1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Materiał partnera
  4. >
  5. Lek na zło w ogrodzie. Wyjątkowy preparat na wiele chorób grzybowych

Lek na zło w ogrodzie. Wyjątkowy preparat na wiele chorób grzybowych

Mączniak prawdziwy atakuje klon (fot. materiał partnera)
Mączniak prawdziwy atakuje klon (fot. materiał partnera)
Zobacz galerię 3 Zdjęcia
Choroby grzybicze roślin to z jedne z najtrudniejszych do walki w ogrodzie. Jest tak, ponieważ zarodniki grzybów bardzo łatwo się rozprzestrzeniają. Potrafią również przetrwać w glebie i na uschniętych częściach roślin. Dojrzała grzybnia wyrzuca zarodniki i zaraża sąsiadujące rośliny, na które podatnych jest wiele roślin ozdobnych i krzewów owocowych. Skuteczne w walce z wieloma chorobami roślin bywają oczywiście pestycydy. Jednak kto chciałby używać szkodliwych środków we własnym ogrodzie? Preparat Polyversum to bezpieczna odpowiedź na problem chorób grzybiczych w ogrodzie.

Polyversum - jak działa?

Preparat Polyversum swoje działanie opiera na grzybie Pythium oligandrum. Grzyb ten umiejscawia się w korzeniach roślin, dzięki czemu nie ma tam miejsca na inne grzyby powodujące różne choroby roślin.

Całkowicie bezpieczny

Ze względu na swój w pełni naturalny skład jest to preparat całkowicie bezpieczny. Nie ma żadnego okresu karencji (czas, kiedy nie powinno się dotykać, a tym bardziej jeść opryskanych roślin). Jest to ważne przede wszystkim w ogrodzie gdzie czas spędzają dzieci czy zwierzęta. Jeśli użyjemy środków chemicznych, które mają określony okres karencji, ciężko będzie upilnować dzieci i zwierzaki, aby nie biegały po opryskanym terenie, nie dotykały, a co gorsza - nie jadły opryskanych roślin. Preparat Polyversum jest całkowicie bezpieczny, można więc go z powodzeniem stosować do oprysku roślin jadalnych. Często wykorzystywany jest do walki z szarą pleśnią, która jest chorobą najczęściej dotykającą truskawki. Praktycznie w każdym ogrodzie, gdzie mamy grządkę z truskawkami spotkamy się z grzybem Botrytis cinerea, który powoduje szarą pleśń.

Dodatkowe wsparcie w odżywianiu roślin

Grzyb Pythium oligandrum umiejscawia się w korzeniach rośliny i wchodzi z nią w symbiozę. Dostarcza jej poprzez korzenie dodatkowych składników odżywczych. Rośliny dzięki temu nie tylko są zdrowe, ale też lepiej rosną, są silniejsze, lepiej kwitną i owocują.

Jak używać Polyversum?

Preparat służy do oprysku. Należy więc sporządzić roztwór preparatu z wodą i opryskać nim rośliny i podłoże, na którym rosną. W zależności od tego do oprysku jakich roślin preparat ma zostać zastosowany, producent przewiduje inne proporcje roztworu. Do oprysku trawnika przygotowuje roztwór w proporcjach 2 g preparatu na 4-5 l wody. Chorobami często dotykającymi trawniki są szara pleśń, pleśń śniegowa, rizoktonioza czy zgnilizna twardzikowa. Tak samo przygotowany roztwór wykorzystać można do walki z szarą i czarną pleśnią często dotykającą rosnące w gruncie róże. Fytoftoroza to częsta choroba roślin wrzosowatych oraz iglaków, do walki z nią stosujemy roztwór - 5 g Polyversum na 10 l wody. Szara i czarna pleśń często atakuje rosnące w gruncie róże. Chorobą grzybiczą najczęściej atakującą rośliny owocowe jak truskawki, borówki czy maliny jest szara pleśń. Rośliny owocowe opryskujemy roztworem 1,5 g preparatu na 5l wody. To odpowiednie proporcje również do walki z innymi chorobami: mączniak prawdziwy, biała i czerwona plamistość liści, zgnilizna owoców, antraknoza oraz zamieranie pędów malin jesiennych.

Oprysk drzewa (fot. materiał partnera) Oprysk drzewa (fot. materiał partnera)

Zapobieganie chorobom grzybiczym rośli

Oprócz stosowania preparatu Polyversum warto również stosować środki zapobiegawcze. Nie należy roślin sadzić zbyt blisko siebie, ponieważ choroby grzybicze łatwo rozsiewają się z jednej rośliny na drugą. Podlewać korzenie roślin, a nie liści czy kwiatów. Podlewanie roślin od góry prowadzi do pozostawania na liściach, kwiatach i owocach wody, a to sprzyja rozwojowi grzybiczych chorób roślin. Jeśli na roślinach zauważymy pierwsze oznaki choroby, to niekoniecznie - mimo zastosowania preparatu, należy oderwać wszystkie zarażone części i najlepiej wynieść je poza ogród lub spalić. Dobrze jest również na bieżąco wyrywać chwasty, ponieważ na ich liściach łatwo przenoszą się zarodki grzybów. Warto też wysypać podłoże ściółką, dzięki temu rośliny nie będą się stykały z ziemią, a tak najłatwiej mogą się zarazić.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Styl Życia

Choroby róż i sposoby ich zwalczania - o czym warto pamiętać?

Fot. materiał partnera
Fot. materiał partnera
Kwiaty w ogrodzie to piękna ozdoba ciesząca oko niemal każdego. Niestety jest to także rodzaj roślin, które często ulegają różnym chorobom, są atakowane przez szkodniki, powodujące wiele szkód w kwiatach. Z jakimi rodzajami chorób najczęściej można się spotkać w polskich ogrodach i różanecznikach i jak im skutecznie przeciwdziałać?

Jedną z najpopularniejszych odmian choroby, jaka może spotkać róże, są odmiany grzybów. Pierwszymi oznakami tego rodzaju przypadłości może być biały nalot na liściach, który po pewnym czasie zmieni swoją barwę na szary lub brązowy. Liście z kolei ulegają zniszczeniu, ich kształty zmieniają się i poddają licznym zniekształceniom, jednocześnie tracąc swoją urodę. Bardzo ważne jest w tym przypadku, by nie dopuścić do rozprzestrzeniania się choroby z jednego krzewu róży na inne. Dlatego warto zabezpieczyć chorą odmianę, jednocześnie usuwając opadłe liście z ziemi, tak by grzyb nie dostał się do gleby i jej nie zakaził. Istotne w tym przypadku jest także wykonywanie regularnych oprysków specjalnymi preparatami przeznaczonymi do walki z grzybami.

Mszyce - szkodniki żerujące na liściach róż. Jak z nimi skutecznie walczyć?

Popularne choroby róż w polskich ogrodach mogą być spowodowane także wieloma szkodnikami, które żerują właśnie na tych kwiatach. Jedną z najbardziej znanych odmian jest mszyca. Mszyce pasożytują na różach poprzez wysysanie soków z pędów i liści. Warto pamiętać o tym, że mszyce nie występują pojedynczo, a raczej są to szkodniki, które budują całe kolonie. Ich działalność, jeśli w porę nie zareagujemy, może przynieść opłakane skutki. Liście rośliny uschną w bardzo szybkim tempie, zauważalna będzie również ich deformacja oraz zmiana kolorów. Choroby róż, które powodują mszyce, warto spróbować zwalczać domowymi, naturalnymi sposobami, tak by nie zaszkodzić naszym roślinom. Do usuwania szkodników przydatne mogą okazać różnego rodzaju wywary. Wywar z niedopałków papierosów, czosnku czy pokrzyw - powinny przynieść pozytywne skutki. W razie niepowodzenia, warto skorzystać z gotowych preparatów, jakie można nabyć w sklepach ogrodniczych. Regularne opryski powinny w szybkim czasie przynieść zadowalające skutki.

Choroby róż spowodowane zmiennymi warunkami atmosferycznymi oraz niewystarczająca ochroną przed sezonem zimowym

Uszkodzenia róż mogą być również wynikiem zmiennych warunków pogodowych oraz niewystarczającego zabezpieczenia roślin przed nimi. Zima dla róż, które nie są owinięte materiałem izolującym, może być ich ostatnią. Uszkodzenia spowodowane bardzo niskimi temperaturami stają się czasem nieodwracalne. Dlatego też tak istotne jest odpowiednie zabezpieczenie kwiatów po sezonie. Juta, słoma czy włóknina, to materiały, które doskonale sprawdzą się do tego celu, można zakupić je w każdym sklepie ogrodniczym. Choroby róż mogą być spowodowane także nieodpowiednim rodzajem ziemi, brakiem nawozu, który jest konieczny przy tego rodzaju roślinach. Ponadto opieka nad kwiatami powinna uwzględniać rozsądne podlewanie, to znaczy róże są bardzo wrażliwe na nadmierną ilość wody i przelanie ich może spowodować bardzo szybkie ich zniszczenie. Regularne usuwanie opadłych liści, gałązek czy pędów sprawi, że choroby i szkodniki nie będą przenosić się na inne krzewy. Dobrym rozwiązaniem jest spryskiwanie róż co jakiś czas specjalnymi preparatami, które nie są szkodliwe dla przyrody, a jednocześnie oczyszczają je z nagromadzonych nalotów. Dzięki tym kilku wskazówkom pielęgnacja kwiatów w ogrodzie będzie nieco łatwiejszym zadaniem, a róże będą mogły kwitnąć w pełnej krasie.

  1. Styl Życia

"From Zero to Planet Hero" - wyzwanie WWF dla wspólnego ratowania planety

fot. iStock
fot. iStock
Zobacz galerię 3 Zdjęcia
Zmiany klimatyczne, degradacja gleby, duże zanieczyszczenie powietrza, marnotrawstwo żywności, zanik bioróżnorodności - to tylko kilka najważniejszych zagrożeń wymienionych w jednym z ostatnich raportów ONZ na temat stanu naszej planety. Wyzwaniem dla nas wszystkich jest żyć tak, by przyczynić się do zmiany sytuacji na Ziemi.

Większość z nas, zdając sobie sprawę z ogromu zniszczeń, jakich dokonuje każdego dnia ludzkość w stosunku do środowiska zadaje sobie pytanie "czy jeden człowiek może coś zmienić?". A nawet jeśli może, to w jaki sposób może to zrobić dysponując niewielkimi środkami i możliwościami?

Z pomocą przychodzi nam organizacja WWF, która od lat walczy o środowisko naturalne, zagrożone gatunki i przeciwdziała zmianom klimatu. Najnowszy challenge, do którego zachęca nas organizacja to akcja "From Zero to Planet Hero". WWF zachęca do tego, aby wziąć udział w trwającym 5 tygodni wyzwaniu polegającym na robieniu rzeczy dobrych dla planety.

fot. iStock fot. iStock

Aby wziąć udział w akcji należy wybrać obszar, który najbardziej nas interesuje tj. klimat, oceany, żywność, lasy, dziką przyrodę i świeżą wodę, podać swojego maila i... czekać na wskazówki. W ciągu 5 tygodni na twój adres mailowy będą przychodzić proste wskazówki, które dotyczą bardziej zrównoważonego życia.

W zależności od tego, jaką dziedzinę ochrony wybraliśmy, otrzymamy odpowiednie wskazówki do tego, jak dalej postępować. Przykładowo, jeśli wybraliśmy "ochronę klimatu" w pierwszej wiadomości otrzymamy informację z zadaniami na pierwszy tydzień:

  • Zamiast kupować nowe rzeczy, zastanów się, czy nie możesz użyć ponownie i wykorzystać starych.
  • Prawdopodobnie znasz już koncepcję recyklingu, ale warto poznać też tzw. upcykling. Jest to proces ponownego wykorzystania bądź przetworzenia starych produktów w taki sposób, aby stworzyć produkt o wyższej jakości lub wartości niż oryginał.
  • Dlaczego recykling i upcykling pomagają przeciwdziałać zmianom klimatycznym? Tekstylia i tkaniny wymagają dużo zasobów i energii, aby je stworzyć, nie wspominając o emisji dwutlenku węgla jako produktu ubocznego w procesie produkcji i dystrybucji. Dzięki recyklingowi i upcyklingowi pomagasz oszczędzać cenne zasoby naturalne i redukować emisję dwutlenku węgla!
  • Możesz też pójść o krok dalej i zrobić zakupy w sklepach z artykułami oszczędnościowymi/z drugiej ręki. Będziesz zaskoczony, ile perfekcyjnie użytecznych przedmiotów znajdziesz za ułamek ceny. Oszczędzaj pieniądze, ratuj naszą planetę
fot. iStock fot. iStock

Jeśli natomiast zdecydujesz się na ochronę lasów otrzymasz m.in. informacje o tym, aby przerzucić się na e-rachunki, korzystać z on-line wersji dokumentów oraz zacząć czytać ebooki zamiast zwykłych książek.

"Każde działanie się sumuje, niezależnie od tego, gdzie jesteś - i Ty możesz przejść od zera do planetarnego bohatera już dziś!" - nawołuje hasło WWF.

  1. Kultura

Powrót do dzieciństwa

(Fot. archiwum prywatne Katarzyny Stróżyńskiej-Goraj)
(Fot. archiwum prywatne Katarzyny Stróżyńskiej-Goraj)
Zobacz galerię 5 Zdjęć
Śpiące zwierzęta, zastygłe kwiaty, jesienne kolory… Ilustracje Katarzyny Stróżyńskiej-Goraj tworzą klimat pogodnej zadumy i nostalgii.

Po raz pierwszy zobaczyłam je na opakowaniu świeczek urodzinowych od Lary Gessler, ale zdobią też kalendarze ścienne, tapety, pościel, bajki dla dzieci – i zmywalne tatuaże czy osłony na telefon. Ludzie piszą, że odnajdują w jej pracach cząstkę swojego dzieciństwa. Ale też że ich dzieci zasypiają spokojnie, przytulone do sarenki na kołderce.

– Kiedy słyszę, że moja sztuka daje radość innym, to dla mnie największa nagroda – wyznaje artystka. – Nie tworzę z myślą o dorosłych, ale chciałam, by patrząc na moje rysunki, mogli powrócić do dziecka w sobie.

Miłość do natury jest w naszym DNA, podobają nam się jej kształty i wzory, współistniejemy z nią, czujemy się w jej otoczeniu spokojnie i bezpiecznie - mówi Kasia. (Fot. archiwum prywatne Katarzyny Stróżyńskiej-Goraj) Miłość do natury jest w naszym DNA, podobają nam się jej kształty i wzory, współistniejemy z nią, czujemy się w jej otoczeniu spokojnie i bezpiecznie - mówi Kasia. (Fot. archiwum prywatne Katarzyny Stróżyńskiej-Goraj)

Ogrody i Beatrix Potter

Katarzyna Stróżyńska-Goraj od zawsze lubiła malować. Jej mama też ma artystyczną duszę, poszła jednak w innym kierunku – zajęła się projektowaniem dywanów. – W domu dużo czasu poświęcało się pracom manualnym, już jako dziecko tym przesiąkłam – opowiada Kasia. – Złożyłam nawet podanie na ASP, ale ostatecznie zrezygnowałam. Z wykształcenia jest magistrem historii sztuki, a ostatnie lata studiów spędzone na pisaniu pracy magisterskiej na temat angielskich ogrodów przywiodły ją do Wielkiej Brytanii. Razem z mężem mieli okazję tam zamieszkać i zachwycić się XIX-wiecznym realizmem, angielską estetyką, no i ogrodami. – Nigdy nie czułam potrzeby zajmowania się sztuką nowoczesną, fascynowały mnie prace mistrzów renesansu, którzy doskonale znali podstawy rysunku i malarstwa oraz genialnie przedstawiali naturę – mówi. – Sama też najpierw staram się jak najdokładniej przestudiować dane zwierzę czy kwiat, żeby mieć solidne podstawy do stworzenia szkicu.

Szkic pod akwarelę to dla niej rodzaj medytacji – zakłada słuchawki, włącza muzykę, wpada w trans. (Fot. archiwum prywatne Katarzyny Stróżyńskiej-Goraj) Szkic pod akwarelę to dla niej rodzaj medytacji – zakłada słuchawki, włącza muzykę, wpada w trans. (Fot. archiwum prywatne Katarzyny Stróżyńskiej-Goraj)

Jako dziecko zaczytywała się w książkach z dzieciństwa swoich rodziców – do dziś pamięta zwłaszcza rysunki brytyjskiej ilustratorki Beatrix Potter. Nie chciała jednak jej naśladować, ale stworzyć swój własny, rozpoznawalny styl. Przedstawia głównie naturę, zwierzęta, kwiaty, rośliny, drzewa…

– Przypuszczam, że to wynika z miejsca, w którym się wychowałam – tłumaczy. – Z okien mojego domu rodzinnego na Dolnym Śląsku widać las, zawsze mieliśmy mnóstwo zwierząt. To mała wioska, położona w pobliżu gór, mieści się tu byłe sanatorium Wysoka Łąka, razem z otaczającymi ją parkiem i typowymi sanatoryjnymi zabudowaniami. Dom rodziców ma ponad 100 lat, widać to też w jego wnętrzu. Chcielibyśmy tu z mężem osiąść na emeryturze, w spokoju i ciszy. Na razie mieszkamy w Anglii, w pięknej okolicy z dostępem do punktów znajdujących się pod opieką National Trust, organizacji dbającej o zachowanie brytyjskich zabytków i przyrody. Mąż także jest historykiem. Mam szczęście, że lubi podobne klimaty. Nasze córeczki też świetnie się w nich odnajdują. To zamiłowanie staje się zresztą coraz bardziej powszechne. Kasia widzi w tym ludzką potrzebę powrotu do natury. – Brakuje nam bliskiego z nią kontaktu, co przejawia się w dominującej estetyce. Szczególnie jest to zauważalne na Instagramie – ocenia. – Doświadczyliśmy też tego dobitnie podczas lockdownu, kiedy największym powodem do radości był własny ogród i to, że możesz wyjść na dwór, niczym się nie przejmując. Miłość do natury jest w naszym DNA, podobają nam się jej kształty i wzory, współistniejemy z nią, czujemy się w jej otoczeniu spokojnie i bezpiecznie.

Najpierw jest szkic ołówkiem, potem cienkopisem i wykończenie akwarelą. (Fot. archiwum prywatne Katarzyny Stróżyńskiej-Goraj) Najpierw jest szkic ołówkiem, potem cienkopisem i wykończenie akwarelą. (Fot. archiwum prywatne Katarzyny Stróżyńskiej-Goraj)

Na Mysim Ogonku

Kariera Kasi nabrała tempa pięć lat temu. To wtedy założyła konto na Instagramie i zaczęła wrzucać swoje prace. Początkowo wykonywała je głównie na zamówienie – czyli ten sam motyw powielała kilka lub kilkanaście razy. Chciała od tego odejść. Z dwiema koleżankami założyła więc sklep internetowy Mysi Ogonek, na którym zaczęła sprzedawać swoje plakaty. Od tego czasu zapotrzebowanie na jej rysunki stale rośnie. Cztery lata temu zaczęła współpracę z firmą produkującą pościel dla dzieci. Wtedy właśnie na polski rynek zaczął wchodzić trend hand-made. Klienci zaczęli interesować się polskimi markami, które tworzą w małych partiach i rodzinnych fabrykach, a marki – poszukiwać twórców. Na przykład jeszcze kilka lat temu ręcznie malowane tapety o klasycznych wzorach popularne były głównie w Anglii, dziś to trend ogólnoświatowy. Dzięki temu niedawno Kasia stworzyła projekt tapety z kwiatami dla Dekornika.

Rysunki Kasi zdobią kalendarze ścienne, tapety, pościel, bajki dla dzieci – i zmywalne tatuaże czy osłony na telefon. (Fot. archiwum prywatne Katarzyny Stróżyńskiej-Goraj) Rysunki Kasi zdobią kalendarze ścienne, tapety, pościel, bajki dla dzieci – i zmywalne tatuaże czy osłony na telefon. (Fot. archiwum prywatne Katarzyny Stróżyńskiej-Goraj)

Nieodwracalne

Najpierw jest szkic ołówkiem, potem cienkopisem i wykończenie akwarelą. Niekiedy Kasia od razu sięga po akwarelę, pomijając etap cienkopisu. Dopiero potem skanuje rysunek i obrabia go na komputerze, jeśli to ma być wzór na materiał. Nigdy nie stosuje techniki cyfrowej na początku procesu powstawania. – Rysunek cyfrowy nie jest w stanie oddać niuansów kolorystycznych, pociągnięć pędzla, wodnistości rysunku. Kontakt pędzla z wodą i farbą jest bardziej namacalny, dzięki czemu sam proces twórczy staje się wyjątkowy i zbliża mnie do czasów i techniki, które odtwarzam – tłumaczy. – Jeśli się fascynujesz jakąś stylistyką, to interesuje cię też proces jej powstawania. Przede wszystkim jednak Kasia jest zafascynowana nieodwracalnością odręcznego rysunku. – Nie da się tak szybko cofnąć efektów, jak na komputerze. Bierzesz odpowiedzialność za każdy krok – mówi. Sam proces twórczy jest dla niej ukojeniem. Szkic pod akwarelę to dla niej rodzaj medytacji – zakłada słuchawki, włącza muzykę, wpada w trans. Musiała jednak do tego dojrzeć. Kiedyś potrafiła pracować siedem dni w tygodniu. Dziś ważny jest dla niej także odpoczynek i czas dla rodziny. Nie ma już problemu z tym, by odmówić i polecić koleżankę, która świetnie odnajdzie się w podobnej stylistyce. Uważa, że trzeba się wspierać na trudnym rynku ilustratorskim. Poza tym stres, złość, ale też zawiść czy zazdrość wpływają na jakość pracy. Bo emocje przenoszą się na rysunek. – Artysta przekazuje pracy swój stan ducha – mówi Kasia. – Jeśli ilustracja ma dawać innym ukojenie, to trzeba w trakcie jej tworzenia też czuć spokój. 

  1. Styl Życia

Biophilic design - cieszące się popularnością roślinne kompozycje

Biophilic design: roślinne kompozycje dla każdego (fot. materiały ze strony FB)
Biophilic design: roślinne kompozycje dla każdego (fot. materiały ze strony FB)
Zobacz galerię 12 Zdjęć
Ludzie organicznie potrzebują kontaktu naturą, tymczasem w przeludnionych, wybetonowanych miastach coraz bardziej brakuje zielonych przestrzeni. Rozwiązaniem jest roślinny design – wpuszczenie przyrody do mieszkań. Zielone ściany z mchu, lasy zamknięte w słoiku, wiszące ogrody to proste i efektowne ozdoby współczesnych wnętrz.

Zieleń wdziera się do polskich domów i bloków ze zdwojoną energią: pokrywa ściany i sufity, występuje w coraz bardziej wyszukanych formach. Aby zapewnić sobie kontakt z naturą, nie poświęcając zbyt wiele czasu na pielęgnację roślin, warto sięgnąć po sprawdzone rozwiązania. Propozycje Biophilic Studio pozwolą cieszyć się towarzystwem roślin nawet najbardziej zabieganym i zapracowanym.

Alternatywa dla uprawy roślin w doniczkach

Nawet mały element zieleni we wnętrzu pozytywnie wpływa na samopoczucie człowieka, poprawia nastrój, wycisza, jest także uniwersalną ozdobą. Nie każdy może jednak pochwalić się odpowiednimi umiejętnościami potrzebnymi do opieki nad wymagającymi roślinami, innym zwyczajnie brakuje na to czasu. Doskonale rozumie to Anna Piotrowska, założycielka Biophilic Studio – concept store specjalizującego się w tworzeniu oryginalnych ozdób.

Biophilic design mogą być doskonałym prezentem na każdą okazję (fot. materiały ze strony FB) Biophilic design mogą być doskonałym prezentem na każdą okazję (fot. materiały ze strony FB)

Staram się tworzyć projekty z gatunków, które będą pięknie się prezentować i nie wymagać specjalnej opieki. Osoby, które nie mają czasu, by pielęgnować rośliny, mogą skorzystać z rozwiązań, które stanowią doskonałą propozycję właśnie dla zapracowanych i zabieganych…  – wyjaśnia ekspertka.

Las w samym sercu miasta

Biophilic Studio proponuje m.in. lasy w słojach – kompozycje z roślin szczelnie zamknięte w naczyniach o zróżnicowanych kształtach i rozmiarach, które zyskują coraz większą popularność. Sprawdzają się zarówno w domowym zaciszu, jak i w przestrzeniach publicznych. Dobrze wyregulowane przez lata mogą nie wymagać ingerencji człowieka. Własny leśny słój można stworzyć samemu (np. podczas warsztatów). To jednak nie jedyna propozycja ekspertki – znajdują się tu również wiszące zielone kule, rośliny wodne oraz kompozycje zawieszone na kwietnikach wyplatanych ze sznurka.

Nie tylko zieleń cieszy oczy, ale również sama kompozycja (fot. materiały ze strony FB Biophilic design) Nie tylko zieleń cieszy oczy, ale również sama kompozycja (fot. materiały ze strony FB Biophilic design)

Więcej niż trend

Rośliny nie tylko podnoszą wartość estetyczną przestrzeni, ale także doskonale zaspokajają pierwotną potrzebę człowieka polegającą na bliskości z przyrodą (biophilii to w znaczeniu dosłownym miłość do natury). W odpowiedzi na tę silną więź powstał biophilic design – innowacyjny sposób urządzania przestrzeni polegający na wprowadzaniu natury tam, gdzie wcześniej człowiek ją ujarzmił. O koncepcji roślinnego designu, żywych zielonych ozdobach oraz szczegółach dotyczących ich pielęgnacji można przeczytać w książce Anny Piotrowskiej pt. “Zielonym do góry. Nowoczesne pomysły na rośliny we wnętrzu”. Zawarte tam filmy, zdjęcia i instrukcje pomogą w przygotowaniu własnej roślinnej kompozycji.

  1. Styl Życia

Biodegradowalne wynalazki i jadalne opakowania

Startupy, których celem jest zero waste, a także ochrona środowiska przed zanieczyszczeniem, z pewnością zasługują na wsparcie i uwagę. Na zdjęciu jeden z nich: Notpla, czyli „not plastic” (fot. profil FB Notpla).
Startupy, których celem jest zero waste, a także ochrona środowiska przed zanieczyszczeniem, z pewnością zasługują na wsparcie i uwagę. Na zdjęciu jeden z nich: Notpla, czyli „not plastic” (fot. profil FB Notpla).
Zobacz galerię 3 Zdjęcia
Biotechnologia to przyszłość. Specjaliści z tej dziedziny, a także chemicy, biofizycy będą mieli w najbliższych dekadach pełne ręce roboty. Dlatego rzetelna wiedza, pomysłowość i chęć ochrony planety, na której żyjemy – to główne wyznaczniki ich dalszej pracy.

W 2021 roku przyjdzie nam się wreszcie pożegnać z jednorazowymi „plastikami”. Zgodnie z uchwalonymi przepisami unijnymi plastikowe talerzyki, kubeczki, słomki czy patyczki wyjdą z obiegu i przestaną być produkowane. Trzeba będzie je zastąpić albo papierowymi i drewnianymi jednorazówkami, albo opracować nowe tworzywa biodegradowalne. Wyzwaniem będzie poza tym „strawienie” zalegającego na planecie plastiku. To dopiero początki coraz większych zmian, do których zmusza nas sytuacja klimatyczna, energetyczna, czy ekonomiczna na świecie. Tony produkowanych opakowań z tworzyw sztucznych i chęć zastąpienia ich naturalnymi, biodegradowalnymi produktami to poważne przedsięwzięcie dla wielu firm. Ekologicznych rozwiązań poszukują m.in. liczne koncerny.

Nad czym pracują różni naukowcy na świecie, aby zminimalizować szkody związane z zanieczyszczeniem środowiska? Oto kilka ciekawostek:

Papierowa butelka coca-coli

Kilka dni temu koncern coca-cola zaprezentował prototyp papierowej butelki. PlantBottle to butelka, która w 30% wytworzona jest z surowców pochodzenia roślinnego, a w 100% nadaje się do recyklingu. Jednym z ostatnich przedsięwzięć koncernu Coca-Cola jest dołączenie do grona firm (m.in. Carlsberg, L’Oreal, Absolut ) współpracujących z Paboco (Paper Bottle Comapny) - wynalazcą i producentem papierowych butelek.

Paboco to duński start up, który prace nad innowacyjną papierową butelką, rozpoczął w 2015 roku. Ambicją Paboco jest stworzenie pierwszej w swoim rodzaju w pełni biodegradowalnej i nadającej się do recyklingu butelki papierowej, którą można wykorzystać jako opakowanie do napojów czy produktów kosmetycznych.

Cechą charakterystyczną papieru jest m.in. jego elastyczność i wytrzymałość, dlatego papierową butelkę będzie można wykorzystać zarówno do napojów gazowanych i niegazowanych.

Technologia wytwarzania papierowych butelek jest jeszcze na wczesnym etapie rozwoju. Z pewnością będą wprowadzane jeszcze ulepszenia zarówno w samym projekcie, jak i materiałach. Jednym z najważniejszych wyzwań jest dostosowanie wszystkich parametrów do produkcji na dużą skalę.

W 2018 roku Coca-Cola ogłosiła globalną inicjatywę „Świata Bez Odpadów”, w ramach której do 2030 chce pomóc zebrać i poddać recyklingowi ekwiwalent wszystkich butelek i puszek trafiających do konsumenta. Chce także, aby do 2030 r. co najmniej 50% składu opakowań stanowiły surowce wtórne. Koncern  zobowiązał się również, że do 2025 roku wszystkie jego opakowania na całym świecie w 100% będą nadawać się do recyklingu.

Notpla – jadalne woreczki z wodą lub sokiem

Pierwsze skojarzenie? – Barwione napoje sprzedawane w czasach PRL-u w foliowych torebeczkach. Wystarczyło przekłuć słomką i gotowe. Różnica w stosunku do produktów zrobionych z Notpla jest jednak taka, że woreczek Notpla można zjeść... i nie zaszkodzi!

Co może być doskonałą alternatywą dla tradycyjnych plastikowych pojemników?  -  Otóż wynalezione parę lat temu Ooho to biodegradowalne, elastyczne opakowania do napojów i sosów wykonane z galaretowatej membrany. Materiał Notpla to połączenie wodorostów i roślin. Na to innowacyjne rozwiązanie wpadli Rodrigo Garcia Gonzalez, Pierre Paslier i Guillaume Couche. Pomysł przyniósł autorom m.in. nagrodę Lexus Design Award. Woda czy soki w jadalnych butelkach są chronione przez trwały materiał wykonany z alg brunatnic i chlorku wapnia. Łatwo go przegryźć i zaspokoić pragnienie. Sam woreczek, chociaż jadalny, nie posiada większych walorów smakowych. Nie musimy jednak konsumować jadalnej powłoki – i tak rozłoży się w ciągu 4-6 tygodni!

Produkt został zresztą sprawdzony przy okazji różnych imprez biegowych czy festiwali. Może być też doskonałą alternatywą dla plastikowych pojemniczków napełnianych sosami w daniach Take-away. Dla potrzeb tego przemysłu, twórcy Notpla zaprojektowali również powłokę do papierowych pojemników, w które pakowane jest jedzenie na wynos. Chociaż o pierwszych Ooho (algowe torebeczki napełniane tylko wodą) można było usłyszeć nawet parę lat temu, produkowana w Londynie Notpla „nabiera rozpędu”.

Zespół pracuje nad kolejnymi rozwiązaniami, takimi jak folie termozgrzewalne do pakowania, siatki na warzywa i owoce, czy saszetki na śruby, gwoździe i inne drobne elementy (dodawane w foliowych torebeczkach do kupowanych mebli i różnych akcesoriów).

„Serowy” plastik

Projekt BIOCOSÌ narodził się w regionie Apulia. To przełomowe rozwiązanie umożliwia odzyskiwanie odpadów mlecznych, poprzez przekształcenie ich w zasoby, z których pozyskuje się biotworzywa.

We Włoszech (kraj parmezanu, mozzarelli, czy ricotty) ze względu na powszechną obecność mleczarni i dużą produkcję, ścieki wytwarzane przez sektor mleczarski są jednym z głównych problemów przemysłu rolnego. Ścieki te są trudne do utylizacji ze względu na wysoki ładunek zanieczyszczeń. Według szacunków ISTAT i APAT we Włoszech, podobnie jak w innych krajach o znaczącej tradycji mleczarskiej, ilość serwatki produkowanej każdego roku jest bardzo wysoka i wynosi 8 × 106 ton na rok.

Jednak te ścieki, odpowiednio oczyszczone, mogą stać się w perspektywie źródłem bogactwa dla gospodarki o obiegu zamkniętym. Celem projektu "Biocosi" było rozwiązanie problemu ścieków w sektorze mleczarskim, które nie są już postrzegane jako odpady, ale jako surowiec do produkcji bioplastiku, w 100% biodegradowalnego i biokompatybilnego. Uzyskane w opracowanej technologii produkty nadają się do wytworzenia sztywnych opakowań do użytku spożywczego i mogą być używane w tym samym łańcuchu dostaw. Zainspirowany zasadami gospodarki o obiegu zamkniętym "Biocosi" pozwala na całkowite zredukowanie zanieczyszczeń w sektorze mleczarskim i ich przekształcenie w ramach idei zero waste. To, co jest ciekawe przy tym projekcie to ilość zaangażowanych instytucji. Partnerami projektu byli ENEA, Uniwersytet w Bari oraz firmy EggPlant, CSQA, RL Engineering, Caseificio Colli Pugliesi, Compost Natura i Microtronic Public Research Laboratories Network, koordynowane przez Instytut Fotoniki i Nanotechnologii Cnr.

Innowacyjne technologie i procesy produkcji w 100% biodegradowalnych i kompostowalnych opakowań (fot. materiały prasowe) Innowacyjne technologie i procesy produkcji w 100% biodegradowalnych i kompostowalnych opakowań (fot. materiały prasowe)

Opracowana technologia, w całości wyprodukowana w Apulii, wykorzystuje dwa podstawowe procesy: odzyskiwanie i przetwarzanie składników organicznych (białka serwatki i laktozy) z odpadów mlecznych w celu uzyskania wysokowydajnych sztywnych opakowań (butelki na mleko, czy taca na nabiał).

Kosmetyki w biodegradowalnych opakowaniach od polskiej marki

Lovish jako pierwsza firma w Polsce i jedna z nielicznych na świecie wprowadziła w pełni ekologiczne produkty kosmetyczne. W ich misję wpisana jest idea eco inside & outsider. Dlatego ekologiczny jest nie tylko skład kosmetyków. Również opakowania  kremów i scrubów do ciała wykonane są z materiałów biodegradowalnych pochodzenia roślinnego (są kompostowalne przemysłowo - przy udziale mikroorganizmów rozkładają się do wody, dwutlenku węgla i biomasy). Ten autorski projekt marki chroniony jest prawem patentowym.

Pozostałe produkty Lovish także mają ekologiczne opakowania –  wykonane są ze szkła i papieru.

W celu ograniczenia ilości produkowanych odpadów opakowania zaprojektowane są w taki sposób, aby posiadały wymienny wkład (refill), którym samodzielnie uzupełni się opakowanie bazowe.

Te roślinne kosmetyki nie zawierają syntetycznych środków zapachowych. Etykiety produktów są wykonane z papieru i zawierają atramenty wodne. (fot. materiały prasowe) Te roślinne kosmetyki nie zawierają syntetycznych środków zapachowych. Etykiety produktów są wykonane z papieru i zawierają atramenty wodne. (fot. materiały prasowe)

Jak pisze na swojej stronie Ewelina Niedzielska – chemiczka i twórczyni marki Lovish:

„Kosmetyki przygotowywane są przeze mnie z pasji i miłości do natury. Ideą marki było stworzenie w pełni naturalnego produktu: naturalne składniki i opakowania. Praca w laboratorium i tworzenie nowych receptur daje mi dużo radości i satysfakcji. Doświadczenie i wiedza laboratoryjna pozwala mi na dobieranie odpowiednich składników i procesów, tak aby stworzyć kosmetyki roślinne o wysokiej jakości i skuteczności działania.”