Katarzyna Nosowska: Dopiero teraz się rodzę

Fot. Marlena Bielinska/ Move Picture

W jednej z piosenek z najnowszej płyty śpiewa, że tak jak Hiroszima i Nagasaki – podnosi się ze zgliszczy. Po trudach dzieciństwa, turbulencjach w związku i latach walki ze swoim ciałem – Katarzyna Nosowska wierzy, że ponownie rozkwitnie. W rozmowie z Robertem Rientem opowiada o fascynującym, ale i trudnym procesie odzyskiwania prawdziwej siebie.

Czy to jest czas, w którym odzyskujesz swoją niepodległość?

Przez wiele lat wydawało mi się, że jestem niezależna i zbliżam się do własnej, prywatnej niepodległości, ale dopiero ostatnie miesiące pokazały mi, że to była iluzja. Dopiero teraz zaczynam rozumieć, czym jest ta niepodległość, i zaczynam ją odzyskiwać. To bolesny, trudny, ale niezwykle fascynujący proces.

Co w nim bolesnego, a co fascynującego?

Jakkolwiek to zabrzmi – znalazłam wewnątrz ogromną tęsknotę za samą sobą. Ciekawi mnie spotkanie z tą mną, która mogłaby się rozwinąć, gdyby nie okoliczności dorastania. Dobrnęłam do teraz obciążona masą pakunków. Dopiero dzisiaj pytam siebie uczciwie, kim jestem, czego nie lubię, co lubię, czego nie chcę, a co naprawdę chcę. Przyjmowałam do swojego życia sprawy, emocje i ludzi bez kontaktu z samą sobą.

„Tak bardzo się boję, boję, że jestem drzewem, co rośnie wątłe w szczelinie wąskiej płyty chodnikowej, a mogłam być dumną sekwoją” – śpiewasz na nowej płycie „Basta”.

Nie chcę opluwać własnego życia i przeszłości, ale trzymając się tego porównania – jestem jak drzewo, które starało się wzrosnąć w bardzo niesprzyjających okolicznościach. Traktuję własną siłę z uznaniem i szacunkiem, ale jestem wykrzywiona, wątła. Ciekawi mnie, co by się stało, gdyby ziarenko trafiło na żyzną glebę, gdyby nie musiało się przeciskać przez płyty chodnikowe. Wędruję teraz przez oś czasu, by odrzucić te wszystkie rzeczy, które mnie obciążały, powstrzymywały, zmuszały do ogromnego wysiłku. Lęk i brak zaufania – warto podjąć próbę dotarcia do pierwotnych przyczyn powstania tych skaz.

(…)

Więcej w listopadowym numerze magazynu SENS.

Wydanie 11/2018 dostępne jest także w wersji elektroniczne