1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Moda i uroda
  4. >
  5. JESSICA MERCEDES x ORSAY - My Fashion Connection

JESSICA MERCEDES x ORSAY - My Fashion Connection

fot. materiały prasowe
fot. materiały prasowe
Zobacz galerię 14 Zdjęć
Propozycje z jesiennej kolekcji ORSAY są efektem połączenia talentów dwojga niezwykłych ludzi. Jednej z najpopuarniejszych polskich blogerek modowych - Jessiki Mercedes oraz Karena Amirhaniana - głównego projektanta i dyrektora kreatywnego ORSAY. Premiera kolekcji dla mediów i stylistów odbyła się 20 sierpnia 2018 roku w warszawskim BAJKA Studio.

Jessica i Karen w ramach tej szczególnej współpracy połączyli siły i swoją pasję do mody, aby stworzyć wyjątkowe kreacje. Dziewczęca zwiewność i odwaga, pewność siebie i romantyzm, lekkość i westernowy sznyt - stylizacje z kolekcji Pretty Western Girls i Vintage Love zostały zaprojektowane dla kobiet, które lubią łączyć różne style. W pierwszej linii inspirowanej Dzikim Zachodem znajdziemy sukienkę ze wzorem paisley, zwiewną, czarną w stylu boho i dopasowaną sukienkę z dzianiny. Do tego oversizowy kardigan z nitami i jesienne must-have, czyli kowbojskie akcesoria. Nie brakuje też ponadczasowego klasyka, czyli czarnej ramoneski. Linia Vintage Love to romantyczna odsłona kolekcji. Kwieciste sukienki, czerwony, dzianinowy total look i absolutny hit - kożuch w kolorze koniaku, czyli teddy coat.

Klimatyczne zdjęcia do kampanii, której dyrektor artystyczną została Jessica Mercedes, powstały w gościnnych progach Dworu Norwida. Wśród starych drzew i w okolicznych polach, na których przeszłość spotyka się z teraźniejszością.

Hasło kampanii My Fashion Connection kryje w sobie całą filozofię marki ORSAY. Zamiłowanie do mody i wspólnego cieszenia się nią. Moda to pasja, która łączy ludzi. To też mnóstwo okazji, aby jednocześnie wyrażać siebie i razem czerpać radość z życia.

W konkursie kampanijnym można wygrać weekend dla 2 osób w jednej ze stolic mody – Mediolanie i właśnie tam przeżyć modową przygodę z kimś bliskim. Na uczestników czeka też ekskluzywne wydanie e-magazynu My Fashion Connection. Jest to wspólne dzieło ORSAY i redaktor naczelnych, którymi zostały ambasadorki Klubu Modnych Kobiet ORSAY - Karolina Wilk i Monika Liwoch. Więcej o kampanii na stronie , a kolekcja dostępna w salonach i na od 27 sierpnia 2018 roku.

#JESSICAxORSAY   #MyFashionConnection

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Styl Życia

Inès de la Fressange: "Nie jestem buntowniczką, jestem Francuzką"

Inès de la Fressange (Fot.Getty Images)
Inès de la Fressange (Fot.Getty Images)
Zobacz galerię 3 Zdjęcia
Znaki rozpoznawcze? Połączenie luzu i elegancji, szeroki uśmiech, własna opinia. Nie chowa urazy i nigdy się nie poddaje. Modelka i projektantka Inès de la Fressange to ucieleśnienie paryskiego stylu i hartu ducha.

Zaczęła pani karierę modelki w wieku 17 lat, zaraz po maturze. Traktowała to pani jak przygodę czy zawód?
Na pewno nie jak misję, jaką jest choćby zawód lekarza. Nigdy nie planowałam, że będę modelką, po prostu mi to zaproponowano. Nie spodziewałam się też, że będę nią tak długo. Modeling pozwolił mi ostatecznie stać się tym, kim jestem dzisiaj – stylistką i projektantką.

Bliscy nie byli przeciwni pani karierze? Pani rodzina wywodzi się z bardzo starej arystokracji. Takie rody często cechują sztywne kody zachowań.
Moja rodzina zawsze wyłamywała się ze stereotypu sztywnych arystokratów! Wszyscy moi bliscy byli pełni fantazji, nietuzinkowi i kreatywni, całym sercem oddani kulturze i sztuce. Nie mieli żadnych uprzedzeń w stosunku do innych i zawsze dawali mi odczuć, że ufają moim wyborom. Jestem im za to bardzo wdzięczna, bo często obserwuję, jak z lęku o przyszłość swoich dzieci rodzice wprowadzają pełen nakazów i zakazów rygor, co nigdy daje dobrych rezultatów.

W latach 90. była pani najbardziej znaną francuską modelką na świecie, muzą głównego projektanta Chanel – Karla Lagerfelda. Kontrakt na wyłączność (pierwszy taki w historii) skończył się jednak w chwili, gdy zgodziła się pani pozować do nowego popiersia Marianny, symbolu francuskiej Republiki.
Praca dla Chanel była dla mnie wielkim szczęściem i radością, ale kiedy merowie całej Francji wybrali mnie jako tę, która ma odzwierciedlać współczesną wizję Marianny, symbolu wszystkich francuskich wartości, nie mogłam i nie chciałam odmówić. Bardzo zdziwiło mnie, że ten pomysł spotkał się z tak zdecydowaną dezaprobatą Karla, ale ponieważ nasze stosunki były od jakiegoś czasu napięte, wybrałam wolność. W końcu hasło „Wolność, równość, braterstwo” nadal jest dewizą naszego kraju.

Inès de la Fressange jako panna młoda z Karlem Lagerfeldem na pokazie Chanel na sezon jesień/zima w 1988 roku. (Fot. Getty Images) Inès de la Fressange jako panna młoda z Karlem Lagerfeldem na pokazie Chanel na sezon jesień/zima w 1988 roku. (Fot. Getty Images)

Nie opuściła pani jednak świata mody – obecnie znów stoi pani na czele własnej marki – Inès de la Fressange Paris. Jej butik przez wiele lat znajdował się na Avenue Montaigne, najelegantszej ulicy w Paryżu. Dokładnie tam, gdzie mieszkał pani dziadek.
Mój butik mieści się obecnie w Dzielnicy Łacińskiej. I ogromną przyjemność sprawia mi, kiedy widzę w nim babcię w towarzystwie wnuczki, wspólnie robiące zakupy. Stawiam raczej na sportowy szyk. Jestem przeciwna przeładowanym szafom, pełnym różnych ubrań, wzorów i dodatków. Lepiej posiadać ich niewiele, ale za to takich, które można ze sobą łączyć i zestawiać w wielu wariantach. Przesadny konsumpcjonizm nie jest dzisiaj na czasie, podobnie jak ostentacyjna elegancja. Staram się projektować ubrania, których zawsze sama poszukiwałam w sklepach i które mogłabym codziennie nosić.

Świat biznesu nie okazał się dla pani zbyt łaskawy: w wyniku konfliktu ze współudziałowcami została pani zwolniona i dopiero po 14 latach procesów odzyskała prawo do własnej marki. W tym czasie była pani dyrektorką artystyczną marki Roger Vivier, projektowała, pisała książki. Nie poddała się pani. Dzisiaj nazywa się to rezyliencją...
Ludzie biznesu potrafią być pełni agresji, nieżyczliwi i pozbawieni zdrowego rozsądku, ale uważam, że istnieje coś w rodzaju sprawiedliwości, która sprawia, że zostają za to ostatecznie ukarani. Od kilku lat pracuję z Diegiem Della Valle z Roger Vivier. To ktoś wyjątkowy – bardzo dba o swoich pracowników, nie traci kontaktu z rzeczywistością i rozumie, że najważniejszy jest dobry produkt. Dzięki temu moja marka rozwija się wręcz wspaniale. Wracając do moich dawnych problemów – już o nich nie myślę. Nie chcę żyć z urazą ani życzyć komuś źle. To klucz do szczęścia!

W życiu prywatnym też przeżyła pani trudne chwile, mam na myśli nagłą śmierć pani męża, włoskiego historyka sztuki Luigiego d’Urso, ojca pani córek Nine i Violette. Jak po tym wszystkim udało się pani odnaleźć radość życia?
Każdy z nas miewa w życiu problemy, a czasami nawet dramaty i tragedie. Moje córki i ja musiałyśmy znaleźć w sobie wiele odwagi, aby zmierzyć się ze stratą Luigiego, ale sądzę, że ostatecznie to doświadczenie wykształciło w nich wielkie pokłady współczucia i wielkoduszności. Myślę, że należy trzymać się listy tego, co w naszym życiu pozytywne, zamiast w kółko odtwarzać sobie w głowie, co się nie udało, albo bać się tego, co nastąpi.

Inès z Karlem Lagerfeldem oraz córkami Nine i Violette podczas Paris Fashion Week – Haute Couture jesień/zima 2014–2015. (Fot. Getty Images) Inès z Karlem Lagerfeldem oraz córkami Nine i Violette podczas Paris Fashion Week – Haute Couture jesień/zima 2014–2015. (Fot. Getty Images)

Jakie wartości stara się pani przekazać córkom?
To moje córki przekazują mi swoje wartości! Ich pokolenie jest zdumiewające – bardzo feministyczne, otwarte na świat, zainteresowane ekologią, wielkoduszne i życzliwe w stosunku do starszych. Kiedy dziewczynki były małe, często powtarzałam im, żeby nie czyniły drugim tego, czego same nie chciałyby doświadczyć. Mówiłam, że większość ludzi na Ziemi nie żyje w takim komforcie jak one i że nie pomoże bycie piękną i elegancką, jeśli nie posiada się szerokiego uśmiechu. Myślę, że doskonale to zrozumiały.

Pani wielkoduszność przejawia się na przykład w tym, że działa pani w wielu stowarzyszeniach...
Bardzo bliskie są mi problemy dotykające dzieci – czy to we Francji, czy w Afryce. Staram się też wspierać walkę z rakiem, chorobą Alzheimera i pomagać stowarzyszeniom stojącym na straży praw człowieka, jak Amnesty International. Nie wolno być obojętnym na świat.

Ma pani w sobie chyba coś z kameleona – szybko odnajduje się w nowych sytuacjach i dziedzinach.
Kameleon zmienia kolor w zależności od miejsca i sytuacji, w jakiej się znajduje, ja wolę zachować określone poglądy. Ale to prawda, lubię interesować się różnymi dziedzinami i pracować z nowymi ludźmi. Myślę, że zdolność adaptacji nie wyklucza tego, że pozostaje się sobą.

W jednym z wywiadów powiedziała pani, że najlepszym sposobem, żeby osiągnąć sukces, jest „nie bać się nie podobać innym”. Miała pani na myśli siebie samą? Był czas, kiedy określano panią słowami „modelka, która mówi”. Czuje się pani buntowniczką?
Nie, absolutnie nie jestem buntowniczką, jestem po prostu Francuzką! Zawsze robię, co mogę i jak mogę. Jako modelka chodziłam zygzakiem, szeroko się uśmiechałam i zawsze mówiłam to, co myślę. Nie świadczyło to o mojej rewolucyjności, ale dzięki temu wydawałam się bardziej autentyczna i szczera. Udało mi się, ale wszystko równie dobrze mogło się skończyć katastrofą!

Ale się nie skończyło! W wieku 63 lat jest pani kobietą biznesu i ikoną mody. Jaką radę dałaby pani dojrzałym kobietom?
Nie poddawajcie się nostalgii, nie myślcie, że przedtem było lepiej, interesujcie się młodymi ludźmi i nowymi rzeczami. Oddajcie połowę swojej garderoby, wyrzućcie stare dokumenty i gazety, wysprzątajcie dom i patrząc na wasze aktualne zdjęcia, pomyślcie, że za dziesięć lat wydacie się sobie na nich po prostu fantastyczne! Oczywiście, nie jest przyjemnością kontemplować swoje zmarszczki czy siwe włosy, ale na szczęście mam moje dwie absolutnie cudowne córki, przy których bardzo często się uśmiecham. Moje zmarszczki wtedy trochę znikają...

Za granicą, a także w kraju jest pani ambasadorką paryskiej elegancji, napisała pani bestsellerowy poradnik „Paryski szyk”. Skąd u pani ta pasja do Paryża i paryżanek?
Książka była rzeczywiście wielkim sukcesem, również w Polsce. Wciąż otrzymuję znad Wisły lajki na Instagramie, to bardzo miłe. A Paryż? Cóż, to bardzo zróżnicowane miasto, każda dzielnica żyje swoim własnym życiem. Mieszkali tu chociażby Francis Scott Fitzgerald, Maria Curie czy Ernest Hemingway, wszyscy oni wzbogacili to miasto, czyniąc je jeszcze bogatszym i ciekawszym. Jako dziecko mieszkałam na wsi i zawsze, kiedy przyjeżdżałam do Paryża, moją wielką radością była podróż metrem. A zresztą, kto nie lubi Paryża?

Latami paryski szyk był kwintesencją najlepszego stylu. Pojawiają się głosy, że to już minęło, a serce mody bije dziś raczej w Nowym Jorku, Londynie czy Mediolanie.
Jeśli zapytam panią, jakie są najsłynniejsze marki mody na świecie, myślę, że nasuną się pani na myśl firmy francuskie... Paryski styl od zawsze wzbudza zachwyt, podobnie jak paryska kreatywność. Sztuka i moda mają jednak kosmopolityczny charakter – wielu stylistów we Francji jest obcokrajowcami. Podobnie elegancja istnieje wszędzie – najpiękniejsze kobiety, ubrane w sari, widziałam w indyjskim Radżastanie. Muszę też przyznać, że bardzo lubię pewną japońską markę...

Prawdziwa paryżanka pochodzi z prowincji – to też pani słowa…
To często prawda, ale bycie paryżanką to tak naprawdę kwestia mentalności i estetycznych wyborów – prawdziwe paryżanki mogą mieszkać równie dobrze w Krakowie!

Z jednej strony żyje pani w paryskim szalonym tempie, z drugiej kocha południe Europy i dolce far niente. Czy to nie paradoks?
Moje tempo nie jest wcale szalone, powiedzmy raczej, że dużo pracuję. Z wiekiem nauczyłam się już nie stresować. Aby móc efektywnie działać, należy stworzyć sobie niszę spokoju. Ja sama od czasu do czasu potrzebuję się rozluźnić i poleniuchować bez poczucia winy – to zapewne pozostałość dzieciństwa spędzonego poza miastem. Ale można też żyć w Paryżu czy innym wielkim mieście i nie miotać się bez przerwy. Trzeba tylko określić swoje priorytety, nauczyć się mówić „nie” i czasami po prostu zostać w domu.

Paryskie życie jest często krytykowane za snobizm, sztuczność, hipokryzję i obojętność. Pani sama jest krańcowo inna – spontaniczna i żywiołowa. Paryż pani nie zmienił?
Głupcy, imbecyle, okrutnicy i ludzie nieżyczliwi istnieją na całym świecie, we wszystkich środowiskach zawodowych. Często mówię sobie, że muszą być naprawdę nieszczęśliwi, żeby przejawiać tyle agresji i małostkowości. Mnie zdrowe podejście do życia zaszczepiła niania, która była dla mnie jak druga matka. Była Polką i nazywała się Wiktoria Hacieja, ja mówiłam na nią Toja, inni – Wisia. Pochodziła z bardzo biednej rodziny, w dzieciństwie musiała chodzić boso do szkoły i często nie miała prawie nic do jedzenia. Powtarzała mi, że wiele ludzi ma dużo mniej szczęścia od nas, że należy im pomagać oraz cieszyć się z małych rzeczy. Piekłyśmy więc ziemniaki w ognisku, robiłyśmy girlandy z papieru albo laleczki z płatków maków i masowo produkowałyśmy strucle. Zawsze przy tym dużo się śmiałyśmy. Wiktoria nauczyła mnie kochać kwiaty i naturę. Mimo że przeczytała w życiu niewiele książek, wiedziała o nim więcej niż większość ludzi, których znam. Przez całe moje dzieciństwo opowiadała mi o swojej siostrzenicy, która została w Polsce i którą w końcu poznałam, kiedy miałam 20 lat. Część mojego serca jest polska – być może to właśnie pomaga mi cieszyć się każdym dniem.

Rozmawiamy w czasie pandemii koronawirusa. Jak znaleźć w tej sytuacji przestrzeń na szczęście?
Rzeczywiście, nie jest to proste – i nie myślę jedynie o chorych. Wielu ludzi znajduje się czy za chwilę znajdzie w ciężkiej sytuacji ekonomicznej, inni czują się samotni, odizolowani od innych i pełni obaw o przyszłość. Dlatego tym bardziej nie należy sobie zatruwać życia niepotrzebnymi kłótniami, egoizmem czy rasistowskimi postawami. Życie jest zbyt krótkie, żeby je marnować na głupoty! 

Inès de la Fressange urodziła się w 1957 roku w Gassin jako córka Andrégo de Seignard, markiza de La Fressange, maklera giełdowego, oraz Cecilii Sánchez Cirez, argentyńskiej modelki. Razem z dwójką braci wychowywała się w XVIII-wiecznym młynie pod Paryżem. Obecnie mieszka w Paryżu z drugim mężem Denisem Oliviennesem. Ma na swoim koncie kilka poradników stylu. Najnowszy to – napisany wspólnie z Sophie Gachet – „Paryski szyk jeszcze raz. Podręcznik stylu”, Dom Wydawniczy Rebis.

  1. Styl Życia

Sewing Together – projekt, który wspiera kobiety w Kenii

Maja Kotala z jedną ze swoich studentek z Sewing Together (Fot. archiwum prywatne)
Maja Kotala z jedną ze swoich studentek z Sewing Together (Fot. archiwum prywatne)
Dla kenijskich dziewcząt dzień zaczyna się zwykle od prac domowych i rodzinnych obowiązków. Jednak coraz więcej z nich docenia możliwość nauki. Każda nowa umiejętność, jak szycie czy projektowanie ubrań, może dać im szansę na zarobienie własnych pieniędzy i większą niezależność. – Cały kurs jest za darmo. W tej chwili uczę 5 dziewczyn. Szyjemy letnią kolekcję. Za 3 tygodnie robię zmianę i zaczynam naukę z nowymi osobami – mówi Maja Kotala, pomysłodawczyni programu Sewing Together.

Większość uczennic w szkole jest między 19 a 25 rokiem życia. Chociaż pochodzą z różnych plemion (Luhia, Masajowie) dobrze się dogadują i są dla siebie nawzajem wsparciem. – Mam 15 lat doświadczenia w branży modowej i chciałam się z tym doświadczeniem podzielić z innymi. – podkreśla Maja Kotala – Pierwszy projekt edukacyjny uruchomiłam za swoje oszczędności oraz pieniądze zebrane od rodziny i przyjaciół. Wyjechałam do Ugandy, żeby przetestować program Sewing Together i dołączyłam wówczas do marki Kimuli Fashionability. Zajmowałam się produkcją płaszczy przeciwdeszczowych, szytych z worków po cukrze. Wyszkoliłam wtedy pierwsze 4 studentki, które bazując na moich metodach, wyszkoliły kolejne 5 osób.

Projekt Sewing Together powstał w 2018 roku. Jego idea polega m.in. na tym, że wyedukowane kobiety szkolą kolejne. Maja jednak nie tylko uczy szycia. – Uczę je jak tworzyć kolekcje. Uczę podstaw biznesu, marketingu, sprzedaży, umiejętności targowania się i tego jak zachować się wobec klienta. Zapraszam też ich rodziców, żeby mogli zobaczyć prace swoich córek.

Maja Kotala ze światem mody zetknęła się w wieku 18 lat. Przez 5 lat mieszkała w Sydney, gdzie ukończyła studia projektowania mody. Kolejne 6 lat spędziła w Paryżu, pracując dla branży modowej (reprezentowała marki modowe na rynku światowym).

Dlaczego Afryka? – Kontynent afrykański od zawsze był w moim sercu. Od dziecka byłam podróżnikiem. Cztery lata temu zaczęłam szukać swojego miejsca w życiu. Zrozumiałam jakie życie przyniosło mi szczęście i postanowiłam dzielić się tym, co otrzymałam. Po Australii i Paryżu odnalazłam swoje miejsce w Afryce. Afryka jest pełna piękna, kolorowa, otwarta. Nigdy nie spotkałam się z tak dobrym nastawieniem. Tu poczułam się naprawdę wolna – mówi Maja – Pomimo ogromnej biedy i problemów nie widać tego na twarzach ludzi, zawsze pogodnych i uśmiechniętych. Ci ludzie są pełni radości i determinacji. Nabrałam więc siły, żeby walczyć o te utalentowane dziewczyny.

Dzień Kobiet (Fot. archiwum prywatne)Dzień Kobiet (Fot. archiwum prywatne)

Swoją przygodę z Afryką i z działalnością na rzecz innych ludzi Maja zaczynała od Ugandy i Nairobi. W 2019 r. w Nairobi przyłączyła się do Armii Zbawienia, która miała pod opieką dziewczęta z Girls Training Center (szkoła dla młodych kobiet, które ze względów ekonomicznych nie dokończyły edukacji). Jak wspomina: - Podczas tego wyjazdu wyszkoliłam 20 kobiet, dając im umiejętność projektowania, szycia, umiejętności prowadzenia biznesu i coś, czego nie uczą w żadnych szkołach - „women empowerment”. Każdego dnia inspirowałam je do walki o siebie, wiary w swoje siły, pokazywałam jak pielęgnować kobiecość, czego zwieńczeniem był zorganizowany wspólnie pokaz mody. Dziewczyny prezentowały stworzoną wspólnie kolekcję, a same wcieliły się w role modelek. Skupiłam się bardziej na tym, żeby je zmotywować do działania. Dzięki temu one nabrały chęci do nauki, za co były bardzo wdzięczne. Nie inspiruje się tutaj kobiet do tego, żeby się uczyły. Nie budują one wiary w siebie. Mężczyźni zwykle podchodzą do nich „z góry”, jak do niższych rangą.

Kolekcja spodni uszytych z kikoy, jednego z ostatnich materiałów, który jest ręcznie tkany w Kenii (Fot. archiwum prywatne)Kolekcja spodni uszytych z kikoy, jednego z ostatnich materiałów, który jest ręcznie tkany w Kenii (Fot. archiwum prywatne)

Dla większości dziewczyn w Kenii (ale też w innych afrykańskich państwach) poranek zaczyna się od prac związanych z domem (gotowanie, sprzątanie). Starsi z rodzeństwa odpowiedzialni są za młodszych, więc tutaj też trzeba wywiązać się z przydzielonych obowiązków. Pozycja kobiet w Kenii jest wciąż dosyć trudna. Pomocne jest jednak to, że niemal wszystkie młode kobiety mówią po angielsku, który jest podstawowym językiem w szkole (dzieci uczą się w języku angielskim już od szkoły podstawowej). Znają też suahili oraz swoje języki plemienne.

Dziewczynom w szkole Sewing Together ta nauka daje możliwość odcięcia się od silnego stereotypu, według którego kobieta ma przede wszystkim siedzieć w domu i zajmować się z dziećmi. – Jedna z moich uczennic pochodzi z rodziny muzułmańskiej i nie wolno jej iść na studia. W szkole radzi sobie najlepiej. Jest bardzo zdolna. Inna z kolei jest młodą matką, która walczy o swoją niezależność. Mam też uczennicę, która z przymusu studiuje coś w rodzaju hotelarstwa, ale jej pasją jest moda – wymienia Maja.

Sewing Together, wraz z marką Nago, angażuje się w walkę z ubóstwem menstruacyjnym (Fot. archiwum prywatne)Sewing Together, wraz z marką Nago, angażuje się w walkę z ubóstwem menstruacyjnym (Fot. archiwum prywatne)

Program Sewing Together współdziała z lokalnymi organizacjami, które również niosą pomoc (m.in. z polską Fundacją Mogę Się Uczyć, także działającą na miejscu). Dziewczyny, które zaczynają naukę szyją torebki i podpaski wielorazowego użytku. Razem z Fundacją wspomagają akcję związaną z ubóstwem menstruacyjnym. – Miałam możliwość podróżować po Kenii, więc tutaj problem ubóstwa menstruacyjnego jest bardzo widoczny. Niektóre dziewczynki, nie mając żadnych środków na czas menstruacji, ze wstydu nie przychodzą do szkoły. W niektórych odległych wioskach dzieciom brakuje ubrań. Brakuje więc materiałów, które można by użyć jako popaski – podkreśla Maja Kotala. – Uszyłyśmy właśnie 100 podpasek wielorazowego użytku, które zostaną za chwilę dostarczone do wioski Masajów. U Masajów nie mówi się o takich rzeczach jak menstruacja czy seksualność. Nawet bieliznę suszy się pod innymi ubraniami. Uszyłyśmy więc dodatkowo woreczki, w których dziewczęta będą mogły suszyć swoje podpaski.

Oprócz charytatywnie działającej szkoły, założeniem programu Sewing Together jest też ekologiczne i zrównoważone podejście do mody. Większość kolekcji bazuje na upcyklingu. Ubrania szyte są najczęściej z bawełnianych prześcieradeł i pościeli. Szkoła zakupiła też dobrej jakości żagle od miejscowych żeglarzy, z których dziewczyny uszyły kurtki.

– Mam takie podejście, że nie chcę prosić o pieniądze. Wolę, żeby ktoś coś kupił i w ten właśnie sposób wsparł nasz projekt. Dlatego też założyłam internetowy Charity Shop z naszymi produktami (T-shirtami, biżuterią), wszystko po to, aby utrzymać szkołę i móc szkolić kolejne osoby. Coraz szerzej współpracujemy też z polskimi markami, które dedykują nam swoje produkty (Moja Butelka, Feba, Many Mornings), a część dochodu ze sprzedaży wspiera działania Sewing Together – podkreśla założycielka. – Moim celem jest, żeby ten projekt coraz bardziej się rozwijał. Zależy mi, żeby niebawem stworzyć dla tych uczennic miejsca pracy…

www.mkotala.com

  1. Styl Życia

Folk Fashion Show - odkrywanie skarbów w domach dziadków

(Fot. Tomasz Jóźwik/ materiały prasowe Folk Fashion Show)
(Fot. Tomasz Jóźwik/ materiały prasowe Folk Fashion Show)
Zobacz galerię 13 Zdjęć
„Projekt zwraca uwagę na ogromną wartość i dziedzictwo kryjące się w dawnych tkaninach ludowych” - tłumaczy Joanna Seliga, pomysłodawczyni i koordynatorka sesji fotograficznej i pokazu mody „Folk Fashion Show, czyli wielka draka wokół wełniaka”. „Mamy nadzieję, że dzięki tej prezentacji młodzi na nowo odkryją „skarby” kryjące się w domach ich dziadków”. 

Na pierwszej fotografii ks. proboszcz Tomasz Bojanowski z dumą prezentuje współczesny strój z Lubochni noszony na modłę opoczyńską. Na kolejnej młoda kobieta ma na sobie przepiękny wełniak na fioletowym dnie obszyty aksamitkami, bawełniany kaftan wiśniowego koloru, lnianą koszulę na stójce, a na głowie kwiecistą chustę z frędzlami. Jest boso, trzymane w dłoniach trzewiki oszczędza w drodze do kościoła. Gdyby z fotografii wygumkować kolor, ciężko byłoby odróżnić je od zdjęć, które wykonywano przeszło sto lat temu i domyślić się, że zostały zrobione w 2020 roku. Fotografowi Tomaszowi Jóźwikowi zależało na odtworzeniu atmosfery dawnych fotografii, które odzwierciedlały zmysł estetyczny lubocheńskich włościan.

Niezwykła sesja zdjęciowa jest częścią projektu „Folk Fashion Show, czyli wielka draka wokół wełniaka” zrealizowanego przez Stowarzyszenie „Step by Step” i współfinansowanego ze środków gminnych oraz wojewódzkich. Pomysłodawczyni i koordynatorka projektu Joanna Seliga chciała pokazać bogactwo niezwykłego stroju lubocheńskiego, ale także zachęcić artystów, twórców i rękodzielników do inspirowania się modą ludową.

Ks. Proboszcz Tomasz Bojanowski, wielki propagator lubocheńskich strojów ludowych, ubrany jest we współczesny strój noszony w Lubochni według opoczyńskiej mody. Ma na sobie niebieską kamizelę oraz czarne portki wpuszczone w skórzane buty z cholewami. Portki przepasane są pomarańczowym pasem „siotkowym”. Koszula uszyta jest z białego płótna i ozdobiona kolorowym haftem krzyżykowym na mankietach, kołnierzyku i „gorsie”. Głowę zdobi wełniano-skórzana czapka z kaszkietem. (Fot. Tomasz Jóźwik/ materiały prasowe Folk Fashion Show) Ks. Proboszcz Tomasz Bojanowski, wielki propagator lubocheńskich strojów ludowych, ubrany jest we współczesny strój noszony w Lubochni według opoczyńskiej mody. Ma na sobie niebieską kamizelę oraz czarne portki wpuszczone w skórzane buty z cholewami. Portki przepasane są pomarańczowym pasem „siotkowym”. Koszula uszyta jest z białego płótna i ozdobiona kolorowym haftem krzyżykowym na mankietach, kołnierzyku i „gorsie”. Głowę zdobi wełniano-skórzana czapka z kaszkietem. (Fot. Tomasz Jóźwik/ materiały prasowe Folk Fashion Show)

Wiktoria Kubryn ubrana jest w lnianą koszulę na stójce obszytą szydełkową, nicianą koronką. Ma na sobie wełniak na fiołkowym dnie, obszyty rzędowo aksamitkami oraz zapaskę na fioletowym dnie, wykończoną „siotkum” z półokrągłymi rozetami oraz bawełniany kaftan wiśniowego koloru, zdobiony haftem koralikowym, szczypankami i plisowaną baskinką, a na głowie cielistą chustkę z frędzlami o kwiatowym motywie. Dziewczyna trzyma w ręku wełnianą chustę na plecy o motywie bogato zdobionej girlandy oraz buty – trzewiki oszczędzając je w drodze do kościoła. (Fot. Tomasz Jóźwik/ materiały prasowe Folk Fashion Show) Wiktoria Kubryn ubrana jest w lnianą koszulę na stójce obszytą szydełkową, nicianą koronką. Ma na sobie wełniak na fiołkowym dnie, obszyty rzędowo aksamitkami oraz zapaskę na fioletowym dnie, wykończoną „siotkum” z półokrągłymi rozetami oraz bawełniany kaftan wiśniowego koloru, zdobiony haftem koralikowym, szczypankami i plisowaną baskinką, a na głowie cielistą chustkę z frędzlami o kwiatowym motywie. Dziewczyna trzyma w ręku wełnianą chustę na plecy o motywie bogato zdobionej girlandy oraz buty – trzewiki oszczędzając je w drodze do kościoła. (Fot. Tomasz Jóźwik/ materiały prasowe Folk Fashion Show)

Wiktoria Głowacka prezentuje kieckę na ciemnozielonym dnie ozdobioną aksamitkami, wszytą w stanik, którego jednobarwna tkanina tkana jest na wiejskich krosnach. Wyszyty jest rzędowo koralikami i ozdobiony zakładkami i paskiem podkreślającym talię. Ma na sobie lnianą koszulę wyszywaną haftem płaskim w motywy roślinne, w pasie przepasana jest zapaską o modzie łowickiej i symetrycznym raporcie tkaniny, ozdobioną pasmanterią i „siotkum” wykonaną na szydełku. Głowę zdobi płócienna, wyszywana drobnymi kwiatuszkami chustka wykończona frędzlami. Dziewczyna trzyma na ręku wełnianą chustę „jesionkę”. Adrian Selig ubrany jest w lnianą koszulę, z długimi rękawami wszytymi w mankiety oraz kamizelkę z wełnianej tkaniny robionej na krosnach ludowych. Ma na sobie spodnie bryczesy z samodziałowej tkaniny, wpuszczone w buty z cholewami. Strój przepasany jest wełnianym pasem „siotkowym”. Na głowie skórzano-wełniany kaszkiet. (Fot. Tomasz Jóźwik/ materiały prasowe Folk Fashion Show) Wiktoria Głowacka prezentuje kieckę na ciemnozielonym dnie ozdobioną aksamitkami, wszytą w stanik, którego jednobarwna tkanina tkana jest na wiejskich krosnach. Wyszyty jest rzędowo koralikami i ozdobiony zakładkami i paskiem podkreślającym talię. Ma na sobie lnianą koszulę wyszywaną haftem płaskim w motywy roślinne, w pasie przepasana jest zapaską o modzie łowickiej i symetrycznym raporcie tkaniny, ozdobioną pasmanterią i „siotkum” wykonaną na szydełku. Głowę zdobi płócienna, wyszywana drobnymi kwiatuszkami chustka wykończona frędzlami. Dziewczyna trzyma na ręku wełnianą chustę „jesionkę”. Adrian Selig ubrany jest w lnianą koszulę, z długimi rękawami wszytymi w mankiety oraz kamizelkę z wełnianej tkaniny robionej na krosnach ludowych. Ma na sobie spodnie bryczesy z samodziałowej tkaniny, wpuszczone w buty z cholewami. Strój przepasany jest wełnianym pasem „siotkowym”. Na głowie skórzano-wełniany kaszkiet. (Fot. Tomasz Jóźwik/ materiały prasowe Folk Fashion Show)

Wełniak, aksamitny gorsecik i zapaska ozdobiona cekinami

W Lubochi, niewielkiej miejscowości położonej niedaleko Tomaszowa Mazowieckiego w województwie łódzkim, przywiązanie do tradycji jest niezwykle silne. Andrzej Kobalczyk, autor cyklu „Historie odnalezione” przytacza słowa korespondenta „Gazety świątecznej” z 1904 roku, który z uznaniem wypowiadał się o ludowych strojach, w których chadzali mieszkańcy Lubochni. "Gospodarze zakładali na niedzielę i święta białe sukmany ze sznurami i taśmami, a gospodynie – pąsowe wełniaki własnej roboty. Letnim ubiorem parobków były kapoty wiejskiego wyrobu". Lubocheński wełniak, który jest jednym z najważniejszych elementów kobiecego stroju i jednocześnie częścią dziedzictwa kulturowego tego regionu to spódnica (kiecka) uszyta z wełnianego samodziału z przyszytym do niej stanikiem, wykonanym z wełny w kolorowe pasy lub aksamitnej tkaniny. W latach 50. gorsety zdobiono koralikami, cekinami, paciorkami i siateczką o roślinnych motywach. Do kiecek noszono zapaski ozdobione aksamitkami, cekinami i pasmanterią. Koszule szyto z białej tkaniny bawełnianej lub lnianej, rękawy zdobiono haftem płaskim, a mankiety i kołnierzyki obszyciami z tzw. siateczki albo koronką wykonaną na szydełku. Strój dopełniała wełniana chusta z frędzlami tzw. szalinówka, sznurowane trzewiki ze skóry, sznury korali lub szklane kolorowe paciorki.

„Projekt zwraca uwagę na ogromną wartość i dziedzictwo kryjące się w dawnych tkaninach ludowych. Poznawanie kolejnych etapów powstawania tkanin najlepiej uświadamia ogrom pracy, wiedzy i doświadczenia niezbędny, aby powstał wełniak, koszula czy gorset” - opowiada pomysłodawczyni projektu Joanna Seliga.

Kiecki, zapaski, koszule przed laty tkane i ozdabiane przez nasze babcie, dziś niestety coraz częściej traktowane są  jako niepotrzebne nikomu i niemodne szmatki. Zapominamy ile wysiłku, a przede wszystkim serca poprzednie pokolenia musiały włożyć w każdy fragment tkaniny, które teraz w najlepszym wypadku zalegają na dnach szafek czy kufrów”.

[caption id="attachment_250958" align="aligncenter" width="600-->

Kinga Kowalik/Jarosław Kluzek/Lena Kowalik/Hanna Kowalik. Kinga prezentuje się w wełniaku na biskupim dnie wszytym w stanik. Kiecka przykryta jest zapaską o asymetrycznym raporcie tkaniny nawiązującym do wzornictwa łowickiego oraz ozdobiona pasami bawełnianej pasmanterii. Pąsowy kaftan, wykonany jest z samodziałowej tkaniny wełnianej ozdobiony „strojami” z czarnej aksamitki. Szyję zdobi szydełkowa „siotka”. Nakrycie głowy kobiety stanowi „szalinowa” chustka z frędzlami o motywie roślinnym. Do stroju założono skórzane trzewiki. Jarosław ubrany jest w sportowe spodnie bryczesy z wełnianego sukna produkcji fabrycznej. Spodnie mają wiązania na łydkach i rozszerzają się ku górze. Wpuszczone są w skórzane buty z cholewami, zwane oficerkami. Koszula ze stójką, którą ma na sobie mężczyzna uszyta została z bawełnianej tkaniny. Nakrywa ją „spencerek” z sukna fabrycznego, obszyty aksamitką. Zapinany jest na guziki i ozdobnie wszyte sznury zwane „potrzebami”. Na głowę założono czapkę maciejówkę. Lena i Hania prezentują się w wełniczkach o wąskich prążkach w raporcie tkaniny, które posiadają wyodrębnione czarne dna oraz obszyte są czarnymi aksamitkami. Fartuszki, które przykrywają przody wełniaków uszyte są z cienkiego białego batystu i ozdobione haftem płaskim i walansjenką. Dziewczynki prezentują bawełniane kaftany z falbankami. Starszej, niebieski kaftan ozdobiony jest koralikowymi ślimacznicami, zaś młodszej buraczkowy, czarną aksamitką i wzorem zwanym „wodami”. Na kaftany wyłożone są kołnierzyki lnianych koszul z „siotkami” oraz „śkloki” czyli szklane korale. Głowy zdobią chustki „szalinówki” z frędzlami. (Fot. Tomasz Jóźwik/materiały prasowe Folk Fashion Show)[/caption]

[caption id="attachment_250956" align="aligncenter" width="600-->

Dawid Walas ubrany jest w strój robiony z wełniano-lnianej tkaniny wykonanej na krosnach: sportowe spodnie bryczesy wpuszczone w skórzane buty z cholewami oraz wydłużaną marynarkę z klamkami. Ma na sobie również koszulę uszytą z lnianej tkaniny, o „przyramkowym” kroju, ze stójką i naszytym napierśnikiem z płótna. Na koszulę założono kamizelkę z żółtej, wełnianej tkaniny ozdobionej iglicą. Jest rozcinana i obszyta aksamitką. Głowę zdobi czapka maciejówka. Daniel Walas prezentuje się w sportowych spodniach bryczesach z lniano-wełnianej kraciastej tkaniny wykonanej na krosnach, które wpuszczone są w skórzane buty z cholewami. W pasie zawinięto siatkowy pas, robiony z wełny na specjalnym krosienku. Koszula, którą ma na sobie chłopak szyta jest z lnianej tkaniny, o „przyramkowym” kroju, ze stójką. Na nią założona jest samodziałowa, wełniana, krótka marynarka z kieszeniami, zapinana na guziki. Głowę zdobi kaszkiet. Kawaler ma także kawalerską chusteczkę, którą otrzymał od panny na święta wielkanocne. (Fot. Tomasz Jóźwik/materiały prasowe Folk Fashion Show)[/caption]

[caption id="attachment_250966" align="aligncenter" width="600-->

Małgorzata Tyce/ Róża Tyce-Sowik/ Wiktor Sowik. Małgorzata prezentuje się w długim wełniaku na orzechowym dnie, zmarszczonym i wszytym w stanik. Przepasana jest czarnym atłasowym fartuchem. Ma na sobie ceglany kaftan z tkaniny fabrycznej, ozdobiony haftem koralikowym w motywy roślinne. Na szyi zawieszony jest pełny różaniec, zakupiony w kręgu częstochowskim. Głowę modelki zdobi pełny czepiec z bandażami, uszyty z tiulu i haftowany ręcznie przez babkę „cepcorkę”. Czepiec przykrywa bordowa chustka z frędzlami o bogatym kwiatowym motywie. Róża ubrana jest w wełniak na czarnym dnie, ozdobiony atłasowymi wstążkami, które zaczęto stosować pod koniec lat 30-tych XX w. Przepasana jest zapaską na bordowym dnie z ozdobną szydełkową „siotkum”, z ornamentem kwiatowym. Do stroju założono tzw. górkę, czyli lnianą koszulę, z wyszytymi hafem płaskim na mankietach i przyramkach kwiatowymi bukietami. Strój dopełniają skórzane trzewiki i cielista chustka „szalinówka” z frędzlami. Kobieta trzyma dziecko, ubrane w wełnianą „katunkę” i czapeczkę z „kocotkami” zawinięte w kilimek na zielonym dnie, wykończony koronką z „kocotami”. (Fot. Tomasz Jóźwik/materiały prasowe Folk Fashion Show)[/caption]

Zofia Kut ma na sobie wełniak - ciemnozieloną układankę z tkaniny samodziałowej, obszyty aksamitkami i wszyty w granatowy stanik z aksamitu, zapinany na guziki, płócienną koszulę z tzw. „rzucanym” wzorem, czyli haftowanymi bukiecikami na całych rękawach i „przyramkach”, ozdobioną marszczoną „siotkum” przy kołnierzyku. Przepasana jest zapaską na zieloniutkim dnie, obszytą bogato pasmanterią. Głowę zdobi kremowa chustka o motywie „dużego kwiatu”. (Fot. Tomasz Jóźwik/materiały prasowe Folk Fashion Show) Zofia Kut ma na sobie wełniak - ciemnozieloną układankę z tkaniny samodziałowej, obszyty aksamitkami i wszyty w granatowy stanik z aksamitu, zapinany na guziki, płócienną koszulę z tzw. „rzucanym” wzorem, czyli haftowanymi bukiecikami na całych rękawach i „przyramkach”, ozdobioną marszczoną „siotkum” przy kołnierzyku. Przepasana jest zapaską na zieloniutkim dnie, obszytą bogato pasmanterią. Głowę zdobi kremowa chustka o motywie „dużego kwiatu”. (Fot. Tomasz Jóźwik/materiały prasowe Folk Fashion Show)

Lubocheński strój ludowy to nie tylko element scenicznego kostiumu

Na szczęście dla wielu mieszkańców gminy Lubochnia, którzy wcielili się w rolę modeli, strój ludowy nie jest tylko elementem scenicznym. Wielkimi popularyzatorami lubocheńskiego stroju są ks. Tomasz Bojanowski czy Małgorzata Tyce (na fotografii pozuje w długim wełniaku na orzechowym dnie, ceglanym kaftanie, przepasana jest czarnym atłasowym fartuchem), opiekunka dziecięcego zespołu „Mali Lubochnianie” promującego folklor ziemi rawskiej. W gminie nie brakuje także kobiet, które potrafią uszyć wełniak, wyhaftować gorset czy koszulę, ale także odnowić stary strój. “Również nasze prababki i pradziadowie lubili wyglądać ładnie. Cenili modne kroje, dobre surowce i gustowne zdobienia. Przywiązywali wagę do barw, z których każda miała swoje znaczenie, a wyjście do kościoła było okazją, aby wyglądać elegancko” - wyjaśnia Joanna Seliga. Za dobór zaprezentowanych na pokazie strojów odpowiadał etnograf Michał Adam Pająk, który przygotował również etnograficzny komentarz przybliżający źródła, inspiracje, symbolikę stroju i okres, z którego pochodziły.

Do udziału w sesji fotograficznej oraz do niezwykłego pokazu zaproszono członków formacji „Step by Step” oraz laureatów konkursu „Strój ludowy w mojej rodzinie”, których zadaniem było wykonanie i przesłanie do organizatorów zdjęcia, na którym zaprezentowano tradycyjne lubocheńskie stroje. Ze względu na COVID-19 pokaz został nagrany, a relację udostępniono na YouTube i fanpage'u Stowarzyszenia. Pomysłodawczyni i koordynatorka pokazu Joanna Seliga, etnograf Michał Adam Pająk, reżyserka pokazu Ewelina Grzelak, fotograf Tomasz Jóźwik oraz Kuba Wolak, który zajął się opracowaniem muzycznym pokazu to nie tylko mieszkańcy Gminy Lubochnia, ale przede wszystkim pasjonaci, których celem, tak jak i samego projektu, jest upowszechnienie wiedzy o stroju lubocheńskim - elemencie lokalnego, materialnego dziedzictwa kulturowego.

[caption id="attachment_250954" align="aligncenter" width="600-->

Jadwiga Pająk/ Maria Mucha/ Rozalia Mucha. Jadwiga prezentuje wełniak na niebieskim dnie, który zdobią aksamitki i „siutarz” oraz bogato przeszywany pasmanterią i cekinami fartuch do pasa na orzechowym dnie z „siotkum”. Do stroju założono modny sweter z potrzebami, wykonany na drutach z owczej wełny. Na kołnierz swetra wyłożony jest kołnierzyk koszuli z „siotkum”. Dopełnieniem stroju są „śkloki” czyli szklane korale, czerwona chustka „szalinówka” z frędzlami o kwiatowym motywie oraz czarne skórzane trzewiki. Dziewczynki prezentują się w strojach z przełomu lat 20-tych i 30-tych XX w. i ubrane są zgodnie ze swoim wiekiem. Młodsza ma na sobie wełnianą, samodziałową „katunkę” z zakładkami, które odkładano wraz ze wzrostem dziecka. Dziecko chodziło w „katunce” od pierwszego do 4 roku życia. Główkę małej modelki zdobi wełniana czapeczka „z kocotkami”. Ma ze sobą „mamkę”, czyli dawny smoczek. Starsza dziewczynka ubrana jest w wełniaczek ze stanikiem na zielonym dnie i zapaseczkę o asymetrycznym, niewyróżnionym dnie, ozdobione aksamitką i pasmanterią. Koszulka, którą ma na sobie została uszyta z bawełnianego płótna o „przyramkowym” kroju z mankietami, wyszyta haftem płaskim w pasowym układzie roślinnym ze szczypankami. Głowę zdobi kremowa chustka „szalinówka” z frędzlami. (Fot. Tomasz Jóźwik/materiały prasowe Folk Fashion Show)[/caption]

Jolanta Kagankiewicz prezentuje lniany strój letni noszony na przełomie XIX i XX wieku. Ubrana jest w koszulę o przyramkowym kroju, haftowaną na „przyramkach” i mankietach haftem przeszywanym, w przeważającym czarnym kolorze; „sorc”, czyli spódnicę w pas z tkaniny lniano-bawełnianej tkanej w tzw. „koziełki”, „zapołową” zapaskę do pasa obszytą „korunką” wykonaną w czerwono-czarne „koziełki” oraz gorset z tackami, rozcinany i sznurowany atłasową wstążką. Strój zdobią korale z „kościokiem”, czyli medalikiem z jasnogórskim wizerunkiem, płócienna chustka z frędzlami, wyszywana haftem płaskim oraz czarne, skórzane trzewiki. (Fot. Tomasz Jóźwik/materiały prasowe Folk Fashion Show) Jolanta Kagankiewicz prezentuje lniany strój letni noszony na przełomie XIX i XX wieku. Ubrana jest w koszulę o przyramkowym kroju, haftowaną na „przyramkach” i mankietach haftem przeszywanym, w przeważającym czarnym kolorze; „sorc”, czyli spódnicę w pas z tkaniny lniano-bawełnianej tkanej w tzw. „koziełki”, „zapołową” zapaskę do pasa obszytą „korunką” wykonaną w czerwono-czarne „koziełki” oraz gorset z tackami, rozcinany i sznurowany atłasową wstążką. Strój zdobią korale z „kościokiem”, czyli medalikiem z jasnogórskim wizerunkiem, płócienna chustka z frędzlami, wyszywana haftem płaskim oraz czarne, skórzane trzewiki. (Fot. Tomasz Jóźwik/materiały prasowe Folk Fashion Show)

  1. Moda i uroda

Wiosenne nowości modowe, które nas zachwyciły

 W nowej kolekcji Pinko znajdziecie przewiewne maxi sukienki i spódnice idealne na letnie dni. (Fot. Federico De Angelis)
W nowej kolekcji Pinko znajdziecie przewiewne maxi sukienki i spódnice idealne na letnie dni. (Fot. Federico De Angelis)
Zobacz galerię 5 Zdjęć
Idzie wiosna! Pora zatem na sezonową zmianę zawartości garderoby. Potrzeba łączenia trendów i funkcjonalności jest dziś silniejsza niż kiedykolwiek wcześniej, dlatego szukamy projektów wygodnych i praktycznych, ale też stylowych i estetycznie wykonanych. Oto wiosenne nowości modowe, które szczególnie nas zachwyciły. 

Solar

Wiosenna linia Solar Weekend powstała z myślą o odpoczynku, zwolnieniu tempa, odprężeniu i wygodzie. Zaprojektowane w duchu less is more modele są nie tylko wygodne, ale też łączą w sobie prostotę, jakość i nowoczesność. Dzianinowe komplety, miękkie bluzy i dopasowane joggersy z kantem idealnie sprawdzą się również na home office. Wszystkie modele zostały uszyte w Polsce z otulającej ciało certyfikowanej bawełny organicznej.

Wiosenna linia Solar Weekend powstała z myślą o odpoczynku, zwolnieniu tempa, odprężeniu i wygodzie. (Fot. materiały prasowe Solar) Wiosenna linia Solar Weekend powstała z myślą o odpoczynku, zwolnieniu tempa, odprężeniu i wygodzie. (Fot. materiały prasowe Solar)

Gino Rossi

Nowa kolekcja Gino Rossi Simple Chic to czysta elegancja i szyk. Składa się się z dwóch modeli – klasycznych czółenek z noskiem w szpic na niższym i na wyższym obcasie oraz wygodnej, praktycznej torebki z bocznym uchwytem. Wszystkie projekty wykonane są ze skóry naturalnej z połyskiem i dostępne są w różnych odcieniach. Kolekcja, choć czerpie z wybiegowych trendów, jest niezwykle ponadczasowa. Z pewnością spodoba się fankom minimalizmu i paryskiego stylu.

Nowa kolekcja Gino Rossi Simple Chic to czysta elegancja i szyk. (Fot. Magda Wunsche & Aga Samsel) Nowa kolekcja Gino Rossi Simple Chic to czysta elegancja i szyk. (Fot. Magda Wunsche & Aga Samsel)

Lilou

Kolczyki Cocktail powstały z myślą o celebracji radosnych chwil, takich jak chociażby spotkanie z najbliższymi. Projekt składa się z czterech złączonych kul i tworzą spektakularny efekt. Występują w trzech wersjach: stal szlachetna pozłacana 18 karatowym zlotem, srebro 925 oraz z perłami. Idealnie sprawdzą się jako oryginalny akcent zarówno do casualowej, jak i wieczorowej stylizacji.

Kolczyki Cocktail powstały z myślą o celebracji radosnych chwil, takich jak chociażby spotkanie z najbliższymi. (Fot. materiały prasowe Lilou) Kolczyki Cocktail powstały z myślą o celebracji radosnych chwil, takich jak chociażby spotkanie z najbliższymi. (Fot. materiały prasowe Lilou)

Pinko

Po roku wypełnionym wirtualnymi spotkaniami w ulubionym dresie najwyższy czas na zmianę. W nowej kolekcji Pinko znajdziecie przewiewne maxi sukienki i spódnice idealne na letnie dni. Frędzle i naturalna paleta kolorów z połączeniu z morskimi odcieniami tworzą energetyczną harmonię. Na uwagę zasługują też torebki - kultowa Love Bag z papużkami tworzącymi przepiękną klamrę oraz Big Puff i Top Handle udekorowane wstawkami z rafii, haftami i ćwiekami.

W nowej kolekcji Pinko znajdziecie przewiewne maxi sukienki i spódnice idealne na letnie dni. (Fot. Federico De Angelis) W nowej kolekcji Pinko znajdziecie przewiewne maxi sukienki i spódnice idealne na letnie dni. (Fot. Federico De Angelis)

Certina

Wodoszczelność, niezwykle wytrzymała konstrukcja i jednokierunkowo obrotowy pierścień lunety sprawiają, że zegarek DS Action Lady ma wiele zastosowań - idealnie sprawdzi się zarówno w biznesowym wydaniu, jak i podczas podwodnych wypraw. Nowe wersje zegarka, opatrzonego certyfikatem chronometru, łączy fascynacja podwodnym światem, a ich tarcze ozdobione zostały mieniącymi się, ozdobnymi falami.

Zegarek DS Action Lady sprawdzi się zarówno w biznesowym wydaniu, jak i podczas podwodnych wypraw. (Fot. materiały prasowe Certina) Zegarek DS Action Lady sprawdzi się zarówno w biznesowym wydaniu, jak i podczas podwodnych wypraw. (Fot. materiały prasowe Certina)

  1. Moda i uroda

Stylizacje na Walentynki – nasze propozycje

Przedstawiamy najpiękniejsze stylizacje na tegoroczny dzień zakochanych. Być może wybierzecie coś wyjątkowego dla siebie lub znajdziecie modny upominek dla swojej Walentynki. (Fot. materiały prasowe Modivo)
Przedstawiamy najpiękniejsze stylizacje na tegoroczny dzień zakochanych. Być może wybierzecie coś wyjątkowego dla siebie lub znajdziecie modny upominek dla swojej Walentynki. (Fot. materiały prasowe Modivo)
Zobacz galerię 6 Zdjęć
Jak się ubrać na Walentynki? Na Modivo i eobuwie.pl nie brakuje inspiracji. Znajdziecie tam eleganckie sukienki, szykowne garnitury, a także stylowe buty, torebki i akcesoria oraz bardziej casualowe propozycje od znanych i lubianych marek.

Walentynki to dobra okazja do celebrowania miłości – spędzenia więcej czasu ze swoją drugą połówką i pokazania, że nam na niej zależy. Sposobów na romantyczne spędzenie święta zakochanych jest wiele. Ten rok jest inny niż wszystkie, dlatego i świętowanie przybierze zupełnie nową formę. Nic nie stoi jednak na przeszkodzie, aby zorganizować miły wieczór w domowym zaciszu lub wybrać się na wspólny spacer. Czy musimy w związku z tym rezygnować z eleganckiego outfitu? Ależ skąd! Przedstawiamy najpiękniejsze stylizacje na tegoroczny dzień zakochanych. Być może wybierzecie coś wyjątkowego dla siebie lub znajdziecie modny upominek dla swojej Walentynki. Będzie ku temu doskonała okazja, bo do 14 lutego trwa specjalna akcja rabatowa. Więcej szczegółów poniżej.

Rozważna i romantyczna - najpiękniejsze sukienki na Walentynki

Sukienka na Walentynki to nic odkrywczego, ale wychodzimy z założenia, że klasyka jest niezawodna. W naszym sklepie internetowym każda kobieta znajdzie coś dla siebie: od romantycznych, zwiewnych i subtelnych kreacji w odcieniach pudrowego różu i eleganckiego beżu po kobiece fasony, podkreślające figurę w czerwonym kolorze (w końcu to kolor miłości!).

Sukienki na Walentynki (Fot. materiały prasowe Modivo) Sukienki na Walentynki (Fot. materiały prasowe Modivo)

Nie zapominamy również o dodatkach – szykowne szpilki, które wysmuklają sylwetkę podkręcą stylizację i będą jej świetnym uzupełnieniem. Podobnie jak czerwone torebki – najpiękniej prezentują się te w kształcie kuferków. Kobietom, które uwielbiają stylizacje z pazurem, na pewno przypadną do gustu torebki z rockowymi ćwiekami.

Dodatki na Walentynki (Fot. materiały prasowe Modivo) Dodatki na Walentynki (Fot. materiały prasowe Modivo)

Wygodna i szykowna stylizacja na Walentynki – dzianinowa sukienka

Wspólne gotowanie z przyjaciółmi w ramach podwójnej randki, a może po prostu kolacja we dwoje i oglądanie filmu na kanapie? Na Modivo nie brakuje wygodnych, ale jednocześnie pięknych ubrań, w których spędzenie Walentynek to idealny pomysł. Alternatywą dla eleganckiej sukienki, będzie dzianinowa kreacja – wykonana z wysokiej jakości materiału, który pięknie się układa i jest przyjemny w dotyku. W naszej ofercie znalazły się proste, opinające fasony z długim rękawem, a także modele na grubych ramiączkach i z okrągłym dekoltem.

Sukienki na Walentynki (Fot. materiały prasowe Modivo) Sukienki na Walentynki (Fot. materiały prasowe Modivo)

Casualowe Walentynki w domu

Większość zakochanych par spędzi Walentynki w domu, dlatego kolejnym pomysłem na stylizację może być casualowy outfit – niezobowiązujący i wygodny, który zapewni swobodę i komfort. Na Modivo znajduje się szeroki wybór odzieży homewear – spełniającej wszystkie najważniejsze punkty, a do tego pięknej! Bluzy w stonowanych kolorach lub nawiązujące do święta miłości - w odcieniach różu i czerwieni.

Homewear na Walentynki (Fot. materiały prasowe Modivo) Homewear na Walentynki (Fot. materiały prasowe Modivo)

Walentynkowe propozycje od eobuwie.pl

Jakie buty i akcesoria dobrać do walentynkowego outfitu? Panie mogą sięgnąć po ponadczasowe szpilki, niższe czółenka lub urocze baleriny. Piękne i kobiece modele mają w ofercie Liu Jo, Guess, Aldo i Eva Longoria. Dla panów poleca się półbuty i buty wizytowe. Warto zadbać o to, aby wyróżniała je wysoka jakość wykonania i najlepsze materiały. Takie modele proponuje np. Gino Rossi oraz marki własne eobuwie.pl: Quazi i Sergio Bardi. Zwolennikom aktywnego spędzania czasu zalecamy wygodne buty, w których można wybrać się na spacer, np. sneakersy na grubych podeszwach. Modele w cukierkowych kolorach od Vans czy Versace Jeans Couture, prezentują się naprawdę uroczo. Można dobrać do nich stylowy plecak, który będzie dobrą alternatywą dla torebki.

Obuwie na Walentynki – nasze propozycje. (Fot. materiały prasowe eobuwie.pl) Obuwie na Walentynki – nasze propozycje. (Fot. materiały prasowe eobuwie.pl)

W poszukiwaniu prezentu idealnego

Prezentem na Walentynki mogą być różnego rodzaju akcesoria. Dla Niego dobrą opcją będzie pasek do spodni lub etui na karty kredytowe. Jej z kolei powinna przypaść do gustu zgrabna listonoszka. Ci, którzy nie obchodzą Walentynek, mogą znaleźć swoją wymarzoną parę… butów! Warto skorzystać z promocji i sprawić sobie praktyczny prezent, np. klasyczne lordsy, buty na obcasie lub sneakersy. Do 14 lutego na eobuwie.pl i w sklepach stacjonarnych trwa akcja W parze taniej, dzięki której można sprawić przyjemność sobie lub swojej drugiej połówce. Z kodem rabatowym "LOVE" obowiązuje rabat -22% na zakupy. Warunkiem skorzystania z promocji jest wybranie minimum dwóch nieprzecenionych artykułów.