1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Moda i uroda
  4. >
  5. Jak kupować odpowiedzialnie? Pytamy Joannę Glogazę, specjalistkę od slow fashion

Jak kupować odpowiedzialnie? Pytamy Joannę Glogazę, specjalistkę od slow fashion

Joanna Glogaza ma na koncie dwa bestsellerowe poradniki „Slow fashion. Modowa rewolucja” i „Slow Life. Zwolnij i zacznij żyć” oraz książkę „W to mi graj. 97 gier, dzięki którym wygrasz w życie towarzyskie”. Jej najnowsza pozycja „Wychodząc z mody” dotyczy mody odpowiedzialnej. (Fot. Tola Piotrowska)
Joanna Glogaza ma na koncie dwa bestsellerowe poradniki „Slow fashion. Modowa rewolucja” i „Slow Life. Zwolnij i zacznij żyć” oraz książkę „W to mi graj. 97 gier, dzięki którym wygrasz w życie towarzyskie”. Jej najnowsza pozycja „Wychodząc z mody” dotyczy mody odpowiedzialnej. (Fot. Tola Piotrowska)
Zobacz galerię 3 Zdjęcia
Moda na eko trwa. Z trendu przerodziła się w prawdziwy styl życia. – Wszystko wskazuje, że myślenie o ekologii będzie nam towarzyszyć już zawsze, także w naszych wyborach ubraniowych – mówi Joanna Glogaza, specjalistka od slow fashion. Jak więc kupować odpowiedzialnie?

Sądzisz, że jedną z niewielu dobrych konsekwencji pandemii będzie życie w duchu bardziej eko? Siłą rzeczy wszyscy zwolniliśmy i przestaliśmy kupować kompulsywnie i bezmyślnie...
Z jednej strony mniej kupujemy stacjonarnie – bo sklepy są zamknięte, panują w nich ograniczenia lub zwyczajnie nie chcemy chodzić do galerii handlowych, z drugiej – więcej kupujemy online. Chyba wszyscy się spodziewali, że handel przeniesie się do sieci. Ostatnio zamawiałam do paczkomatu okulary chroniące przed promieniami UV (potrzebne mi, bo zaczęłam zbierać bursztyny) i był on przepełniony przez trzy dni...

Ale faktem jest też, że coraz więcej osób stara się kupować świadomie. Według badań Zalando w ostatnim czasie klienci zwiększyli swoje zainteresowanie modą odpowiedzialną o 40 proc.
Tak, to prawda i na pewno w dużych miastach taka tendencja jest zauważalna. W pewnych kręgach ludzie już się nasycili konsumpcjonizmem i zaczynają kupować bardziej świadomie. Jednak musimy pamiętać, że Polska to nie tylko metropolie. Często żyjemy w swojej bańce, gdzie być może wszyscy się akurat przejmują i ograniczają konsumpcjonizm, ale to nie znaczy, że tak jest wszędzie. Najpopularniejszą marką odzieżową w 2019 roku było Pepco, czyli najważniejsza była cena i dobra dostępność. Z drugiej strony kiedy kilka lat temu napisałam książkę „Slow fashion. Modowa rewolucja”, to musiałam bardzo długo tłumaczyć, co to w ogóle jest. Część osób twierdziła, że to wymyślanie, zawracanie głowy, że oni nie chcą, żeby ktoś im odbierał przyjemność zakupów... A gdy wydawałam w tym roku książkę „Wychodząc z mody”, już wszyscy wiedzieli, czym jest slow fashion, moda odpowiedzialna czy minimalizm. Te pojęcia weszły do powszechnego użytku. Wracając do pandemii, to przy kroku naprzód zrobiliśmy jednak też krok do tyłu, bo ze względów higienicznych powróciły jednorazówki. Choć trzeba też podkreślić, że mniej latamy, więc powietrze jest lepszej jakości. Oczywiście warto dbać o małe rzeczy, jak nasze zwyczaje zakupowe, ale finalnie o kondycji nas i Ziemi decydują właśnie te duże. Dlatego powinniśmy pamiętać o głosowaniu na te partie, które proponują konkretne działania proekologiczne.

Najnowsza książka Joanny Glogazy „Wychodząc z mody” dotyczy mody odpowiedzialnej.  Najnowsza książka Joanny Glogazy „Wychodząc z mody” dotyczy mody odpowiedzialnej. 

W ostatniej książce porównujesz zakupy w duchu slow fashion do diety. Nie wystarczy jednorazowy zryw, potrzebna jest trwała zmiana nawyków.
Nie możemy do tego podchodzić jak do wielkiego wyrzeczenia, że wszyscy wokół sobie coś kupują, a ja się zamartwiam losem planety. Ale jeśli zaczniemy szukać lepszych, bardziej ekologicznych rozwiązań, to okaże się, że tak się żyje lepiej i łatwiej. Na początek warto ograniczyć pokusy. Przestać obserwować pewne profile na Instagramie czy Facebooku, wypisać się z newsletterów i grup sprzedażowych, nie zaglądać na strony naszych ulubionych sklepów odzieżowych (najlepiej zablokować te witryny w przeglądarce albo zainstalować specjalną wtyczkę). Pomocne jest też skupienie się na rzeczach, które lubi się robić, a które nie są związane z konsumpcjonizmem, jak spacer z psem czy rozmowa z przyjaciółką. Zawsze przyda się zrobienie gruntownych porządków w szafie, bo nam unaocznią, ilu rzeczy nie nosimy, a ile nas kosztowały i ile musieliśmy pracować, żeby je kupić. Zresztą same porządki mogą być właśnie taką „czynnością zastępczą”. Dostaję wiele wiadomości od czytelniczek, że kiedy już posprzątały w szafie, to mają większą satysfakcję i przyjemność niż z kupna nowej bluzki.

No właśnie, na co powinniśmy patrzeć podczas zakupów w duchu eko?
Na to, co napisane drobnym drukiem. Na jednej ze sprzedażowych platform można filtrować wyniki dla rzeczy przyjaznych dla środowiska i sama inicjatywa jest super, tylko jeśli ktoś dociekliwy dokładnie przeczyta, co to za certyfikaty, to okaże się, że nie są one zbyt wiarygodne. Na przykład niektóre ubrania są wyprodukowane w ramach idei „Better Cotton Initiative” (BCI), ale to nie znaczy, że jakiekolwiek włókna tej lepszej bawełny znalazły się w tym produkcie... To nie zawsze są uznane potwierdzenia jak np. GOTS (Global Organic Textile Standard).

Czyli produkt może naprawdę zawierać śladowe ilości ekologicznych włókien. Na co jeszcze zwracać uwagę?
Na pewno na materiał, z jakiego jest wykonane ubranie. Tylko znowu dla każdego inne materiały będą się sprawdzać. Ja lubię naturalne, jak wełna i bawełna, ale już dla wegan nie będzie to najlepszy wybór. Trzeba dokładnie czytać skład, bo czasem płaszcz reklamowany jako wełniany lub z wełną ma w składzie jedynie 5 proc. domieszki. Wtedy nie tylko nie spełnia wymogów naturalności, ale też może nie być wystarczająco ciepły. Warto zwracać na to uwagę, ale też upominać producentów, że takie zabiegi są niedopuszczalne.

Tylko czy kiedy kupujemy T-shirt z bawełny organicznej za 39,90 zł w sieciówce, to na pewno jest to moda zrównoważona?
To jest haczyk wykorzystywany przez marki. Dziś jest moda na ekologię, więc taka informacja przyciąga klientów i daje im coś w rodzaju rozgrzeszenia z kolejnych zakupów. Jest zresztą wiele dyskusji na ten temat. Czy jak wielka sieciowa marka zrobi małą ekologiczną kolekcję, to od razu znaczy, że jest to tzw. greenwashing, czyli mydlenie nam oczu drobnymi działaniami na rzecz środowiska? Nie ma jednej odpowiedzi na to pytanie i każdy musi sam dokonać wyboru. Gdy spojrzymy na to ilościowo, to nawet jeśli ta kolekcja będzie stanowić 5 proc. sprzedaży sieciówki, to i tak prawdopodobnie jest to więcej niż cała sprzedaż jednej małej ekologicznej marki. Na pewno jeśli już decydujemy się na zakup T-shirtu, to lepiej takiego z bawełny organicznej niż ze zwykłej, ale dziś i tak najważniejsze jest nabywać tylko rzeczy niezbędne. Lepiej nawet zdecydować się na sukienkę z sieciówki, która bardzo nam się podoba i którą będziemy nosić z przyjemnością, niż wybierać na siłę coś ekologicznego, a potem tego ani razu nie założyć. Zwracajmy też uwagę na sposób czyszczenia nowej rzeczy. Sukienka na co dzień, którą można prać tylko chemicznie, nie będzie zakupem w duchu eko.

Czyli tylko coś dla nas użytecznego jest w gruncie rzeczy zakupem ekologicznym, bo wtedy nabywamy mniej i produkujemy mniej śmieci?
Oczywiście, ponieważ często wygląda to tak, że szukamy swetra na zimę i mamy jakiś swój ideał w głowie, jednak kupujemy taki, który nie do końca mu odpowiada (bo na przykład ma inny dekolt), ale pasuje nam ideologicznie. A kiedy w końcu znajdziemy ten idealny, to także go kupujemy – i mamy dwa nowe swetry, a chodzimy w jednym. Jeżeli te dwie rzeczy uda się połączyć, czyli znajdziemy świadome ekomarki, których estetyka i styl nam się podoba – to fantastycznie, ale jeśli nie, wtedy lepiej kupić coś, co naprawdę będziemy nosić, a nie co stanie się kolejnym niepotrzebnym ciuchem.

Być może doczekamy się odgórnych regulacji z Unii Europejskiej, które nakażą, by wszystko było robione w sposób ekologiczny, a producenci (także ubrań) wezmą odpowiedzialność za „śmieci”, które produkują. To powoli się dzieje. Na razie są to małe kroczki, ale w dobrą stronę. IKEA w Szwecji zaczęła już odkupywać zniszczone lub używane meble od klientów, odnawia je i sprzedaje w swoim second-handzie. Także Zalando zaczęło propagować ideę zakupów z drugiej ręki i umożliwia sprzedaż rzeczy używanych na swojej platformie. Z podobną inicjatywą wystartowały polskie Elementy (tylko stacjonarnie). Także H&M miewało akcje polegające na tym, że można było przynieść niepotrzebne ubrania. Niestety, nagrodą był bon na kolejne zakupy...

O czym jeszcze powinniśmy pamiętać?
Na pewno czytajmy składy i nie dawajmy się nabrać. Bo często producenci umieszczają na metce napis: „100% satyna” lub „100% tiul”, podczas gdy satyna może być jedwabna, bawełniana lub poliestrowa. Jeśli na produkcie nie zostało to wyszczególnione, najprawdopodobniej jest to poliester.

Joanna Glogaza: 'Najbardziej ekologiczne zakupy to takie, które robimy tylko wtedy, gdy musimy i pod warunkiem, że daną rzecz będziemy długo użytkować'. (Fot. Tola Piotrowska) Joanna Glogaza: "Najbardziej ekologiczne zakupy to takie, które robimy tylko wtedy, gdy musimy i pod warunkiem, że daną rzecz będziemy długo użytkować". (Fot. Tola Piotrowska)

No właśnie, co z tym poliestrem? Niektóre rzeczy są przecież wykonane na przykład z poliestru z recyklingu...
Jest różnica w noszeniu na co dzień naturalnych materiałów a sztucznych. O ile kurtka przeciwdeszczowa może być syntetyczna, o tyle już takiego swetra czy T-shirtu bym nie założyła. Pamiętajmy, że raz wyprodukowany poliester najczęściej zostaje z nami na zawsze. Mimo że łatwo go przetworzyć, to wcale nie jest to takie częste, a przynajmniej nie przerabia się na ubrania (poniżej jednego procenta). Bo to nieopłacalne: trzeba oddzielić wszystkie guziki, metki... Najczęściej ubrania są wykonane z mieszanek, i to jest sytuacja najgorsza, bo ciężko je rozdzielić, a potem przetworzyć. Taka technologia jest dostępna dopiero od niedawna. Jeśli chodzi o rzeczy outdoorowe, to wybieram te z tkanin czy dzianin syntetycznych; sprawdzają się dobrze w określonych warunkach − nie przemakają, nie przepuszczają wiatru, grzeją. Ale jeśli szukam spódnicy, która przez cały dzień pracy ma dobrze wyglądać, to nie wybiorę wiskozy, bo będzie się gnieść. Najlepsza w takim wypadku jest dobra jakościowo wełna lub syntetyczna domieszka.

Hasło „moda odpowiedzialna” daje nam dużo możliwości i właściwie czasem nie wiadomo, na co postawić. Na recykling? Rzeczy z drugiej ręki? Ekologiczne materiały? Fair trade?
Wszystkie te rozwiązania mają swoje plusy i minusy. Wybór ekologicznej bawełny jest dobry pod tym względem, że nie tylko dość szybko się ona rozłoży, ale też do jej produkcji nie używa się pestycydów. Niestety na jej wytworzenie zużywa się dużo wody. Znów to powtórzę, najbardziej ekologiczne zakupy to takie, które robimy tylko wtedy, gdy musimy i pod warunkiem że daną rzecz będziemy długo użytkować. Jeśli znajdziemy rzecz z kolekcji marki ekologicznej, będzie to dodatkowy bonus dla środowiska, a jeśli uda nam się ją kupić na rynku wtórnym, to już w ogóle wspaniale. Ale nadal chodzi o to, żeby zakupy nie stawały się rozrywką lub sposobem na życie.

Czy naszą przyszłością stanie się vintage?
To na pewno najbardziej ekologiczne wyjście na dzień dzisiejszy, bo kupujemy już istniejący przedmiot. Ale i tu musimy uważać, bo można łatwo wpaść w spiralę zakupów rzeczy z drugiej ręki. Kiedy zaczynałam swoją przygodę z second-handami, zdarzało mi się zebrać worki pełne ubrań do przeróbki, które finalnie skończyły w kontenerach PCK. Inną ciekawą opcją są zakupy na życzenie, czyli wyprodukowanie dokładnie tylu rzeczy, ile się sprzeda. Już dziś na przykład w sklepach marki Uniqlo można spotkać maszyny do druku 3D i wydrukować sobie sukienkę. To jest na razie ciekawostka, ale likwiduje problem nadwyżek, ponieważ jednym problemem jest to, co kupujemy, a potem wyrzucamy, a drugim − to, czego nikt nie kupił i co zalega w magazynach. Ogromne ilości nowych rzeczy lądują na wysypisku lub są palone.

Pozytywne jest to, że do łask powróciło naprawianie rzeczy, przeróbki, taki domowy recykling, choć też pewne usługi odeszły już w niebyt, jak np. repasacja rajstop.
To prawda, rajstopy są tanie i dostępne, więc nikt sobie nie zawraca głowy ich naprawą, ale już cerowanie artystyczne swetrów przetrwało. Z pewnością ubrania są dziś tańsze w stosunku do naszych zarobków, więc się tak ich nie szanuje jak kiedyś, ale za to zaczynamy na poważnie myśleć o kwestiach związanych ze środowiskiem, zatem jest nadzieja na zmianę.

Joanna Glogaza ma na koncie dwa bestsellerowe poradniki „Slow fashion. Modowa rewolucja” i „Slow Life. Zwolnij i zacznij żyć” oraz książkę „W to mi graj. 97 gier, dzięki którym wygrasz w życie towarzyskie”. Jej najnowsza pozycja „Wychodząc z mody” dotyczy mody odpowiedzialnej, www. joannaglogaza.com.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Moda i uroda

Zostań częścią modowej rewolucji

Zobacz galerię 3 Zdjęcia
19 kwietnia rusza Tydzień Fashion Revolution, najważniejsze wydarzenie w rocznym kalendarzu międzynarodowej organizacji działającej na rzecz mody odpowiedzialnej. Kampania nagłaśniająca kluczowe modowe wyzwania, której towarzyszą spotkania z ekspertami, panele dyskusyjne oraz szereg innych działań skupionych wokół hasła #whomademyclothes, skierowana jest do wszystkich osób oczekujących realnych zmian w systemie przemysłu odzieżowego. 

Dwa dni przed rozpoczęciem tegorocznego Fashion Revolution Week (19-25.04.2021) odbędzie się wydarzenie eksperckie „Okrągły stół mody cyrkularnej”. Do dyskusji zaproszeni zostali specjaliści obserwujący zjawiska związane z gospodarką obiegu zamkniętego z wielu perspektyw. W tym roku Fashion Revolution Polska koncentruje się na przyszłości mody cyrkularnej, jako części gospodarki o obiegu zamkniętym. Celem wydarzenia jest rozpoznanie największych wyzwań związanych z modą cyrkularną w Polsce. Spotkanie ma stanowić twórczą wymianę poglądów, ale przede wszystkim praktycznych doświadczeń i pomysłów, które przyczynią się do wprowadzenia zmian - na wielu płaszczyznach - już w niedalekiej przyszłości.

„Zależy nam, by wśród zaproszonych gości budować sojusze i łączyć ze sobą potencjalnych partnerów, ale także by nie uciekać od wnikliwych pytań i dociekać odpowiedzi, również tych niewygodnych. Chcemy dążyć do realnych zmian i konkretnych rozwiązaniach rozwijających modę cyrkularną w Polsce. Wskazywać obszary do poprawy, ale także patrzeć z nadzieją w przyszłość” - podkreślają przedstawicielki Fashion Revolution Polska. 

Spotkanie poprowadzi Ola Bąkowska - autorka pierwszego w Polsce bloga o innowacjach i modzie zrównoważonej, obecnie pracująca w organizacji pozarządowej Circle Economy w Amsterdamie, która zajmuje się wcielaniem w życie gospodarki obiegu zamkniętego.

W dyskusji udział wezmą: Dorota Jankowska-Tomków - dyrektor zakupów i działu zrównoważonego rozwoju LPP S.A., Paweł Urbański, reprezentujący pralnię i farbiarnię KNK-KANAKA, mec. Magdalena Niewelt, pomysłodawczyni (wraz z mec. Olegiem Marcinkowskim) Kodeksu Etyki Branży Odzieżowej, Zofia Zochniak - współzałożycielka firmy zajmującej się zbiórką i recyklingiem tekstyliów Ubrania do Oddania, Aleksandra Kuta - pomysłodawczyni, projektantka, konstruktorka startupu Decloths, Agata Frankiewicz - założycielka upcyklingowej platformy Deko Eko, Miłosz Marchlewicz reprezentujący Forum Odpowiedzialnego Biznesu, dr Magdalena Płonka, związana z MSKPU ekspertka w dziedzinie edukacji oraz projektowania mody, wykładowczyni oraz przedsiębiorca, Dobrosława Gogłoza - założycielka All Hands Agency,  Joanna Burzec -badaczka i managerka w jednej z największych na świecie firm konsultingowych, kierownik projektu e-Pack dr Piotr Nowak, Agnieszka Oleksyn-Wajda – radca prawny, dyrektor Instytutu Zrównoważonego Rozwoju i na Uczelni Łazarskiego, pisarka i reporterka Karolina Sulej, ekonomista i przedstawiciel Fundacji Instrat Damian Iwanowski oraz Tomasz Morozgalski, prawnik, aktywista miejski i działacz społeczny.

Efektem spotkania będzie raport uzupełniony o najnowsze dane z Polski i ze świata oraz komentarze ekspertów. Zostanie przekazany politykom wszystkich opcji, instytucjom publicznym i organizacjom pozarządowym, a także udostępniony uczelniom, z którymi współpracuje stowarzyszenie. Wnioski i ustalenia będące efektem spotkania będą wykorzystywane w działaniach informacyjnych, promocyjnych i edukacyjnych Fashion Revolution Polska. Podsumowanie spotkania będzie udostępnione jako materiał filmowy jeszcze w trakcie Tygodnia Fashion Revolution w mediach społecznościowych polskiego oddziału.

#whomademyclothes: rozmowy o przyszłości mody cyrkularnej

Tydzień Fashion Revolution to także spotkania z ekspertami - prowadzone w formie rozmów na żywo za pośrednictwem kanałów w mediach społecznościowych i na platformie Zoom. O odpowiedzialnym podejściu do mody, szansach mody cyrkularnej, inspiracjach i czekających modę wyzwaniach opowiedzą: projektantka innowacyjnych materiałów Weronika Banaś, autorka bloga i podcastów, wykładowczyni, projektantka Katarzyna Zajączkowska, prawnik związany z Instytutem Prawa Mody Arkadiusz Szczudło oraz trendwatcherka Natalia Hatalska.

W ramach Tygodnia Szkolni Ambasadorzy Fashion Revolution przygotowują także cykl praktycznych warsztatów wcielających w życie założenia mody cyrkularnej.

Fashion Revolution Polska jest częścią międzynarodowej organizacji założonej w Wielkiej Brytanii po tragicznych wydarzeniach w kompleksie fabrycznym Rana Plaza w Bangladeszu, gdzie w kwietniu 2013 r. zginęło ponad 1100 pracowników fabryki odzieżowej, a kolejne 2500 odniosło obrażenia. W kwietniu każdego roku Fashion Revolution zachęca do aktywnego udziału w kampanii nagłaśniającej najważniejsze modowe wyzwania, łączącej pamięć o tragicznych wydarzeniach z 2013 r. z edukowaniem, wywieraniem nacisku na globalne marki i legislatorów oraz dążeniem do realnych zmian.

W trakcie Tygodnia Fashion Revolution każda i każdy z nas może stać się częścią modowej rewolucji. Masowo zadawane pytania o warunki produkcji naszych ubrań, obuwia i dodatków, pokazywanie metek danej marki i korzystanie z hasztagów #whomademyclothes i #whatsinmyclothes pozwalają wciągnąć przedstawicieli przemysłu odzieżowego i konsumentów w dyskusję dotyczącą mody odpowiedzialnej, transparentnej działalności oraz gospodarki obiegu zamkniętego.

Szczegółowy harmonogram tegorocznego Tygodnia Fashion Revolution można znaleźć na facebookowej stronie Fashion Revolution Poland oraz Instagramie (@fash_revpoland).

Sponsorem głównym Okrągłego stołu mody cyrkularnej jest LPP S.A.

Wydarzenie patronatem objęli: Kupuj Odpowiedzialnie, Deko Eko, MSKPU , Ubrania do Oddania, All hands, KNK-KANAKA, UP DIWU, Adwokat Magdalena Niewelt, Adwokat Oleg Marcinkowski, Łukasiewicz – Instytut Logistyki i Magazynowania, Fundacja Instrat, Instytut Zrównoważonego Rozwoju i Środowiska Uczelni Łazarskiego, Instytut na Rzecz Ekorozwoju, Forum Odpowiedzialnego Biznesu.

  1. Materiał partnera

Peace, love and Crocs

Klasyczny but, kolorowy print i spersonalizowane przypinki Jibbitz - taki zestaw to oryginalny produkt, który zapewnia niepowtarzalność. (Fot. materiały prasowe)
Klasyczny but, kolorowy print i spersonalizowane przypinki Jibbitz - taki zestaw to oryginalny produkt, który zapewnia niepowtarzalność. (Fot. materiały prasowe)
Zobacz galerię 6 Zdjęć
Wyobraź sobie świat, w którym ceni się wolność, indywidualność, szerzy pokój i miłość. Brzmi doskonale? 

Działania marki Crocs od dawna skupiają się wokół szerzenia idei równości w każdej dziedzinie życia. Promuje ludzi z każdego zakątka świata bez względu na ich dokonania. Najnowsza kolekcja Tie Dye jest tego odzwierciedleniem. Baw się kolorami, wyraź siebie, pokaż swój sposób patrzenia na otaczający świat.

Technika Tie Dye

Tie Dye czyli dosłownie zawiąż-pofarbuj to technika nieregularnego barwienia, która charakteryzuje się użyciem nasyconych kolorów. Jest modnym trendem z lat 70-tych. Wielu artystów uważa, że jest to rodzaj sztuki, która pozwala wyrazić siebie poprzez zastosowanie abstrakcji. Szybko zagościła w świecie mody, zwłaszcza wśród marek streetwearowych. Tie-dye, czyli nierównomierne farbowanie ubrań, swoje korzenie ma w najciekawszej modowo dekadzie XX wieku, czyli na przełomie lat 60. i 70. Barwny wzór idealnie wpasował się w psychodeliczną estetykę hippie, a poza tym był to świetny sposób do wykorzystania starych ubrań i odkrycia ich na nowo. Czyli dokładnie tak jak jest to modne teraz. My jednak Tie-dye najbardziej kojarzymy z latami 90. Wtedy t-shirty i bluzy farbowane za pomocą tej techniki były na topie. Często trendy z wybiegu nie trafiają na ulice, jednak trendsetterki od razu pokochały ubrania Tie-dye. W sezonie wiosna/lato 2021 marka Crocs przedstawia swój klasyczny produkt w wielobarwnej odsłonie zgodnie z gorącym trendem sezonu.

(Fot. materiały prasowe) (Fot. materiały prasowe)

(Fot. materiały prasowe) (Fot. materiały prasowe)

(Fot. materiały prasowe) (Fot. materiały prasowe)

Spersonalizowany Crocs

Klasyczny but, kolorowy print i spersonalizowane przypinki Jibbitz - taki zestaw to oryginalny produkt, który zapewnia niepowtarzalność. Dzięki łatwości zakładania i zdejmowania zapewnisz swoim butom unikatowy wygląd każdego dnia.

(Fot. iStock) (Fot. iStock)

Crocs to obuwie dające komfort noszenia i wyrażania siebie. Baw się modą niezależnie od panujących trendów czy nowości na światowych wybiegach. Do takich butów idealnie pasują skarpetki w podobny wzór, albo gładkie, spokojne stylizacje z prostymi ubraniami. Jest to idealny wzór na wiosenno-letni sezon.

  1. Styl Życia

Inès de la Fressange: "Nie jestem buntowniczką, jestem Francuzką"

Inès de la Fressange (Fot.Getty Images)
Inès de la Fressange (Fot.Getty Images)
Zobacz galerię 3 Zdjęcia
Znaki rozpoznawcze? Połączenie luzu i elegancji, szeroki uśmiech, własna opinia. Nie chowa urazy i nigdy się nie poddaje. Modelka i projektantka Inès de la Fressange to ucieleśnienie paryskiego stylu i hartu ducha.

Zaczęła pani karierę modelki w wieku 17 lat, zaraz po maturze. Traktowała to pani jak przygodę czy zawód?
Na pewno nie jak misję, jaką jest choćby zawód lekarza. Nigdy nie planowałam, że będę modelką, po prostu mi to zaproponowano. Nie spodziewałam się też, że będę nią tak długo. Modeling pozwolił mi ostatecznie stać się tym, kim jestem dzisiaj – stylistką i projektantką.

Bliscy nie byli przeciwni pani karierze? Pani rodzina wywodzi się z bardzo starej arystokracji. Takie rody często cechują sztywne kody zachowań.
Moja rodzina zawsze wyłamywała się ze stereotypu sztywnych arystokratów! Wszyscy moi bliscy byli pełni fantazji, nietuzinkowi i kreatywni, całym sercem oddani kulturze i sztuce. Nie mieli żadnych uprzedzeń w stosunku do innych i zawsze dawali mi odczuć, że ufają moim wyborom. Jestem im za to bardzo wdzięczna, bo często obserwuję, jak z lęku o przyszłość swoich dzieci rodzice wprowadzają pełen nakazów i zakazów rygor, co nigdy daje dobrych rezultatów.

W latach 90. była pani najbardziej znaną francuską modelką na świecie, muzą głównego projektanta Chanel – Karla Lagerfelda. Kontrakt na wyłączność (pierwszy taki w historii) skończył się jednak w chwili, gdy zgodziła się pani pozować do nowego popiersia Marianny, symbolu francuskiej Republiki.
Praca dla Chanel była dla mnie wielkim szczęściem i radością, ale kiedy merowie całej Francji wybrali mnie jako tę, która ma odzwierciedlać współczesną wizję Marianny, symbolu wszystkich francuskich wartości, nie mogłam i nie chciałam odmówić. Bardzo zdziwiło mnie, że ten pomysł spotkał się z tak zdecydowaną dezaprobatą Karla, ale ponieważ nasze stosunki były od jakiegoś czasu napięte, wybrałam wolność. W końcu hasło „Wolność, równość, braterstwo” nadal jest dewizą naszego kraju.

Inès de la Fressange jako panna młoda z Karlem Lagerfeldem na pokazie Chanel na sezon jesień/zima w 1988 roku. (Fot. Getty Images) Inès de la Fressange jako panna młoda z Karlem Lagerfeldem na pokazie Chanel na sezon jesień/zima w 1988 roku. (Fot. Getty Images)

Nie opuściła pani jednak świata mody – obecnie znów stoi pani na czele własnej marki – Inès de la Fressange Paris. Jej butik przez wiele lat znajdował się na Avenue Montaigne, najelegantszej ulicy w Paryżu. Dokładnie tam, gdzie mieszkał pani dziadek.
Mój butik mieści się obecnie w Dzielnicy Łacińskiej. I ogromną przyjemność sprawia mi, kiedy widzę w nim babcię w towarzystwie wnuczki, wspólnie robiące zakupy. Stawiam raczej na sportowy szyk. Jestem przeciwna przeładowanym szafom, pełnym różnych ubrań, wzorów i dodatków. Lepiej posiadać ich niewiele, ale za to takich, które można ze sobą łączyć i zestawiać w wielu wariantach. Przesadny konsumpcjonizm nie jest dzisiaj na czasie, podobnie jak ostentacyjna elegancja. Staram się projektować ubrania, których zawsze sama poszukiwałam w sklepach i które mogłabym codziennie nosić.

Świat biznesu nie okazał się dla pani zbyt łaskawy: w wyniku konfliktu ze współudziałowcami została pani zwolniona i dopiero po 14 latach procesów odzyskała prawo do własnej marki. W tym czasie była pani dyrektorką artystyczną marki Roger Vivier, projektowała, pisała książki. Nie poddała się pani. Dzisiaj nazywa się to rezyliencją...
Ludzie biznesu potrafią być pełni agresji, nieżyczliwi i pozbawieni zdrowego rozsądku, ale uważam, że istnieje coś w rodzaju sprawiedliwości, która sprawia, że zostają za to ostatecznie ukarani. Od kilku lat pracuję z Diegiem Della Valle z Roger Vivier. To ktoś wyjątkowy – bardzo dba o swoich pracowników, nie traci kontaktu z rzeczywistością i rozumie, że najważniejszy jest dobry produkt. Dzięki temu moja marka rozwija się wręcz wspaniale. Wracając do moich dawnych problemów – już o nich nie myślę. Nie chcę żyć z urazą ani życzyć komuś źle. To klucz do szczęścia!

W życiu prywatnym też przeżyła pani trudne chwile, mam na myśli nagłą śmierć pani męża, włoskiego historyka sztuki Luigiego d’Urso, ojca pani córek Nine i Violette. Jak po tym wszystkim udało się pani odnaleźć radość życia?
Każdy z nas miewa w życiu problemy, a czasami nawet dramaty i tragedie. Moje córki i ja musiałyśmy znaleźć w sobie wiele odwagi, aby zmierzyć się ze stratą Luigiego, ale sądzę, że ostatecznie to doświadczenie wykształciło w nich wielkie pokłady współczucia i wielkoduszności. Myślę, że należy trzymać się listy tego, co w naszym życiu pozytywne, zamiast w kółko odtwarzać sobie w głowie, co się nie udało, albo bać się tego, co nastąpi.

Inès z Karlem Lagerfeldem oraz córkami Nine i Violette podczas Paris Fashion Week – Haute Couture jesień/zima 2014–2015. (Fot. Getty Images) Inès z Karlem Lagerfeldem oraz córkami Nine i Violette podczas Paris Fashion Week – Haute Couture jesień/zima 2014–2015. (Fot. Getty Images)

Jakie wartości stara się pani przekazać córkom?
To moje córki przekazują mi swoje wartości! Ich pokolenie jest zdumiewające – bardzo feministyczne, otwarte na świat, zainteresowane ekologią, wielkoduszne i życzliwe w stosunku do starszych. Kiedy dziewczynki były małe, często powtarzałam im, żeby nie czyniły drugim tego, czego same nie chciałyby doświadczyć. Mówiłam, że większość ludzi na Ziemi nie żyje w takim komforcie jak one i że nie pomoże bycie piękną i elegancką, jeśli nie posiada się szerokiego uśmiechu. Myślę, że doskonale to zrozumiały.

Pani wielkoduszność przejawia się na przykład w tym, że działa pani w wielu stowarzyszeniach...
Bardzo bliskie są mi problemy dotykające dzieci – czy to we Francji, czy w Afryce. Staram się też wspierać walkę z rakiem, chorobą Alzheimera i pomagać stowarzyszeniom stojącym na straży praw człowieka, jak Amnesty International. Nie wolno być obojętnym na świat.

Ma pani w sobie chyba coś z kameleona – szybko odnajduje się w nowych sytuacjach i dziedzinach.
Kameleon zmienia kolor w zależności od miejsca i sytuacji, w jakiej się znajduje, ja wolę zachować określone poglądy. Ale to prawda, lubię interesować się różnymi dziedzinami i pracować z nowymi ludźmi. Myślę, że zdolność adaptacji nie wyklucza tego, że pozostaje się sobą.

W jednym z wywiadów powiedziała pani, że najlepszym sposobem, żeby osiągnąć sukces, jest „nie bać się nie podobać innym”. Miała pani na myśli siebie samą? Był czas, kiedy określano panią słowami „modelka, która mówi”. Czuje się pani buntowniczką?
Nie, absolutnie nie jestem buntowniczką, jestem po prostu Francuzką! Zawsze robię, co mogę i jak mogę. Jako modelka chodziłam zygzakiem, szeroko się uśmiechałam i zawsze mówiłam to, co myślę. Nie świadczyło to o mojej rewolucyjności, ale dzięki temu wydawałam się bardziej autentyczna i szczera. Udało mi się, ale wszystko równie dobrze mogło się skończyć katastrofą!

Ale się nie skończyło! W wieku 63 lat jest pani kobietą biznesu i ikoną mody. Jaką radę dałaby pani dojrzałym kobietom?
Nie poddawajcie się nostalgii, nie myślcie, że przedtem było lepiej, interesujcie się młodymi ludźmi i nowymi rzeczami. Oddajcie połowę swojej garderoby, wyrzućcie stare dokumenty i gazety, wysprzątajcie dom i patrząc na wasze aktualne zdjęcia, pomyślcie, że za dziesięć lat wydacie się sobie na nich po prostu fantastyczne! Oczywiście, nie jest przyjemnością kontemplować swoje zmarszczki czy siwe włosy, ale na szczęście mam moje dwie absolutnie cudowne córki, przy których bardzo często się uśmiecham. Moje zmarszczki wtedy trochę znikają...

Za granicą, a także w kraju jest pani ambasadorką paryskiej elegancji, napisała pani bestsellerowy poradnik „Paryski szyk”. Skąd u pani ta pasja do Paryża i paryżanek?
Książka była rzeczywiście wielkim sukcesem, również w Polsce. Wciąż otrzymuję znad Wisły lajki na Instagramie, to bardzo miłe. A Paryż? Cóż, to bardzo zróżnicowane miasto, każda dzielnica żyje swoim własnym życiem. Mieszkali tu chociażby Francis Scott Fitzgerald, Maria Curie czy Ernest Hemingway, wszyscy oni wzbogacili to miasto, czyniąc je jeszcze bogatszym i ciekawszym. Jako dziecko mieszkałam na wsi i zawsze, kiedy przyjeżdżałam do Paryża, moją wielką radością była podróż metrem. A zresztą, kto nie lubi Paryża?

Latami paryski szyk był kwintesencją najlepszego stylu. Pojawiają się głosy, że to już minęło, a serce mody bije dziś raczej w Nowym Jorku, Londynie czy Mediolanie.
Jeśli zapytam panią, jakie są najsłynniejsze marki mody na świecie, myślę, że nasuną się pani na myśl firmy francuskie... Paryski styl od zawsze wzbudza zachwyt, podobnie jak paryska kreatywność. Sztuka i moda mają jednak kosmopolityczny charakter – wielu stylistów we Francji jest obcokrajowcami. Podobnie elegancja istnieje wszędzie – najpiękniejsze kobiety, ubrane w sari, widziałam w indyjskim Radżastanie. Muszę też przyznać, że bardzo lubię pewną japońską markę...

Prawdziwa paryżanka pochodzi z prowincji – to też pani słowa…
To często prawda, ale bycie paryżanką to tak naprawdę kwestia mentalności i estetycznych wyborów – prawdziwe paryżanki mogą mieszkać równie dobrze w Krakowie!

Z jednej strony żyje pani w paryskim szalonym tempie, z drugiej kocha południe Europy i dolce far niente. Czy to nie paradoks?
Moje tempo nie jest wcale szalone, powiedzmy raczej, że dużo pracuję. Z wiekiem nauczyłam się już nie stresować. Aby móc efektywnie działać, należy stworzyć sobie niszę spokoju. Ja sama od czasu do czasu potrzebuję się rozluźnić i poleniuchować bez poczucia winy – to zapewne pozostałość dzieciństwa spędzonego poza miastem. Ale można też żyć w Paryżu czy innym wielkim mieście i nie miotać się bez przerwy. Trzeba tylko określić swoje priorytety, nauczyć się mówić „nie” i czasami po prostu zostać w domu.

Paryskie życie jest często krytykowane za snobizm, sztuczność, hipokryzję i obojętność. Pani sama jest krańcowo inna – spontaniczna i żywiołowa. Paryż pani nie zmienił?
Głupcy, imbecyle, okrutnicy i ludzie nieżyczliwi istnieją na całym świecie, we wszystkich środowiskach zawodowych. Często mówię sobie, że muszą być naprawdę nieszczęśliwi, żeby przejawiać tyle agresji i małostkowości. Mnie zdrowe podejście do życia zaszczepiła niania, która była dla mnie jak druga matka. Była Polką i nazywała się Wiktoria Hacieja, ja mówiłam na nią Toja, inni – Wisia. Pochodziła z bardzo biednej rodziny, w dzieciństwie musiała chodzić boso do szkoły i często nie miała prawie nic do jedzenia. Powtarzała mi, że wiele ludzi ma dużo mniej szczęścia od nas, że należy im pomagać oraz cieszyć się z małych rzeczy. Piekłyśmy więc ziemniaki w ognisku, robiłyśmy girlandy z papieru albo laleczki z płatków maków i masowo produkowałyśmy strucle. Zawsze przy tym dużo się śmiałyśmy. Wiktoria nauczyła mnie kochać kwiaty i naturę. Mimo że przeczytała w życiu niewiele książek, wiedziała o nim więcej niż większość ludzi, których znam. Przez całe moje dzieciństwo opowiadała mi o swojej siostrzenicy, która została w Polsce i którą w końcu poznałam, kiedy miałam 20 lat. Część mojego serca jest polska – być może to właśnie pomaga mi cieszyć się każdym dniem.

Rozmawiamy w czasie pandemii koronawirusa. Jak znaleźć w tej sytuacji przestrzeń na szczęście?
Rzeczywiście, nie jest to proste – i nie myślę jedynie o chorych. Wielu ludzi znajduje się czy za chwilę znajdzie w ciężkiej sytuacji ekonomicznej, inni czują się samotni, odizolowani od innych i pełni obaw o przyszłość. Dlatego tym bardziej nie należy sobie zatruwać życia niepotrzebnymi kłótniami, egoizmem czy rasistowskimi postawami. Życie jest zbyt krótkie, żeby je marnować na głupoty! 

Inès de la Fressange urodziła się w 1957 roku w Gassin jako córka Andrégo de Seignard, markiza de La Fressange, maklera giełdowego, oraz Cecilii Sánchez Cirez, argentyńskiej modelki. Razem z dwójką braci wychowywała się w XVIII-wiecznym młynie pod Paryżem. Obecnie mieszka w Paryżu z drugim mężem Denisem Oliviennesem. Ma na swoim koncie kilka poradników stylu. Najnowszy to – napisany wspólnie z Sophie Gachet – „Paryski szyk jeszcze raz. Podręcznik stylu”, Dom Wydawniczy Rebis.

  1. Styl Życia

Sewing Together – projekt, który wspiera kobiety w Kenii

Maja Kotala z jedną ze swoich studentek z Sewing Together (Fot. archiwum prywatne)
Maja Kotala z jedną ze swoich studentek z Sewing Together (Fot. archiwum prywatne)
Dla kenijskich dziewcząt dzień zaczyna się zwykle od prac domowych i rodzinnych obowiązków. Jednak coraz więcej z nich docenia możliwość nauki. Każda nowa umiejętność, jak szycie czy projektowanie ubrań, może dać im szansę na zarobienie własnych pieniędzy i większą niezależność. – Cały kurs jest za darmo. W tej chwili uczę 5 dziewczyn. Szyjemy letnią kolekcję. Za 3 tygodnie robię zmianę i zaczynam naukę z nowymi osobami – mówi Maja Kotala, pomysłodawczyni programu Sewing Together.

Większość uczennic w szkole jest między 19 a 25 rokiem życia. Chociaż pochodzą z różnych plemion (Luhia, Masajowie) dobrze się dogadują i są dla siebie nawzajem wsparciem. – Mam 15 lat doświadczenia w branży modowej i chciałam się z tym doświadczeniem podzielić z innymi. – podkreśla Maja Kotala – Pierwszy projekt edukacyjny uruchomiłam za swoje oszczędności oraz pieniądze zebrane od rodziny i przyjaciół. Wyjechałam do Ugandy, żeby przetestować program Sewing Together i dołączyłam wówczas do marki Kimuli Fashionability. Zajmowałam się produkcją płaszczy przeciwdeszczowych, szytych z worków po cukrze. Wyszkoliłam wtedy pierwsze 4 studentki, które bazując na moich metodach, wyszkoliły kolejne 5 osób.

Projekt Sewing Together powstał w 2018 roku. Jego idea polega m.in. na tym, że wyedukowane kobiety szkolą kolejne. Maja jednak nie tylko uczy szycia. – Uczę je jak tworzyć kolekcje. Uczę podstaw biznesu, marketingu, sprzedaży, umiejętności targowania się i tego jak zachować się wobec klienta. Zapraszam też ich rodziców, żeby mogli zobaczyć prace swoich córek.

Maja Kotala ze światem mody zetknęła się w wieku 18 lat. Przez 5 lat mieszkała w Sydney, gdzie ukończyła studia projektowania mody. Kolejne 6 lat spędziła w Paryżu, pracując dla branży modowej (reprezentowała marki modowe na rynku światowym).

Dlaczego Afryka? – Kontynent afrykański od zawsze był w moim sercu. Od dziecka byłam podróżnikiem. Cztery lata temu zaczęłam szukać swojego miejsca w życiu. Zrozumiałam jakie życie przyniosło mi szczęście i postanowiłam dzielić się tym, co otrzymałam. Po Australii i Paryżu odnalazłam swoje miejsce w Afryce. Afryka jest pełna piękna, kolorowa, otwarta. Nigdy nie spotkałam się z tak dobrym nastawieniem. Tu poczułam się naprawdę wolna – mówi Maja – Pomimo ogromnej biedy i problemów nie widać tego na twarzach ludzi, zawsze pogodnych i uśmiechniętych. Ci ludzie są pełni radości i determinacji. Nabrałam więc siły, żeby walczyć o te utalentowane dziewczyny.

Dzień Kobiet (Fot. archiwum prywatne)Dzień Kobiet (Fot. archiwum prywatne)

Swoją przygodę z Afryką i z działalnością na rzecz innych ludzi Maja zaczynała od Ugandy i Nairobi. W 2019 r. w Nairobi przyłączyła się do Armii Zbawienia, która miała pod opieką dziewczęta z Girls Training Center (szkoła dla młodych kobiet, które ze względów ekonomicznych nie dokończyły edukacji). Jak wspomina: - Podczas tego wyjazdu wyszkoliłam 20 kobiet, dając im umiejętność projektowania, szycia, umiejętności prowadzenia biznesu i coś, czego nie uczą w żadnych szkołach - „women empowerment”. Każdego dnia inspirowałam je do walki o siebie, wiary w swoje siły, pokazywałam jak pielęgnować kobiecość, czego zwieńczeniem był zorganizowany wspólnie pokaz mody. Dziewczyny prezentowały stworzoną wspólnie kolekcję, a same wcieliły się w role modelek. Skupiłam się bardziej na tym, żeby je zmotywować do działania. Dzięki temu one nabrały chęci do nauki, za co były bardzo wdzięczne. Nie inspiruje się tutaj kobiet do tego, żeby się uczyły. Nie budują one wiary w siebie. Mężczyźni zwykle podchodzą do nich „z góry”, jak do niższych rangą.

Kolekcja spodni uszytych z kikoy, jednego z ostatnich materiałów, który jest ręcznie tkany w Kenii (Fot. archiwum prywatne)Kolekcja spodni uszytych z kikoy, jednego z ostatnich materiałów, który jest ręcznie tkany w Kenii (Fot. archiwum prywatne)

Dla większości dziewczyn w Kenii (ale też w innych afrykańskich państwach) poranek zaczyna się od prac związanych z domem (gotowanie, sprzątanie). Starsi z rodzeństwa odpowiedzialni są za młodszych, więc tutaj też trzeba wywiązać się z przydzielonych obowiązków. Pozycja kobiet w Kenii jest wciąż dosyć trudna. Pomocne jest jednak to, że niemal wszystkie młode kobiety mówią po angielsku, który jest podstawowym językiem w szkole (dzieci uczą się w języku angielskim już od szkoły podstawowej). Znają też suahili oraz swoje języki plemienne.

Dziewczynom w szkole Sewing Together ta nauka daje możliwość odcięcia się od silnego stereotypu, według którego kobieta ma przede wszystkim siedzieć w domu i zajmować się z dziećmi. – Jedna z moich uczennic pochodzi z rodziny muzułmańskiej i nie wolno jej iść na studia. W szkole radzi sobie najlepiej. Jest bardzo zdolna. Inna z kolei jest młodą matką, która walczy o swoją niezależność. Mam też uczennicę, która z przymusu studiuje coś w rodzaju hotelarstwa, ale jej pasją jest moda – wymienia Maja.

Sewing Together, wraz z marką Nago, angażuje się w walkę z ubóstwem menstruacyjnym (Fot. archiwum prywatne)Sewing Together, wraz z marką Nago, angażuje się w walkę z ubóstwem menstruacyjnym (Fot. archiwum prywatne)

Program Sewing Together współdziała z lokalnymi organizacjami, które również niosą pomoc (m.in. z polską Fundacją Mogę Się Uczyć, także działającą na miejscu). Dziewczyny, które zaczynają naukę szyją torebki i podpaski wielorazowego użytku. Razem z Fundacją wspomagają akcję związaną z ubóstwem menstruacyjnym. – Miałam możliwość podróżować po Kenii, więc tutaj problem ubóstwa menstruacyjnego jest bardzo widoczny. Niektóre dziewczynki, nie mając żadnych środków na czas menstruacji, ze wstydu nie przychodzą do szkoły. W niektórych odległych wioskach dzieciom brakuje ubrań. Brakuje więc materiałów, które można by użyć jako popaski – podkreśla Maja Kotala. – Uszyłyśmy właśnie 100 podpasek wielorazowego użytku, które zostaną za chwilę dostarczone do wioski Masajów. U Masajów nie mówi się o takich rzeczach jak menstruacja czy seksualność. Nawet bieliznę suszy się pod innymi ubraniami. Uszyłyśmy więc dodatkowo woreczki, w których dziewczęta będą mogły suszyć swoje podpaski.

Oprócz charytatywnie działającej szkoły, założeniem programu Sewing Together jest też ekologiczne i zrównoważone podejście do mody. Większość kolekcji bazuje na upcyklingu. Ubrania szyte są najczęściej z bawełnianych prześcieradeł i pościeli. Szkoła zakupiła też dobrej jakości żagle od miejscowych żeglarzy, z których dziewczyny uszyły kurtki.

– Mam takie podejście, że nie chcę prosić o pieniądze. Wolę, żeby ktoś coś kupił i w ten właśnie sposób wsparł nasz projekt. Dlatego też założyłam internetowy Charity Shop z naszymi produktami (T-shirtami, biżuterią), wszystko po to, aby utrzymać szkołę i móc szkolić kolejne osoby. Coraz szerzej współpracujemy też z polskimi markami, które dedykują nam swoje produkty (Moja Butelka, Feba, Many Mornings), a część dochodu ze sprzedaży wspiera działania Sewing Together – podkreśla założycielka. – Moim celem jest, żeby ten projekt coraz bardziej się rozwijał. Zależy mi, żeby niebawem stworzyć dla tych uczennic miejsca pracy…

www.mkotala.com

  1. Moda i uroda

Wiosenne nowości modowe, które nas zachwyciły

 W nowej kolekcji Pinko znajdziecie przewiewne maxi sukienki i spódnice idealne na letnie dni. (Fot. Federico De Angelis)
W nowej kolekcji Pinko znajdziecie przewiewne maxi sukienki i spódnice idealne na letnie dni. (Fot. Federico De Angelis)
Zobacz galerię 5 Zdjęć
Idzie wiosna! Pora zatem na sezonową zmianę zawartości garderoby. Potrzeba łączenia trendów i funkcjonalności jest dziś silniejsza niż kiedykolwiek wcześniej, dlatego szukamy projektów wygodnych i praktycznych, ale też stylowych i estetycznie wykonanych. Oto wiosenne nowości modowe, które szczególnie nas zachwyciły. 

Solar

Wiosenna linia Solar Weekend powstała z myślą o odpoczynku, zwolnieniu tempa, odprężeniu i wygodzie. Zaprojektowane w duchu less is more modele są nie tylko wygodne, ale też łączą w sobie prostotę, jakość i nowoczesność. Dzianinowe komplety, miękkie bluzy i dopasowane joggersy z kantem idealnie sprawdzą się również na home office. Wszystkie modele zostały uszyte w Polsce z otulającej ciało certyfikowanej bawełny organicznej.

Wiosenna linia Solar Weekend powstała z myślą o odpoczynku, zwolnieniu tempa, odprężeniu i wygodzie. (Fot. materiały prasowe Solar) Wiosenna linia Solar Weekend powstała z myślą o odpoczynku, zwolnieniu tempa, odprężeniu i wygodzie. (Fot. materiały prasowe Solar)

Gino Rossi

Nowa kolekcja Gino Rossi Simple Chic to czysta elegancja i szyk. Składa się się z dwóch modeli – klasycznych czółenek z noskiem w szpic na niższym i na wyższym obcasie oraz wygodnej, praktycznej torebki z bocznym uchwytem. Wszystkie projekty wykonane są ze skóry naturalnej z połyskiem i dostępne są w różnych odcieniach. Kolekcja, choć czerpie z wybiegowych trendów, jest niezwykle ponadczasowa. Z pewnością spodoba się fankom minimalizmu i paryskiego stylu.

Nowa kolekcja Gino Rossi Simple Chic to czysta elegancja i szyk. (Fot. Magda Wunsche & Aga Samsel) Nowa kolekcja Gino Rossi Simple Chic to czysta elegancja i szyk. (Fot. Magda Wunsche & Aga Samsel)

Lilou

Kolczyki Cocktail powstały z myślą o celebracji radosnych chwil, takich jak chociażby spotkanie z najbliższymi. Projekt składa się z czterech złączonych kul i tworzą spektakularny efekt. Występują w trzech wersjach: stal szlachetna pozłacana 18 karatowym zlotem, srebro 925 oraz z perłami. Idealnie sprawdzą się jako oryginalny akcent zarówno do casualowej, jak i wieczorowej stylizacji.

Kolczyki Cocktail powstały z myślą o celebracji radosnych chwil, takich jak chociażby spotkanie z najbliższymi. (Fot. materiały prasowe Lilou) Kolczyki Cocktail powstały z myślą o celebracji radosnych chwil, takich jak chociażby spotkanie z najbliższymi. (Fot. materiały prasowe Lilou)

Pinko

Po roku wypełnionym wirtualnymi spotkaniami w ulubionym dresie najwyższy czas na zmianę. W nowej kolekcji Pinko znajdziecie przewiewne maxi sukienki i spódnice idealne na letnie dni. Frędzle i naturalna paleta kolorów z połączeniu z morskimi odcieniami tworzą energetyczną harmonię. Na uwagę zasługują też torebki - kultowa Love Bag z papużkami tworzącymi przepiękną klamrę oraz Big Puff i Top Handle udekorowane wstawkami z rafii, haftami i ćwiekami.

W nowej kolekcji Pinko znajdziecie przewiewne maxi sukienki i spódnice idealne na letnie dni. (Fot. Federico De Angelis) W nowej kolekcji Pinko znajdziecie przewiewne maxi sukienki i spódnice idealne na letnie dni. (Fot. Federico De Angelis)

Certina

Wodoszczelność, niezwykle wytrzymała konstrukcja i jednokierunkowo obrotowy pierścień lunety sprawiają, że zegarek DS Action Lady ma wiele zastosowań - idealnie sprawdzi się zarówno w biznesowym wydaniu, jak i podczas podwodnych wypraw. Nowe wersje zegarka, opatrzonego certyfikatem chronometru, łączy fascynacja podwodnym światem, a ich tarcze ozdobione zostały mieniącymi się, ozdobnymi falami.

Zegarek DS Action Lady sprawdzi się zarówno w biznesowym wydaniu, jak i podczas podwodnych wypraw. (Fot. materiały prasowe Certina) Zegarek DS Action Lady sprawdzi się zarówno w biznesowym wydaniu, jak i podczas podwodnych wypraw. (Fot. materiały prasowe Certina)