1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Moda i uroda
  4. >
  5. Kolagen - źródło młodości skóry

Kolagen - źródło młodości skóry

fot. iStock
fot. iStock
Od niego zależy młody wygląd naszej skóry. Dlatego firmy kosmetyczne nieustannie szukają sposobu wykorzystania tego składnika. Do gabinetów medycyny estetycznej trafił właśnie nowy zabieg z kolagenem. Premierę miała też luksusowa marka polskich produktów z naturalnym kolagenem.

„Kolagen to najpopularniejsze białko organizmu syntetyzowane w fibroblastach. Stanowi niemal 1/3 całkowitej masy białka występującej w ludzkim ciele. Kolagen ma wyjątkowo regularną budowę o kształcie potrójnej spirali, superhelisy, złożoną z łańcuchów aminokwasów, czyli połączonych ze sobą aminokwasów. Tworzy w skórze coś w rodzaju siateczki. Dzięki niemu skóra się nie rozrywa, chyba że dochodzi do ekstremalnego naciągnięcia – wtedy właśnie powstają rozstępy. O tym, jak wytrzymały jest kolagen, świadczy choćby fakt, że jedno włókno kolagenu o średnicy 1 mm jest w stanie wytrzymać obciążenie do 10 kg”, mówi dr Iwona Radziejewska-Choma, flebolog i lekarz medycyny estetycznej.

Źródło młodości

„Kolagen to najważniejsze włókno podporowe skóry, które sprawia, że jest ona gładka, napięta i odpowiednio nawilżona. Można porównać go do rusztowania – u młodych osób taka podpora jest trwała i mocna, jednak wraz z upływem czasu staje się coraz słabsza i mniej stabilna. Dzieje się tak dlatego, że po 25. roku życia rozpoczyna się nieodwracalny i nieuchronny proces stopniowego zanikania kolagenu – zmniejsza się jego produkcja, a zwiększa degradacja – wyjaśnia dr Radziejewska-Choma. – W ten sposób zostaje zachwiana równowaga kolagenowa w organizmie człowieka, więcej kolagenu ulega zniszczeniu, niż organizm może odbudować. Bardzo duży wpływ na jego degradację ma promieniowanie UV”, dodaje ekspertka.

Czy warto go suplementować?

W aptekach i drogeriach możemy znaleźć bogatą ofertę suplementów z kolagenem. Trzeba jednak pamiętać, że skóra znajduje się na ostatnim miejscu listy zmartwień naszego organizmu. Suplementowany kolagen w pierwszej kolejności trafia do ścięgien, stawów, tkanki kostnej, chrzęstnej, naczyń krwionośnych i innych ważnych dla funkcjonowania organizmu narządów. Tylko odpowiednio wczesne i regularne dostarczanie organizmowi kolagenu daje więc szansę na zatrzymanie na dłużej także młodości skóry. Z drugiej strony na Zachodzie mówi się o „wegańskich zmarszczkach” i niektórzy dermatolodzy twierdzą, że weganki mają znacznie bardziej wiotką i skłonną do zmarszczek cerę. Nasz swojski rosół przez wiele osób uważany jest za napój młodości właś­nie ze względu na zawartość kolagenu. W Nowym Jorku czy Los Angeles gwiazdy chętnie wpadają na bone broth, czyli bulion na kościach, chociaż niezbyt chętnie chwalą się tym na Instagramie.

Dla skóry

„Medycyna estetyczna już od wielu lat wykorzystuje kolagen w różnych postaciach. Pierwsze kolagenowe wypełniacze pojawiły się na rynku w latach 80. ubiegłego wieku. Główną ich wadą były niepożądane działania – przede wszystkim reakcje alergiczne. W poszukiwaniu lepszych rozwiązań wprowadzono wypełniacze pozyskiwane z tkanek osób zmarłych, a potem kolagen hodowany na ludzkich fibroblastach”, wyjaśnia dr Radziejewska-Choma. „Dziś mamy w końcu preparat kolagenowy, który nie wywołuje niepożądanych działań ubocznych, a zawarta w nim substancja aktywna pochodzi z organizmu konia”. Nithya, bo o tym produkcie mowa, zawiera kolagen typu I,który podaje się do skóry na zasadzie mezoterapii. „Preparat ma formę proszku, który tuż przed podaniem rozpuszcza się w soli fizjologicznej. To sprawia, że kolagen rozpada się do tripeptydów i amino-kwasów, dzięki czemu nie alergizuje. Tripeptydy to cząsteczki bioaktywne – pobudzają czynniki wzrostu i namnażanie się nowych fibroblastów. Te zaś zaczynają produkować nowy, młody kolagen typu III. Dodatkowo biopeptydy zawarte w preparacie wyhamowują proces niszczenia kolagenu”, mówi lekarz.

„Zazwyczaj jedną fiolkę preparatu, czyli 5 ml, wykorzystuje się na obszar twarzy, szyi, dekoltu i ewentualnie dłoni. Skóra po zabiegu staje się bardziej jędrna, a zmarszczki mniej widoczne. Zabiegi z użyciem specjalnego preparatu Nithya Body można stosować także na ciało, zmniejszając widoczność blizn i rozstępów. Bardzo dobrze sprawdza się też przy tzw. pelikanach, wiotkiej skórze brzucha, łokci, kolan i wewnętrznej strony ud”, mówi dr Radziejewska-Choma.

Kolagen w kremie

Cząsteczka kolagenu ma zbyt duży rozmiar, by mogła wniknąć w skórę. Mimo to jest cenionym składnikiem wielu produktów pielęgnacyjnych ze względu na swoje właściwości wygładzające, nawilżające i regenerujące. Kolagen nałożony na skórę tworzy na jej powierzchni bardzo cienką błonę utrudniającą parowanie wody. W efekcie perfekcyjnie nawilża. W produktach z kolagenem znajdują się też polipeptydy (wśród nich często wykorzystywany w kosmetykach matrixyl), które mają zdolność przenikania przez naskórek i przyspieszania regeneracji komórek skóry.

Nie tylko dla weganek

Kolagen produkowany jest w naszej skórze, dlatego warto właściwie ją stymulować, by ta „fabryka” działała pełną parą. Możemy popijać białą herbatę – zawiera dużo antyoksydantów, które chronią kolagen i elastynę przed rozpadem. Bogatym źródłem właśnie antyoksydantów są też ciemnozielone liście, jak szpinak czy jarmuż, oraz jagody i borówki. W walce o kolagen przyda się również likopen zawarty w burakach i pomidorach. W odnowie zapasów kolagenu dużą rolę odgrywa witamina A, którą znajdziemy w marchewkach i batatach. Czosnek zaś jest źródłem tauryny i siarki – mikroelementów niezbędnych do produkcji kolagenu. „Również w pielęgnacji warto serwować skórze antyoksydanty, produkty z witaminą C i retinolem”, przekonuje dr Radziejewska-Choma.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Zdrowie

Jak poradzić sobie z anemią?

Zwykle stosunkowo łatwo jest zapobiec anemii. Pod warunkiem że nie pomylimy jej objawów ze zwykłym zmęczeniem. (Fot. iStock)
Zwykle stosunkowo łatwo jest zapobiec anemii. Pod warunkiem że nie pomylimy jej objawów ze zwykłym zmęczeniem. (Fot. iStock)
Zobacz galerię 3 Zdjęcia
Anemia – niczym dementorzy z książek o Harrym Potterze – wysysa z nas siły i radość życia. Na szczęście zwykle stosunkowo łatwo jej zapobiec, a jeśli się pojawi – skutecznie wyleczyć.

Pod warunkiem że nie zlekceważymy ani nie pomylimy objawów anemii ze zwykłym zmęczeniem.

Pierwsze tygodnie wiosny to prawdziwe wyzwanie dla organizmu. Zmysły pracują ze zdwojoną mocą, by nadążyć za zmieniającym się i piękniejącym z dnia na dzień światem. Nasze siły witalne są jeszcze nieco spowolnione po zimie – narzekamy na zmęczenie i niewyspanie. Źle tolerujemy wysiłek, a czasem mamy też zawroty i bóle głowy. Bladość oraz problemy z włosami i paznokciami tłumaczymy brakiem czasu na odpoczynek, ale mimo to nie zwalniamy. Zwłaszcza jeśli funkcjonujemy w środowisku, w którym gloryfikuje się bycie zajętym i zapracowanym.

– Bycie „zagonioną” to dla wielu Polek powód do dumy. Czerpią satysfakcję z tego, że potrafią wykorzystać każdą chwilę na realizację kolejnych zadań i zaspokajanie cudzych potrzeb. Niektóre kobiety zdają się opierać poczucie własnej wartości na tym, jak bardzo są zajęte – mówi coach wellness i zdrowia Ewa Stelmasiak.

Kiedy jednak do tego wszystkiego dołącza podenerwowanie, drażliwość lub obniżony nastrój – powinno zapalić się nam światełko alarmowe. Przyczyną wszystkich wymienionych objawów może być anemia, a pierwszym krokiem do diagnozy powinno być badanie krwi i wizyta u lekarza.

Kobiety podchodzą niefrasobliwie do anemii

– Obrywamy za to, że wcześniej nie ćwiczyliśmy! – tak jeden z uczestników trekkingu w Alpach próbował pocieszyć 35-letnią Julię, która dotarła do schroniska godzinę później niż reszta grupy. – Tyle że ja ćwiczyłam regularnie – odpowiedziała, z trudem łapiąc oddech. Była zlana potem, serce jej waliło jak szalone i miała zawroty głowy. Podczas każdego podejścia czuła się jakby miała zaraz umrzeć. – No to ja na twoim miejscu gruntownie bym się  przebadał – usłyszała.

Tamta rozmowa sprawiła, że Julia zaczęła bać się o swoje zdrowie. Po powrocie do domu zrobiła badania, począwszy od EKG, przez echo serca, na spirometrii skończywszy. Nie wykryto nic poza anemią. Internistka stwierdziła, że to niedokrwistość musiała być przyczyną jej problemów w górach.

– Miałam tę chorobę od lat i podchodziłam do niej dość lekko – wspomina Julia. – Można powiedzieć, że się do niej przyzwyczaiłam. Nawet jeśli zaczynałam brać leki, wkrótce o nich zapominałam. Do głowy mi nie przyszło, że to wszystko, co się ze mną dzieje, może być spowodowane „banalną anemią”, którą przecież ma tak wiele kobiet.

Anemia rzeczywiście nie jest wśród kobiet rzadkością. – Niedokrwistość, zwłaszcza z niedoboru żelaza, jest dość częsta u młodych dziewczyn i spowodowana głównie obfitymi krwawieniami miesięcznymi – mówi hematolog prof. dr hab. Wiesław Jędrzejczak. W ciąży, ze względu na zwiększone zapotrzebowanie na ten pierwiastek, anemia jest tak powszechna, że określa się ją jako „fizjologiczną”.

Dla dietetyczki klinicznej Ewy Kurowskiej niefrasobliwy stosunek kobiet do niedokrwistości nie jest zaskoczeniem. – Kiedy w trakcie wywiadu pytam o badania krwi, słyszę często: „a tak… rzeczywiście, kiedyś miałam złe wyniki, ale nic z tym nie zrobiłam”. Albo dowiaduję się, że kobieta podjęła leczenie, ale już nie sprawdziła, czy przyniosło skutek – mówi. – Niektóre osoby pamiętają z dzieciństwa, że kiedy ktoś z rówieśników miał anemię, jadł przez pewien czas wątróbkę i szybko wracał do zdrowia. Niesłusznie więc wyciągają z tego wniosek, że niedokrwistość to nie jest poważna choroba.

Wpływ diety na anemię

Poza obfitymi miesiączkami, częstą przyczyną niedoborów żelaza jest niewystarczająca jego ilość w diecie, co paradoksalnie może wynikać z chęci dbania o siebie. Jak mówi Ewa Kurowska, krzywdę mogą nam zrobić m.in. niezbilansowana dieta wegetariańska, wegańska, bezglutenowa, monodiety i źle pojmowane oczyszczanie.

– Nie jestem przeciwniczką diet bezmięsnych, ale najlepszym źródłem żelaza hemowego, czyli lepiej przyswajalnego, jest czerwone mięso i jeśli wyłączymy je z diety, musimy dostarczyć więcej żelaza niehemowego, czyli pochodzenia roślinnego, oraz zadbać o jego dobre wchłaniane, np. włączając produkty bogate w witaminę C – tłumaczy Ewa Kurowska.

Układając dietę wegetariańską i wegańską, warto też pomyśleć o przyjmowaniu witaminy B12, bo ona występuje głównie w produktach odzwierzęcych. Zwłaszcza że, jak mówi prof. dr hab. Wiesław Jędrzejczak: – Oprócz niedoboru żelaza, niedokrwistość najczęściej powodują niedobory witaminy B12 i kwasu foliowego. O ile niedokrwistość z niedoboru żelaza charakteryzuje się występowaniem krwinek mniejszych niż normalnie, czyli mikrocytów, to niedokrwistości z niedoboru witaminy B12 czy kwasu foliowego odwrotnie – charakteryzują się występowaniem krwinek większych niż normalnie, czyli makrocytów.

Ostrożność warto zachować, nie tylko wyłączając produkty odzwierzęce, ale jakiekolwiek duże grupy artykułów, np. zboża. Kojarzymy je głównie z węglowodanami i często odstawiamy jako pierwsze, gdy zaczynamy się odchudzać, a przecież w zbożach jest też wiele innych cennych składników odżywczych, m.in. właśnie żelazo i witaminy z grupy B. Nie można więc nagle zrezygnować ze zbóż, niczym ich nie zastępując.

– Ryzykowne mogą okazać się też wszelkie głodówki i tzw. oczyszczanie organizmu, polegające na przyjmowaniu przez kilka dni wyłącznie soków i wody. Jeśli opieramy dietę na płynach, nie pracują jelita i wątroba, a bez tego organizm się nie oczyści, tylko raczej zakwasi i zacznie wykorzystywać zapasy składników odżywczych, co może prowadzić do niedoborów – przestrzega Ewa Kurowska i porównuje: – Organizm jest jak gra Tetris – lepiej nie lekceważyć żadnego elementu, bo wszystkie mają swoje znaczenie.

Konsekwencje anemii

U kobiet anemię stwierdza się, gdy poziom hemoglobiny krwi, czyli białka odpowiedzialnego za transport tlenu, spada poniżej 12 g/dl. Jeśli jest jej za mało, cały organizm jest gorzej dotleniony. Pół biedy, jeżeli taki stan nie trwa długo, a wyniki za bardzo nie odbiegają od normy albo są na jej granicy. Czasem wystarczy zadbać o dietę, by sytuacja się poprawiła. Gorzej, jeśli taki stan się przedłuża. Jako pierwsze buntują się zazwyczaj serce i mózg – bez tlenu nie będą dobrze pracować, w ich ślady idą inne organy.

– Przewlekła niedokrwistość powoduje dysfunkcję niemal wszystkich narządów – mówi prof. dr hab. Wiesław Jędrzejczak. – Musi być traktowana jako sygnał do poszukiwania poważnej przyczyny takiego stanu. Kobieta, która ma hemoglobinę niższą niż 9 g/dl, powinna być skierowana do hematologa.

Niewłaściwa dieta i obfite miesiączki to najczęstsze, ale nie jedyne przyczyny anemii u młodych kobiet. Zdarza się, że w organizmie jest jakieś źródło krwawienia albo są problemy z wchłanianiem żelaza spowodowane pasożytami przewodu pokarmowego lub celiakią. Zresztą i te zbyt silne comiesięczne krwawienia też powinny być skonsultowane przez ginekologa – trzeba ustalić, co je powoduje. Warto więc zadawać pytania – sobie i lekarzom, ale przede wszystkim uważnie słuchać tego, co mówi nasz organizm i nie przeprowadzać na nim eksperymentów ani żywieniowych, ani wytrzymałościowych. – To pierwszy i najważniejszy krok ku zdrowemu i pełnemu radości życiu – mówi Ewa Stelmasiak.

Dostępne źródła żelaza

Najpopularniejszym źródłem żelaza są produkty pochodzenia zwierzęcego, przede wszystkim podroby, wołowina. Dużą zawartością tego pierwiastka charakteryzują się również mięczaki. Jest to dobrze przyswajalne żelazo hemowe. W produktach pochodzenia roślinnego znajdziemy natomiast żelazo niehemowe, trudniej wchłanialne, ale w towarzystwie witaminy C ten parametr znacznie się poprawia. Właśnie ze względu na zawartość witaminy C doskonałym źródłem żelaza roślinnego są brokuły, brukselka, zielona natka pietruszki czy sok z pokrzywy. Znaczne ilości żelaza zawierają też rośliny strączkowe, kasza gryczana, jaglana, quinoa czy jęczmienna, a także pestki dyni, kakao, sezam, jarmuż. Kwestia przyswajalności żelaza, tzw. biodostępność, jest bardzo istotna, ponieważ dopiero po przeniknięciu do krwiobiegu jest ono pożyteczne dla organizmu, a z kolei jeśli pozostanie w nadmiarze w jelitach, może zaburzyć mikroflorę jelitową i wywołać zaparcia, biegunki oraz obniżenie odporności. Jeśli decydujemy się na suplementację, warto więc wybrać formę żelaza o wysokiej biodostępności, na przykład tzw. elementarne.

Jak nie wypaść blado?

  • Przynajmniej raz w roku rób morfologię krwi. Dowiesz się m.in., jaki masz poziom hemoglobiny.
  • Przeanalizuj swoją dietę i zastanów się, czy przyjmujesz wystarczającą ilość żelaza, a jeżeli jesteś weganką – koniecznie suplementuj witaminę B12.
  • Jeśli masz obfite miesiączki, trwające dłużej niż tydzień, wymagające zmiany podpasek częściej niż 8 razy na dobę, także w nocy, i we krwi zauważasz dużo skrzepów, koniecznie porozmawiaj o tym z ginekologiem. Trzeba szukać przyczyny takiego stanu.
  • Jeśli chcesz uzupełnić żelazo w diecie i jadasz mięso, wybieraj chudą wołowinę lub wieprzowinę. Raz na jakiś czas możesz sięgnąć po wątróbkę i nie zapominaj o jajkach. Żelazo, które jest w żółtku, świetnie się przyswaja. Jeśli jesteś wegetarianką lub weganką, pamiętaj o roślinach strączkowych, zielonych warzywach (brokułach, szpinaku, jarmużu), burakach, pestkach dyni i pełnoziarnistych produktach zbożowych.
Leczysz anemię? Nie przerywaj terapii – ani kiedy poczujesz się lepiej, ani gdy okaże się, że źle tolerujesz jakiś preparat. Szukaj innych rozwiązań.

  1. Moda i uroda

Skandynawski sposób na zmarszczki. Wyjątkowy produkt nowej marki Oslo Skin Lab

Pielęgnacja skóry od wewnątrz to równie ważna inwestycja w wygląd skóry, jak stosowanie odpowiednich kosmetyków. (Fot. materiały partnera)
Pielęgnacja skóry od wewnątrz to równie ważna inwestycja w wygląd skóry, jak stosowanie odpowiednich kosmetyków. (Fot. materiały partnera)
Zobacz galerię 5 Zdjęć
Nie jest tajemnicą, że skóra, by utrzymać zdrowy i piękny wygląd, potrzebuje naszej troski. Dbamy więc o nią, używając dobrych kosmetyków - dopasowanych do naszych potrzeb, o naturalnym składzie i dopracowanej formule. Jednak czy pamiętamy o tym, by odżywiać skórę również od wewnątrz? Może nam w tym pomóc produkt nowej na polskim rynku skandynawskiej marki Oslo Skin Lab®. 

Piękne starzenie się - pragnie tego niemal każdy. Skóra jest naszym największym organem, a jej wygląd odzwierciedla wszystko, co zachodzi w organizmie, również starzenie się. Na wygląd naszej skóry w największym stopniu wpływają wiek, styl życia oraz geny. Łatwo wywnioskować, że z tych trzech czynników realny wpływ mamy tylko na jeden. Styl życia i dopasowanie go tak, by służył wyglądowi naszej skóry, to temat bardzo złożony, bo przecież każdy z nas jest zupełnie inny - mamy przeróżne sposoby bycia, charaktery, obowiązki i upodobania. Nie da się więc stworzyć uniwersalnej listy zadań, które należałoby wykonać, by cieszyć się pięknym wyglądem. Możemy natomiast spróbować zmienić naszą rutynę pielęgnacyjną i dodać do niej coś, co odżywi naszą skórę od wewnątrz. Doskonale sprawdzi się do tego kolagen o działaniu potwierdzonym naukowo od marki Oslo Skin Lab®.

Przekonaj się o działaniu The Solution™ na własnej skórze, korzystając z oferty przygotowanej specjalnie dla czytelników "Zwierciadła".

Piękno od środka

Troszcząc się o skórę, najczęściej skupiamy się na jej zewnętrznej warstwie, bo taka droga wydaje się najbardziej oczywista. Sięgamy więc po kosmetyki, które mają przywrócić jej elastyczność, wygładzić zmarszczki i przeciwdziałać starzeniu. W ich składzie bardzo często znajduje się kolagen. Producenci kosmetyków zapewniają, że to właśnie on pomoże skórze odzyskać zdrowy wygląd. Czym właściwie jest?

Kolagen to składnik tkanki łącznej naszej skóry, dzięki któremu jest ona jędrna i gładka. Wraz z wiekiem jego poziom w skórze stopniowo spada. Proces ten rozpoczyna się już w wieku około 25 lat i może być potęgowany przez niektóre czynniki, m.in. ekspozycję na słońce, palenie tytoniu, alkohol czy nieprawidłową dietę. Tkanki mimo upływającego czasu utrzymują produkcję kolagenu, ale nie w takiej ilości, by zrekompensować jego utratę. Skóra więc traci co roku średnio 2 proc. kolagenu, a ubytek ten jest dla organizmu na tyle mały, że nie wytwarza wystarczających sygnałów, aby wyrównać jego poziom. W ten sposób środkowa warstwa skóry stopniowo traci objętość i elastyczność, co powoduje pojawienie się pierwszych zmarszczek i drobnych linii. Kolagen jest więc składnikiem naszej skóry i warto mieć świadomość tego, że można suplementować kolagen niezależnie od wieku. A pielęgnacja skóry od wewnątrz to równie ważna inwestycja w wygląd skóry, jak stosowanie odpowiednich kosmetyków.

Skandynawski rytuał piękna

Nowa na polskim rynku, skandynawska marka Oslo Skin Lab® stworzyła produkt, który spełnia to zadanie znakomicie. The Solution™ Beauty Collagen to bioaktywny kolagen w proszku, który wygładza skórę, pomaga zachować jej elastyczność i redukuje zmarszczki. Zmniejsza również widoczność cellulitu.

(Fot. materiały partnera) (Fot. materiały partnera)

Jego działanie potwierdziły liczne badania naukowe, które wykazały między innymi, że suplementowanie The Solution™ przyczynia się do zmniejszenia głębokości zmarszczek o 20,1 proc. już po 8 tygodniach stosowania.

Należy pamiętać, że za pomocą bioaktywnych peptydów kolagenowych można zarówno zapobiegać, jak i „naprawiać” oznaki procesu starzenia. Warto więc zacząć suplementację kolagenu już w wieku 25 lat. Skóra szyi, klatki piersiowej, dłoni, brzucha, pośladków i ud jest także dotknięta oznakami procesu starzenia, a kolagen pomaga zwiększyć elastyczność skóry – zarówno na twarzy, jak i na całym ciele.

Innowacyjna formuła kolagenu

Kolagen jest białkiem występującym w większości spożywanych przez nas pokarmów, dlatego wiele osób twierdzi, że dostarczanie go sobie w codziennej diecie całkowicie wystarczy. Okazuje się jednak, że kolagen pozyskiwany w taki sposób nie ma takich samych właściwości, jak bioaktywne hydrolizowane peptydy kolagenowe, a co za tym idzie, nie ma takiego samego wpływu na skórę. Najistotniejsze znaczenie dla poprawy wyglądu naszej skóry mają długości cząsteczek peptydów kolagenowych. The Solution™ zawiera bioaktywne peptydy kolagenowe o działaniu potwierdzonym naukowo. Został poddany bardzo dokładnym badaniom, które wykazały, że produkt zmniejsza głębokość zmarszczek, niweluje drobne linie i zmniejsza widoczność cellulitu, a także poprawia elastyczność i jędrność skóry. Krótko mówiąc - regularnie przyjmowany kolagen od marki Oslo Skin Lab® przynosi efekty.

Opakowanie The Solution™ składa się z 28 saszetek zawierających po 2,5 g bioaktywnego kolagenu w proszku każda. Proszek ma neutralny smak i zapach, dzięki czemu może zostać dodany do każdego posiłku czy napoju.

(Fot. materiały partnera) (Fot. materiały partnera)

Stosując zalecaną 1 saszetkę dziennie, pierwsze pozytywne zmiany w wyglądzie skóry widoczne są już po ok. 8 tygodniach regularnego stosowania. Bardzo istotne jest systematyczne stosowania The Solution™ Beauty Collagen, wtedy bowiem możemy osiągnąć właściwy efekt.

Kolagen znajdziemy w sklepie online marki Oslo Skin Lab®, w dwóch wariantach – pojedynczego zakupu oraz członkostwa. Wariant członkostwa umożliwia zakup z 30 proc. rabatem oraz bezpłatną dostawą produktu. Nowe opakowanie jest przesyłane co 4 tygodnie – zawsze na czas i bez konieczności ponawiania zamówienia. Członkostwo to usługa dodatkowa, która nie wymaga deklaracji czasowych i umożliwia rezygnację w dowolnym momencie.

Specjalna zniżka dla czytelników "Zwierciadła"

Specjalnie dla czytelników "Zwierciadła" marka Oslo Skin Lab® przygotowała wyjątkową zniżkę. By zachęcić do potwierdzenia na własnej skórze działania The Solution™ Beauty Collagen, stworzony został kod promocyjny ZWIERCIADLO50, uprawniający do jednorazowej, 50 proc. zniżki na pierwsze opakowanie produktu. Kod wystarczy wpisać przy zamówieniu na stronie internetowej marki Oslo Skin Lab®.

(Fot. materiały partnera) (Fot. materiały partnera)

Oslo Skin Lab® to skandynawska marka, która korzysta wyłącznie ze składników o działaniu potwierdzonym naukowo. Firma ściśle współpracuje z naukowcami i ekspertami, aby dostarczać produkty, które mają realny wpływ na wygląd skóry. Od czasu wprowadzenia na rynek produkty marki Oslo Skin Lab® cieszą się dużym zainteresowaniem w wielu krajach.

  1. Moda i uroda

Laser frakcyjny - rewolucyjne odmładzanie

Technologia laserów frakcyjnych pozwala w mniej inwazyjny sposób niż wcześniej osiągać doskonałe efekty liftingu skóry. (Fot. iStock)
Technologia laserów frakcyjnych pozwala w mniej inwazyjny sposób niż wcześniej osiągać doskonałe efekty liftingu skóry. (Fot. iStock)
Laser frakcyjny pozwala na precyzyjny,  trwały i mało inwazyjny lifting skóry. Wymaga jednak specjalisty, który odpowiednio dostosuje parametry do potrzeb skóry. Rozmowa z dr. Franciszkiem Strzałkowskim z Kliniki Strzałkowski.

Lasery to ważne narzędzie w medycynie estetycznej. Dziedzina, która cały czas dynamicznie się rozwija. To prawda. Rozwój laseroterapii umożliwia nie tylko skuteczne leczenie różnych problemów skórnych, takich jak zmiany naczyniowe, blizny czy przebarwienia, ale też pozwala uzyskiwać spektakularne efekty ujędrnienia i odmłodzenia, dając naturalny efekt liftingu i przebudowy skóry.

W sieci nie słabnie zainteresowanie frazą „laser frakcyjny” - jak działa i dlaczego cieszy się taką popularnością? Pierwszy laser frakcyjny pojawił się w 2004 roku i  zrewolucjonizował zabiegi estetyczne. Zmiana polegała na tym, że technologia frakcyjna uszkadza tkanki, w sposób zamierzony, kontrolowany,  i tylko punktowo, tworząc w nich mikroskopijne „kolumienki” (słowo frakcyjny oznacza cząsteczkowy, ułamkowy), dzięki czemu proces gojenia się i przebudowy skóry zachodzi szybciej, a rekonwalescencja jest zdecydowanie krótsza. Trwa zaledwie 2-3 dni. Lasery niefrakcyjne działają natomiast na skórę jednolicie na całej powierzchni poddawanej zabiegowi i wiążą się z dłuższym okresem gojenia i większym ryzykiem powikłań.

Technologia laserów frakcyjnych pozwala w mniej inwazyjny sposób niż wcześniej osiągać doskonałe efekty przebudowy skóry poprzez stymulację produkcji kolagenu i elastyny oraz uruchomienie procesów naprawczych i regeneracyjnych.

Konsekwentnie używa Pan sformowania „przebudowy” skóry. Dlaczego? Bo istotnie dochodzi do przebudowy skóry w trakcie regeneracji. Odradzająca się skóra wzbogaca się o nowe włókna kolagenowe, i zmienia swoją strukturę.

Laser wywołuje mikrouszkodzenia skóry i frakcyjne przerwania jej ciągłości. Wokół tych uszkodzonych punktów pozostają obszary nienaruszonego naskórka, co pobudza tkanki do intensywnej regeneracji. W trakcie tego procesu powstaje nowa pokrywa nabłonkowa oraz nowe włókna kolagenowe, wytwarzane przez pobudzone fibroblasty. W efekcie skóra staje się grubsza, bardziej zwarta, gęsta i jędrna. Zaletą lasera frakcyjnego jest też to, że umożliwia on  precyzyjne dopasowanie mocy energii i rozstawu wiązek do indywidualnych potrzeb pacjenta.

Dopasowanie mocy energii jest bardzo ważną i kluczową sprawą - zbyt mała dawka może nie przynieść efektu, za duża może doprowadzić do powikłań, skóra będzie przekrwiona, obrzęknięta, mogą powstać przebarwienia pozapalne. Zadaniem lekarza jest znaleźć optymalne parametry. Inną energię używamy w różnych obszarach ciała - w zależności od potrzeb. Przy kolejnym zabiegu (bo zwykle robi się serię 2-3 zabiegów) można parametry zwiększyć - efekty będą lepsze, a za każdym razem tolerancja skóry się zwiększa.

Do czego najczęściej stosuje się laser frakcyjny? W mojej klinice laser frakcyjny najczęściej wykorzystywany jest do usuwanie blizn i odmładzania, a konkretnie: usuwania zmarszczek, poprawy jędrności, gęstości i napięcia skóry, co wpływa na owal twarzy. Efekty są naprawdę dobre nawet u pacjentów z bardziej zaawansowanymi objawami starzenia i fotostarzenia.

Czy dobrze zrozumiałam, że możliwość regulowania mocy pozwala stosować laser frakcyjny również na delikatniejsze obszary takie jak dekolt, szyja, skóra pod oczami? Tak, zwłaszcza skóra pod oczami to jest obszar, który zdradza wiek i słabą kondycję skóry. Coraz więcej kobiet ostatnio, pewnie przez noszenie maseczek, szczególnie zwraca na to uwagę.  Laserem można odmładzać też szyję, dekolt, dłonie, piersi.

Na czym polega bardzo modny resurfacing laserowy? Ten zdobywający coraz większą popularność zabieg polega na intensywnej przebudowie skóry poprzez pobudzenie w niej procesów regeneracji oraz stymulację produkcji kolagenu. Używa się do niego lasera frakcyjny ablacyjnego CO2. Podczas zabiegu jednocześnie mamy do czynienia z „odparowaniem” naskórka, dzięki czemu dochodzi do wygładzenia, odświeżenia, poprawy napięcia i kolorytu powierzchni skóry z niemal natychmiastowo widocznym efektem. Lasery CO2 starej generacji (niefrakcyjne) były bardzo uciążliwe dla pacjenta i wiązały się z wyłączeniem z codziennej aktywności przez co najmniej tydzień, na twarzy powstawała „skorupa” ze strupów, istniało też większe ryzyko powikłań, np. przebarwień. Nowoczesna technologia frakcyjna umożliwia przeprowadzenie bardzo silnego zabiegu odmładzającego z minimalnym okresem rekonwalescencji – przez kilka dni skóra jest mocno zaczerwieniona, może być lekko opuchnięta, widoczna też jest na niej charakterystyczna kratka (drobne strupki, kropeczki) po przyłożeniu aplikatora – ale w zasadzie przez cały czas można normalnie funkcjonować (już od 3. dnia można zamaskować rumień i kratkę makijażem, dlatego zabieg dobrze jest robić przed weekendem). Pacjentki są bardzo zadowolone z efektów – skóra staje się gładka, napięta, ujędrniona, zagęszczona. Co ważne, resurfacing laserowy jest metodą polecaną zarówno dla młodszej skóry (jako profilaktyka przeciwstarzeniowa), jak i dojrzałej – pozwala wygładzić siateczkę zmarszczek, zmniejsza bruzdy, likwiduje objawy fotostarzenia, odmładza też trudną okolicę oczu.

Energia, moc, stopień penetracji, wiązki światła, głębokość wnikania, długość fali - można się przestraszyć tej technologii hi-tech.  Co warto wiedzieć przed pierwszym zabiegiem? Trzeba wiedzieć, że zabieg laserem będzie skuteczny i przede wszystkim bezpieczny dla pacjenta, ale wymaga to doświadczenia i wiedzy osoby wykonującej procedurę. Prawidłowo wykorzystywane lasery są dobrym sposobem na szybką i nierzadko spektakularną poprawę wyglądu i jakości skóry. Rezultat rozwija się w czasie – najlepszy pojawia się w przeciągu trzech miesięcy po zabiegu.Aby nie zepsuć tego efektu, pamiętajmy, że w trakcie laseroterapii i do 4 tygodni po ostatnim zabiegu bezwzględnie trzeba stosować kremy ochronne z wysokim filtrem SPF, ponieważ skóra poddana działaniu lasera jest uwrażliwiona na działanie słońca i u nieostrożnych łatwo o przebarwienia. Dlatego też lasery najczęściej wykonujemy w okresie jesienno-zimowym.

  1. Moda i uroda

CO2 dla urody

Już po pierwszym zabiegu dochodzi do znacznego zmniejszenia się blizn i redukcji rozstępów, a pacjenci zauważają mocne zagęszczenie skóry. (Fot. iStock)
Już po pierwszym zabiegu dochodzi do znacznego zmniejszenia się blizn i redukcji rozstępów, a pacjenci zauważają mocne zagęszczenie skóry. (Fot. iStock)
Medyczny dwutlenek węgla nazywany jest cudownym gazem. Nic dziwnego – jest bezpieczny i wszechstronny. Ujędrnia, wygładza, zmniejsza widoczność blizn i rozstępów, pomaga w przypadku cieni pod oczami i wypadania włosów.

Na jaką część ciała wykonuje się zabieg karboksyterapii? Zabieg wykorzystywany jest przede wszystkim do zagęszczania skóry, dlatego najczęściej wykonuje się go na twarz. Z powodzeniem można robić go również na wiotkiej skórze brzucha lub przy redukcji blizn głębokich, zanikowych czy pooperacyjnych. Już po pierwszym zabiegu dochodzi do znacznego zmniejszenia się blizn, a pacjenci zauważają mocne zagęszczenie skóry. Ponadto karboksyterapia bardzo dobrze radzi sobie z redukcją rozstępów.

Zabieg, który stosuje pani w swoim salonie, to Carbolift. Na czym dokładnie polega? Carbolift łączy w sobie dwie techniki zabiegowe – karboksyterapię (wstrzykiwaniu niewielkich dawek czystego dwutlenku węgla (CO2), do warstw skóry i tkanki podskórnej i mezoterapię frakcyjną (nakłuwanie). Do skóry przykłada się urządzenie ze specjalną końcówką, która w przypadku pierwszego zabiegu jest zaopatrzona w 13 igiełek. Po przyłożeniu do wybranego miejsca, z urządzenia w szybkim tempie wysuwają się igiełki na określoną głębokość tkanki (skóry właściwej). Podczas samego nakłucia, z igieł emitowana jest mikroilość dwutlenku węgla. Dzięki temu mechanizmowi skóra zostaje zmuszona do regeneracji, a do komórek dostaje się tlen oraz składniki odżywcze.

Czy zabieg boli lub piecze? Czy wymaga znieczulenia? Carbolift to zabieg, który raczej nie wymaga znieczulenia. Wyjątkiem jest wykonywanie go na niewielkim fragmencie, takim jak blizna na ciele czy okolice oczu. W przypadku stosowania go na duży obszar, taki jak twarz, szyja, brzuch czy dekolt, zwykle aplikuje się specjalną maść znieczulającą, która ma zwiększyć komfort pacjentki. Jeśli zabieg wykonywany jest poprawnie, w skórze może być odczuwalne lekkie szczypanie i rozpieranie. Po zabiegu można spodziewać się mikrosiniaczków i mikrouszkodzeń skóry, jednak już po dwóch dniach pacjentka może nakładać na twarz podkład i kosmetyki kolorowe.

Kiedy i jakie pojawiają się efekty? Jak długo się utrzymują? Pierwszych efektów możemy spodziewać się kilka dni po przeprowadzonym zabiegu. Jeśli mówimy o zagęszczeniu i regeneracji skóry, to pacjentka odczuwa znaczne jej napięcie już po trzech dniach. Natomiast w przypadku redukcji blizn i rozstępów, przez kilka czy kilkanaście dni po zabiegu skóra jest mocno zarumieniona, co świadczy o tym, że rozpoczął się proces zapalny i proces przebudowy skóry. Po zabiegu skóra znacząco się wygładza i napina, a zmarszczki zostają spłycone. Ten efekt jest przejściowy, utrzymuje się do dwóch tygodni. Pełne wyprodukowanie nowych włókien kolagenu i elastyny, uzupełnienie ubytków powstałych pod wpływem mikronakłuwania można zauważyć po 10 dniach od wizyty w salonie.

Karolina Martin, kosmetolog, założycielka sieci SC Beauty Clinic Karolina Martin, kosmetolog, założycielka sieci SC Beauty Clinic

  1. Moda i uroda

Epilacja laserowa - pozbądź się zbędnego owłosienia na zawsze

Depilacja nóg, pach, czy strefy bikini zabierają  sporo czasu, nerwów, a czasami wiąże się też z bólem. Epilacja laserowa pozwala na stałe pozbyć się uciążliwych włosków. (Fot. iStock)
Depilacja nóg, pach, czy strefy bikini zabierają sporo czasu, nerwów, a czasami wiąże się też z bólem. Epilacja laserowa pozwala na stałe pozbyć się uciążliwych włosków. (Fot. iStock)
Tęsknimy za latem, a w kalendarzu wciąż zima… Zamiast narzekać, lepiej wykorzystać ten czas na zabiegi, które można zrobić jedynie o tej porze roku. Jednym z nich jest epilacja laserowa - czyli usunięcie na zawsze zbędnego owłosienia. 

Tak, na zawsze - to jest możliwe. Po serii zabiegów włosy naprawdę nie odrastają. Bezpowrotnie można zapomnieć o maszynkach, piankach, golarkach, depilatorach, woskach i wszystkich problemach z tym związanych. Trwałe usunięcie owłosienia, które i tak ciągle było golone albo depilowane, to duża wygodna oraz oszczędność czasu, a czasem też bólu. I najlepsze rozwiązanie dla osób szukających w pielęgnacji ekologii - jeśli założymy, że w ciągu roku kobieta średnio zużywa 20 maszynek do golenia, a przygodę z depilacją zaczyna w wieku 15 lat, to jest o co zawalczyć. Czasem laser staje się też jedynym skutecznym rozwiązaniem na problem wrastających włosków - tak było w moim przypadku. Po wielu latach stosowania depilatora, w pewnym momencie, na moich nogach pojawiło się dużo ciemnych punkcików, czyli włosków, które nie był w stanie przebić się przez naskórek. Co gorsze, z czasem ciemne kropki zamieniały się w krostki. Jak do tego doszło? Włosy po depilacji, stają się coraz cieńsze i słabsze - trudno jest się im przebić przez naskórek, więc zaczynają rosnąć w poprzek, czasem widoczne są jako czarna nitka pod skórą. Mogą się też zakręcić w mieszku włosowym i spowodować stan zapalny. W moim przypadku nie pomagały pilingi, golenie w odpowiednim kierunku, ani specjalistyczna pielęgnacja. Epilacja laserowa okazała się wybawieniem -  już po pierwszym zabiegu problem wrastających włosów zniknął. A od  pond 15 lat nie wiem w ogóle co to zbędne owłosienie i depilacja.

Jak działa laser?

Laser wysyła wiązkę promieniowania - energia ta zamienia się w ciepło, które powoduje zniszczenie cebulki oraz macierzy włosa, czyli miejsca odpowiedzialnego za jego odżywianie i wzrost. Promieniowanie pochłaniane jest przez melaninę, czyli zawarty we włosie barwnik, szczególnie skoncentrowany w trzonie włosa. Im ciemniejszy włos, zawierający dużo pigmentu, tym lepszy efekt, bo bardziej nagrzewa się włos w trakcie zabiegu. Do niedawna blondynki właściwie nie miały większych szans na epilację laserową, ale najnowsze technologie zrobiły w tej dziedzinie postęp. Dobry sprzęt pozwala na jednoczesne usuwanie włosów ciemnych oraz jasnych - mówi dr Franciszek Strzałkowski założyciel Kliniki Starzałkowski. Stało się to możliwe m.in. dzięki technologii Diolaze XL, w której zastosowano mieszane długości fali (755+810 nm oraz 810+1064 nm). Laser z taką technologią stosujemy w naszej klinice. Dodatkowo laser ten, dzięki zróżnicowaniu emisji długości fal działa na mieszki płycej i głębiej położone, co zwiększa skuteczność zabiegu - przekłada się to na mniejszą liczbę serii koniecznych do uzyskania pożądanego efektu.

Dlaczego zabiegi epilacji laserowej trzeba powtarzać?

Cykl życia włosa  ma trzy fazy: intensywnego wzrostu, spoczynku i obumierania. W momencie wykonywania zabiegu tylko część włosów jest w fazie wzrostu zwanego anagenem i tylko one mogą być usunięte na zawsze. Dlaczego? W  tej fazie wzrostu cebulka jest ściśle połączona z macierzą  -  „ustrzelona” dokładnie w tym czasie, jest zniszczona skutecznie. Oznacza to, że po jednym zabiegu pozbywamy się na stałe około. 30 proc. włosów. Dla uzyskania optymalnego efektu należy wykonać kilka zabiegów w odstępach trzech, czterech tygodni.

Czy to boli?

Dużo zależy od tzw. indywidualnego progu bólu, ale jeszcze więcej od maszyny jaką wykonywany jest zabieg. W najnowocześniejszych laserach wbudowane są unikalne układ do chłodzenia powierzchni skóry. Większość naszych pacjentów uważa, że epilacja laserem DiolazeXL jest praktycznie bezbolesna, nawet na tak delikatnych obszarach, jak wąsik, pachy czy bikini. Jednak dla pacjentów, którzy mają niską wytrzymałość na ból można dodatkowo zastosować zewnętrzne dodatkowe chłodzenie powietrzem o temperaturze minus 24 stopnie C.— mówi dr. Strzałkowski .

Czy epilacja laserem jest bezpieczna?

Podczas zabiegu zniszczeniu, oprócz włosa, ulegają tylko maleńkie naczynka odżywiające opuszkę włosa, a to nie jest groźne dla całego systemu naczynek krwionośnych skóry. Zabieg jest bezpieczny, pod warunkiem że moc promieniowania jest odpowiednio dobrana. Źle wykonana epilacja może spowodować oparzenia, a następnie trwałe przebarwienia naskórka, dlatego lepiej wykonywać ją w sprawdzonym miejscu.

Czy do epilacji należy się przygotować?

Przede wszystkim epilacji nie wolno wykonywać na świeżo opalonej skórze, dlatego zima to najlepszy czas na serię zabiegów - mówi dr. Franciszek Strzałkowski. Minimum 4 tygodnie przed zabiegiem nie powinno się wyrywać - depilować włosków, ale golić można, a nawet trzeba, bo skóra do zabiegu musi być gładka. Przeciwskazaniem jest również stosowanie leków światłouczulających: m.in. antybiotyków. Musi minąć przynajmniej 2 tygodnie od zakończenia leczenia, żeby wykonać zabieg - dodaje dr Strzałkowski.

Ile to kosztuje?

Epilacja laserowa, przy wszystkich swoich zaletach, ma jedną wadę - jest dość droga, biorąc pod uwagę jednorazowy wydatek. Jeden zabieg epilacji nóg kosztuje 600-800 zł. W przypadku wykupowania serii, klinki zwykle oferują rabat. Kwoty te robią wrażenie, kiedy trzeba je wydać na raz, ale warto wówczas pomyśleć, że już nigdy nie wyda się ani złotówki na inne akcesoria do golenia, o oszczędności czasu  i wygodzie nie wspominając.