1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Moda i uroda
  4. >
  5. Krata na chłodne dni

Krata na chłodne dni

W tym roku krata zdobi przede wszystkim płaszcze, spódnice i oversize'owe garnitury w stylu lat 90. (Fot. Imaxtree)
W tym roku krata zdobi przede wszystkim płaszcze, spódnice i oversize'owe garnitury w stylu lat 90. (Fot. Imaxtree)
Zobacz galerię 66 Zdjęć
Krata to ponadczasowy wzór, który świetnie sprawdza się w sezonie jesienno-zimowym. W tym roku deseń ten zdobi przede wszystkim płaszcze, spódnice i oversize'owe garnitury w stylu lat 90. Sprawdźcie nasze inspiracje. 

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Moda i uroda

Deni Cler – włoska marka z tradycjami, niepowtarzalną historią i wielkimi nazwiskami w tle

Fot. materiał partnera
Fot. materiał partnera
Zobacz galerię 4 Zdjęcia
Obchodzony w tym roku podwójny jubileusz Deni Cler, jakim jest 50-lecie istnienia i 30-lecie funkcjonowania w Polsce to okazja na przybliżenie historii marki oraz ludzi stojących za jej sukcesem. Jest co wspominać, bo Deni Cler to światowej sławy projektanci, kultowe miejsca i wspaniałe kolekcje.

Historia Deni Cler zaczęła się równo pół wieku temu: małżeństwo włoskich przedsiębiorców Mario Picozzi i projektantka Maria Grazia Benatti spotkali się w 1971 w słonecznej Mantui, w północno-zachodnich Włoszech by stworzyć dom mody. Pierwszą fabrykę, miejsce niezwykle kreatywne, otwarto w 1972 w Castellucchio, a pierwszy salon w Mediolanie przy prestiżowej Via Monte Napoleone 26 obok butików marek takich jak Prada, Gucci czy Armani. Stolica Lombardii to także miejsce, w którym funkcjonował showroom Deni Cler, będący miejscem, gdzie właściciele marki - Państwo Picozzi spotykali się z artystami, dziennikarzami i projektantami. To właśnie tam przed stylistami oraz klientami z Włoch i zagranicy prezentowano najnowsze kolekcje.

Początkowo firma miała charakter rodzinny, o tym, jakich projektantów zapraszać do tworzenia kolekcji decydowała właścicielka – Maria Grazia Benatti. Pracowali dla niej najlepsi: wielkie, rozpoznawalne na całym świecie nazwiska, ze świata mody: Martin Margiela, Domenico Dolce, Stefano Gabbana czy też Franco Moschino.

Firma wówczas rozwijała się bardzo dynamicznie, dwa razy do roku przygotowywała pięć różnych linii stylistycznych, które sprzedawano nie tylko na rynku włoskim. Już w latach 70-tych kolekcjami Deni Cler mogły się cieszyć klientki w Szwajcarii, Austrii czy Hiszpanii, a także poza Europą w Japonii i Stanach Zjednoczonych.

Dziś głównymi projektantami domu mody są mieszkający w Mediolanie Włoszka Elisabetta Grossi i Holender Hendrik Fokkema. Poznali się w latach 80-tych w atelier Luciano Sopraniego, gdzie projektowali dla marek Gucci i Chloe. Po kilku latach zdecydowali się otworzyć własne studio, a ich pierwszym klientem było właśnie Deni Cler Italia.

Lata 90-te stanowiły przełom w historii Deni Cler, marka zaczęła ekspansję na rynek polski. Wszystkie kolekcje zaczęły powstawać w polskich szwalniach, w tej chwili ponad połowę ubrań wciąż tworzą polscy krawcy. Pierwszy polski salon Deni Cler został otwarty w 1991 roku przy ulicy Złotej w Warszawie, w nieistniejącym już dziś hotelu Holiday Inn.

Większość pierwszych klientek marki do dziś ceni sobie jakość i styl jej kolekcji, te, które są z nią od początku to m.in. Jolanta Kwaśniewska, Małgorzata Kożuchowska, czy też dzisiejsza prezes Deni Cler Iwona Kossmann. Dom mody przyniósł do Polski coś, czego wcześniej nie było – zupełnie nową jakość. W pierwszym katalogu kolekcji, zaprezentowanym na sezon wiosna/lato 1991, pojawiły się ikoniczne dla marki garnitury w intensywnych kolorach, uszyte z doskonałej jakości tkanin. Mocno zaznaczone ramiona i podniesiona talia spodni były idealnym strojem dla nowoczesnej, silnej kobiety.

- Od 1991 zaczęła się ekspansja, praca organiczna nad rozwojem marki. Otwieraliśmy kolejne salony w Krakowie, Katowicach, Łodzi, Wrocławiu, Szczecinie, Częstochowie. W tej chwili mamy ich 23. Otwieraliśmy również salony franczyzowe: monobrandowe i mulitibrandowe, mamy ich również 23, czyli cała sieć Deni Cler to 46 sklepów - mówiła podczas jubileuszowej konferencji prezes Deni Cler Iwona Kossmann.

Marka wciąż się rozwija, w 2020 roku otworzyła 8 nowych salonów multibrandowych.  Planuje nowe aktywności w internecie, wchodzi na platformy sprzedażowe takie jak Zalando czy Peek&Cloppenburg, co oznacza ekspansję na rynki zagraniczne w Niemczech, Austrii i Holandii.

Za sukces Deni Cler w Polsce jest odpowiedzialnych wiele osób, jedną z nich jest dyrektor artystyczny marki Jan Kosieradzki, związany z domem mody od 23 lat. Obserwuje zachodzące w modzie zmiany i w ten sposób czerpie pomysły na nowe kolekcje – ludzie doświadczeni pandemią coraz częściej szukają wyciszenia, także w ubraniach. - Kiedy ja zaczynałem pracę obowiązywał charakterystyczny, formalny dress code, Ikonicznym produktem Deni Cler był żakiet i flauszowy płaszcz. Obecnie sposób stylizacji jest inny, popularne stały się rzeczy wygodne, utylitarne, przyjazne sylwetce. Krawiectwo nabrało miękkiego wyrazu – mówił podczas konferencji.

denicler.eu

  1. Moda i uroda

Dzwony wracają do łask - najciekawsze pomysły na stylizacje

Paris (fot. Imaxtree)
Paris (fot. Imaxtree)
Zobacz galerię 19 Zdjęć
Czasy świetności spodni dzwonów to wspominane z nostalgią przez wielu lata 70. - czasy hipisów, ruchów pacyfistycznych i początki rewolucji seksualnej. Dzwony stanowiły wówczas symbol sprzeciwu wobec konsumpcjonizmu, działań wojennych i sztywnych standardów, także tych panujących w ubiorze. Co jakiś czas moda na nie wraca - podobnie, jak dzisiaj, gdy w dzwonach chodzą influencerki i największe gwiazdy.

Zewnętrzną oznaką przynależności do ruchu hipisowskiego był ubiór. Oryginalny, czasem nawet wyzywający, jak na ówczesne standardy. Noszono wówczas szerokie dzwony, bootcuty, uzupełniane skórzanymi marynarkami, ramoneskami i apaszkami. Dzwony nie miały sobie równych, czasem tylko konkurowały z nimi długie, cygańskie spódnice we wszystkich kolorach tęczy.

Nawet później, gdy minęła era Dzieci Kwiatów, hipisowskie dzwony pojawiały się na ulicach i na wybiegach u największych projektantów, którzy zafascynowani fasonem tworzyli z nich prawdziwe dzieła sztuki. Klasyczne dzwony zaczęły ustępować miejsca szwedom, czy tzw. flare jeans.

Moda na rozszerzane końcówki spodni wróciła, deklasując rurki i przylegające do ciała modele. Większość z nich jest chętniej wybierana także ze względu na fakt, że dzwony wydłużają optycznie nogi i są wygodnym fasonem dla wszystkich, niezależnie od figury. Dobrze łączą się też z każdym rodzajem obuwia - nie tylko ze szpilkami, czy butami na wysokim obcasie. W nawiązaniu do poprzednich lat z powodzeniem nosimy je w połączeniu z przetartymi trampkami czy butami wojskowymi.

Obecnie coraz popularniejsze są też te w wydaniu innym niż jeansowy, uszyte z weluru, bawełny, czy sztruksu. Bardzo często łączymy je też z oryginalnymi zdobieniami, aby urozmaicić stylizację, bądź wybieramy te z lampasami, dodatkowymi cięciami, w kolorowe pasy lub prążki.

Hipisowskie dzwony zestawiamy zarówno z romantycznymi, bufiastymi koszulami, przylegającymi golfami, jak i stawiamy na wersję bardziej rockową przywołującą na myśl koncerty Janis Joplin czy Jimiego Hendrixa. Wtedy dzwony muszą być klasyczne - jeansowe albo kolorowe z różnymi zdobieniami, w połączeniu z ramoneską lub kamizelką. Inspiracji dostarczają nam wybiegi projektantów, którzy z chęcią powrócili do tego wygodnego kroju - dzwony zdominowały tegoroczne pokazy u Paco Rabanne i Balmain. Sporo ciekawych stylizacji zwłaszcza z dzwonami do ziemi spotkać można na ulicach podczas największych tygodni mody w Londynie, Mediolanie, czy Paryżu. Do dzwonów o długości 7/8 najczęściej dobieramy zaś buty na wysokim obcasie - koturny, botki lub szpilki, aby optycznie wydłużyć nogę. Dla odważnych - wersja ze skarpetkami bądź podkolanówkami.

  1. Moda i uroda

Nowości grzechu warte

Nowości (Fot. materiały prasowe)
Nowości (Fot. materiały prasowe)
Zobacz galerię 9 Zdjęć
Wśród wielu wiosennych kolekcji i nowości prezentujemy te, które najbardziej wpadły nam w oko i przypadły do serca. A niektóre z nich po prostu nas zachwyciły.

Wśród wielu wiosennych kolekcji i nowości prezentujemy te, które wpadły nam w oko i najbardziej  przypadły do serca. A niektóre z nich po prostu nas zachwyciły.

Czas roślin

Najnowsze projekty Anny Orskiej sprawiły, że wiosnę mam w sercu już od dłuższego czasu, mimo aury za oknem. Pierwszy, może nie tak bardzo zaskakujący, bo nadal biżuteryjny - za to wyjątkowo oryginalny. Piny i kolczyki, które mogą pełnić rolę mini kwietnika. Geometryczna prosta forma ozdobiona kryształami, a do tego kwiat - żywy lub suszony. Magia!

Kwiatowa biżuteria  - to jeden z ostatnich projektów Anny Orskiej. (Fot. materiały prasowe) Kwiatowa biżuteria  - to jeden z ostatnich projektów Anny Orskiej. (Fot. materiały prasowe)

 

Drugi, najnowszy projekt, który miał premierę 15 kwietnia, to zupełne zaskoczenie. Anna Orska pracowała nad nim ze swoim zespołem 2 lata  - stworzyła kolekcję unikatowych torebek wegańskich, uszytych z przetworzonych liści alokazjii, ananasa, jabłek, winogron, mango i wody kokosowej. Te wegańskie skóry zostały wytworzone w różnych zakątkach świata z poszanowaniem środowiska, z surowców będących efektem ubocznym innych procesów (np. produkcji soków jabłkowych lub wina). W wyniku innowacyjnej obróbki owocowe odpady oraz rośliny stały się materiałami, które pod kątem użyteczności i estetyki nie odbiegają od skór zwierzęcych.

Torebki uszyte w małym polskim zakładzie kaletniczym wyróżniają się ręczną konstrukcją i drobiazgowym wykończeniem. Misterne kształty w niczym nie przypominają klasycznych toreb. Za to wyraźnie nawiązują do natury, która jest dla Anny Orskiej nieustanną inspiracją.

Ambasadorkami kolekcji są aktywistki społeczne i ekologiczne: prowadząca podcast MUDA Talks Anna Pięta, blogerka i autorka popularnego profilu na Instagramie o tematyce ekologicznej Paulina Górska oraz ekspertka ds. zrównoważonego rozwoju i autorka bloga o etycznej modzie Marta Karwacka.

Kolekcja VIVO jest pierwszą w Polsce kolekcją torebek, poświadcza to certyfikat PETA - Approved Vegan. Wszystkie wzory są limitowane i opatrzone indywidualnymi numerami. (Fot. materiały prasowe) Kolekcja VIVO jest pierwszą w Polsce kolekcją torebek, poświadcza to certyfikat PETA - Approved Vegan. Wszystkie wzory są limitowane i opatrzone indywidualnymi numerami. (Fot. materiały prasowe)

Lekkość koronki

Po długiej zimie otulonej wełną, pora na wiosnę w koronce. Piękne koronkowe bluzki, sukienki i... spodnie znalazłam w najnowszej kolekcji Ani Kuczyńskiej. Są uszyte z greckiej, bawełnianej koronki o regularnym, charakterystycznym wzorze. Modele z kolekcji Luna są czarne, ale jeśli ktoś marzy o białej koronce, znajdzie ją w poprzedniej, a nadal dostępnej kolekcji Nuvola - tam główną rolę gra koronka z Hiszpanii.

Hiszpańska i grecka koronka z kolekcji Ani Kuczyńskiej. (Fot. materiały prasowe) Hiszpańska i grecka koronka z kolekcji Ani Kuczyńskiej. (Fot. materiały prasowe)

Pora na jedwab

Marka KAASKAS powstała z miłości do rzeczy pięknych i niepowtarzalnych. Stała się rozpoznawalna dzięki autorskim printom projektantki Kasi Skórzyńskiej. W sklepie marki można znaleźć chusty, apaszki, krawaciki, opaski na włosy, szyte z jedwabiu oraz płócienne torby ozdobione charakterystycznymi dla danej kolekcji wzorami.

Charakterystyczne printy marki Kaaskas tworzy projektantka Kasia Skórzyńska. (Fot. materiały prasowe) Charakterystyczne printy marki Kaaskas tworzy projektantka Kasia Skórzyńska. (Fot. materiały prasowe)

Wygodne dessous

Wygodna bielizna to podstawa - prawda? Dlatego ucieszyła mnie nowa polska marka My Unds, która właśnie taką produkuje. Bielizna szyta jest w polskich szwalniach z bawełny organicznej z certyfikatem GOTS (Global Organic TextileStandard), dzięki czemu ubranie, które nosimy tak blisko ciała jest miłe dla skóry, miękkie i przyjazne. W ofercie różne modele majtek i biustonoszy oraz longsleevy i legginsy w 4 kolorach: bladym różu, butelkowej zieleni, tabaczkowym i czarnym.

Pierwsza kampania My Unds została sfotografowana przez fotografkę Sonię Szóstak. (Fot. materiały prasowe) Pierwsza kampania My Unds została sfotografowana przez fotografkę Sonię Szóstak. (Fot. materiały prasowe)

Prawdziwa pielęgnacja

"Nie wierzcie reklamom, że zmarszczek da się uniknąć. Można jednak spowolnić proces ich powstawania i sprawić, że będą płytsze, a twarz bardziej promienna" - przekonuje My Tran Kudła, właścicielka marki Kiré Skin, tworząc produkty inspirowane koreańskim rytuałem piękna, które bazują na składnikach naturalnych. Uczciwy przekaz marki zachęcił mnie jakiś czas temu do wypróbowania produktów do kompleksowego oczyszczania twarzy. Z ciekawością obserwuję rozwój Kiré Skin, które sukcesywnie wprowadza nowe produkty - ostatnio całonocną maskę nawilżająco-odżywczą do twarzy oraz energetyzujące serum z czarną herbatą i komórkami macierzystymi mangostanu z nowej linii The Art Of Glow. Nowością, która mnie zachwyciła, jest też szpatułka TSUKI do nabierania maski i masażu okolic oczu. Jest wyjątkowo poręczna. Można ją kupić osobno lub w zestawie z kosmetykami.

Przy okazji nakładania maski Kiré Skin, warto wykonać masaż poręczną szpatułką, która sprawdza się w roli masażera. (Fot. materiały prasowe) Przy okazji nakładania maski Kiré Skin, warto wykonać masaż poręczną szpatułką, która sprawdza się w roli masażera. (Fot. materiały prasowe)

Moc retinolu

Retinol to jeden z najskuteczniejszych składników pielęgnacji spowalniającej procesy starzenia skóry. Ostatnio wpadł mi oczy produkt polskiej marki AVA, w którym zastosowano kapsułkowany retinol, który nie ulega utlenianiu, zachowuje stabilną i aktywną formę, aż do uwolnienia podczas aplikacji. Preparat jest wzbogacony w witaminy C, E i F. Jak zapewnia producent "Aktywator młodości" wspomaga produkcję kolagenu i elastyny, pobudza komórki do odnowy, działa antyoksydacyjnie i rozjaśnia przebarwienia, czyli działa na wszystkie problemy cery dojrzałej, suchej, z widocznymi oznakami starzenia.

 

Laboratorium Kosmetyczne AVA, założone prawie 60 lat temu, jako pierwsza polska firma certyfikuje zakład i kosmetyki w międzynarodowej jednostce ECOCERT. (Fot. materiały prasowe) Laboratorium Kosmetyczne AVA, założone prawie 60 lat temu, jako pierwsza polska firma certyfikuje zakład i kosmetyki w międzynarodowej jednostce ECOCERT. (Fot. materiały prasowe)

 

  1. Moda i uroda

Lasocki wiosna-lato 2021. Klasyczna elegancja oraz wygoda dla Ciebie i Twojej rodziny 

Nowa kolekcja Lasocki wiosna-lato 2021 oferuje niezwykle stylowe obuwie i akcesoria dla każdego, niezależnie od wieku. (Fot. materiały partnera)
Nowa kolekcja Lasocki wiosna-lato 2021 oferuje niezwykle stylowe obuwie i akcesoria dla każdego, niezależnie od wieku. (Fot. materiały partnera)
Zobacz galerię 6 Zdjęć
Uczyń nadchodzące lato beztroskim i szczęśliwym. Podróżuj, odkrywaj świat i kolekcjonuj piękne chwile w najlepszym stylu i z maksymalną wygodą. Zapewni ci to najnowsza kolekcja butów i akcesoriów Lasocki.

Lato to szczęście, wygoda, lekkość. Leniwe dni, bliskość natury i skóra muśnięta słońcem. Upragnione wakacje z rodziną pozwalające uciec od wielkomiejskiego zgiełku, zanurzyć się w codzienności i oddać przyjemnościom. Poczuj w tym czasie przyjemny powiew najgorętszych trendów! Ponadczasowa klasyka, najwyższa jakość wykonania, ciepłe odcienie – oto esencja najnowszej kolekcji Lasocki wiosna-lato 2021, która wpisując się w najmocniejsze trendy sezonu, oferuje niezwykle stylowe i wyjątkowo wygodne propozycje dla każdego, niezależnie od wieku. Dla Ciebie i Twoich bliskich.

Ponadczasowa klasyka, najwyższa jakość wykonania, ciepłe odcienie – oto esencja najnowszej kolekcji Lasocki. (Fot. materiały partnera) Ponadczasowa klasyka, najwyższa jakość wykonania, ciepłe odcienie – oto esencja najnowszej kolekcji Lasocki. (Fot. materiały partnera)

Damska linia jest niesamowicie złożona - zupełnie jak kobiety, które ją noszą. Znajdziemy w niej modele na każdą okazję - urlop, zakupy w mieście, spotkania służbowe i leniwe dni. Królują tu czółenka, baleriny, sneakersy, sandały i klapki. Najgorętszym modelem sezonu są jednak uwielbiane przez influencerki mokasyny jak z jachtu na Lazurowym Wybrzeżu. Dominujące barwy to odcienie piasku, gęstego karmelu i mlecznej czekolady, którymi można delektować się w nieskończoność. Nie zabrakło również przepięknego morskiego błękitu oraz uwodzicielskiej czerni. Linię dopełniają torebki w neutralnych odcieniach - praktyczne i niezwykle pojemne shopperki, małe torebki o geometrycznych kształtach oraz sztywne kuferki z zapięciem w stylu retro. Idealne na lato w mieście, wakacyjne wypady oraz letnie wieczory pod gwiazdami.

Komfortowe obuwie i poręczna torba to letni niezbędnik każdej kobiety. (Fot. materiały partnera) Komfortowe obuwie i poręczna torba to letni niezbędnik każdej kobiety. (Fot. materiały partnera)

Minimalistyczna linia męska zachwyca przede wszystkim najwyższą jakością wykonania. Z powodzeniem spełni zatem nie tylko wakacyjne, ale też codzienne oczekiwania. Dominują w niej klasyczne sneakersy (zarówno białe, jak i te z kontrastującą podeszwą), eleganckie półbuty oraz komfortowe obuwie wsuwane, które świetnie sprawdza się w trakcie ciepłych miesięcy.

Minimalizm i najwyższa jakość wykonania - tym cechuje się męska linia nowej kolekcji Lasocki. (Fot. materiały partnera) Minimalizm i najwyższa jakość wykonania - tym cechuje się męska linia nowej kolekcji Lasocki. (Fot. materiały partnera)

Projektując linię dziecięcą postawiono z kolei na wygodę. Znalazły się w niej wykonane z naturalnej skóry sandały na miękkiej podeszwie i sneakersy w estetyce vintage. Odcienie, które wybrano - wśród nich znalazła się m.in. pastelowa zieleń, sorbet cytrynowy i soczyste jabłko - z pewnością spodobają się najmłodszym. Nie zapomniano także o uroczych detalach, takich jak frędzle.

Z nową kolekcją Lasocki zapewnisz swoim pociechom beztroskie i szczęśliwe lato. (Fot. materiały partnera) Z nową kolekcją Lasocki zapewnisz swoim pociechom beztroskie i szczęśliwe lato. (Fot. materiały partnera)

Tłem dla kolekcji stała się słoneczna Katalonia, której południowe światło, soczysta zieleń i ceglane mury świetnie kontrastują z modelami zaprojektowanymi przez markę. Przed obiektywem Mateusza Stankiewicza stanęła natomiast Constance Jablonski, francuska supermodelka o polskich korzeniach, która od ponad dekady plasuje się w branżowej czołówce. Towarzyszą jej m.in. Maja Zimnoch, czyli jedna z najgorętszych twarzy roku, oraz Francesca McGill, 60-letnia tancerka, aktorka i modelka.

Bohaterką kampanii Lasocki jest Constance Jablonski, francuska modelka o polskich korzeniach. (Fot. materiały partnera) Bohaterką kampanii Lasocki jest Constance Jablonski, francuska modelka o polskich korzeniach. (Fot. materiały partnera)

Buty i akcesoria z kolekcji Lasocki dostępne są w otwartych sklepach stacjonarnych CCC, online na ccc.eu oraz w aplikacji CCC.

  1. Moda i uroda

Regencycore - nowy trend po serialu Netflixa

Kadr z filmu
Kadr z filmu "Bridgertonowie" (Fot. materiały prasowe)
Zobacz galerię 4 Zdjęcia
Hit Netflixa – serial „Bridgertonowie” – przyczynił się do powstania nowego trendu, w którym moda regencji łączy się ze współczesnymi rozwiązaniami. Regencycore jest pełne romantyzmu, kolorów, piór i pereł. W nowym świetle pokazuje styl znany nam choćby z powieści Jane Austen. I sprawia, że tym bardziej tęsknimy za możliwością „wielkiego wyjścia”.

Czasy regencji – uznawane za jedne z najbardziej eleganckich, stylowych i dekadenckich. Na ulicach wielkich miast spacerowali dandysi, dla których codzienne ubieranie było normą performance’u. Biżuteria i ozdoby błyszczały w blasku słońca, a na salony wkraczał walc. Nowy, kontrowersyjny taniec, początkowo, przez publiczne obejmowanie, uznany za niemoralny. Gdy odtańczono go w Wiedniu po raz pierwszy, urażone damy ostentacyjnie opuściły salę balową, sugerując, że tak bliskie przytulanie może wywołać różnego rodzaju choroby. Ale młodzi go pokochali i wkrótce stał się nieodłączną częścią europejskich przyjęć. W tym samym takcie wirują bohaterowie jednej z najgłośniejszych produkcji Netflixa, serialu „Bridgertonowie”, który zaraz po premierze na całym świecie zebrał widownię liczącą ponad 60 milionów. Mariaż ulubionych kostiumowych filmów z intrygą przypominającą tą ze słynnej „Plotkary” okazał się przepisem na sukces, a styl w nim prezentowany przyczynił się do powstania nowego trendu 2021 roku, który otrzymał nazwę regencycore.

Tajemnice arystokracji

Oparty na popularnej serii książek Julii Quinn serial to pełna dramatów historia szlacheckich rodzin rozgrywająca się w 1813 roku. Londyńskie czasy regencji pokazane są jako pełne skandali i tajemnic (rozgrywających się wśród arystokratów, monarchii, debiutantek i ich zalotników), które regularnie w swoich felietonach ujawnia anonimowa Lady Whistledown. Ale co tam fabuła – spójrzcie na ich stroje! Kolorowe i pełne fantazji, ukazujące modę czasów georgiańskich w nowym świetle. To właśnie za ich sprawą na popularności zyskują dziś empirowe, odcięte przy biuście kreacje, bufiaste rękawy, pełne barw i wzorów, czy mieniące się muśliny. Potwierdza to raport analityków Lyst, zgodnie z którym od czasu premiery serialu liczba wyszukiwań frazy „gorsety” wzrosła o 123 proc. O 93 proc. wzrosło zainteresowanie sukniami empirowymi, o 49 proc. – opaskami z pereł i piór. Długie rękawiczki w stylu Daphne Bridgerton wyszukujemy o 23 proc. częściej. Podobnie dzieje się z kolorami. Zgodnie z badaniami Lyst pod względem barw dominują popularne w czasach regencji róż i żółć.

Veronique Heilbrunner na paryskim tygodniu mody (2020) (Fot. Imaxtree) Veronique Heilbrunner na paryskim tygodniu mody (2020) (Fot. Imaxtree)

Blichtr i piękno

Moda czasów regencji odcinała się od nienaturalnych sylwetek stylu rokoko. Choć wciąż obowiązywały w niej gorsety, brak sztywnej krynoliny sprawiał, że była o wiele bardziej nowoczesna. Idealna na zmiany, jakie niosła za sobą nowa era. A było ich sporo, bowiem od 1811 roku nastąpił moment wielkich przemian obyczajowo-kulturalnych, często porównywanych do rewolucji lat 60. XX wieku. Dokładnie w tym roku w Wielkiej Brytanii król Jerzy III, przez chorobę, został uznany za niezdolnego do rządzenia, a tron jako regent przejął jego syn, książę Walii. Jerzy (później koronowany jako Jerzy IV) dał się poznać jako niegrzeczny, lubiący zabawę książę, który choć nigdy nie postawił stopy na polu bitwy, pokonał najsłynniejszego człowieka ówczesnej Europy, Napoleona Bonapartego. Paradoksem jest, że określany mianem grubego głupca regent rozpoczął erę wznoszącą Wielką Brytanię na szczyty wyrafinowania. Jak tylko uwolnił się spod kontroli rodzicielskiej, zaczął prawdziwie szaleńcze życie – niezliczone kochanki (mówi się, że szantażował kobiety samobójstwem), nielegalny ślub i gigantyczne sumy przeznaczane na stroje. To wszystko sprawiło, że ówcześni twórcy karykatur zyskali nową muzę i doskonałą ofiarę swoich prześmiewczych szkiców. Na jednym z nich umieszczono scenę z głośnego przyjęcia, które książę regent wyprawił w 1811 roku z okazji otrzymania nowej funkcji. W sali próbowało się zmieścić 30 tysięcy osób, przez co część została poturbowana i wyszła ze złamaniami, inni – z poszarpanymi ubraniami. A te były przecież nie tylko piękne, lecz także szalenie drogie.

Powrót do natury

By znaleźć początki romantycznego stylu regencji, musimy cofnąć się o parę lat i przenieść na drugą stronę kanału La Manche, gdzie królowa Francji Maria Antonina z fascynacją słucha o naturalistach pokroju Jeana-Jacques’a Rousseau. Postanawia więc wydać majątek na sztucznie wykreowaną niedaleko Wersalu wioskę, przypominającą normandzką wieś. Tuż przed rewolucją francuską spędzała tam całe dnie, zrzucając przy tym mało wygodne warstwy tafty i zastępując je delikatnymi, bawełnianymi białymi sukienkami przypominającymi halki. Na cześć królowej nazwano je chemise à la reine. Ku zaskoczeniu dworu w takiej kreacji pozowała także do portretu pędzla Élisabeth Vigée-Lebrun, który wywołał we Francji niemałe oburzenie. Nie zmienia to faktu, że fason chemise à la reine stał się niezwykle popularny, po latach także w Wielkiej Brytanii czasów regencji.

Moda regencji a Bridgertonowie

Choć kostiumy z serialu „Bridgertonowie” niewątpliwie czerpią z mody czasów regencji, to przez wprowadzone unowocześ­nienia różnią się od tych z filmów „Duma i uprzedzenie” czy nawet z najnowszej ekranizacji słynnej powieści „Emma”. Może właśnie dlatego pokochał je Internet XXI wieku?

Anya Taylor-Joy w filmie „Emma” (2020). (Fot. BEW) Anya Taylor-Joy w filmie „Emma” (2020). (Fot. BEW)

Regencycore, zgodnie z XIX-wieczną modą, skupia się na sylwetce z wysoko odciętą talią i głębokim, kwadratowym dekoltem. Choć wciąż korzystano z gorsetów, nie musiały być one tak ciasno wiązane, bowiem nowe kroje nie podkreślały talii. Suknie wciąż sięgały ziemi, czasem doszywano do nich sunący po ziemi tren. Arystokracja kochała biżuterię, dodatki w rodzaju eleganckich rękawiczek czy charakterystycznych zdobionych czapek oraz kolory, które świadczyły o ich bogactwie. Intensywne pigmenty były przecież bardzo drogie. Ale też barwy przez nie uzyskane nie były tak intensywne jak w serialu Netflixa. Dla przykładu ostrą magentę udało się uzyskać dopiero dekady później, w 1859 roku. Podobnie sprawa wygląda z dekoracyjnością kreacji Bridgertonów i Featheringtonów – choć hafty i zdobienia były w czasach regencji niezwykle popularne, w rzeczywistości nie były aż tak strojne. Wszystkie tkaniny zdobiono wówczas ręcznie, więc by ceny materiałów nie sięgały kosmosu, trzeba było się ograniczyć. W regencycore nie ma tego problemu. Kreacje są zdobne, mieniące i pełne nasyconych kolorów, co było celem Ellen Mirojnick, kostiumografki serialu, która nadzorowała ręczne szycie 7500 strojów. Nowoczesności dodają im mocno uwspółcześnione makijaże, fryzury, brokat, a także akcesoria – sztuczna biżuteria, perły, pióra, spinki, kolie. Nowa wizja mody regencyjnej jest więc mieszanką obecnych trendów z tymi z epoki georgiańskiej, przez co łatwiej nam je przetłumaczyć na język współczesnej ulicy. Współcześni projektanci już od kilku sezonów czerpią z mody czasów georgiańskich i wiktoriańskich, chętnie bawiąc się historycznymi rozwiązaniami, typu: romantyczne falbany, bufki, kryzy, stójki, a nawet podkreślając talię gorsetami. Takie rozwiązania dodają nowoczesnym kreacjom romantyzmu i kobiecości. Często korzystają z nich: Simone Rocha, Sarah Burton z Alexander McQueen, Giambattista Valli, Alessandro Michele z Gucci, Julien Dossena z Paco Rabanne czy Kate i Laura Mulleavy z Rodarte. Regencycore doskonale się w te tendencje wpisuje, bo choć sama regencja księcia Walii trwała dziewięć lat, to o modzie regencyjnej często mówi się jako o tej panującej do czasów wiktoriańskich.

Inna rzeczywistość

Jest jeszcze jeden aspekt obecnej mody na historię. Według ekspertek psychologii mediów, dr Pameli B. Rutledge i dr Shiry Gabriel, oglądanie filmów kostiumowych przynosi pozytywne korzyści, w tym poprawę zdrowia psychicznego. Nic więc dziwnego, że w tak trudnym roku, jakim był 2020, jeszcze chętniej wracamy do ulubionych historycznych dramatów, a nowe produkcje, jak „Małe kobietki”, „Emma” czy właśnie „Bridgertonowie”, biją rekordy popularności. „Oglądając kolejny odcinek serialu kostiumowego, na błogie 40 minut przenosimy się do świata niezwykle oddalonego i różnego od tego, w którym obecnie żyjemy. Łatwiej jest zapomnieć o swoich problemach, gdy zastanawiasz się, jak do licha żyli ludzie, którzy musieli borykać się z koniecznością korzystania z nocnika, nie wspominając już o niepraktycznych ubraniach”, czytamy w magazynie wydawanym przez British Council. Przenosząc się do czasów bez prądu, bieżącej wody i zwyczajnych dla nas wygód, zdajemy sobie sprawę z tego, w jak komfortowych czasach żyjemy. Obserwujemy świat bez telefonów, Inter­netu i aplikacji, w którym rozrywką byli inni ludzie, a życie toczyło się wolniej. Na listy czekało się tygodnie lub miesiące, podczas gdy dzisiaj na wysłane wiadomości spodziewamy się natychmiastowej odpowiedzi.

Keira Knightley w filmie „Duma i uprzedzenie” (2005). (Fot. BEW) Keira Knightley w filmie „Duma i uprzedzenie” (2005). (Fot. BEW)

W czasach rozszalałego konsumpcjonizmu i świata instant mamy wyrzuty sumienia, gdy się nie rozwijamy albo nie jesteśmy produktywni, co przy lockdownie może być szczególnie uciążliwe. Podróże po przeszłości pozwalają więc nie tylko oderwać się na chwilę od tego, co wokół, lecz także utwierdzają w przekonaniu, że wolniejszy i niezależny od Internetu tryb życia też może być fascynujący. Załóżmy więc suknię z wysokim stanem, perły i biżuterię w stylu regencycore i wirujmy w rytm walca. Nawet jeśli na razie tylko we własnym domu.