fbpx

Ona jest moim cudem, a ja jej „Boską Matką”

Ona jest moim cudem, a ja jej "Boską Matką"
Magda Darłak z córeczką Michaliną. (Fot. archiwum prywatne)

Rok temu nie wiedziałam, co kryje się pod hasłem „Boskie Matki”. Od dłuższego czasu staraliśmy się z mężem o dziecko i tylko to zaprzątało nasze myśli. Rok temu okazało się jednak, że mam zmianę na jajniku. A pięć dni później, że jestem w ciąży.

Magda Darłak, Podopieczna Fundacji Rak’n’Roll

Nie brałam pod uwagę nowotworu. Nawet jeśli czasem pojawiła się taka myśl, była krótka i ulotna.

Jednak w trzecią rocznicę ślubu, gdy leżałam na stole operacyjnym, drżąc o tę małą istotę, usłyszałam od lekarza: „Pani Magdo, niestety to nie torbiel, to nowotwór złośliwy jajnika”. Nawet nie dałam rady płakać. Jedyne, co pamiętam to położne, które chodziły koło mnie i prosiły żebym się uspokoiła, dla dziecka. Od tamtej pory, każdego dnia ćwiczyłam siłę spokoju.

Kilka dni po operacji zaczęłam odczuwać ruchy małej. Już wiedzieliśmy, że będziemy mieć córkę. Czekając na wyniki badania histopatologicznego, żyłam jak we śnie. Diagnoza została potwierdzona. Wtedy dopiero dotarło do mnie, co się dzieje. Po trudnej diagnozie, przyszła chwila jeszcze trudniejsza – propozycja usunięcia ciąży. Świat się zawalił, ogarnęła mnie czarna rozpacz.

Jest ktoś taki, jak ja

Jedyna myśl: pomocy! Działaliśmy po omacku. Znaleźliśmy Fundację Rak’n’Roll, która otacza opieką kobiety w ciąży chore na raka. W dalszą drogę poprowadziła nas za rękę Marta z Fundacji. Dowiedzieliśmy się, że u kobiet w ciąży można leczyć raka. Poznaliśmy inne kobiety w podobnej sytuacji a także te, które już przez leczenie przeszły i urodziły zdrowe dzieci. To wtedy dowiedziałam się kim są Boskie Matki, i że jestem jedną z nich. To była wielka ulga.

Od Fundacji dostałam też duże wsparcie psychiczne. Jadąc na pierwszą chemię, płakałam jak bóbr. Nie umiałam sobie poradzić z lękiem. Wtedy pojawiła się Gosia, rak’n’rollowa psychoonkolog. Kiedy ja żegnałam się z tym światem i snułam wizje osierocenia córki, ona jak mantrę powtarzała: „Słuchaj lekarzy, opieraj się na faktach.” Była dla mnie, gdy jej potrzebowałam.

Ona jest moim cudem, a ja jej "Boską Matką"
(Fot. archiwum prywatne)

Dziś Michalina ma trzy miesiące, jest piękna, zdrowa, silna. Leżąc koło niej, znów ryczę jak bóbr. Tyle, że teraz ze szczęścia. Rokowania lekarzy są obiecujące, a ja spełniam się jako matka, na co tak długo i w tak ogromnym strachu czekałam. Czy można chcieć więcej?

Fundacja Rak’n’Roll od 2015 r. prowadzi program Boskie Matki, w którym otacza kompleksową opieką kobiety w ciąży chore na raka. Do tej pory zatroszczyliśmy się o 187 dziewczyn i powitaliśmy na świecie 181 dzieci. Na kolejne czekamy. Dzięki wsparciu Darczyńców możemy pisać historie, takie jak Magdy i Michaliny. Ty też możesz pomóc, przekazując 1% podatku (KRS 0000 338 803) lub wpłacając datek na konto: 47 1600 1462 1893 9704 1000 0051
www.raknroll.pl/boskiematki