpuść – jego lęk był tak samo ważny jak teraz twój smutek. Może warto też pomyśleć, na jakim twoim etapie rozwoju przydarzył ci się ten romans. Czy byłaś gotowa na głęboką relację? To też jest ważne, tak jak ważna jesteś ty.