1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Moda i uroda
  4. >
  5. Masaż - najlepszy sojusznik jędrnej skóry

Masaż - najlepszy sojusznik jędrnej skóry

Masaż poprawia ukrwienie skóry, dzięki czemu dociera do niej więcej składników odżywczych. (Fot. iStock)
Masaż poprawia ukrwienie skóry, dzięki czemu dociera do niej więcej składników odżywczych. (Fot. iStock)
Zobacz galerię 3 Zdjęcia
Masaż działa jak dobry krem, a do tego uruchamia wydzielanie endorfin. Regularnie stosowany może zastąpić botoks, a na pewno opóźnić moment, w którym się na niego zdecydujemy. Ujędrnia skórę ciała, zmniejsza cellulit, drenuje wodę, więc automatycznie wyszczupla.

Masaż ratunkiem dla mejlowej twarzy
Teoretycznie jest częścią każdego zabiegu u kosmetyczki. Jednak dopiero gdy kilka lat temu poszłam pierwszy raz na refleksologię twarzy, poczułam, co to znaczy prawdziwy masaż. Spięte barki, łydki – wiedziałam, że w tym wypadku masaż pomaga, ale nigdy nie przyszło mi do głowy, że równie dużo napięć odkłada się w twarzy. Wymuszone uśmiechy, zmarszczone czoło, zaciśnięte szczęki (szkoleniowiec pewnej marki kosmetycznej obrazowo nazywa to mejlową twarzą). Dopiero pod precyzyjnym dotykiem terapeutki Joanny Szczypek, która pracuje metodą opracowaną przez Lone Sorensen, poczułam, jak mięśnie się rozluźniają i uwalniają zgromadzone w nich emocje.

Refleksologia twarzy jest połączeniem wielu technik – dawnych i współczesnych. Masaż twarzy jest rytmiczny i płynny, więc szybko zapada się w lekką drzemkę. Jednak jego celem jest nie tylko relaks, lecz także pobudzenie naturalnych procesów regeneracji skóry i całego ciała. Na twarzy znajduje się kilkaset punktów mających bezpośrednie połączenie z centralnym systemem nerwowym i korą mózgową. Stymulacja tych punktów sprawia, że impulsy nerwowe od razu docierają do odpowiadających im organów i układów. Pobudzona zostaje np. praca nerek, które odpowiadają za zdrowy koloryt skóry. Częścią masażu są także koliste ruchy na czole i podbródku, które mają na celu harmonizację półkul mózgowych. Po 40 minutach zabiegu czułam się jak nowo narodzona, całkowicie zresetowana. Do tego widziałam zmiany na twarzy, miałam szerzej otwarte oczy i zaróżowioną, ujędrnioną skórę. Terapeutka daje też wskazówki dotyczące autostymulacji. Pokazuje punkty, które możemy uciskać sami pomiędzy sesjami masażu. Ja mam w planach warsztaty z japońskiego self-liftingu metodą Lone Sorensen.

Holistyczny masaż 3D
Moje drugie przełomowe doświadczenie z masażem to sesja japońskiego liftingu 3D, na który umówiłam się w warszawskim salonie Babor Beauty Spa. Zapisywałam się na masaż twarzy, więc zaskoczyło mnie to, że terapeutka poprosiła, żebym się rozebrała i założyła szlafrok. Okazuje się, że według twórczyni tej metody, doktor Hidemi Morimasy, organizm trzeba traktować holistycznie. Dlatego, żeby uzyskać efekt liftingu twarzy, przede wszystkim trzeba wymasować plecy. Podczas półtoragodzinnego zabiegu masażystka przez większość czasu skupia się na rozluźnieniu mięśni pleców, dekoltu, szyi. Chodzi o to, by łopatki i obojczyki wróciły na swoje miejsce, ponieważ mamy skłonność do ich zaciskania i spinania. Terapeutka najpierw wymasowała jedną część ciała i pokazała mi lusterko. Różnica była widoczna na pierwszy rzut oka, jedna część twarzy wyglądała jak po aplikacji liftingujących nici, chociaż fizjoterapeutka użyła jedynie swoich rąk. Po takim zabiegu podnoszą się kąciki ust i policzki, znikają opadające „chomiki”. Szyja wydaje się smuklejsza, bo po uwolnieniu napięć z okolic karku obręcz barkowa lekko opada, a szyja się wydłuża.
Wymierne efekty masażu
Nasze ciało trzeba traktować jako całość, nie jesteśmy w stanie zlikwidować zmarszczki nosowo-wargowej czy opadającego kącika ust, jeśli nie rozluźnimy dużych struktur mięśniowych powyżej i poniżej – tłumaczy Tomasz Tomasik, fizjoterapeuta, trener, założyciel Akademii Spa, gdzie prowadzone są szkolenia z różnych metod masażu. Specjaliści twierdzą, że nasza twarz zaczyna się na wysokości pępka i dolnej części pleców. Jeśli mamy napięcie w plecach, twarz będzie starzała się szybciej. Dlatego w masażach liftingujących rozluźnia się też mięśnie pleców, klatki piersiowej, brzucha, które pośrednio ciągną twarz w dół, podobnie jak grawitacja. Terapeutycznego dotyku ludzkich rąk nie zastąpi żadna technologia.

Przez ostatnie kilka lat bardzo silnie rozwijała się medycyna estetyczna. Przyciąga klientki, ponieważ daje natychmiastowe efekty. Jednak po kilku zabiegach te efekty nie są już tak dobre, twarz zaczyna się zmieniać na coraz bardziej nienaturalną. Wtedy klientki wracają do zabiegów manualnych. Masaż jest ważny, ponieważ poprawia kondycję tkanek głębokich – mięśni, powięzi. Jeśli nasza tkanka głęboka nie jest odżywiona, żaden krem nakładany na skórę jej nie nawilży– mówi Tomasz Tomasik.

Japoński na początek
A skóra na twarzy jest szczególna, bo produkuje sto razy więcej kolagenu niż w innych partiach. Nawet delikatna stymulacja mechaniczna w postaci masażu może pobudzić jej naturalną zdolność do regeneracji, dając w dość krótkim czasie widoczną poprawę sprężystości i kolorytu. Chociaż masaż stosowany jest od wieków, nauka jeszcze do końca nie wyjaśniła zasady jego działania. Wiadomo jednak, że podczas masowania dochodzi do mechanotransdukcji, czyli przetwarzania zewnętrznego bodźca mechanicznego w sygnały elektryczne i chemiczne, które zmieniają tkanki na poziomie komórkowym. Od czego zacząć przygodę z masażem? „Na początek polecam japoński rytuał masażu twarzy – uwalnia przepływy energetyczne, więc daje naturalny lifting. Twarz wygląda promiennie i młodziej. To najbardziej kompleksowa metoda terapii dostępna w Polsce”, wyjaśnia Tomasz Tomasik. Nie obawiaj się też korzystania z masaży po zabiegach medycyny estetycznej, wystarczy odczekać trzy, cztery tygodnie, aż wypełniacz czy botoks ustabilizują się w skórze. „Lekarze przestrzegają klientki, żeby nie korzystały z masaży po botoksie, ponieważ szybciej się rozpuści. Przy botoksie mięsień jest porażony, nie odżywia struktur, które są wokół niego, gromadzi się tam za to napięcie. Przykładem może być mięsień na czole, który nie może się zmarszczyć. Ta niemożność zaciśnięcia kumuluje się w napięciach powyżej albo poniżej tego miejsca, częściej tworzą się zmarszczki w okolicach oczu. Poprzez masaż rozluźniamy te obszary, poprawiamy ukrwienie. To prawda, że botoks szybciej przestanie działać, ale unikniemy też jego efektów ubocznych”, tłumaczy ekspert.
Wraz z modą na azjatycką pielęgnację w salonach kosmetycznych pojawiły się też orientalne masaże. Na początek wskazany jest japoński masaż twarzy o działaniu relaksującym, potem możesz skorzystać z kobido. To intensywny lifting połączony z drenażem limfatycznym. Niesamowite efekty daje też masaż kassaji wykonywany kamieniem o podłużnym kształcie, z wyżłobionymi wypustkami. Świetnie sprawdza się przy skórze naczyniowej i wrażliwej. Jeśli nie boisz się eksperymentów, możesz skorzystać też z face modelingu. To metoda polegająca na masażu twarzy od wewnątrz.
Automasaż
Codzienny masaż twarzy ma nieocenione walory pielęgnacyjne. „Automasaż podtrzymuje efekty zabiegów pomiędzy kolejnymi wizytami w salonie. Wygładza skórę, sprawia, że jest lepiej dotleniona i nawilżona”, mówi fizjoterapueutka Aldona Rokicka z Atelier & SPA Creamy. „Jeśli zależy nam na poprawie kolorytu cery, warto wybrać olejek z dodatkiem witaminy C. Automasaż najlepiej wykonywać wieczorem, po dokładnym oczyszczeniu skóry”, mówi ekspertka. Nie bój się masażu przy skórze płytko unaczynionej i nadreaktywnej, to dobra gimnastyka dla naczyń krwionośnych. Jedynym przeciwwskazaniem do masażu są stany zapalne skóry, ropny trądzik. Pamiętaj, żeby wymasować też skórę głowy, kark i uszy.

Przed rozpoczęciem masażu natłuść twarz olejkiem lub kremem, aby zapewnić palcom odpowiedni poślizg.

Kosmetyki do masażu twarzy (Fot. materiały prasowe) Kosmetyki do masażu twarzy (Fot. materiały prasowe)

1. Jadeitowy masażer do twarzy i ciała, White lotus 170 zł (). 2. Skoncentrowany organiczny olejek z ekstraktem z kwiatu aloesu Aloe Vera Blossom Age Protect Santaverde 30 ml/270 zł. 3. Adds Glow, preparat upiększający o działaniu detoksykującym, możesz dodać do olejku, Ringana 15 ml/175 zł () 4. Olejek z dzikiej róży PAI 30 ml/129 zł (). 5. Dzika Róża, serum rozświetlające z geranium, cyprysem i witaminami C i E Iossi 30 ml/89 zł (). 6. Divine Face Oil, olejek z awokado i dzikiej róży, Antipodes 30 ml/110 zł (ruah.store). 7. Harmony, nierafinowane, tłoczone na zimno organiczne olejki, OLLIO 30 ml/149,90 zł (). 8. Serum olejowe Ageless Opuntia z witaminą C Creamy 30 ml/149 zł (). 9. Przeciwzmarszczkowy i modelujący krem na noc z olejkami młodości Nivea 50 ml/21,99 zł.

Masaż bańką i miodem
Lekarze uważają, że cellulit jest nową chorobą cywilizacyjną. Zła dieta, stres i siedzący tryb życia to jego główni sprzymierzeńcy. Masaż dobrze wpływa na kondycję skóry, ponieważ poprawia krążenie i nie dopuszcza do zastojów limfy. „Najpopularniejsza i skuteczna metoda to bańka chińska”, mówi Tomasz Tomasik. Ale niedocenianym zabiegiem jest masaż miodem. „Ma niesamowite właściwości przekrwienne, więc będzie intensywnie rozbijał złogi tkanki tłuszczowej i dawał efekt drenujący. Miód także świetnie oczyszcza skórę i intensywnie ją wygładza. Ma lepką konsystencję, przykleja się do dłoni  i  masowanej skóry, pomaga więc usunąć zrogowaciały naskórek. A poprzez ruchy sprężyste tkanki, gdy energicznie odrywamy pokryte miodem ręce od ciała, działamy ujędrniająco. Technikę masażu miodem można zastosować na całym ciele, brzuchu, udach, pośladkach, ramionach”, dodaje ekspert.
Szczotkuj ciało
Masaż w domu? W Sephorze możesz kupić Cellu-cup, silikonowy masażer działający na zasadzie bańki chińskiej. Najlepsze efekty daje stosowany w połączeniu z olejkiem antycellulitowym. „Skórę wrażliwą trzeba najpierw wymasować dłonią, oklepać, żeby poprawić ukrwienie, potem dopiero użyć bańki”, mówi Aldona Rokicka. Warto też masować ciało pod prysznicem pilingiem z fusów po kawie (możesz kupić gotowy produkt). Niezastąpione jest też regularne szczotkowanie ciała na sucho. Szczotka działa jak intensywny piling – złuszcza martwy naskórek, pobudza krążenie krwi, ujędrnia skórę, oczyszcza pory i wspomaga układ limfatyczny. Podstawa to dobrej jakości szczotka. Najlepiej wybrać taką z naturalnego włosia – dzika, konia, brody kozy, a jeśli jesteś weganką – szczotkę z agawy, trawy morskiej czy kokosa. Roślinne szczotki są twardsze. Jeśli masz wrażliwą skórę, zacznij od miękkiej szczotki. ●

 

Preparaty do masażu ciała (Fot. materiały prasowe) Preparaty do masażu ciała (Fot. materiały prasowe)

Przed masażem ciała warto rozgrzać skórę i nanieść na nią preparaty pobudzające krążenie krwi.

1. Nutri-Modeling – modelujący, antycellulitowy balsam z kofeiną w 5-proc. stężeniu, Filorga 200 ml/179 zł. 2. Piling do ciała z miętą i awokado i want you naked 720 g/209 zł (ruah.store). 3. Modelujący Koncentrat Wyszczuplający Tołpa 250 ml/59,90 zł. 4. Odżywczy Olejek do Ciała Figa Skin Loving Oil BIELENDA 150 ml/19 zł. 5. Olejek Absolute Anti-Aging UMA 100 ml/326 zł (). 6. A-Beauty Scrub Frank body 200 g/59 zł (Sephora). 7. Szczotka do masażu ciała Aromatherapy Associates 125 zł () 8. Mydło złuszczające z algami Saint malo 125 g/87 zł. 9. Naturalny Peeling All-in-One do twarzy, dekoltu, dłoni i ciała MIYA cosmetics 200 g/39,99 zł.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Zdrowie

Kinezjologia - leczenie bez leków

(Fot. iStock)
(Fot. iStock)
Zobacz galerię 3 Zdjęcia
Leczenie bez skutków ubocznych, bez leków? Warto szukać takiej metody. Lekarz medycyny, pediatra i specjalista rehabilitacji medycznej, dr Dorota Kalwajt, poszukiwała metody, która sprostałaby tej idei. Warta poznania okazała się kinezjologia - stworzona przez amerykańskich lekarzy fizjoterapeutów, dr Thie i dr Goodheartha, na początku XX w. Lekarze ci w trakcie swojej praktyki medycznej odkryli, że dobry stan mięśni - czyli ich odpowiednie napięcie - to nie tylko dowód, ale i warunek zdrowia. Kolejnym krokiem było dostrzeżenie połączeń między konkretnymi mięśniami, a określonymi narządami: sercem, wątrobą itp. A także tego, że oddziałując terapeutycznie na mięśnie możemy poprawić funkcjonowanie tych organów.

Leczenie bez skutków ubocznych? Bez leków? Warto szukać takiej metody. Lekarka medycyny, pediatra i specjalistka rehabilitacji medycznej, dr Dorota Kalwajt, poszukiwała metody, która sprostałaby tej idei.

Warta poznania okazała się kinezjologia - stworzona przez amerykańskich lekarzy fizjoterapeutów, dr Thie i dr Goodheartha, na początku XX w. Lekarze ci w trakcie swojej praktyki medycznej odkryli, że dobry stan mięśni - czyli ich odpowiednie napięcie - to nie tylko dowód, ale i warunek zdrowia. Kolejnym krokiem było dostrzeżenie połączeń między konkretnymi mięśniami, a określonymi narządami: sercem, wątrobą itp. A także tego, że oddziałując terapeutycznie na mięśnie możemy poprawić funkcjonowanie tych organów. Twórcy kinezjologii połączyli następnie zachodnią medycynę (anatomię, fizjologię, punkty neurolimfatyczne z naczyniowymi) z medycyną chińską (przepływ energii życiowej chi, meridiany, oddziaływania punktów akupunkturowych). Udowodnili, że oddziałując pozytywnie na stan energetyczny mięśni, a poprzez nie na pracę organów wewnętrznych, wpływamy na emocje i na duchowość.

Niemożliwe? A jednak: stres, lęk, zmęczenie - zmieniają naszą sylwetkę, bo powodują napięcie lub osłabienie mięśni. To widać. Gdy nagle otrzymujesz złą wiadomość – czujesz jak nogi się pod tobą uginają. Wspaniałą wiadomość – skaczesz  z radości. Czujesz skrzydła u ramion. Kinezjologia pokazuje jak poznać i wykorzystać dla naszego zdrowia połączenie myśli, emocji, ciała z otaczającym nas światem. Zmiany w mięśniach spowodowane stresem widać, ale są też inne, te niewidoczne, związane z zablokowaniem przepływu krwi, limfy, energii życiowej. Przywrócić prawidłowa sylwetkę, to też przywrócić prawidłowe krążenie oraz przepływ limfy i chi. A więc także poprawić nastrój, wzmocnić siły i chęć życia.

- Co mnie w tej metodzie zainteresowało? – mówi dr Dorota Kalwajt. – Test mięśniowy, chciałam się go nauczyć, gdyż widziałam, jak niemieccy lekarze dzięki niemu nie tylko zdiagnozowali chorobę i jej przyczyny, ale też sprawdzali, który z możliwych, czasem koniecznych, leków będzie dla tego chorego najodpowiedniejszy? A to istotny element pracy lekarza, gdyż każdy organizm jest inny, choćby z powodu nietolerancji pokarmowych itp.

Odblokuj punkty energetyczne

Codziennie rano, zanim jeszcze wstaniesz, możesz wykonać masaż punktów na twarzy i ciele oraz parę ruchów gałkami ocznymi, by poczuć przypływ energii życiowej. Łatwiej ci będzie wstać, a wówczas warto jeszcze postymulować punkty nazywane neurolimfatycznymi. To wystarczy, by energia, dobrze znana medycynie chińskiej, oraz krew i limfa zaczęły lepiej krążyć, a więc by ci nie zabrakło sił przez cały dzień.

Jeśli nauczymy się znajdować i pobudzać te miejsca, gdzie nasza energia na skutek stresu została zablokowana, co odczuwamy jako brak sił czy możliwości skupienia się przy pracy, a nawet jako ból, będziemy mogli sami sobie pomóc. Sens kinezjologii opiera się na tym, że zablokowanie energii w jakimś miejscu, zazwyczaj związane z długotrwałym stresem, staje się powodem choroby. Zazwyczaj wszystko zaczyna się od zaburzeń pracy żołądka.

Kinezjologia, czyli ratunek dla żołądka

Jeśli żołądek boli i nie pracuje tak jak trzeba, to dokładanie mu chemicznych substancji, jakimi są leki, nie zawsze pomoże. Może nawet zaszkodzić, bo to co dzieje się z przewodem pokarmowym ma zazwyczaj źródło w emocjach – przecież obok żołądka mamy splot słoneczny, czyli ich siedlisko. Jeśli więc nie chcemy, żeby brzuch nas bolał, potrzebujemy metody, która pomoże nam pokonać stres, a więc ukoi emocje.

Jakie to są emocje? Możemy poznać je dzięki badaniu mięśni, gdyż w nich są one zapisane. Tam też możemy je „rozładować”, a dzięki temu wzmocnić organizm. Jeśli mamy problemy żołądkowe – jest to często efekt wyłączenia pracy całego systemu trawiennego. A to bywa efektem stresu, bo po co organizm ma tracić siły na trawienie, kiedy jest zagrożone jego istnienie? To mechanizm pierwotny – kształtował się, gdy stres był sygnałem realnego zagrożenia, bo oto na naszej ścieżce pojawił się tygrys. A więc cała energia kierowana jest do mięśni, by przed nim uciec, albo go pokonać. Problem polega na tym, że ten mechanizm działa nadal, choć stres ma inne źródło. Niestety, stał się też permanentny co niszczy pracę układu pokarmowego. Popatrz na swój dzień: stres za stresem. Nie masz chwili wypoczynku, czyli też czasu, by móc strawić pokarm.

Potrzebne ci sposoby, który pomogą ograniczyć niszczące skutki stresu na dany organ, sposoby, które naturalnie wzmocnią twój organizm, czyli poprawią przepływ krwi i odblokują przepływ limfy oraz energii. Dzięki medycynie chińskiej (teoria meridianów, czyli kanałów którymi płynie energia życiowa) i fizjoterapii zachodniej (połączenia między mięśniami a organami wewnętrznymi) wiemy, że  w tym celu warto wzmacniać i stymulować mięśnie.

  1. Seks

Masaż dobry na wszystko

Masaż pomaga na seks - na poziomie czysto fizycznym oraz psychicznym. (Fot. iStock)
Masaż pomaga na seks - na poziomie czysto fizycznym oraz psychicznym. (Fot. iStock)
Gdy leżę na łóżku do masażu i jestem masowana, wokół pachnie, gra muzyka, a dłonie specjalistki/specjalisty wyczyniają cuda z moimi mięśniami, w takim momencie zazwyczaj myślę o jedzeniu.

Gdy leżę na łóżku do masażu i jestem masowana, wokół pachnie, gra muzyka, wprawne  dłonie wyczyniają cuda z moimi mięśniami, w takim momencie zazwyczaj myślę o jedzeniu.

Oczywiście koncentruję się na oddychaniu, żeby wdech i wydech tworzyły jeden nieprzerwany cykl, oczywiście jestem w ciele, obecna i uważna na to, co się dzieje. Ale myślę o jedzeniu. Leżę i wyobrażam sobie, jak wyjdę z masażu i jak pojadę do domu albo do knajpy i zamówię coś pysznego. Albo leżę i wspominam, jak byłam gdzieś ostatnio i jadłam coś wspaniałego. W przypadku dzisiejszego dnia wspomnienie dotyczyło uczty z owoców morza, którą spożyłam w słoweńskiej miejscowości Portoroz. Czasem sobie wyobrażam, co ugotuję, ale to już jest wyzwanie za poważne jak na warunki bycia masowanym, więc wracam do świadomego oddychania i kulinarnych fantazji.

Dlaczego profesjonalny masaż jest taki ważny? Bo ma niezliczone, pozytywne skutki dla naszego ciała, psychiki i ułatwia osiągnięcie dobrostanu. Wymienię najważniejsze zyski z nim związane.

Masaż czyni cuda

Masaż łagodzi objawy obniżonego nastroju, pomaga w leczeniu depresji i niepokojów, ułatwia redukcję stresu. Dzieje się tak dlatego, że masowanie obniża poziom kortyzolu (hormonu stresu) w naszym ciele. Co więcej, wzmaga produkcję serotoniny i dopaminy. Wiecie, co tak jeszcze działa? Seks oczywiście. Od masażu i od seksu, nasze ciało czuje się zrelaksowane, odprężone, poprawia nam się cyrkulacja krwi, łatwiej wydalamy toksyny. Masaż na dłuższy czas obniża ciśnienie, wygładzają nam się rysy, a mięśnie dostają to, czego najbardziej potrzebują, uwolnienie od napięć.

Masaż łagodzi chroniczne bóle i wspomaga terapie kręgosłupa i stawów. Masaż medyczny może być oczywiście częścią leczenia, ale nawet relaksacyjny pozwala poczuć się lepiej. Zarówno przy przewlekłych chorobach, jak i w czasie większej zapadalności na infekcje, masaż jest bezcenny, ponieważ aktywizuje nasz system odpornościowy.

Nasz mózg też czuje się zdrowszy. W czasie masażu dajemy mu odpocząć osiągając fale Alfa, takie jak przy indukowanym relaksie. Cichnie szum w naszej głowie, nieustanny monolog słabnie. Po kwadransie masażu głowy będziemy znacznie bardziej skupieni i skoncentrowani. Badania dowodzą, że nawet zadania matematyczne idą łatwiej tym, którzy przed testem mieli zrobiony masaż głowy. Mózg w czasie masażu relaksuje się na tyle, że śpimy mocniej i głębiej.

Gra wstępna

Masaż pomaga na seks. A jakżeby inaczej. Pomaga na poziomie czysto fizycznym oraz psychicznym. Ponieważ stres (czyli nierozładowana reakcja na zagrożenie) gromadzi się w naszym ciele w postaci napięć i przykurczy, masaż ma niezliczone zasługi w uwalnianiu tego napięcia. Przywrócone do normalności mięśnie pozwalają nam naprawdę poczuć nasze ciało (spróbujcie się uszczypnąć, jak macie napięte mięśnie, sami zobaczycie, że prawie nic nie czuć). Ciało, które czujemy i z którym mamy kontakt jest gotowe na doświadczanie seksu. Jak już się rzekło, obniżenie poziomu kortyzolu, które odbywa się w czasie masażu, także dobrze działa na poprawę naszego życia seksualnego. Na poziomie psychicznym masaż przywraca emocjonalny kontakt z ciałem, wspomaga leczenie traum przez poznanie dobrego, bezpiecznego dotyku, wzmacnia odczuwanie zmysłowe i pozwala poznawać reakcje ciała w sytuacjach nieseksualnych. A nade wszystko jest rozkoszny, przyjemny i otwierający, co jest wspaniałym wstępem do nauki rozkosznego, przyjemnego i otwierającego seksu. Jeżeli wystarcza wam powodów, już dziś zapiszcie się na dobry, profesjonalny masaż.

  1. Styl Życia

Masaż w domu - sposób na wyjątkowy relaks

Fot. materiał partnera
Fot. materiał partnera
Masaż jest jedną z najlepszych form relaksowania się po ciężkim dniu. Delikatne ugniatanie i rozcieranie ciała łagodzi ból mięśni, zwiększa elastyczność stawów oraz pozwala pozbyć się napięcia emocjonalnego. Czy możliwe jest korzystanie z dobroczynnego wpływu masażu w domowym zaciszu? Tak! Wystarczy, że postawi się na fotel masujący.

  1. Bezpieczny masaż w zaciszu domowym
  2. Relaks dla umysłu i ciała
Bolące mięśnie, problemy z więzadłami i ścięgnami, stres - jest wiele powodów, dla których warto skorzystać z masażu. Masaż pozwala w pełni odprężyć się nawet w ciężkie dni, gdy miało się wiele problemów na głowie lub długo wykonywało się pracę fizyczną. Jeśli chcesz pozbyć się każdego z wymienionych problemów, sprawdź, jak pomoże Ci fotel masujący.

Bezpieczny masaż w zaciszu domowym

Fotel masujący to mebel, który służy do wypoczynku na wiele sposobów. Na fotelu można usiąść z dobrą książka w dłoni, obejrzeć z niego film w telewizji lub skorzystać z odprężającego masażu, gdy odczuwa się ból mięśni lub silne zmęczenie. Dzięki temu można wykonać masaż o każdej porze dnia i nocy. Fotel działa cicho i w przeciwieństwie do gabinetów masażu jest dostępny nawet w nocy, gdy ból kręgosłupa wybudza ze snu i uniemożliwia wypoczynek przed kolejnym dniem. Dodatkowo w ciagu dnia bez wcześniejszego umawiania się z masażystą szybko złagodzi się skutki dźwigania, naderwania mięśnia lub innej kontuzji. Taki problem może przydarzyć się niemalże każdemu bez względu na wiek i stan zdrowia, dlatego fotel zapewnia masaż dla całej rodziny. Więcej dowiesz się tutaj.

Z fotela masującego mogą korzystać dzieci i dorośli. Dzięki niemu nastolatkowie pozbędą się bóli wzrostowych, rodzice odprężą się po stresującym dniu w pracy, a dziadkowie rozprawią się z dokuczającym im bólem stawów. Wystarczy kilka minut masażu dziennie, a wiele dolegliwości tego typu odejdzie w zapomnienie raz na zawsze.

Co ważne, masaż na specjalnym fotelu jest w pełni bezpieczny dla zdrowia. W żaden sposób nie wpływa negatywnie na różne schorzenia, nie pogłębia ich i nie potęguje ich objawów. Na fotelu można masować się bez żadnych przeszkód, gdy jednocześnie korzysta się z rehabilitacji u fizjoterapeuty. Dzięki temu szybciej zwalcza się problemy ze strony mięśni i stawów, co podnosi komfort życia i umożliwia wykonywanie czynności, które wcześniej były niemożliwe do zrobienia.

Relaks dla umysłu i ciała

Zmęczenie po całym dniu nieraz bywa tak silne, że trudno jest zasnąć i zregenerować się przed kolejnym dniem. Fotel masujący sprawia, że uczucie zmęczenia staje się mniej dokuczliwe. Mięśnie rozluźniają się, a stres powoli opuszcza umysł. Krótka chwila dla siebie spędzona na masażu sprawia, że ma się o wiele lepsze samopoczucie fizyczne i psychiczne.

Fotel masujący - wyjątkowy relaks w domu (fot. materiał partnera) Fotel masujący - wyjątkowy relaks w domu (fot. materiał partnera)

 

Fotele masujące posiadają liczne programy, które dopasuje się do potrzeb konkretnego użytkownika. Szybkość i siłę wibracji dobiera się do samopoczucia użytkownika, co umożliwia zarówno energiczne rozmasowanie bolących mięśni, jak i delikatne odprężenie się przed snem.

Pamiętaj, że gdy odczuwasz częste zmęczenie z powodu codziennych problemów, kilka minut na fotelu masującym to po prostu relaks, który Ci się należy. Trudno o efektywniejszą i przyjemniejszą formę wypoczynku dla osób, które cierpią z powodu stresu i związanych z nim objawów somatycznych. Warto znaleźć 5 minut tylko dla siebie, by zapomnieć o kłopotach rodzinnych i sprzeczkach w pracy, a także o innych nieprzyjemnych sytuacjach, które zdarzają się na co dzień. Fotel z funkcją masażu sprawdzi się pod tym względem znakomicie.

  1. Zdrowie

Technika Bowena - manualna terapia ciała, sposób na napięcia wywołane długotrwałym stresem

Technika Bowena skłania organizm do tego, by sam się uzdrawiał, daje mu impuls do autoregulacji. (Fot. iStock)
Technika Bowena skłania organizm do tego, by sam się uzdrawiał, daje mu impuls do autoregulacji. (Fot. iStock)
Zobacz galerię 3 Zdjęcia
Metoda skłania organizm do tego, by sam się uzdrawiał, daje mu impuls do autoregulacji. Technika Bowena polega na wykonywaniu charakterystycznych, delikatnych, ale bardzo dokładnych ruchów, zwanych chwytami

.

Pierwszy raz natknęłam się na wzmiankę o technice Bowena, rodzaju manualnej terapii ciała, w Internecie: jedno z warszawskich centrów medycyny naturalnej reklamowało ją słowami: „pomoże praktycznie na wszystko”. Z doświadczenia wiem, że jak coś pomaga na wszystko, to nie pomaga na nic, ale postanowiłam spróbować. Ostatnio źle sypiałam…

Na co pomaga technika Bowena?

Udałam się do Beaty Jańczuk, specjalizującej się w tej metodzie. Z uśmiechem odnosi się do hasła reklamowego. – Pomaga prawie na wszystko – prostuje i zaczyna wyliczać. Technika Bowena jest doskonałym sposobem na napięcia wywołane długotrwałym stresem (często ich już nie czujemy, bo nasze ciało stopniowo się usztywniało, ale są i uniemożliwiają powrót do równowagi), reguluje apetyt i układ hormonalny, likwiduje migreny. Sprawia, że miesiączki przestają się wiązać z cierpieniem. Pomaga na wszelkie dolegliwości związane z przeciążonym siedzącym trybem życia aparatem mięśniowym i układem kostnym. Zespół jelita nadwrażliwego leczy wręcz spektakularnie. Pomaga przy problemach z wypróżnianiem, świetnie reguluje pracę układu pokarmowego. Znosi bezsenność, zmniejsza alergie, wspomaga leczenie niepłodności. „A nadwaga?” – chcę wiedzieć. Jak większość kobiet, wciąż jestem na jakiejś diecie… – Układ nerwowy zarządza metabolizmem. Pracując z nim, powodujemy wyciszenie układu trawiennego – uspokaja mnie terapeutka. Mówi, że można oczywiście wykonać zabieg ogólnie wzmacniający, o którym pierwotnie myślałam, ale lepiej celować w konkretny problem. Wtedy terapia jest skuteczniejsza. Decyduję się więc ostatecznie na walkę z dodatkowymi kilogramami…

Najpierw jednak muszę wypełnić ankietę i odpowiedzieć na szereg pytań dotyczących mojej kondycji i przebytych chorób. Beata Jańczuk uspokaja mnie, że nawet jeśli pacjent zapomni o jakimś schorzeniu, terapeuta wyciągnie własne wnioski: – Patrzę, jak człowiek stoi, chodzi, siada; czy gdzieś się przekrzywia, w jaki sposób mówi. Wszystko jest dla mnie źródłem informacji. Czasem kilka zdań wystarczy, by się zorientować, że ktoś ma w gardle węzeł, który tłumi jego głos, zmienia ton. To się przekłada na płytkie, szybkie oddechy i niedotlenienie całego organizmu albo na schorzenia tarczycy, którą takie zaciśnięcie w okolicy gardła tłamsi i zadusza. Podkrążone oczy mogą wskazywać na niewydolne nerki. Ale może to też być tylko nieprzespana noc.

Przebieg zabiegu

Zaczynamy zabieg. Pani Beata unosi ręcznik, którym jestem przykryta, odsłania moje nogi. Czuję, że zostałam złapana za okolice kostek, najpierw w jednej, potem drugiej nodze. Chwyt jest przyjemny, ale zdecydowany. Trwa sekundę, półtorej i dłonie oddalają się. Teraz czuję kolejny, tym razem w okolicy kolan – i jeszcze jeden, po zewnętrznej stronie uda. I ręcznik wędruje z powrotem na miejsce. Teraz poczekamy chwilę, damy organizmowi czas na reakcję – mówi terapeutka i tłumaczy: – Zabieg polega na zastosowaniu serii tzw. chwytów, w różnych sekwencjach. Poprzez dotyk dostarczamy ciału impuls terapeutyczny, który wędruje do mózgu. Każdy chwyt musi być wykonany bardzo precyzyjnie w konkretnym miejscu, nawet dłonie muszą być ułożone w odpowiedni sposób.

A jeśli będzie inaczej? Jeśli terapeuta dotknie centymetr dalej niż trzeba? Wtedy chwyt nie da efektu lub spowoduje inny niż pożądany. Precyzja jest warunkiem powodzenia zabiegu. Z tego powodu pracujący techniką Bowena są szczegółowo przygotowywani (sam kurs ma kilka stopni, pomiędzy kolejnymi trzeba odbyć sporą ilość praktyk, a końcowy certyfikat wydaje Instytut Bowena w Australii).

Czyli masażu nie będzie? I zabieg polega tylko na kilku dotknięciach? – Owszem – potwierdza Beata Jańczuk i widząc moje zaskoczenie (a nawet delikatne rozczarowanie), wyjaśnia. – Jestem do takich reakcji przyzwyczajona, większość moich pacjentów jest „wychowana” na masażach. Technika Bowena bardzo się od masażu różni. Tutaj nie chodzi o to, żeby dotknąć pacjenta wszędzie – tylko tam, gdzie trzeba. Pobudzić organizm do samonaprawy, samoregeneracji, powrotu do własnej, naturalnej harmonii. To działa jak efekt domina: każdy chwyt daje impuls, który płynie dalej, uruchamiając po drodze kolejne – i przez ciało wędruje lawina informacji. Ale uwaga – chwytów nie może być za dużo! Bo choć dotyk jest delikatny, to impuls wysyłany do systemu nerwowego potrafi być bardzo silny, a wyodrębniony może „wybrzmieć”, skuteczniej zadziałać.

Z szacunkiem dla kręgosłupa

Terapeutka znów podnosi ręcznik i dotyka mnie w kilku miejscach: wzdłuż kręgosłupa, w okolicy łopatek, niedaleko szyi. Przykrywa mnie i wychodzi z pokoju. Daje mi czas, by wsłuchać się w ciało, w jego reakcje. Prosi też, by opowiedzieć jej o wszystkich odczuciach, nawet najlżejszych, jak mrowienie w kończynach, poczucie ciężkości, jakiś ból, który się gdzieś błąka, a nawet… burczenie w brzuchu! Mój właśnie burczy, a przecież niedawno jadłam. Ale to podobno jest związane z działaniem sympatycznego układu nerwowego. Czuję, jak rozluźniają się moje ramiona. Myślałam, że jestem odprężona, ale dopiero teraz zaczynają naprawdę swobodnie opadać. Gdy terapeutka wraca, pytam, czy jeśli ktoś ma czystą, zdrową pamięć komórkową, to też potrzebuje takich zabiegów. – Jak najbardziej – mówi Beata Jańczuk. – Naszym ciałom brak dziś silnego impulsu samoleczenia. Trochę nie nadążamy za współczesnymi czasami: tempem życia, zmianą sposobu odżywiania, ilością chemii wokół nas. Organizm stara się uporać ze skutkami postępu cywilizacyjnego, a naprawę konkretnych narządów odkłada na później. Trzeba go do tego procesu nakłonić. A kiedy już to zrobimy, ciało samo wybierze, gdzie zacznie naprawę. Z reguły zaczyna tam, gdzie pomoc jest najbardziej potrzebna.

Teraz leżę na brzuchu. Terapeutka prosi o nabranie powietrza i podczas wydechu uciska mnie poniżej żeber. Z prawej, z lewej; z prawej, z lewej. Przenosi dłonie na ramiona, śmiesznie układając palce, i wykonuje nimi skomplikowany gest. Odczekuje parę minut. Teraz lekko unosi moją głowę, uciskając palcami miejsca u nasady czaszki. Bardzo to przyjemne… Ale trwa tylko przez chwilę, bo przychodzi pora na twarz – tutaj czekają mnie dwa kolejne chwyty. Znów chwila przerwy. Potem jeszcze jeden chwyt i… koniec! Ale pani Beata prosi, żebym od razu nie wstawała. Lepiej poleżeć chwilę, dopiero potem powoli, ostrożnie i z miłością unieść ciało. Pokazuje, jak to zrobić prawidłowo, z szacunkiem dla kręgosłupa. O rety, całe życie źle wstawałam!

Czas na przetrwanie impulsów

Kiedy kolejny zabieg? Za tydzień. Trzeba dać organizmowi czas na „przetrawienie” impulsów, które dostał. Ile będzie wizyt? Tego się nie da określić. Zależy, w jakim stanie jest organizm, jak będę reagować. Jeśli ktoś jest ogólnie zdrowy, warto wykonać zabieg raz w miesiącu – w celu dostrojenia organizmu do prawidłowych częstotliwości. Beata Jańczuk zaznacza: – W ciągu tygodnia między zabiegami proszę nie uprawiać intensywnego sportu, wskazane są natomiast spacery. Dobrze też unikać mocnych używek. I dużo pić, małymi łykami – to pomaga w detoksykacji.

Po dwóch zabiegach mogę już śmiało powiedzieć, że widzę efekty. Jednym z nich jest mniejszy apetyt: przestałam się tak żarłocznie rzucać na czekoladę. W ogóle jakoś mniej mi się chce słodyczy. Drugi – to lepszy sen. Zapadam się w poduszkę i zasypiam jak kamień – a wcześniej różnie bywało. Środki przeciwbólowe schowałam głęboko do szuflady – choć przez kilka dni po pierwszym zabiegu pobolewała mnie głowa. Ale to podobno normalne: organizm się przestraja, więc mogą pojawić się tego typu efekty uboczne. Zaczęło mi też być niewygodnie w starej, przekrzywionej pozycji przed komputerem. To dobry znak: ciało samo wymusza zmianę postawy. Zwyczajnie nie pozwala mi siedzieć w szkodliwej pozycji. Cieszę się, że mam z nim kontakt.

  1. Zdrowie

Bóle pleców, migreny, bóle brzucha. Jak uleczyć ból masażem?

Automasaż pleców piłeczką tenisową to skuteczna metoda rozluźnienie spiętych mięśni. (Fot. iStock)
Automasaż pleców piłeczką tenisową to skuteczna metoda rozluźnienie spiętych mięśni. (Fot. iStock)
Dynamiczne tempo w jakim dzisiaj żyjemy bardzo często prowadzi do stresu, który ma negatywny wpływ na nasze zdrowie. Migreny, bóle brzucha, bóle pleców - to powszechne dolegliwości. Zanim sięgniesz po tabletkę, wypróbuj naturalne metody, jak na przykład automasaż.

Dynamiczne tempo w jakim dzisiaj żyjemy bardzo często prowadzi do stresu, który ma negatywny wpływ na nasze zdrowie. Migreny, bóle brzucha, bóle pleców - to powszechne dolegliwości. Zanim sięgniesz po tabletkę, wypróbuj naturalne metody, takie jak na przykład automasaż.   

Rozwój cywilizacyjny oprócz technologii i poprawy jakości życia, przyniósł nam także plagę chorób. Cukrzyca, nadwaga i otyłość, alergie, pracoholizm czy depresja to tylko przykłady z długiej listy chorób XXI w. Specjaliści coraz częściej mówią, że schorzenia pleców także się do nich zaliczają.

Bolesny problem  

- Dla wielu osób, ból pleców jest przez długi czas uciążliwym problemem, pojawiającym się w okresie największego stresu, który jednak z czasem przechodzi. W pewnym momencie swojego życia większość osób (ponad 80 proc.) doświadcza bólu pleców, który już nie odchodzi sam. Przychodzi taki czas, że ból pozostaje i nie chce opuścić ciała - mówi Jan Majkowski, masażysta. - Niekiedy jest to intensywne, bardzo bolesne doświadczenie, odczuwane jako nagłe ukłucie, które dosłownie powala na kolana lub uniemożliwia wstanie z łóżka. Dobra wiadomość jest taka, że w większości przypadków, taki ból związany jest ze skurczem mięśni i mechanizmami ochronnymi naszego organizmu, a nie uszkodzeniem tkanek czy elementów kostnych.

Przyczyny bólu pleców mogą być różne, nie musi być to wcale chory kręgosłup, urazy czy podeszły wiek. Źródło bólu ma bardzo często podłoże stresowe. Organizm reaguje na negatywne emocje najczęściej poprzez napięcie mięśni w okolicach łopatek, karku, szyi. Złe nawyki, które zapuściły korzenie w nas od czasów dzieciństwa, jak np. garbienie się, także negatywnie wpływają na nasze plecy. Nieprawidłowa postawa i siedzący tryb życia są najczęstszym powodem bolesnych dolegliwości. Skurczona pozycja sprawia, że wszystkie nasze organy są ściśnięte i gorzej funkcjonują. Zwalnia metabolizm, a do organizmu dostarczana jest coraz mniejsza ilość tlenu. Ponadto, często napinamy mięśnie twarzy lub zaciskamy szczęki, co z kolei może powodować uciążliwe bóle migrenowe. Zgarbione plecy nie sprzyjają także naszej pewności siebie. Liczne badania potwierdzają, że wyprostowana postawa pozytywnie wpływa na nasze poczucie własnej wartości i to, jak postrzegają nas inni.

Ruch pod kontrolą

- Najlepszym lekarstwem na ból pleców jest codzienna aktywność i odpowiednie ćwiczenia. Przeprowadzono wiele badań na ten temat, porównywano różne dyscypliny sportu i wyciągnięto ogólny wniosek: każda aktywność fizyczna, podejmowana w perspektywie długookresowej, przynosi znakomite rezultaty w leczeniu i prewencji bólu pleców. Należy jednakże pamiętać, aby nie przeciążać się, gdy odczuwamy ostry ból - ostrzega specjalista.

Dla początkujących dobrym wyborem może okazać się joga lub pilates. Są to zajęcia statyczne, poprawiające koordynację ruchową i równowagę. Ich regularne praktykowanie niesie za sobą szereg korzyści, m.in. obniżenie ciśnienia krwi poprzez lepsze ukrwienie i dotlenienie organizmu. Osoby trenujące jogę zaobserwowały u siebie zwiększenie tolerancji na ból, a co za tym idzie - odczuły ulgę od dotychczasowych dolegliwości związanych z bólem pleców.

Wymasuj ból

- Rozluźnienie mięśni jest równie ważne jak bezpieczne poruszanie się. Ból powoduje przemieszczenie się struktur i ich twardnienie - tłumaczy Jan Majkowski. - Prowadzi to do nadmiernego naprężenia mięśni, ograniczeń powięziowych i tworzenia się punktów spustowych. By temu przeciwdziałać, może pomóc zwykła piłka tenisowa.
  • Połóż się na podłodze lub oprzyj się plecami o ścianę;
  • Umieść piłkę pomiędzy podłogą (lub ścianą) a miejscem na plecach, w którym odczuwasz ból;
  • Utrzymaj tę pozycję przez pewien czas, aż poczujesz jak mięsień „puszcza”.
Czasami ból pleców promieniuje od biodra lub powoduje sztywność w biodrach i pośladkach. W innych przypadkach, ból pleców typu "ból nerwu kulszowego" pochodzi od mięśni pleców z obszaru kręgosłupa lędźwiowego. Poddawaj terapii piłką wszystkie części pleców: od górnej, przez środkową, po dolną oraz biodra i pośladki.

Automasaż może być wykorzystywany nie tylko w przypadku bólu pleców. Świetnie sprawdzi się także podczas dolegliwości migrenowych czy menstruacyjnych.

Ból głowy może zredukować uciskanie określonych punktów:

  • skronie;
  • punkt pomiędzy brwiami;
  • skóra głowy, a szczególnie zagłębienie z tyłu głowy, poniżej linii włosów;
  • w ⅓ długości podeszwy stopy;
  • nadgarstek - punkt w odległości ok. 5cm od linii nadgarstka.
Natomiast miesiączkowe bóle brzucha złagodzi delikatny masaż kolistymi ruchami wokół pępka i gładzenie brzucha od zewnątrz ku środkowi. Do jego wykonania można użyć zmieszanych z oliwą olejków eterycznych takich jak: rumianek rzymski, lawendowy, eukaliptusowy czy goździkowy.

Kiedy do specjalisty?

Do masażysty bądź fizjoterapeuty można udać się przy jakichkolwiek wątpliwościach czy obawach o nasze ciało.

- Specjalista oceni ciało jako całość i pomoże zrozumieć, na czym polega problem - mówi ekspert. - Warto wiedzieć, że pierwsza wizyta u specjalisty powinna trwać co najmniej 20-45 minut, obejmować dogłębny wywiad i badanie fizykalne. Następnie powinna być postawiona diagnoza i przekazane stosowne zalecenia. Na koniec pacjent powinien otrzymać dokładny plan leczenia, zawierający spersonalizowane ćwiczenia do samodzielnego wykonywania w domu, aby nie musiał wiele razy w tygodniu odwiedzać gabinetu fizjoterapeutycznego.