1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Moda i uroda
  4. >
  5. Piękna jak Lady Di

Piękna jak Lady Di

Piękna cera i piękny uśmiech to znaki rozpoznawcze Lady Di. (Fot. Getty Images)
Piękna cera i piękny uśmiech to znaki rozpoznawcze Lady Di. (Fot. Getty Images)
Zobacz galerię 8 Zdjęć
Księżna Diana wierzyła w zasadę „Beauty from within”, piękno rodzi się w środku. Dbała o regularny sen, ćwiczyła, piła warzywne koktajle. Mimo że miała dostęp do najbardziej luksusowych kosmetyków, robiła sobie maseczki DIY. Jej ulubiona składała się z: awokado, białka jajka, soku z cytryny i miodu.

Księżna Diana uwielbiała perfumy z nutami białych kwiatów i przypraw. Jak opowiada jej była makijażystka Mary Greenwell, księżna nigdy nie opuszczała pałacu bez spryskania się perfumami. Jednym z jej ulubionych zapachów był Diorissimo Dior.

Diorissimo dior 100 ml/558 zł (Butik Dior w Galerii Mokotów). Diorissimo dior 100 ml/558 zł (Butik Dior w Galerii Mokotów).

Lady Di skrupulatnie dbała o skórę. Demakijaż, tonizowanie, nawilżanie – to był codzienny rytuał. Podobno lubiła produkty marki Clarins, jak tonik rumiankowy. Obstawiam, że dziś w ramach wspierania brytyjskich marek sięgnęłaby po Miracle Tonic Amanda Lacy.

Miracle Tonic AmandA Lacy 60 ml/490 zł. Miracle Tonic AmandA Lacy 60 ml/490 zł.

Diana miała piękną cerę, ale skłonną do zaczerwienień i trądziku różowatego. Gdy problem się nasilał, stosowała naturalne olejki, między innymi z dzikiej róży, by ukoić skórę. W sympatii do naturalnych rozwiązań wyprzedziła swoją epokę. Teraz pewnie polubiłaby olejek oczyszczający do twarzy: róża, geranium, morela, Votary 100 ml/239 zł (zalando.pl).

Olejek oczyszczający do twarzy: róża, geranium, morela, Votary 100 ml/239 zł (zalando.pl). Olejek oczyszczający do twarzy: róża, geranium, morela, Votary 100 ml/239 zł (zalando.pl).

Produkty pielęgnacyjne Guerlain podobno także gościły w łazience księżnej. Dziś na półeczce miałaby nawilżającą, przeciwstarzeniową emulsję Super Aqua-Emulsion Guerlain.

Super Aqua-Emulsion Guerlain 50 ml/579 zł (Sephora). Super Aqua-Emulsion Guerlain 50 ml/579 zł (Sephora).

Manikiur według Lady Di? W młodości był to bardzo naturalnie wyglądający French lub po prostu jasny różowy lakier. Potem Diana przeszła metamorfozę. Poczuła się bardziej pewnie, kobieco, a na jej paznokciach pojawił się słynny czerwony odcień Revlon Red 18 zł (Puderikrem.pl).

Revlon Red 18 zł (Puderikrem.pl). Revlon Red 18 zł (Puderikrem.pl).

Przez lata znakiem rozpoznawczym Diany była błękitna konturówka. Potem jednak księżna poznała Mary Greenwell i błękit poszedł do lamusa. Zastąpiła ją czarna lub brązowa konturówka nałożona tuż przy linii rzęs i zgrabnie roztarta. Kto chce zobaczyć makijaż w stylu Lady Di według Mary Greenwell, może zajrzeć na youtube’owy kanał Lisy Eldridge – Mary gościnnie opowiada tu o tym, jak malowała księżną Dianę, i robi popisowy makijaż na modelce.

Couture Kajal Yves Sain Laurent 99 zł (Notino). Couture Kajal Yves Sain Laurent 99 zł (Notino).

Opalenizna? Podobno gdy Diana pokazała się publicznie z bladą cerą, dziennikarze prześcigali się w domysłach, dlaczego tak źle wygląda. Z tego powodu w pałacu miała prywatne solarium.

Wodoodporny bronzer do twarzy i ciała Amazonian Clay Tarte 145 zł (Sephora). Wodoodporny bronzer do twarzy i ciała Amazonian Clay Tarte 145 zł (Sephora).

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Moda i uroda

Czarna kreska wciąż w modzie

Najważniejszy w narysowaniu precyzyjnej kreski jest dobór odpowiedniego narzędzia.  (Fot. iStock)
Najważniejszy w narysowaniu precyzyjnej kreski jest dobór odpowiedniego narzędzia. (Fot. iStock)
Zobacz galerię 3 Zdjęcia
Może być zmysłowa, trochę drapieżna, czasem zabawna. Zależy, jak poprowadzisz linię. Warto próbować, właśnie teraz, siedząc w domu. Jak mówi wizażystka Gosia Macias, ćwiczenie czyni mistrzem.

Zmieniają się style i mody, a jaskółki na powiekach pozostają niezmienne. Może czasem trochę bardziej rozwiną skrzydła, zahaczając też o dolną powiekę. Skąd ten fenomen kreski? Rzeczywiście, czarna kreska nie wychodzi z mody, a jeśli na chwilę zniknie, to szybko powraca. To prosty element graficzny, który jednocześnie pozwala łatwo modelować i podkreślać oko. Zawsze wygląda elegancko i sexy. Kreska jest na tyle wyrazista, że od razu widać, iż mamy „zrobiony” makijaż. Rzęsy wydają się zagęszczone, spojrzenie podkreślone. To najprostsze rozwiązanie, szczególnie w wersji wieczorowej. Poza tym 95 proc. kobiet wygląda dobrze w jaskółkach na powiekach.

Od lewej: Sophia Loren kreską podkreślała migdałowy kształt oka; Anya Taylor-Joy w serialu „Gambit królowej”. Makijaż odpowiedni do nastroju, mroczny i szalony; modelka na pokazie Rag and Bone (Fot. Getty images, Imaxtree.com/free) Od lewej: Sophia Loren kreską podkreślała migdałowy kształt oka; Anya Taylor-Joy w serialu „Gambit królowej”. Makijaż odpowiedni do nastroju, mroczny i szalony; modelka na pokazie Rag and Bone (Fot. Getty images, Imaxtree.com/free)

Jestem sceptyczna co do stwierdzenia „najprostsze rozwiązanie”, mimo lat praktyki muszę się nagimnastykować, żeby zrobić sobie ładne kreski. Jakieś podpowiedzi? Najważniejszy jest dobór odpowiedniego narzędzia. Osoby, którym łatwo jest kreślić, pisać, mogą sięgnąć po długie pędzelki. Te, które nie mają tak pewnej ręki, niech używają pisaków. Wykreślenie kreski to nie jest trudna sprawa i ćwiczeniem łatwo dojść do wprawy. Warto poćwiczyć właśnie teraz, będąc w domu. Jeśli nie jestem pewna, jaki kształt powinna mieć kreska, najpierw robię szkic. Na pędzelek nabieram odrobinę kredki, żeby rysunek był precyzyjny, a na skórze nie zostało zbyt dużo produktu. Gdy od razu zaczniemy rysować kredką na powiece, nic się nie da z tym zrobić. Szkic pędzelkiem możemy skorygować patyczkiem higienicznym. Potem to wszystko wystarczy pociągnąć jeszcze raz eyelinerem w pisaku lub w pędzelku. Gdy pokryjemy szkic głęboką czernią, nie będzie widać, że coś wcześniej majstrowałyśmy pod spodem.

Czy używasz bazy, żeby utrwalić eyeliner? Szczerze mówiąc, nie. Uważam, że im mniej warstw, tym lepiej wygląda makijaż. Jeśli ktoś lubi, można delikatnie przypudrować powiekę. Wtedy paradoksalnie będzie trudniej zrobić makijaż, ponieważ kredka nie będzie tak łatwo ślizgać się po skórze.

Co zrobić, gdy kreska odbija się na górnej powiece? Niektóre osoby mają taką budowę oka, że cokolwiek zrobią, kreska się odbije. Można spróbować z naprawdę dobrymi wodoodpornymi eyelinerami. Mają je w ofercie M.A.C i Kat Von D.

A jakie są twoje ulubione produkty? Najczęściej używam eyelinera w słoiczku Maybelline – bardzo dobry produkt za rozsądną cenę. Jedyne, co warto zrobić, to dokupić sobie profesjonalny pędzelek. Najłatwiej kreski maluje się pędzelkiem do brwi – płaskim, wąskim, ściętym pod kątem.

Od lewej:  1. Epic Ink Liner NYX Professional 49,10 zł (notino.pl). 2. Flyliner Longwear Liquid Eyeliner Fenty Beauty 99 zł (sephora.pl). 3. Dual Dare All-Day Waterproof Liner, wodoodporny, czarny, matowy liner i kredka w jednym M.A.C 97 zł. 4. Tattoo Liner, wodoodporny eyeliner w odcieniu Trooper Black (ekstremalna czerń), kat von d 95 zł. 5. Black Dual-Ended Eyeliner, limitowana edycja eyelinera z podwójną, grubszą i cieńszą końcówką, Pat Mcgrath labs ok. 112 zł z przesyłką (Amazon). 6. Liquid Liner Anastasia Beverly Hills 119 zł (sephora.pl). 7. Voyeur, wodoodporny, trwały tusz do kresek, Hourgass 185 zł (sephora.pl). 8. Eyeliner Eyestudio Lasting Drama 24h Gel Maybelline 39 zł (Zalando) 9. Pędzelek do brwi Dual Ended Brow Brush Say makeup 69 zł (Nutridome). (Fot. materiały prasowe) Od lewej:  1. Epic Ink Liner NYX Professional 49,10 zł (notino.pl). 2. Flyliner Longwear Liquid Eyeliner Fenty Beauty 99 zł (sephora.pl). 3. Dual Dare All-Day Waterproof Liner, wodoodporny, czarny, matowy liner i kredka w jednym M.A.C 97 zł. 4. Tattoo Liner, wodoodporny eyeliner w odcieniu Trooper Black (ekstremalna czerń), kat von d 95 zł. 5. Black Dual-Ended Eyeliner, limitowana edycja eyelinera z podwójną, grubszą i cieńszą końcówką, Pat Mcgrath labs ok. 112 zł z przesyłką (Amazon). 6. Liquid Liner Anastasia Beverly Hills 119 zł (sephora.pl). 7. Voyeur, wodoodporny, trwały tusz do kresek, Hourgass 185 zł (sephora.pl). 8. Eyeliner Eyestudio Lasting Drama 24h Gel Maybelline 39 zł (Zalando) 9. Pędzelek do brwi Dual Ended Brow Brush Say makeup 69 zł (Nutridome). (Fot. materiały prasowe)

  1. Moda i uroda

Wolność w miłości

Zobacz galerię 5 Zdjęć
Lana Del Rey i Jared Leto – bohaterowie kampanii Gucci Guilty – spotykają się ponownie w osobliwej scenerii motelu. Jako dwie silne osobowości, wolne duchy buntują się przeciwko narzuconym normom i standardom. Są razem, ale są wolni. Klasyka #ForeverGuilty.

Woda toaletowa Gucci Guilty pour Femme przeszła przemianę. Alessandro Michele, dyrektor kreatywny domu mody Gucci, zainspirowany dążeniem kobiet do swobody w wyrażaniu siebie, swoich potrzeb, myśli i uczuć, doszedł do wniosku, że damskie i męskie flakony perfum powinny być do siebie podobne. W ten sposób Gucci Guilty dla niej zyskały nowy design. Szklany flakon jest częściowo przesłonięty metalem w nowym odcieniu i zwieńczony dopasowanym kolorystycznie korkiem. W odkrytej części widać prześwitujący przez szkło bladoróżowy płyn. Flakon kształtem przypomina teraz perfumy męskie, podkreślając równą pozycję obu płci. Pachnie jednak na wskroś kobieco – płatkami bzu z nutą musujących cytrusów. Spowija nas woalem bogatych i zmysłowych nut ambry i paczuli. Z kolei promienne cytrusowe nuty mandarynki, połączone z różowym pieprzem, dają wrażenie wibrującej świeżości. W sercu kompozycji kwiatowe nuty bzu łączą się z akordami owocowymi oraz nutami egipskiego geranium, tworząc ciekawy kontrast. Całość jest zmysłowa, kremowa i ciepła, ale z charakterem. To zapachowy podpis dla kobiet, które nie chcą zniknąć w tłumie.

 

Woda toaletowa GUCCI GUILTY pour Femme 50 ml/349 zł. Zapach jest dostępny w autoryzowanych perfumeriach Sephora i na sephora.pl

Para nie tylko na walentynki, para na zawsze

Zapachy GUCCI GUILTY Love Edition 2021 afirmują wolność i niekonwencjonalną miłość. Męski zapach ma aromatyczno-paprociową bazę wzbogaconą białymi kwiatami, francuską lawendą, paczulą i drzewem cedrowym. Damski jest ambrowo-kwiatowy. Otwiera się cytrusowymi nutami mandory, bergamotki i różowego pieprzu.

Edycja limitowana: GUCCI GUILTY Love Edition – woda toaletowa dla niego 50 ml/299 zł; woda perfumowana dla niej 50 ml/399 zł. Zapachy są dostępne w autoryzowanych perfumeriach Douglas i na douglas.pl

  1. Moda i uroda

Sisley Paris, Izia La Nuit - zapach letniej nocy

Sisley Paris, Izia La Nuit
Sisley Paris, Izia La Nuit
Zobacz galerię 6 Zdjęć
Izia La Nuit to hołd dla tajemniczej róży, która kwitnie tylko raz w roku przez dwa tygodnie i pachnie o wiele piękniej od innych. W najnowszej kompozycji ten wyjątkowy kwiat łączy się z akordem drzewnym i skórzanym oraz nutą wanilii, zyskując niepowtarzalny, zmysłowy charakter.

- Historia róży ma swój początek w ogrodzie różanym, a dokładnie w rozarium położonym przy pięknym zamku w Polsce, w Łańcucie, który należał do mojej rodziny - mówi Isabelle d’Ornano (z domu Potocka)  założycielka marki Sisley Paris. - Pomyślałam, że podobnie jak tam, świetnym pomysłem byłoby zasadzenie róż wokół kortów tenisowych w mojej wiejskiej posiadłości. Posadziliśmy 30 lub 40 różanych krzewów. Zorientowałam się, że jedna z odmian pachnie o wiele piękniej od innychPoprosiłam trzech kreatorów zapachów o odtworzenie aromatów wręczonych im bukietów róż. I finalnie zdecydowaliśmy się na kompozycję Amandine Clerc-Marie.

I tak wszystko się zaczęło.

Był rok 2017 i premiera zapachu Izia Sisley Paris -  świeżej, świetlistej, kwiatowej i kobiecej kompozyji stworzonej z ogromnego zamiłowania Isabelle d’Ornano do róży.

- Myślałam, co jeszcze można byłoby z nią zrobić? Z tą samą różą, jednak w nieco inny sposób. W trakcie rozmowy z Amandine Clerc-Marie zdecydowałyśmy, że możemy jej nadać jeszcze bardziej wyrafinowaną formę.- wspomina Isabelle d’Ornano.

I tak powstała Izia La Nuit.

Intensywny, bogaty zapach nocy. Kompozycja, która uwalnia nową sensualność, rozwija emocjonalne doznania. Chociaż wciąż równie intensywnie kwiatowy, Izia La Nuit to zapach otulony nutami drzewnymi, skórzanymi oraz szczyptą wanilii. Skomponowany z najlepszych esencji, zaprasza do przeżycia emocji zachwytu, spełnienia i spokoju, doświadczanych podczas miłosnych podróży.

Pierwsze nuty są świeże i ekscytujące: w nucie głowy bergamotka łączy się ze słodko-owocowymi nutami mandarynki i soczystej czarnej porzeczki. Niezwykłość kardamonu nadaje temu świeżemu i pełnemu barw początkowi charakter korzenno-drzewny. Głęboka noc odsłania entuzjazm obietnicy... W tętniących nutach serca róża Izia wydaje się być bardziej promienna niż kiedykolwiek dzięki świetlistym, lśniącym nutom frezji i magnolii. Olśniewające zakończenie, leniwy, wieczny uścisk, którego ucieleśnieniem jest zmysłowy, drzewny ślad zapachu... Wyrafinowany duet labdanum i paczuli nadaje skórzany akcent mchowi dębowemu, zawartemu w zapachu, który dopełnia nowoczesną, szyprową strukturę Izia La Nuit. Delikatny ambrox uwalnia ciepłe, eleganckie, intensywne aromaty, a szczypta drzewnej, mlecznej wanilii zamyka kompozycję, intensyfikując i wydłużając ślad zapachu.

Flakon w kolorze  nocy

Sisley Paris powraca do flakonu zaprojektowanego dla Izi w 2017 roku przez polskiego rzeźbiarza Bronisława Krzysztofa. Eleganckie, szlachetne szkło pokryte jest głębokim, tajemniczym i połyskującym czarnym lakierem kontrastującym z delikatnym złotym woalem, który ukazuje świetlisty charakter zapachu.

Izia La Nuit Sisley Paris Eau de Parfum 30 ml/Eau de Parfum 50 ml/Eau de Parfum 100 ml Izia La Nuit Sisley Paris Eau de Parfum 30 ml/Eau de Parfum 50 ml/Eau de Parfum 100 ml

-Dzięki złotemu prześwitowi flakonu możemy zajrzeć do wnętrza perfum. Przypomina to dwa okna które otwierają się na słońce. Końcowy efekt jest przepiękny. - mówi Isabelle d’Ornano.

Nazwa, Izia La Nuit, została napisana ręcznie przez Isabelle d’Ornano i zawiera słowo Izia – zdrobnienie imienia Izabela w języku polskim – co nadaje zapachowi niezwykle osobisty, intymny charakter. Nazwa ta jest wygrawerowana także na złotym płatku, który został umieszczony na granatowym opakowaniu ozdobionym gwiazdami.

Tak pachnie miłość

Tajemniczy i wyrafinowany film promujący zapach zabiera nas w ekscytującą, oszałamiającą opowieść o miłości

W filmie Izia La Nuit występuje Sonia Vasena, siostrzenica Isabelle d’Ornano, będąca doskonałym wcieleniem kobiety Sisley Paris. Interpretuje różne aspekty zapachu poprzez alegorię miłości.

Tak jak miłość jest emocjonalnym doświadczeniem, które toczy się własnym torem, tak odkrywanie perfum również może następować w różnych etapach: ekscytacja, zachwyt, rozkwit, spełnienie, wieczność.

 

https://www.youtube.com/watch?v=bMR-wR6DRaw&feature=youtu.be

Zapach dostępny na douglas.pl oraz sephora.pl

  1. Moda i uroda

Cienie do powiek – jak wybrać idealne odcienie?

Fot. materiał partnera
Fot. materiał partnera
Chcesz podkreślić swoją urodę makijażem? Zadbaj przede wszystkim o odpowiedni makijaż oczu. Nie bez powodu mówi się, że są zwierciadłem duszy. Odpowiednio dobrane kosmetyki kolorowe pomogą Ci wydobyć głębię spojrzenia. Podstawa to oczywiście cienie do powiek. Po jakie odcienie sięgnąć, aby make-up był naprawdę udany? Podpowiadamy.

Cienie do powiek są niezbędne do wykonania niemal każdego makijażu. Nawet jeśli chcesz stworzyć tzw. makeup no makeup, w bardzo naturalnym stylu, może Ci być potrzebny cielisty cień, przy pomocy którego delikatnie wyrównasz koloryt powiek i rozjaśnisz spojrzenie. To właśnie ten odcień produktu pozwoli Ci uzyskać pożądany efekt. Jak zatem widzisz, kolorystyka cieni do powiek jest kluczowa.

Jak wybrać cienie do powiek w odpowiednich kolorach?

Liczba kolorów, w jakich są dostępne cienie do powiek, jest ogromna – bez względu na to, czy spojrzysz na klasyczne produkty, czy na naturalne cienie mineralne, np. te z oferty Annabelle Minerals. Dlatego nie jest łatwo stworzyć idealną kompozycję dla siebie.

Ale co tak naprawdę znaczy „idealna kompozycja kolorów cieni do powiek”? Współczesny makijaż nie uznaje granic i sztywnych reguł. Dlatego dobierając cienie, kieruj się przede wszystkim własnymi preferencjami. To Ty masz się sobie podobać w makijażu. Istnieje jednak kilka wskazówek, które nakierują Cię na odpowiednie odcienie. Podczas kupowania, zwróć uwagę na:

  • to, jaki styl makijażu preferujesz – czy na co dzień malujesz się mocno i wyraziście, a może stawiasz na bardziej stonowane i delikatne stylizacje oka? W pierwszym przypadku na pewno będziesz potrzebować ciemniejszych barw cieni o dobrej pigmentacji (bez nich nie powstanie np. ładne smokey eye). W drugim – subtelniejszych i bardziej naturalnych odcieni,
  • kolor swoich tęczówek – ważne, aby nie wybierać cieni do powiek w odcieniu dokładnie takim samym, jaki mają Twoje oczy. Warto jednak zadbać o to, aby ich barwy wzajemnie się dopełniały,
  • typ urody – jeśli masz ciepły typ urody, pomyśl o cieniach, które również mają takie tony, podobna zasada dotyczy osób „chłodnych”,
  • porę roku – wiosna i lato sprzyjają tworzeniu bardziej kolorowych i radosnych makijaży, a jesień i zima, tych neutralnych.
Przyjrzyjmy się zasadom doboru kolorystyki cieni stosowanym przez wizażystów.

Cienie do powiek a kolor tęczówek – jak wybrać najlepszą opcję?

O ile jeszcze kilka lat temu dopasowywanie koloru cieni do barwy oczu było kardynalną zasadą wizażu, o tyle dziś można sobie pozwolić na znacznie wyższy poziom eksperymentowania. Musisz być po prostu świadoma tego, jaki ostateczny efekt chcesz osiągnąć – np. „podbić” naturalną barwę tęczówek albo ją stonować.

Jeśli zależy Ci na tym, aby wydobyć kolor oczu i zaakcentować go, stosuj się do klasycznych zasad.

  • Niebieskie i szare oczy
Masz niebieskie lub szare oczy? Jeśli chcesz uzyskać efekt perfekcyjnej harmonii, wybierz cienie do powiek w neutralnych i chłodnych odcieniach – szarości, błękitu, zieleni, fioletu, a także różu. Pastelowe odcienie będą wyglądały bardzo subtelnie i dziewczęco.

Wolisz kontrastowy efekt? Jeśli tak, skieruj się w stronę cieni w tonach bordo, ciepłego różu, łososiowym czy brązowym. Możesz też sięgnąć po czerń, a nawet po złoto.

  • Zielone oczy
Dla uzyskania stonowanego efektu sięgnij po cienie do powiek, które dobrze harmonizują z odcieniem tęczówek – np. w barwach zieleni, błękitu czy żółci.

Dla wydobycia ciekawego kontrastu sięgnij po rudości, tony miedziane, czerwienie, purpurę oraz wyraziste fiolety. Całość możesz przydymić intensywną czernią.

  • Ciemnobrązowe oczy
Taki kolor tęczówki daje Ci bardzo szerokie możliwości wyboru kolorów cieni do powiek. Możesz wybrać harmonijne barwy – tony brązu, beżu, a także brzoskwiniowe czy lekko ceglane. Inna opcja to działanie na zasadzie kontrastu. Aby pomóc tęczówkom się „wybić”, sięgnij np. po butelkową zieleń, purpurę, śliwkowy fiolet, złoto czy turkus. Unikaj za to zimnych odcieni, wpadających w srebrzyste tony.
  • Piwne oczy
To również bardzo uniwersalny odcień tęczówek, który dobrze współgra z większością kolorów cieni do powiek. Te najlepiej harmonizujące z nim to „barwy ziemi” – neutralne beże, brązy, khaki, ale także szarości, odcień koralowy czy brzoskwiniowy. W kontrze możesz sięgnąć po zielenie, niebieskości oraz fiolety.

Dobierając cienie do powiek, zwróć też uwagę na oprawę oczu, a więc na kolor brwi i rzęs. Im włoski są jaśniejsze, tym bardziej powinnaś unikać ciemnego grafitu czy intensywnej czerni. W zamian sięgnij np. po ciemny brąz, który lepiej wpisze się w typowo słowiańską urodę.

Jeżeli nadal masz wątpliwości, jakie kolory cieni do powiek wybrać… przełóż teorię na praktykę i poeksperymentuj z różnymi barwami. Wykonaj makijaże w rozmaitych tonacjach, zrób sobie selfie i oceń obiektywnie, w której wersji siebie wyglądasz najkorzystniej. To może być świetna zabawa!

Pamiętaj także, że cienie nie służą wyłącznie do malowania oczu. Są również dostępne paletki przeznaczone do stylizacji brwi. Nie można o niej zapomnieć, ponieważ nawet najlepiej wycieniowane powieki nie będą wyglądały atrakcyjnie, jeśli nie zyskają dobrej „ramy”, czyli wyrazistych brwi.

  1. Zdrowie

Aromaterapia - pachnąca kuracja

Olejki niszczą wirusy. Ale aromaterapia ma do zaoferowania o wiele więcej. Tworzy dobry klimat, dzięki czemu jesteśmy i spokojniejsi, i silniejsi. (Fot. iStock)
Olejki niszczą wirusy. Ale aromaterapia ma do zaoferowania o wiele więcej. Tworzy dobry klimat, dzięki czemu jesteśmy i spokojniejsi, i silniejsi. (Fot. iStock)
Lekarstwo nie musi być gorzkie. A leczenie nie musi być przykre. Tym razem proponujemy takie, które działa między innymi dlatego, że jest przyjemne. Tak bardzo, że aż chce się je stosować. I dużo może. Radzi sobie na przykład z wirusami, co dziś szczególnie aktualne. Mowa o aromaterapii.

Francja, rok 1413. Szaleje dżuma, zwana czarną śmiercią. Ale nie wszyscy umierają. Kilku kupców, którzy wcześniej zajmowali się handlem przyprawami i ziołami z Indii – można więc założyć, że mieli pewną wiedzę na temat tych substancji – zmieniło fach na złodziejski. Grabili groby i domy ludzi zmarłych na zarazę i jakoś sami nie chorowali. Rzecz zbadano. Okazało się, że przedsiębiorczy złoczyńcy nacierali sobie dłonie, stopy, skronie specjalną mieszanką olejków eterycznych, przykładali sobie też nasączone nią tkaniny do ust. Mieszanka ta – pod nazwą „olejek złodziejski” albo „olej czterech złodziei” – przetrwała i dziś z powodzeniem jej używamy. W jej skład wchodzą olejki: goździkowy, cynamonowy, eukaliptusowy, cytrynowy i rozmarynowy. Działa na patogeny: wirusy, bakterie, grzyby, co w dobie koronawirusa powinniśmy szczególnie docenić. Choć, rzecz jasna, używanie olejku ani nie zwalnia ze stosowania środków ostrożności, ani nie zagwarantuje, że się nie zakazimy. Jednak zdecydowanie zwiększa nasze szanse na zdrowie.

Ochronią przed wirusem

Czym są olejki eteryczne? To naturalne substancje ekstrahowane lub destylowane z torebek molekularnych roślin. – Rośliny wytwarzają te związki nie po to, by pachnieć – mówi Edyta Tecław, aromaterapeutka, założycielka marki ViaAroma – ale by bronić się przed szkodnikami, owadami, innymi roślinami, które wchodzą na ich terytorium. My te substancje pozyskujemy i korzystamy z ich właściwości. Mamy olejki na ból głowy, na ból gardła, problemy z trawieniem, na stawy, na mięśnie, na sen… Wyliczać można długo. Ale ponieważ ostatnio naszym życiem rządzi pewien wirus, przyjrzyjmy się, jak możemy się przed nim chronić. Niestety, nawet najlepszy jakościowo olejek czterech złodziei nie zastąpi szczepionki. Nie znaczy to jednak, że nie pomoże. Przede wszystkim „oczyści atmosferę”. Jeśli w pomieszczeniu dyfuzujemy olejek antywirusowy, po 15–20 minutach przeciętny pokój (około 20 metrów kwadratowych) nasyca się olejkami tak, że powietrze się oczyszcza. Patogeny są wychwytywane i niszczone. – Olejkami nie zbudujemy odporności – mówi Szymon Kaźmierczak, współtwórca marki Purite, zielarz i fitoterapeuta. – Związki lotne też są metabolizowane, wydalane, nie powodują namnażania się limfocytów, czyli ciał związanych z odpornością. To, co realnie można robić, to utrzymywać poziom substancji lotnych w naszym otoczeniu na takim poziomie, żeby wspierać zwalczanie patogenów. Olejek bezpośrednio ingeruje w strukturę wirusa, rozrywając ją. Czyli olejki przynoszą efekt w trakcie ich stosowania. Jeśli będziemy je dyfuzować tam, gdzie są wirusy i bakterie, zwiększamy szanse, że nie przenikną one do naszego organizmu. – Substancje lotne najszybciej wchłaniają się przez błony śluzowe podczas wdychania – mówi Edyta Tecław. – Trafiają wtedy od razu do krwiobiegu. Sama mam w domu alergików, więc dobrze to wiem – w czasie ataku duszności nie podaje się im syropu czy tabletki, lecz leki wziewne. Bo kiedy chory weźmie głęboki wdech czy nebulizator do nosa, działanie jest natychmiastowe. Syrop czy tabletka przechodzą najpierw przez układ pokarmowy, to trwa. Ponadto wdychając, nie obciążamy układu pokarmowego. Dariusz Cwajda, szef Instytutu Naturalnej Aromaterapii, potwierdza: – W domu najbardziej efektywna jest dyfuzja – cząsteczki substancji z olejków mogą się utrzymywać w powietrzu nawet przez kilka godzin. Działają wyjaławiająco – ale w dobrym znaczeniu, czyli eliminują mikroby. Można też przed koronawirusem – i innymi wirusami, które o tej porze roku atakują nasz układ odpornościowy – zabezpieczać się, korzystając na przykład z oleju czterech złodziei i obowiązkowych ciągle maseczek. Jedna (nie więcej) kropla na maseczkę – i nigdy na część przylegającą do skóry, bo w mieszance jest cynamon, który działa drażniąco – i jeśli ktoś przy nas kaszlnie czy kichnie, jest szansa, że olejek patogeny unieszkodliwi. Warto też wcierać olejek rozcieńczony w dowolnym oleju kosmetycznym, najlepiej w stopy. Są świetnie ukrwione, wszystko, co wetrzemy, po półgodzinie jest już w krwiobiegu. Ważne, żeby przy tym masować dłuższą chwilę, masaż uaktywnia, otwiera naczynia włosowate. To działanie i profilaktyczne, i lecznicze – już przy infekcji. W okresie obniżonej odporności można robić to codziennie wieczorem albo i rano, i wieczorem. Każdy dobry dotyk jest dla człowieka zbawczy – zwłaszcza gdy ktoś bliski poświęci chwilę i rozmasuje nam stopy.

Nie mamy badań potwierdzających działanie olejków na wirus SARS-CoV-2. – Ale wiem co nieco z praktyki – dodaje Edyta Tecław. – Ja sama miałam kilka razy bezpośrednią styczność z chorymi na COVID-19. Mój mąż był chory – a ja się nie zaraziłam. Rodzina żartuje, że to dlatego, że w mojej krwi płyną już głównie olejki eteryczne. W czasie choroby męża dodatkowo używaliśmy więcej olejku złodziejskiego, ja i dzieci. A i męża leczyłam olejkami – lekko przeszedł chorobę. Dlatego warto nasycić dom substancjami lotnymi. Poza dyfuzorem są inne metody. Można delikatnie skropić olejkiem poduszkę czy piżamę. Także sweter, poduszki na kanapie, ręczniki. Dodać kilka kropel olejku do płynu do płukania, blaty w kuchni przecierać ściereczką skropioną olejkiem. Spryskiwać zrobioną przez siebie mieszanką (alkohol, woda, olejek) wierzchnie ubrania. I nie musi to być koniecznie olejek złodziejski. Poza tymi, które wchodzą w skład mieszanki, mamy jeszcze inne o działaniu antywirusowym: drzewo herbaciane, trawę cytrynową, imbir, melisę lekarską, lawendę, ylang-ylang, olejek sosnowy, cedrowy. Warto dopasować zapach do naszych gustów. Najczęściej popełnianym błędem jest stosowanie kominków zapachowych. Podgrzewamy wodę z olejkami świeczką tak, że niemal się gotuje – a olejki nie lubią podgrzewania. Zapach – choć słabszy – będzie nawet wyczuwalny, ale zmienia się budowa strukturalna olejków, a tym samym skuteczność ich działania. – To tak jak z gotowaniem warzyw – mówi Edyta Tecław. – Gotujesz godzinę, smak może jakiś wyczujesz, ale długa obróbka termiczna powoduje dużą utratę witamin, a przecież zależy nam na wartościach odżywczych. Najlepsza w pomieszczeniach jest dyfuzja zimna, czyli zastosowanie urządzenia ultradźwiękowego, które bez podgrzewania rozbija cząsteczki olejku eterycznego na jeszcze mniejsze, takie, które długo unoszą się w powietrzu.

Zapachy budują dobry nastrój. (Fot. iStock) Zapachy budują dobry nastrój. (Fot. iStock)

Zadbajmy o emocje

Poza eliminacją wirusów warto odporność wspierać innymi sposobami. Przede wszystkim dbać o odpowiednie odżywianie, bo to ono buduje siłę immunologiczną naszego organizmu. Unikać cukru, jeść za to dużo, jak najwięcej (tu przesadzić się nie da) warzyw, kasz, przypraw takich jak imbir czy kurkuma. – Niezwykle ważne jest to, żeby budowanie odporności było wielopoziomowe – uważa Dariusz Cwajda. – Aromaterapia to tylko jeden z elementów. Podstawą zawsze jest dieta, a dalej – styl życia. To, jak wygląda nasz dzień. Co z aktywnością fizyczną, co z ruchem, zwłaszcza ruchem na świeżym powietrzu. Wreszcie – co ze snem. I tu też może wkroczyć aromaterapia. Dysponuje całą gamą olejków, które pomogą nam zasnąć i sprawią, że sen będzie długi i zdrowy – a tylko taki buduje odporność organizmu. Jakie olejki pomogą nam zasnąć? – 99 proc. ludzi powie, że królową olejków nasennych jest lawenda – mówi Dariusz Cwajda. – I to prawda. Ale jednocześnie wiele osób zapachu lawendy nie lubi. Kojarzy im się z babciną szafą albo saszetkami na mole. U nich ten olejek nie będzie mieć mocnego działania terapeutycznego. Ale mogą wypróbować inne. Jeśli ktoś lubi zapachy słodkawe, może być geranium różane (pelargonium), jeśli woli cytrusy – jest mandarynka. Mało kto wie, że mandarynka, która nam kojarzy się z owocem ożywczym, ma cudowne działanie nasenne. We Francji nazywana jest olejkiem dziecięcym – mamy dawały kropelkę na poduszkę czy piżamę dziecka – jeśli jeszcze połączyć to z lawendą, dzieciaki spały po 13 godzin. Dla bardziej zaawansowanych jest cudowna wetiweria, wspaniała też dla skóry. Ma działanie uspokajające, rozluźniające, stosuje się ją u dzieci nadpobudliwych, z zaburzeniami nerwowymi. A kobiety często wybierają ylang-ylang, wystarczy kropla, bo to olejek, który przyćmi wszystkie inne. Stosowany też w perfumiarstwie – jest składnikiem słynnego zapachu Chanel Nº 5. A ma właściwości relaksacyjne, spowalnia puls, akcję serca, przez to uspokaja. O tym, jak ważna jest wewnętrzna równowaga, mówi też Edyta Tecław. – Lęk, napięcie, stres osłabiają organizm. Każdy musi znaleźć własną drogę, by ze stresem walczyć, ale olejki mogą nas wesprzeć. Choćby ten z pomarańczy – naturalny antydepresant. Mnie aromaterapia pomogła parę lat temu, kiedy miałam trudny zdrowotnie czas, przejść przez szpital, operację, stres. A Szymon Kaźmierczak uzupełnia: – Rezultatem stresu jest spadek odporności, walcząc więc ze stresem przez tworzenie przyjemnej atmosfery w domu czy miejscu pracy, w naturalny sposób tę odporność sobie podnosimy. W USA w wielu szpitalach przed operacjami stosuje się olejek lawendowy obniżający napięcie, łagodzący stany lękowe. Wiadomo, że całkiem stresu nie usunie, ale pomaga. Często podczas sesji w gabinetach psychoterapeutycznych korzysta się z aromaterapii. Zapachy budują dobry nastrój. A kiedy nasza psychika ma się dobrze, to i ciało będzie automatycznie w lepszej formie. – Ludzie mówią: olejki niszczą wirusy. Tak, to prawda, ale moim zdaniem aromaterapia ma do zaoferowania znacznie więcej. Dzięki niej jesteśmy i pogodniejsi, i silniejsi – uzupełnia Dariusz Cwajda.

Nie tylko koronawirus

Olejki eteryczne mogą nas wspierać przy rozmaitych dolegliwościach. Czy zawsze pomogą? Na pewno nie zawsze i nie każdemu, ale warto, zanim weźmiemy choćby tabletkę od bólu głowy, wypróbować inne metody. Naturalne. – Po takie środki sięgaliśmy przecież od wieków – mówi Edyta Tecław. – Ja dopiero studiując naturoterapię, przypomniałam sobie, że właściwości roślin wykorzystywała moja babcia. Kiedy bolał mnie brzuch, dostawałam krople miętowe. Kiedy bolało ucho czy gardło, był aloes albo geranium. Oczywiście medycyna się rozwinęła, powstał wielki przemysł farmaceutyczny – i dobrze, bo są choroby, które tego wymagają, ale jest i druga strona medalu – nadużywanie chemii w codziennym życiu. Przyzwyczailiśmy się, że na najmniejszy ból czy problem jest tabletka. Ja tabletek od bólu głowy nie używam w ogóle. Wiem, który olejek pomaga przy problemach z bólem głowy, który przy problemach z gardłem. Zresztą kiedy czytam na ulotkach składy leków, widzę, że często występują tam te same związki chemiczne, które znajdują się naturalnie w roślinach, ale niestety syntetyczne. Co aromaterapeuci polecają na ból? – Niesamowite działanie przeciwbólowe ma olejek z lawendy. Zawsze mam ten olejek w domu – mówi Edyta – Jest też genialny na oparzenia, to jeden z niewielu olejków, który można stosować bez rozcieńczania olejem bazowym. Oparzenia zdarzają mi się niestety często, smaruję olejkiem, co szybko likwiduje ból i przyspiesza regenerację skóry, nie ma też potem problemu przebarwień czy blizn. A Szymon Kaźmierczak dodaje: – Podobno właśnie od lawendy zaczęła się współczesna aromaterapia. Legenda głosi, że francuski chemik René-Maurice Gattefossé poparzył sobie rękę w laboratorium i odruchowo zanurzył ją w olejku lawendowym, który stał obok. Po dwóch czy trzech dniach zauważył, że rana goiła się szybciej i ładnie zabliźniała. Zaczął więc przyglądać się działaniu innych olejków eterycznych. To był właściwie powrót do zapomnianej wiedzy – bo właściwości olejków znali starożytni. I Rzymianie, i wcześniej Egipcjanie. Olejki, których używali między innymi w procesie mumifikacji, niszczyły drobnoustroje, umożliwiały zachowanie ciała. Skutecznie – mumie przetrwały tysiąclecia. Geranium to, jak mówi Edyta Tecław, olejek kobiecy. – Pomaga przy bólach menstruacyjnych, kiedy posmaruje się nim dół brzucha, będzie działać rozkurczowo. Reguluje też gospodarkę hormonalną kobiet. Znakomicie wspiera przejście przez menopauzę, kiedy wiele kobiet zmaga się z uderzeniami gorąca i złym nastrojem. Ale warto samemu wypróbować. – Bo bywa różnie – dodaje. – Mnie na ból głowy pomaga mięta, inni wolą lawendę, jeszcze inni geranium albo kadzidłowiec, który poprawia ukrwienie mózgu. Moją mamę po udarze wspieram kadzidłowcem, który ma właściwości regeneracji połączeń w mózgu. W USA jest on używany pomocniczo przy terapii choroby Azheimera. Mięta pomaga na żołądek, ale wielu osobom przynosi także ulgę przy bólach głowy. Przeciwbólowy jest goździk – właśnie olejku goździkowego używali stomatolodzy, zanim wprowadzono mocniejsze chemiczne środki. Działa też przy bólach reumatoidalnych i bólach stawów. – Moim ulubionym jest olejek z czarnego pieprzu – przynosi też ulgę przy bólach mięśni i stawów. Jest to ulubiony olejek sportowców, którzy przygotowują się do zawodów. Profilaktycznie stosowany, odpowiednio rozgrzewa mięśnie przed wysiłkiem, aby nie dopuszczać do powstawania zakwasów – mówi Edyta. A na przeziębienie, zamiast aspiryny, olejki z brzozy i wierzby, które mają w składzie naturalnie występujące salicylany. Albo… poziomka. – Kwas acetylosalicylowy, czyli aspiryna, nie powinien być podawany dzieciom, bowiem istnieje ryzyko wystąpienia bardzo groźnego dla nich zespołu Reye’a. To rzadka, ale ciężka i potencjalnie śmiertelna choroba prowadząca do niewydolności wątroby oraz obrzęków i uszkodzeń mózgu. Tymczasem napar z liści poziomki przynosi efekty zbliżone do aspiryny, a nie powoduje tak dramatycznych skutków ubocznych.

Są też olejki szczególnie ważne dla kobiet, pomagające regulować układ hormonalny – geranium, szałwia muszkatołowa, paczula. Najlepsze jest wdychanie. Ale olejki możemy też wcierać. Stopy, nadgarstki, skóra za uszami – to miejsca wrażliwe. Trzeba pamiętać, że nie nakładamy ich bezpośrednio na skórę. Najlepiej użyć najpierw oleju bazowego, może to być oliwa. – To nie są żadne cuda – mówi Szymon Kaźmierczak. – Substancje z olejków w 28 sekund dostają się do krwiobiegu, na tej zasadzie działają przecież plastry z morfiną czy hormonalne. Polecam spróbować: jeśli maścią z miętą – taką prawdziwą – wysmarujecie stopy, po jakimś czasie poczujecie w ustach posmak mięty. No i ważna jest dawka. – Kiedyś zrobiłem sobie płyn do płukania ust z oregano – mówi Szymon – czyli wziąłem kilka kropel i… myślałem, że mi wszystko w ustach wypali żywym ogniem. Dlatego trzeba uważać. Olejki są silnie skoncentrowane, wystarczy naprawdę niewiele, żeby działały. Trzeba pamiętać, żeby używać olejków czystych, przebadanych, z dobrych źródeł. Szymon Kaźmierczak radzi: – Wybierajmy produkt, który jest opisany jako „100% olejek eteryczny”, a w składzie ma czyste olejki eteryczne, nie na przykład „kompozycję zapachową” (tu równie dobrze mogą być dodane zapachy syntetyczne). A jeśli używamy dyfuzora, wybierajmy olejki eteryczne lub mieszanki olejków eterycznych bez dodatku oleju (a może on się znaleźć nawet w produkcie opisanym jako „100% naturalny olejek”), bo olej zapcha dyfuzor. Taka mieszanka w oleju może być natomiast stosowana na ciało. Na rynku jest dużo produktów tanich – ale z chemią, sztucznie aromatyzowanych. Nie warto po nie sięgać. Bo kluczem jest jakość.