1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Materiał partnera

Przede wszystkim szacunek – rozmowa z przedstawicielkami Top Employers Institute

(Fot. iStock)
Pracownik chce dziś czuć, że ma realny wpływ, że to, co myśli, czuje, mówi, ma przełożenie na to, jak funkcjonuje firma. Tylko wtedy będzie czuł się szanowany. A szacunek zaowocuje zaangażowaniem i lojalnością – tłumaczą Dorota Łubek i Katarzyna Konieczna z Top Employers Institute.

Mówimy: „Biznes to biznes”, podtekst jest jednoznaczny – pozbawiony skrupułów, nastawiony wyłącznie na zysk, bez ludzkiej twarzy. Czy tak musi być?
Dorota Łubek: Absolutnie nie! Zawsze będę to powtarzać – jeżeli nie będziemy myśleć o ludziach, bo to ludzie go tworzą, to biznes nie będzie się po prostu kręcił! O ludzi trzeba dbać.

Katarzyna Konieczna: Bo jeśli tego nie zrobimy, będą odchodzić. Na rynek weszło już pokolenie Z. To ludzie, którzy mówią jasno – praca nie jest wszystkim. Jest ważna, jest wartością, ale zarabiam po to, by realizować swoje cele, swoje marzenia. Coraz częściej mówi się o zjawisku nazywanym quiet quitting, ciche odchodzenie. Odchodzenie pracownika od pełnego zaangażowania, czyli „robię niezbędne minimum i dziękuję”.

Zatem rolą współczesnego pracodawcy jest zaangażować pracownika, a aby to zrobić, nie wystarczą już tak zwane pomarańczowe poniedziałki, zielone wtorki, karnet na basen i tak dalej. Jeżeli nie dodamy opieki psychologicznej, dbania o zdrowie mentalne, mądrego zarządzania, to ludzie odejdą. Dziś wiele osób pracuje w systemie hybrydowym, dla młodego człowieka zaczyna być obojętne, jakie logo widnieje na ekranie, kiedy otwiera swojego laptopa. Trzeba postarać się, by zdobyć jego lojalność.

Czyli jeśli pracownik będzie czuł, że jest jedynie narzędziem w ręku pracodawcy, zwyczajnie nie zechce z nim zostać.
K.K.: Albo poszuka lepszego pracodawcy, albo zostanie, ale niezaangażowany, a skutki tego braku poczucia przynależności odczuje cały biznes. W konsekwencji odbije się to na wynikach finansowych organizacji.

D.Ł.: Młodzi ludzie szukają dziś czegoś, co po angielsku brzmi purpose, szukają celu. Pytają siebie: Po co? Dlaczego chcę identyfikować się akurat z tą firmą? To muszą być te same cele, te same wartości.

Muszę czuć, że to jest „moje”.
D.Ł.: Dokładnie – że mam realny wpływ, że to, co myślę, czuję, mówię, ma przełożenie na to, jak funkcjonuje firma.

Rolą lidera jest więc dziś mądre poprowadzenie pracownika, a może raczej wskazanie odpowiedniej dla niego drogi, tak by czuł się komfortowo, by czuł, że się liczy dla organizacji.

Czy to wszystko nie sprowadza się tak naprawdę do starego, dobrego słowa „szacunek”? Czy to właśnie nie o szacunek przede wszystkim chodzi w relacji organizacja – pracownik?
K.K.: Podczas audytów prowadzonych w ramach naszych badań ostatnio zaczęło pojawiać się dokładnie to, o czym pani mówi – pracownik jest zaangażowany, kiedy „czuje, że jest szanowany przez pracodawcę”. Rzeczywiście, jest cała pula nowych haseł, określeń, ale to słowo „szacunek” zaczyna wracać, przebijać się przez „nowoczesną” nomenklaturę.

Ludzie chcą pracować w firmach, w których ich wartości są – znowu – szanowane.

A szacunek to także chęć oraz umiejętność szukania przez pracodawcę momentów, obszarów w życiu pracownika, w których można mu pomóc, można go wesprzeć.

D.Ł.: I nie chodzi o przekraczanie granic intymności, wchodzenie w jego przestrzeń z butami, ale o czujne i troskliwe przyglądanie mu się na tyle, by wyczuć, kiedy i w jakim obszarze można wyciągnąć do niego rękę. I tu przydają się uważność menedżerska, empatia oraz umiejętność dialogu i budowania zaufania.

Czy chodzi o to, żeby na przykład kobieta w wieku okołomenopauzalnym miała jak najbardziej komfortowe warunki pracy? Czy to nie za daleko?
K.K.: Właśnie tak! To już nie jest jeden profit dla wszystkich, jak ten przywołany już karnet na basen. To jest na przykład zwrócenie uwagi, że pracownik jest samodzielnym rodzicem; to jest zauważenie, że pracownik ma starszych, chorujących rodziców i potrzebuje móc spokojnie pojechać z nimi do lekarza, na badania, czy po prostu chce wpaść do nich w ciągu dnia i zobaczyć, czy wszystko w porządku. Znam firmę, która wspiera rodziny w procedurze in vitro.

To jest dziś właściwy kierunek postępowania z pracownikiem. A to, jak daleko można ingerować, zależy od kultury organizacyjnej i relacji menedżer–pracownik.

D.Ł.: Podsumowując, biznes musi dziś patrzeć na człowieka jako na jednostkę. Widzieć jego cele, potrzeby i wartości. Wspierać, rozwijać i dawać przestrzeń do realizacji siebie. Nie oznacza to jednak, że wszystko leży w gestii organizacji. Po stronie pracownika pozostaje niezmiennie sumienne i profesjonalne wywiązywanie się z powierzonych obowiązków. Im bardziej będzie czuł się związany z firmą, tym większe będzie jego zaangażowanie. Skorzystają na tym obie strony!

Dorota Łubek (Fot. materiały partnera)

Katarzyna Konieczna (Fot. materiały partnera)

Share on Facebook Send on Messenger Share by email
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze