1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Materiał partnera
  4. >
  5. Dieta na wiosnę! Na co zwrócić uwagę?

Dieta na wiosnę! Na co zwrócić uwagę?

Fot. materiał partnera
Fot. materiał partnera
Przestrzeganie zdrowej diety nie zawsze jest łatwe - jest jednak wysoce zalecane. Wraz z początkiem wiosny wszystko budzi się do życia, więc i my powinniśmy nabrać nowych sił i energii do działania - to najwyższy czas, żeby coś pozytywnie zmienić w naszej diecie.

Według Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) zdrowa dieta jest niezbędna do dobrego zdrowia i odżywiania. Chroni nas przed wieloma przewlekłymi chorobami, takimi jak choroby serca, cukrzyca i rak. Dlatego też warto odżywiać się rozsądnie i dbać o to, co jesz, jak często i w jaki sposób to robisz.

Spożywanie różnorodnych potraw oraz spożywanie mniejszej ilości soli, cukru oraz nasyconych i produkowanych przemysłowo tłuszczów trans jest niezbędne dla zdrowej diety.

Kilka najważniejszych wskazówek, dotyczących zdrowej diety

  1. Pamiętaj o produktach sezonowych
Skoncentrowanie się na sezonowych owocach i warzywach to łatwy sposób na wprowadzenie małych zmian, które mogą mieć duże znaczenie. Zamiana smażonego mięsa i gulaszu na świeże i pyszne sałatki oraz inne posiłki roślinne pomaga zwiększyć zarówno ilość, jak i różnorodność spożywanych owoców i warzyw. Zwróć także uwagę na wszechstronne warzywa krzyżowe, takie jak brokuły i kalafior i zaopatrz się w wiosenne awokado, pomidory i jagody.
  1. Omijaj przetworzoną żywność
Zawsze najlepiej sięgać po całą, nieprzetworzoną żywność, aby uzyskać jak najwięcej wartości odżywczych z każdej zainwestowanej złotówki. Produkty pełnowartościowe definiuje się jako żywność, która nie została rafinowana oraz jest przetworzona w minimalnym stopniu i spożywana w stanie naturalnym. Produkty pełnowartościowe mają niską zawartość soli, cukru i tłuszczu i nie zawierają dodatków. Są naturalnie bogate w witaminy, minerały i błonnik. Spożywanie głównie pełnowartościowych produktów może pomóc w zapobieganiu niepożądanemu przyrostowi masy ciała. Kupowanie przetworzonych posiłków to żadne rozwiązanie, a z pewnością nic dobrego dla Twojego zdrowia, za to fit catering Body Chief może być doskonałym rozwiązaniem dla Twojej codziennej diety.
  1. Niech Twoja dieta opiera się przede wszystkim na roślinach
Ten sposób odżywiania koncentruje się na tworzeniu posiłków, ale nie produktów pochodzenia zwierzęcego a z warzyw, roślin strączkowych, orzechów, nasion, produktów sojowych i produktów pełnoziarnistych. Pozytywny wpływ na twoje zdrowie jest oczywisty. Pokarmy roślinne są naturalnie bogate w błonnik, witaminy i minerały oraz mają niską zawartość tłuszczu i cholesterolu. Odżywianie w ten sposób jest również bardziej przyjazne dla środowiska. Pokarmy roślinne zawierają przeciwutleniacze i fitochemikalia, które mogą chronić przed rakiem.

Ludziom współczesnym zazwyczaj brakuje na wszystko czasu, jeśli i Ty borykasz się z tym problemem, nie przejmuj się - jesteśmy tu właśnie dla Ciebie! Body Chief to catering dietetyczny oparty na zdrowych, pełnowartościowych produktach. Jest to fit catering, który będzie dostarczany codziennie wprost pod Twoje drzwi. Nie zwlekaj i zadbaj o swoje zdrowie już dziś z najlepszą dietą pudełkową!

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Styl Życia

Niech jedzenie przestanie być powiernikiem, a stanie się... posiłkiem

Pokarm to nie tylko paliwo dla każdej komórki organizmu, ale również zastrzyk dobrej energii i samopoczucia. (Fot. iStock)
Pokarm to nie tylko paliwo dla każdej komórki organizmu, ale również zastrzyk dobrej energii i samopoczucia. (Fot. iStock)
Chcesz schudnąć? Zacznij od zmiany przekonań na temat siebie i świata. Wówczas jedzenie przestanie być twoim powiernikiem, a stanie się… posiłkiem

Jedną z najbardziej skutecznych metod zmiany przekonań jest terapia racjonalno-emotywna dr. Alberta Ellisa.

– Myślenie, odczuwanie i zachowanie człowieka tworzą zintegrowaną całość – tłumaczy Maciej Kiełbasiński, instruktor terapii uzależnień. – Jeśli jesteś przekonany, że twoja matka ma o tobie nie najlepsze zdanie, to z góry zakładasz, że każdy jej telefon będzie okazją do skrytykowania cię – nic więc dziwnego, to że kontakt z nią wywoła lawinę negatywnych emocji, a żeby obniżyć napięcie emocjonalne prawdopodobnie sięgniesz po najbardziej ci znany i skuteczny (na krótką metę) sposób: objadanie się.

Chcąc przerwać to błędne koło, musisz zmienić przekonania. Np. założyć, że krytyka matki wypływa z troski o ciebie, przyjąć, że to starsza osoba, która ma swoje dziwactwa, nie odbierać tak osobiście jej słów. To zmieni twoje emocje: zamiast złości czy poczucia winy pojawią się wdzięczność, czułość, miłość. Potrzeba ,,zajadania” emocji zniknie.

Ten sposób zmiany myśli i przekonań możesz z powodzeniem stosować w każdej sytuacji, która wywołuje negatywne emocje. Zamiast wściekać się na uliczny korek i podjadać batonik, pomyśl, że oto trafił ci się czas na posłuchanie muzyki, rozmowę przez telefon czy pozbieranie myśli. Jeśli w nocy obudzi cię lęk przed jutrzejszym spotkaniem z szefem („Na pewno mnie skrytykuje...”), to nie pędź do lodówki po coś „na uspokojenie”, tylko zmień to przekonanie – pomyśl raczej: ,,Nie wiem, co się wydarzy. Staram się wykonywać swoją pracę najlepiej jak umiem”. Potraktuj to wydarzenie z ciekawością i otwartością, a nie z lękiem. Każdego dnia, tuż po obudzeniu powtarzaj: ,,Wierzę, że wszystko, co mi się dziś przydarzy, będzie dla mnie dobre”.

Strategia przeciw kusicielom

Apetyt rodzi się w głowie. Jest to możliwe dzięki ogromnej ilości receptorów smakowych i węchowych zlokalizowanych w jamie ustnej, na podniebieniu i w nabłonku nosa. Na języku mamy mnóstwo kubków smakowych, które reagują na cztery podstawowe smaki: słony, słodki, gorzki i kwaśny oraz niedawno odkryty smak umami, odczuwany jako bulionowo-mięsny. Kusi również zapach, wygląd potraw, a nawet ich konsystencja.

Oto kilka sposobów na „niekuszenie apetytu”:

Sałatki i surówki jedz do głównych posiłków. Owoce i warzywa to cenne źródło witamin, minerałów, węglowodanów prostych oraz błonnika. Ale jeśli podjadasz je pomiędzy posiłkami albo, co gorsza, zamiast nich, wtedy szybciej je strawisz i znowu będziesz głodny.

Nie pij alkoholu tuż przed posiłkiem, a szczególnie aperitifów i gorzkich nalewek. Smak gorzko-słodki w połączeniu z alkoholem sprawi, że w bardzo szybkim czasie zrobisz się głodny. Alkohol rozluźni twoje morale i zjesz więcej niż organizm potrzebuje. Gorzkie nalewki lepiej serwować po obfitym posiłku, przyspieszą trawienie.

Unikaj produktów z syropem kukurydzianym. Bo to nic innego jak mieszanina cukrów dodawanych do ogromnej ilości produktów: od serków, soków, ciastek i cukierków po chleb – powoduje natychmiastowy spadek cukru we krwi i eskalację apetytu.

Wystrzegaj się papkowatej konsystencji dań i wysoko przetworzonej żywności. Zrezygnuj z deserów mlecznych z kaszką, zupek typu ,,gorący kubek, rozgotowanego ryżu, makaronu, ziemniaków i frytek. Dostarczają jedynie cukru, który powstaje pod wpływem gotowania i rozpadu skrobi. Są bardzo szybko przyswajalne przez organizm i powodują natychmiastowe uczucie głodu.

Jedzenie a nastrój

Pokarm to nie tylko paliwo dla każdej komórki organizmu, ale również zastrzyk dobrej energii i samopoczucia. Odkrycie dr. Andrew Stolla, dyrektora Psychofarmakologicznego Laboratorium Badawczego przy Szkole Medycznej w Harwardzie, dotyczy kwasów tłuszczowych omega-3 obecnych w makreli, łososiu czy śledziach. To one przeciwdziałają spadkom nastroju czy nawet depresji. Podobny wpływ na mózg i dobrą kondycję psychiczną mają też tłuste orzechy i migdały. Teraz już wiesz, dlaczego spada ci nastrój, gdy przechodzisz na dietę – z powodu niedoboru dobrych kwasów tłuszczowych! Oprócz tłustych ryb i orzechów, do modulatorów nastroju zaliczamy też witaminę B oraz tyrozynę, z której powstaje neuroprzekaźnik dopamina, nazywany „hormonem szczęścia”.

W sytuacjach stresogennych, po dużym wysiłku psychicznym lub w momentach przygnębienia, czyli gdy organizmowi brakuje serotoniny, sięgamy zwykle po węglowodany (najczęściej słodycze), gdyż pomagają w przenoszeniu – wraz z pokarmem – tryptofanu, aminokwasu i ułatwiają jego syntezę. Ale już po kilku godzinach powracamy do stanu wyjściowego, czyli głodu serotoninowego. Co zrobić, żeby wyrwać się z tej pułapki? Spożywać więcej węglowodanów złożonych – ziaren zbóż, warzyw, orzechów, które wchłaniają się dłużej niż węglowodany proste. Synteza serotoniny jest stała, a organizm nie odczuwa głodu psychicznego.

Ruch = radość życia

Do najważniejszych zaburzeń natury emocjonalnej zalicza się nieumiejętność radzenia sobie ze stresem. Napięcie, ciągłe zmęczenie, lęki, smutek, poczucie samotności – prowokują jedzenie. Ten stan łatwo odwrócisz poprzez systematyczny ruch. Jazda na rowerze czy marsz – trwające ponad godzinę – hamują też apetyt.

Sensowny wysiłek fizyczny musi uwzględniać trzy podstawowe elementy sprawności fizycznej: poprawiać wydolność tlenową (aerobową), wzmacniać siłę mięśni oraz poprawiać gibkość, równowagę i koordynację ruchów. Dobór rodzaju aktywności ruchowej powinien uwzględniać wiek i sprawność oraz składać się z trzech elementów: ćwiczeń wytrzymałościowych, siłowych oraz rozciągających. Ćwiczenia aerobowe (wytrzymałościowe), czyli marsz, bieg, pływanie, taniec, wykonuj kilka razy w tygodniu, po 30 min, ćwiczenia siłowe (oporowe) – najlepiej 2 razy w tygodniu, po 20 min (zestaw powinien obejmować ok. 8–10 ćwiczeń aktywujących nogi, ramiona, plecy i brzuch). Dwa lub trzy razy w tygodniu zaplanuj intensywną aktywność, która pozwoli ci zbudować kondycję serca i układu krwionośnego.

Zadanie domowe

Weź kartkę papieru i wypisz wszystkie straty (konsekwencje) swojej nadwagi, których doświadczasz nie tylko ty, ale też twoi bliscy, np: „mam chory kręgosłup”, „szybko się męczę”, „cierpię na migreny”, ale też: „nie mogę jeździć na rowerze razem z moim synem” czy „unikam seksu, bo wstydzę się swojej tuszy”. Rozpoznanie strat związanych z objadaniem się zwiększy twoją motywację podjęcia decyzji o świadomym zrzuceniu zbędnych kilogramów.

  1. Kuchnia

Risotto z zielonymi szparagami

Fot. iStock
Fot. iStock
Wiosna jest czasem szparagów. To jedne z najzdrowszych warzyw. Mają liczne wartości odżywcze i mało kalorii. Uchodzą za jeden z najlepszych afrodyzjaków. I choć doskonale smakują w najprostszej formie, czyli pieczone w piecu i posypane parmezanem, można przyrządzić z nich rozmaite dania.

Tagliatelle, frittata, risotto, krem ze szparagów – możliwości jest wiele. W Wenecji zdecydowanie królują białe szparagi. Jednak gusta są różne. Większość smakoszy preferuje szparagi zielone, które uchodzą za bardziej aromatyczne. Poza tym nie ma co ukrywać: wygląd też ma znaczenie…

Składniki na 4 porcje:

  • 250 g ryżu arborio lub carnaroli
  • 300 – 400 g zielonych szparagów
  • 60 ml białego wytrawnego wina
  • 1 l solonego wywaru warzywnego (z marchewki, szparagów, cebuli i selera naciowego)
  • 60 – 80 g masła
  • 80 g tartego parmezanu
  • 1 szalotka
  • Sól i pieprz do samku

Szparagi kroimy na 3 części. Twarde, niejadalne końcówki dajemy do posolonego bulionu, razem z marchewką, cebulą i selerem naciowym. Odcięte, lekko posolone łebki szparagów przysmażamy na maśle przez 2 minuty i odkładamy na później. Część środkową siekamy na cienkie plasterki. W niskim rondlu lub na patelni, po dodaniu łyżki masła, podgrzewamy na bardzo małym ogniu drobno pokrojoną szalotkę (nie przyrumieniamy), w razie potrzeby dajemy łyżkę bulionu aż szalotka zrobi się miękka. Wtedy dajemy niewypłukany ryż i drobno krojone szparagi. Grzejemy przez pół minuty na patelni. Następnie zwiększamy ogień i wlewamy białe wino. Gdy wino odparuje dajemy wywar, tak, aby przykrył całość. Gotując ryż stosujemy się do czasu podanego na opakowaniu. Uważamy jednak, żeby ryż prawie do końca był pokryty (w trakcie gotowania) niedużą ilością bulionu. Kiedy ryż jest gotowy, a bulion odparowany, dodajemy smażone końcówki szparagów i wyłączamy risotto. Dajemy 2 łyżki zimnego masła, tarty parmezan oraz pieprz. Mieszamy energicznie i zostawiamy pod przykryciem przez 5 minut. Zaraz potem podajemy.

  1. Zdrowie

Kompulsywne objadanie się – choroba, która atakuje ciało, myśli i emocje

Zajadasz swoje emocje, bo jedzenie jest jedyną znaną ci metodą na rozładowanie napięcia, natychmiastową, ale niestety krótkotrwałą. (Fot. iStock)
Zajadasz swoje emocje, bo jedzenie jest jedyną znaną ci metodą na rozładowanie napięcia, natychmiastową, ale niestety krótkotrwałą. (Fot. iStock)
Jeśli dotyczy cię kompulsywne podjadanie – nie wystarczy dieta. Potrzebujesz pomocy psychologicznej. Pierwszy krok to odkrycie, jakie wydarzenia życiowe uruchamiają w tobie potrzebę zajadania emocji.

Gdy jesz, by poczuć się lepiej, obniżyć napięcie i stres – ssanie w żołądku odczuwane po lekkim śniadaniu czy nawet jego braku nie jest przejawem głodu, tylko niepokoju związanego z nadchodzącym dniem. W twoim przypadku śniadanie ma bowiem na celu nie posilić cię, ale odwlec moment wyjścia z domu i rozpoczęcia kolejnego dnia w pracy („Szef znów będzie mieć uwagi do mojego projektu”), a zbyt późny obiad czy wieczorna przegryzka przed telewizorem – mimo wyrzutów sumienia typu: "Znowu zjadłem za dużo i za późno" – utulić złe myśli i uczucia. Bo choć po jedzeniu czujesz się ociężały i senny, to pełny brzuch i błoga sytość są takie przyjemne, że wszystkie troski minionego dnia powoli odpływają w niepamięć. (Właśnie owa ,,błoga sytość”, zapewniająca znane z dzieciństwa poczucie bezpieczeństwa, to coś, za czym najbardziej tęsknią pacjenci będący w trakcie odchudzania).

Jedzenie jak nałóg

Twoja nadwaga to przykrywka dla wielu poważniejszych problemów, niezwiązanych jedynie z przemianą materii czy złymi nawykami żywieniowymi. Wystarczy mały problem, który wytrąci cię z równowagi, ale także drobny sukces, np. uda ci się schudnąć kilka kilogramów, a natychmiast sięgasz po jakiś ,,zakazany owoc”, by poprawić sobie humor albo się za coś nagrodzić. Zajadasz swoje emocje, bo jedzenie jest jedyną znaną ci metodą na rozładowanie napięcia, natychmiastową, ale niestety krótkotrwałą. Po chwilowej uldze pojawiają się jeszcze silniejsze i bardziej bolesne emocje: wstyd, poczucie winy, lęk, obrzydzenie do samego siebie.

W miarę upływu czasu jest coraz gorzej. Zdarza ci się wstawać w nocy, by skubnąć coś z lodówki, albo jechać na stację benzynową, bo w domu zabrakło słodyczy. Bywa, że budzisz się rano i obok łóżka zauważasz ślady nocnej uczty, której w ogóle nie pamiętasz. Być może podjadasz w ukryciu, w szufladach biurka chowasz czekoladki, a na przyjęciu ograniczasz jedzenie, by zaraz po powrocie do domu nadrobić zaległości. Kompulsywne objadanie się to nałóg, podobnie jak alkoholizm czy narkomania. To choroba, która atakuje twoje ciało, myśli i emocje. Sama dieta nie pomoże ci wyzdrowieć.

Dietetyk kieruje do psychologa

Gdy Anna, 29 lat, trafiła do gabinetu dietetyka, był upalny czerwiec. Kobieta była wstrząśnięta swoją tuszą, powiększoną o kolejne kilogramy. Wizyta z początku przebiegała typowo. Najpierw wywiad: wiek, wzrost, przebyte choroby... Następnie: ocena składu ciała, wieku biologicznego, omówienie chorób i dolegliwości. Wszystko przebiegało standardowo do momentu, gdy dietetyk poprosił, by Ania dokładnie opisała, co jadła w ciągu ostatnich 3 dni. Pacjentka nie mogła sobie przypomnieć żadnego posiłku. Trochę lepiej pamiętała wczorajszy dzień: – Wstałam o tej samej porze co zwykle, czyli o 7.00. Wypiłam wodę z cytryną, później była kawa, do samochodu i szybko do pracy. Tam to, co zwykle: dużo stresu i zero jedzenia. Nie mam na nie czasu. Zresztą odchudzam się i dlatego w pracy staram się nic nie jeść.

Po długim zastanowieniu dodała: – Zjadłam jednak jabłko, kilka, nie, kilkanaście śliwek, no i wypiłam ze 3–4 kawy. Po pracy umówiłam się ze znajomymi w restauracji i zamówiłam zupę. Jaką? Chyba tajską i do tego skubnęłam kilka krewetek, trzy, a może cztery… Czy były w cieście? No, zdaje się, że tak. Do domu wróciłam około 19.00 i, niestety, dopadł mnie głód. Na szybko zjadłam dwie–trzy kanapki z żółtym serem. Zrobiłam sobie warzywa na patelni, bo dietetyczne, wypiłam kieliszek wina. W nocy obudził mnie głód, dlatego zjadłam opakowanie migdałów.

Ania jest pacjentem, który oprócz dietetyka potrzebuje pomocy psychologa. Sięga po jedzenie, podobnie jak wiele innych kobiet – niedowartościowanych, żyjących w stresie, przeciążonych obowiązkami domowymi i pracą – po to, by poprawić jakość swojego życia. Bezwiednie podjadają, przeważnie słodycze, np. rodzynki w czekoladzie (130 g, 559 kcal) czy słupek ptasiego mleczka, składający się z 5 sztuk (jedna to 52 kcal). Dlatego pierwszym krokiem w terapii dietetycznej – jeśli się na nią zdecydują – jest zwykle założenie dzienniczka żywieniowego, w którym mają precyzyjnie opisywać, co, ile i kiedy zjadły, skrupulatnie notując też swoje tzw. słabe dni, podczas których nie mogły powstrzymać się przed podjadaniem. Dzienniczki omawiane są na sesjach z dietetykiem przez co najmniej 3 miesiące.

Zadanie domowe

Weź zeszyt i załóż swój „Dzienniczek myśli”. Każdą kartkę podziel na cztery części: „wydarzenie”, „myśli”, „emocje”, „jedzenie”. Ilekroć poczujesz ochotę kompulsywnego sięgnięcia do lodówki albo do szafki po coś słodkiego, zatrzymaj się na chwilę i pomyśl, skąd ten impuls. Co wydarzyło się tuż przed pojawieniem się kompulsji (przymusu, nieodpartej ochoty)? Jeśli np. poczułeś chęć zjedzenia czegoś po rozmowie przez telefon z matką, zapisz: wydarzenie (zadzwoniła mama), myśli („O co znowu będzie mieć do mnie pretensje?”), emocje (lęk, wściekłość, bezradność...).

Po tygodniu prowadzenia dzienniczka, podkreśl na czerwono wydarzenia, po których najczęściej podjadasz. Jeśli okaże się, że po rozmowie z matką – przez najbliższych kilka dni nie odbieraj od niej telefonów albo to ty dzwoń do niej, ale tylko wtedy, kiedy poczujesz gotowość na taką rozmowę.

Zajadacz stresu

Rodzynki w czekoladzie (opakowanie 130 g zawiera 5 porcji po 25 g). Na opakowaniu producent informuje, że porcja (czyli 25 g) zaspokaja aż 18 proc. zapotrzebowania na cukier i 11 proc. na tłuszcze. Ktoś, kto nie kontroluje tego, co je, nie ma świadomości, że wraz z jednym opakowaniem pochłonął właśnie 8 łyżek cukru i łyżkę niezdrowego tłuszczu nasyconego. Rodzynki w czekoladzie to przykład typowego "zjadacza stresu".

  1. Styl Życia

Umiar, prostota i... mała miseczka. Sekrety diety Japończyków

Jeśli chcemy się dobrze czuć w swoim ciele, cieszyć się zdrowiem i ładną sylwetką, powinniśmy ćwiczyć samodyscyplinę. (Fot. iStock)
Jeśli chcemy się dobrze czuć w swoim ciele, cieszyć się zdrowiem i ładną sylwetką, powinniśmy ćwiczyć samodyscyplinę. (Fot. iStock)
Jak to robią w Kraju Kwitnącej Wiśni? Zamiast pizzy w rozmiarze XXL – miseczka ryżu z dodatkami. Zamiast zgagi i nadwagi – równowaga. Proste?

Nadmiar dóbr zazwyczaj nie prowadzi do dostatku, lecz do przesytu. Zwłaszcza na talerzu. Za dużo, za rzadko, niezdrowo i o nieregularnych porach – to kulinarne grzechy główne typowego człowieka Zachodu – twierdzi francuska pisarka Dominique Loreau. Od lat mieszka w Japonii i jest zafascynowana zwyczajami i zasadami codziennego życia swojej nowej ojczyzny. W książce „Sztuka umiaru” stawia nas do pionu.

Żołądek VIP

Zaciśnij pięść i przyjrzyj się jej. Takiej mniej więcej wielkości jest twój żołądek. Można go też porównać do małego grejpfruta (w przypadku kobiet) lub dużego (w przypadku mężczyzn).

– Ale żołądek jest rozciągliwym workiem, który pięciokrotnie może zwiększyć swój rozmiar. Dostosowuje się do naszych żywieniowych przyzwyczajeń i w związku z tym nie sygnalizuje, kiedy jest pełny. Należy więc, przede wszystkim, sprowadzić go do jego naturalnego rozmiaru – mówi Loreau.

Jak to zrobić? Zacznij od obserwowania swojego głodu. Czy zdarza ci się, że pomimo poczucia sytości, sięgasz po dokładkę albo deser, choć potem nie czujesz się dobrze? Może nawet nie dajesz sobie okazji, by poczuć głód, bo zanim nadejdzie, zawsze zdążysz go ubiec, podjadając małe przekąski? Jeśli tak – nadwaga pewna. Powinieneś traktować swój żołądek jak luksusowe wnętrze, lożę VIP-ów, do której wstęp mają tylko niektórzy – gdy już się tam znajdą, nie mogą czuć zbyt wielkiego tłoku – radzi Loreau. Delektuj się pokarmem i przestań jeść bez zastanowienia to, co akurat masz w zasięgu ręki.

Po pierwsze: jedz mniej

Dominique Loreau sprawdziła, jakie porcje spożywano pół wieku temu, a ile jemy teraz. I otrzymała szokujące dane. Pięćdziesiąt lat temu nie tylko porcje były o połowę mniejsze, ale też lodówki, szafki kuchenne, talerze, szklanki, sztućce i… ludzkie pupy! Z dekady na dekadę wszystko niepostrzeżenie rosło. „Kiedyś banan stanowił podwieczorek dla dzieci. Dzisiaj zestaw Big Mac, kanapka, mrożone danie, baton czekoladowy, puszka słodzonego napoju… są uważane za normalny posiłek. Pożywienie, które występuje w postaci pojedynczej porcji, jest przez większość z nas zjadane w całości. Pozwalamy w ten sposób decydować o naszych potrzebach producentom żywności, którzy nie troszczą się w najmniejszym stopniu o to, co może pomieścić nasz żołądek” – pisze Loreau w „Sztuce umiaru”.

Tymczasem natura proponuje idealne porcje: jedno jajko, jedno jabłko, jeden ziemniak… Azjaci przeżywają szok kulturowy, gdy po raz pierwszy przyjadą na Zachód i w restauracji podaje im się np. pastę czy sałatkę takiej wielkości, że w ich kraju mogłyby się nią najeść cztery osoby. A my się do takich przyzwyczailiśmy. Do tego duże porcje działają jak narkotyk: na widok wypełnionego po brzegi talerza wyimaginowany głód narasta. Najadamy się do syta i dopiero potem zaczynamy liczyć kalorie.

Kalorie wymyślono pół wieku temu. Można się obyć bez ich liczenia i chudnąć. Wystarczy posłużyć się wyobraźnią. „Im większa jest porcja, tym więcej zawiera kalorii. To aż tak proste! Jeśli masz trochę nadwagi, nie musisz radykalnie zmieniać sposobu odżywiania się. Wystarczy, że będziesz jadł te same pokarmy, zmniejszając ich ilość o połowę. Pozostawienie każdego dnia resztek na talerzu może sprawić, że schudniemy dziesięć kilo w ciągu roku. Takie małe, codzienne zmiany jest bardzo łatwo wprowadzić, a mogą w efekcie przenosić góry (tłuszczu!)” – pisze Dominique Loreau.

Po drugie: jedz prosto

Nawet jeśli do tej pory nie lubiłeś gotować albo szkoda było ci na to czasu, spróbuj potraktować przyrządzanie posiłków jak praktykę duchową, rodzaj medytacji. To świetny czas, by oderwać się od codziennych spraw i wyciszyć. Skupić uwagę na „tu i teraz”. Jeśli sama/sam lub wspólnie z partnerem/partnerką robicie zakupy i przyrządzacie posiłki, to dokonujecie wyboru, co ma się znaleźć w waszych miskach i na talerzach. W ten sposób dbacie o zdrowie swoje i najbliższych. Do tego dzielicie się z rodziną dobrą energią. Smak domowej potrawy zawsze będzie lepszy od kupionego gotowego obiadu.

Jeśli w ciągu tygodnia nie znajdujesz czasu na przygotowywanie wyrafinowanych dań, możesz ograniczyć się do zasady trzech składników: zboża, proteiny i warzywa. Liczba ich wariantów jest nieograniczona!

Zadowalaj się tylko kilkoma świeżymi, sezonowymi produktami, za to o doskonałym smaku i najlepszej jakości. Budżet domowy na pewno nie ucierpi, a może nawet zaoszczędzisz na butelkę dobrego wina. Proste dania mają tę zaletę, że można delektować się ich naturalnym smakiem. Na przykład makaron z łyżką oliwy, parmezanem pokrojonym na plastry cienkie niczym płatki i kilkoma listkami bazylii, omlet ze szczypiorkiem czy filet z ryby usmażony bez soli, z odrobiną cytryny, podany z ziemniakiem na parze – będą smakować o niebo lepiej niż odgrzana pizza w mikrofalówce. I pamiętaj! Jedz powoli, kęs po kęsie. Uczyń ze swojego ciała świątynię!

Złote reguły

Samodyscyplina to rzadka cecha wśród ludzi Zachodu. Często odstępujemy od swoich zasad, tłumacząc sobie to wyjątkową sytuacją. Jednak jeśli chcemy się dobrze czuć w swoim ciele, cieszyć się zdrowiem i ładną sylwetką, powinniśmy ćwiczyć tę cenną cechę i nie ulegać presji otoczenia czy łakomstwu. Dążąc do doskonałości, ustal złote reguły, których będziesz w stanie zawsze przestrzegać.

W domu:

  • nie jedz ani nie pij niczego podczas przygotowywania posiłku,
  • nigdy nie jedz od razu tego, co wyciągasz z lodówki lub szafki: zawsze wyłóż jedzenie na talerz, do miseczki,
  • nawet jeśli chodzi tylko o przekąskę, usiądź, żeby zjeść ją spokojnie,
  • rozpoczynaj wszystkie posiłki od zupy lub surówki czy sałatki,
  • po posiłku, przed sprzątnięciem ze stołu, zawiń od razu resztki jedzenia w plastikową folię, żeby nie zacząć ich podjadać,
  • zawsze miej w torebce jakąś małą przekąskę – suszone owoce, baton proteinowy, żeby nie ulec pokusie zjedzenia czegoś w ulicznych barach.
W restauracji:
  • poproś o podanie sosu osobno,
  • poproś o zapakowanie resztek posiłku,
  • nie jedz chleba,
  • podziel się z towarzyszem przekąską, deserem (zamów 1 porcję na 2 osoby)
Każdego dnia:
  • wypijaj szklankę wody po wstaniu rano i przed położeniem się wieczorem spać,
  • jedz trzy lekkie posiłki,
  • nigdy nie dokładaj sobie jedzenia, z wyjątkiem warzyw,
  • zjadaj tylko jedną kostkę czekolady za jednym razem,
  • po dwóch dniach odstępstw od diety jedz mniej przez kolejne dwa dni,
  • w towarzystwie innych jedz dla przyjemności, kiedy jesteś sam – dla zdrowia,
  • zimą jedz zupy, latem – surówki i sałatki z warzyw,
  • jadaj tylko w dobrych restauracjach lub zabieraj ze sobą do pracy kanapkę

Stała miarka

Najlepszym sposobem na zjadanie mniejszych porcji na co dzień, jest spożywanie ich z małej miseczki. Dlatego zaopatrz się w miseczkę o pojemności 600 ml – najlepiej z laki, bo jest lekka, elegancka, doskonale przewodzi ciepło i się nie tłucze.

Możesz wypełnić ją zupą, warzywami, sałatką, ryżem z rybą. To idealna miarka. Jeden posiłek – jedna miseczka. Tak na co dzień jedzą mnisi zen, ale i miliony Chińczyków i Japończyków. Przed włożeniem dania do miseczki, pokrój składniki na małe kawałki, by móc zjeść je łyżką czy pałeczkami. „Spożywany z czarki pokarm nabiera niemalże smaku zen… A jak przyjemnie jest przenosić naszą miseczkę tam, gdzie mamy ochotę spożyć posiłek – na kanapę, na werandę bądź po prostu na dywan!” – zapewnia Dominique Loreau.

  1. Zdrowie

Aby schudnąć, musisz jeść! Poznaj opinię i składniki diety Akopa Szostaka

Fot. materiał partnera
Fot. materiał partnera
Istnieje błędne przekonanie, że tak długo, jak spalasz więcej kalorii niż konsumujesz - chudniesz. Choć jest w tym ziarenko prawdy, to w rzeczywistości ludzki organizm funkcjonuje w sposób o wiele bardziej złożony. W dietach kluczem staje się skupienie się na jakości jedzenia, a nie na kaloriach. Ale czym tak właściwie jest dieta?

„Dieta” - pojęcie względne

Ankietowani zrealizowanego przez SW Research raportu „Polacy na diecie” zostali zapytani, czym według nich jest „dieta”. 36 proc. przepytywanych osób uznało, że termin „dieta” oznacza taki sposób żywienia, w którym wyklucza się pewne składniki, np. laktozę, gluten, cukier czy węglowodany. 33 proc. ankietowanych uznało, że celem diety jest redukcja masy ciała, a najmniejszy odsetek - 30 proc. stwierdziło, że „dieta” to po prostu każdy model odżywiania się, niezależne od tego, co jemy.

Każdy z nas na diecie jest absolutnie zawsze, nie ważne, czy aktualnie stawia sobie jakieś cele sylwetkowe (utrata lub zwiększenie masy ciała czy tkanki mięśniowej, polepszenie stanu zdrowia, itp.). Oczywistym faktem jest, że w takich przypadkach niektóre osoby podejmują pewne kroki, które mają im pomóc owe zamierzone cele osiągnąć: więcej ćwiczą, mocniej skupiają się na dopasowaniu właściwej kaloryczności i bilansowaniu składników pokarmowych.

Zdrowa dieta według Akopa Szostaka

Diety ostatnimi czasy biją rekordy popularności, a my żyjemy w czasach, w których jesteśmy zalewani ogromem informacji, których głównym źródłem jest internet i media społecznościowe. Co rusz jakieś osoby chwalą się swoim przemianami, które uzyskały na dietach-cud, a my w to wierzymy! Tymczasem restrykcyjne diety owszem - pomagają szybko uzyskać pożądany efekt, ale efekt ten prędzej czy później okazuje się złudny. Z tym że o porażkach Instagram milczy. Tymczasem w diecie nie chodzi o pozbawianie się jakichś składników pokarmowych:

- Nikt nie przytył w tydzień i w tydzień nie schudnie. Każdy proces wymaga czasu. Drastyczne diety często prowadzą do powrotu wagi, tak zwanego efektu jojo. Proces pracy nad ciałem powinien być stopniowy i łatwy w utrzymaniu - twierdzi kulturysta, trener i specjalista od żywienia Akop Szostak - Wszystkie składniki pokarmowe są nam niezbędne. Białka, tłuszcz oraz węglowodany - dodaje, tłumacząc, że wyznaje zasadę zbilansowanej diety.

Liczy się nie tylko to, ile jedzenia ląduje na twoim talerzu, ale też to, jakie produkty wybierasz na co dzień

Tak naprawdę w dobrej diecie liczy się kilka czynników: różnorodność posiłków i odpowiednia ich kompozycja, a jeśli klientowi zależy na redukcji masy ciała, w grę wchodzi też odpowiednia energetyczność. Często bywa tak, że osoby trenujące ograniczają się do monotonnych składników („klasyką” stał się kurczak i ryż, byle by tylko „makro się zgadzało”). Podobne tendencje przejawiają osoby, których celem jest tylko zrzucenie nadprogramowych kilogramów. Nic bardziej mylnego! Aby trwale schudnąć, organizmowi należy dostarczyć wszystkich makro i mikroskładników. Dlatego tak ważna jest urozmaicona dieta. Dlatego, aby schudnąć, musisz jeść!

Aby schudnąć, musisz jeść! Odpowiednio zbilansowane posiłki przyniosą znacznie lepsze rezultaty niż restrykcyjne diety-cud. Aby schudnąć, musisz jeść! Odpowiednio zbilansowane posiłki przyniosą znacznie lepsze rezultaty niż restrykcyjne diety-cud.

Kompozycja a dieta Akopa Szostaka - opinie

Miarą dobrze dobranej diety - nawet tej o ujemnym bilansie energetycznym, jest brak uczucia głodu. Ten jesteśmy w stanie zapewnić jedynie odpowiednią kompozycją posiłków. Co daje uczucie sytości? W głównej mierze białko, ponieważ jest najdłużej trawione w przewodzie pokarmowym. Białko zapobiega też skokom insulinowym we krwi, co najczęściej odczuwamy jako „ssanie”, niepohamowaną chęć zjedzenia czegoś (najczęściej słodkiego) po całkiem sutym posiłku. Użytkownicy zbilansowanych diet często wyrażają negatywne opinie o ilości białka w codziennym planie żywieniowym, którego w istocie jest sporo. Należy jednak pamiętać, że nie chodzi tylko o białko zwierzęce, ale i roślinne. Stosunek białka zwierzęcego do roślinnego w diecie powinien wynosić 1:1, z tym że dotyczy to osób nietrenujących. Ci, którzy mają większe zapotrzebowanie na białko, będą mieć już inne zalecenia.

Tłuszcze są niemniej ważnym elementem w kompozycji codziennych posiłków. Te również są odpowiedzialne za uczucie sytości, są ponadto nośnikiem smaku i spowalniają wchłanianie węglowodanów. Aby posiłek był pełny, brakuje jeszcze węglowodanów, których spożywanie w niektórych dietach uważane jest wręcz za zbrodnię. Tymczasem według IŻŻ, węglowodany powinny stanowić od 50 do 70% kcal diety - a to całkiem sporo. Nie zapominajmy o owocach i warzywach, ze wskazaniem na te ostatnie- to one są obecnie uważane za podstawę zbilansowanej diety.

Co jeść, by schudnąć?

Specjaliści od żywienia, choć pomagają w osiągnięciu celów swoich podopiecznych, nie mówią im, by schudli. Przedstawiają za to skuteczne strategie, które pomagają im zrealizować swoje plany, wybierając odpowiednią żywność i jednocześnie eliminując tę niewłaściwą. Po prostu pomagają im przywracać zdrowie. Bo twoim celem może być utrata wagi, a celem twojego trenera - abyś był zdrowy. Tak czy inaczej, oboje wygrywacie. Co zatem jeść?

Już tylko skupiając się na odpowiedniej żywności, automatycznie eliminujesz zbędne kalorie w postaci syropu glukozowo-fruktozowego i innych dodanych cukrów, tłuszczów trans i pozostałych niepożądanych składników. Po prostu jedz odpowiednie pokarmy w odpowiednich ilościach, a utrata wagi u prawie każdego sama się rozwiąże. I automatycznie będziesz spożywać dietę o niskim ładunku glikemicznym, zapobiegającą wyrzutom insuliny (= uczucia głodu). Zamiast skupiać się na tym, czego nie możesz, skup się na tym, jak wiele możesz.

- Sukcesem diety nie jest to, ile schudniesz, tylko to, jakich nawyków żywieniowych się nauczysz, by móc cieszyć się swoim „nowym” ciałem dłużej - kwituje Szostak.