1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Moda i uroda
  4. >
  5. Lasocki wiosna-lato 2021. Klasyczna elegancja oraz wygoda dla Ciebie i Twojej rodziny 

Lasocki wiosna-lato 2021. Klasyczna elegancja oraz wygoda dla Ciebie i Twojej rodziny 

Nowa kolekcja Lasocki wiosna-lato 2021 oferuje niezwykle stylowe obuwie i akcesoria dla każdego, niezależnie od wieku. (Fot. materiały partnera)
Nowa kolekcja Lasocki wiosna-lato 2021 oferuje niezwykle stylowe obuwie i akcesoria dla każdego, niezależnie od wieku. (Fot. materiały partnera)
Zobacz galerię 6 Zdjęć
Uczyń nadchodzące lato beztroskim i szczęśliwym. Podróżuj, odkrywaj świat i kolekcjonuj piękne chwile w najlepszym stylu i z maksymalną wygodą. Zapewni ci to najnowsza kolekcja butów i akcesoriów Lasocki.

Lato to szczęście, wygoda, lekkość. Leniwe dni, bliskość natury i skóra muśnięta słońcem. Upragnione wakacje z rodziną pozwalające uciec od wielkomiejskiego zgiełku, zanurzyć się w codzienności i oddać przyjemnościom. Poczuj w tym czasie przyjemny powiew najgorętszych trendów! Ponadczasowa klasyka, najwyższa jakość wykonania, ciepłe odcienie – oto esencja najnowszej kolekcji Lasocki wiosna-lato 2021, która wpisując się w najmocniejsze trendy sezonu, oferuje niezwykle stylowe i wyjątkowo wygodne propozycje dla każdego, niezależnie od wieku. Dla Ciebie i Twoich bliskich.

Ponadczasowa klasyka, najwyższa jakość wykonania, ciepłe odcienie – oto esencja najnowszej kolekcji Lasocki. (Fot. materiały partnera) Ponadczasowa klasyka, najwyższa jakość wykonania, ciepłe odcienie – oto esencja najnowszej kolekcji Lasocki. (Fot. materiały partnera)

Damska linia jest niesamowicie złożona - zupełnie jak kobiety, które ją noszą. Znajdziemy w niej modele na każdą okazję - urlop, zakupy w mieście, spotkania służbowe i leniwe dni. Królują tu czółenka, baleriny, sneakersy, sandały i klapki. Najgorętszym modelem sezonu są jednak uwielbiane przez influencerki mokasyny jak z jachtu na Lazurowym Wybrzeżu. Dominujące barwy to odcienie piasku, gęstego karmelu i mlecznej czekolady, którymi można delektować się w nieskończoność. Nie zabrakło również przepięknego morskiego błękitu oraz uwodzicielskiej czerni. Linię dopełniają torebki w neutralnych odcieniach - praktyczne i niezwykle pojemne shopperki, małe torebki o geometrycznych kształtach oraz sztywne kuferki z zapięciem w stylu retro. Idealne na lato w mieście, wakacyjne wypady oraz letnie wieczory pod gwiazdami.

Komfortowe obuwie i poręczna torba to letni niezbędnik każdej kobiety. (Fot. materiały partnera) Komfortowe obuwie i poręczna torba to letni niezbędnik każdej kobiety. (Fot. materiały partnera)

Minimalistyczna linia męska zachwyca przede wszystkim najwyższą jakością wykonania. Z powodzeniem spełni zatem nie tylko wakacyjne, ale też codzienne oczekiwania. Dominują w niej klasyczne sneakersy (zarówno białe, jak i te z kontrastującą podeszwą), eleganckie półbuty oraz komfortowe obuwie wsuwane, które świetnie sprawdza się w trakcie ciepłych miesięcy.

Minimalizm i najwyższa jakość wykonania - tym cechuje się męska linia nowej kolekcji Lasocki. (Fot. materiały partnera) Minimalizm i najwyższa jakość wykonania - tym cechuje się męska linia nowej kolekcji Lasocki. (Fot. materiały partnera)

Projektując linię dziecięcą postawiono z kolei na wygodę. Znalazły się w niej wykonane z naturalnej skóry sandały na miękkiej podeszwie i sneakersy w estetyce vintage. Odcienie, które wybrano - wśród nich znalazła się m.in. pastelowa zieleń, sorbet cytrynowy i soczyste jabłko - z pewnością spodobają się najmłodszym. Nie zapomniano także o uroczych detalach, takich jak frędzle.

Z nową kolekcją Lasocki zapewnisz swoim pociechom beztroskie i szczęśliwe lato. (Fot. materiały partnera) Z nową kolekcją Lasocki zapewnisz swoim pociechom beztroskie i szczęśliwe lato. (Fot. materiały partnera)

Tłem dla kolekcji stała się słoneczna Katalonia, której południowe światło, soczysta zieleń i ceglane mury świetnie kontrastują z modelami zaprojektowanymi przez markę. Przed obiektywem Mateusza Stankiewicza stanęła natomiast Constance Jablonski, francuska supermodelka o polskich korzeniach, która od ponad dekady plasuje się w branżowej czołówce. Towarzyszą jej m.in. Maja Zimnoch, czyli jedna z najgorętszych twarzy roku, oraz Francesca McGill, 60-letnia tancerka, aktorka i modelka.

Bohaterką kampanii Lasocki jest Constance Jablonski, francuska modelka o polskich korzeniach. (Fot. materiały partnera) Bohaterką kampanii Lasocki jest Constance Jablonski, francuska modelka o polskich korzeniach. (Fot. materiały partnera)

Buty i akcesoria z kolekcji Lasocki dostępne są w otwartych sklepach stacjonarnych CCC, online na ccc.eu oraz w aplikacji CCC.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Moda i uroda

Bodymaps – kostiumy kąpielowe na każdą figurę

– Chcemy, żeby w naszym kostiumie , ale też w zwyczajnym ubraniu, każda dziewczyna czuła się sexy, bo to jest przyjemne uczucie. Natomiast sprzeciwiamy się presji na wyglądanie sexy – mówią Ewa Stępnowska i Adrianna Małyszko, twórczynie Bodymaps, polskiej marki produkującej stronie kąpielowe. (Fot. Bodymaps)
– Chcemy, żeby w naszym kostiumie , ale też w zwyczajnym ubraniu, każda dziewczyna czuła się sexy, bo to jest przyjemne uczucie. Natomiast sprzeciwiamy się presji na wyglądanie sexy – mówią Ewa Stępnowska i Adrianna Małyszko, twórczynie Bodymaps, polskiej marki produkującej stronie kąpielowe. (Fot. Bodymaps)
Jaki ma sens przejmowanie się tym, jak wyglądasz, kiedy twoim celem jest relaks, wypoczynek i dobra zabawa? Pytają Ewa Stępnowska i Adrianna Małyszko, twórczynie marki Bodymaps, która oferuje klientkom wybór kostiumów kąpielowych w dowolnym kształcie, rozmiarze i kolorze.

Czy wasza marka powstała ze sprzeciwu wobec presji „bikini body”?
Ewa Stępnowska: Tej presji raczej nie da się zwalczyć samym kostiumem, ale taka idea rzeczywiście nam przyświecała. To jest przecież absurd, że w tej zupełnie zwyczajnej sytuacji, jaką jest odpoczynek na urlopie, nagle mamy być jakoś szczególnie uwodzicielskie. Plażowanie to tak samo prozaiczna czynność jak wyjście do sklepu po bułki.

Adrianna Małyszko: Jedziemy na wakacje, chcemy się zrelaksować, wyluzować, zjeść coś dobrego, niczym się nie przejmować, a wiele kobiet zamiast korzystać z wolnego czasu, zastanawia się, jak będzie wyglądać, jak się ułożyć na ręczniku lub leżaku, żeby korzystnie wypaść na zdjęciu... Ciężko się tej presji nie poddać, bo ona nas otacza także dosłownie, choćby na billboardach. Do tego modelki w reklamach są zwykle w bardzo skąpym bikini, w przegiętej, nienaturalnej pozie.

Jeszcze kilka lat temu nie miałam właściwie żadnego kostiumu jednoczęściowego, chyba że sportowy na basen. Dziś cenię sobie wygodę, a nie myślę, co jest bardziej sexy...
Ewa:
Możemy być sexy cały czas, nawet o tym nie myśląc...

Ada: Same decydujemy, jak chcemy się zaprezentować na plaży. Ale masz rację, coraz więcej dziewczyn wybiera stroje jednoczęściowe, bo zależy im, żeby czuć się komfortowo. My staramy się, żeby wszystkie nasze kostiumy na to pozwalały.

Ale w waszych też można czuć się sexy... Zaręczam!
Ewa: Warto rozróżnić dwa pojęcia: czuć się seksownie a wyglądać seksownie. Na pewno chcemy, żeby w naszym kostiumie, ale też w zwyczajnym ubraniu, każda dziewczyna czuła się sexy, bo to jest przyjemne uczucie. Natomiast sprzeciwiamy się presji na wyglądanie sexy. To jest szkodliwe. Dużo dziewczyn się stresuje na samą myśl, że ma kupić, przymierzyć, a potem nosić kostium kąpielowy. My promujemy różne typy sylwetek i szyjemy dla wszystkich.

Oferujecie pomoc w doborze kostiumu?
Ada: Bardzo często doradzamy dziewczynom, które odwiedzają nas w butiku na Wiktorskiej w Warszawie. Często proszą o opinię, pytają, jak wyglądają w danym modelu. Oczywiście zawsze chętnie odpowiadamy i podpowiadamy, ale dla nas kluczowe jest pytanie: A jak się w nim czujesz? Bo to samopoczucie przełoży się na skuteczny wypoczynek. Możemy się komuś nie podobać w danym modelu, ale jeśli dla nas jest on wygodny i nam pasuje – misja spełniona.

Ewa: Zauważyłyśmy, że nam to też pomaga i dobrze robi na głowę. Zupełnie inaczej zaczynasz na siebie patrzeć, kiedy poznasz tyle sylwetek i odkryjesz, że te mityczne idealne wymiary ma promil dziewczyn, wszystkie wyglądają dobrze.

Ewa Stępnowska i Adrianna Małyszko, twórczynie Bodymaps, młodej polskiej marki produkującej stroje kąpielowe. Ich projekty są połączeniem klasycznych, kobiecych krojów, niebanalnej kolorystyki oraz detali nawiązujących do lat 60. i 70. (Fot. Bodymaps)Ewa Stępnowska i Adrianna Małyszko, twórczynie Bodymaps, młodej polskiej marki produkującej stroje kąpielowe. Ich projekty są połączeniem klasycznych, kobiecych krojów, niebanalnej kolorystyki oraz detali nawiązujących do lat 60. i 70. (Fot. Bodymaps)

Stworzyłyście „Atlas ciał”, czyli katalog kostiumów zaprezentowanych na prawdziwych kobietach o różnych typach sylwetek. Prawdziwa rewolucja!
Ada: Projekt „Atlas ciał” miał kilka warstw i stworzyłyśmy go z wielu powodów. Chciałyśmy ułatwić klientkom decyzję o zakupie kostiumu. Same wiemy, jak trudno wybrać ubranie dla siebie, jeśli jest ono prezentowane na modelce, która ma zupełnie inną figurę. Strój kąpielowy jest w ogóle specyficzny, nie może być za luźny, nie może być też zbyt opięty. Liczy się każdy element: biust, talia, długość tułowia. Dostawałyśmy dużo zapytań mailowych o to, jak konkretny model wygląda np. na większym biuście. Teraz można zobaczyć poszczególne modele na różnych sylwetkach.

Z większością dziewczyn, które wystąpiły w katalogu, wciąż mamy kontakt, wpadają do nas. Żeby zapoczątkować akcję, my też wrzuciłyśmy swoje zdjęcia w kostiumach, co wcale nie było dla nas takie łatwe.

Czym się kierować przy wyborze kostiumu? Czy mogłybyście zaproponować jakieś konkretne modele?
Ada: Ja zawsze proponuję model Dinah (jednoczęściowy, szerokie ramiączka skrzyżowane z tylu), bo pasuje do większości sylwetek, jeśli nie każdej. Uwielbiam go! Gdy przychodzi do nas ktoś niezdecydowany lub mam polecić tylko jeden, to zwykle właśnie ten wybieram. Dinah jest kostiumem do zadań specjalnych: świetnie leży, super trzyma biust, ma podszewkę, jest bardzo wygodny, ma kobiecy dekolt w literę V, no i jest jednoczęściowy.

Ewa: Sprawdza się na większym i na mniejszym biuście. Jest chyba najbardziej uniwersalny.

Czyli jednoczęściowy wygrywa!
Ewa: Robiłyśmy kiedyś takie podsumowanie i okazało się, że mnóstwo dziewczyn lepiej się czuje w bardziej zabudowanych dołach. Wiele z nich wybiera majtki prawie o kroju szortów, jak w latach 50. Naszym zdaniem to jednak komfort wygrywa.

Będziemy teraz wprowadzać na naszej stronie internetowej możliwość filtrowania produktów pod dane zagadnienie. Celowo nie używam słowa „problem”, bo szersze biodra, duży biust nie są kłopotem, a cechą.

No właśnie: to jaki kostium będzie lepszy dla małego, a jaki dla dużego biustu?
Ewa:
Mamy model stanika Chaka, czyli bardotkę wiązaną na plecach, która ładnie trzyma i modeluje biust. Świetnie wygląda właśnie na mniejszych biustach. Na większych sprawdzają się miękkie modele, np. Patti, który dobrze podtrzymuje biust, ładnie się układa, można go też dopasować w obwodzie. Mamy również taki stanik, który znany jest raczej jako model dla mniejszej miseczki, ale przerobiłyśmy go w taki sposób, że jest świetny także dla większych rozmiarów, czyli klasyczne bandou. Nasze jest wewnętrznie wzmocnione fiszbinami. Wygląda lekko i zgrabnie, ale dobrze trzyma.

Ada: Z jednoczęściowych kostiumów mamy jeszcze Bonnie z kopertowym, sukienkowym dekoltem. To klasyk, dość zabudowany z tyłu, a z przodu ma głęboki dekolt. Lubią go mamy karmiące.

Ewa: Mamy poza tym propozycję dla tych kobiet, które chciałyby się optycznie wyszczuplić. Bianca posiada głęboki dekolt, wycięte plecy, łączenie dwóch kolorów. Niektóre modele występują w dwóch długościach, co jest ważne dla wyższych dziewczyn lub tych, które mają dłuższy tułów. No i można kupić biustonosz oraz majtki w różnych rozmiarach, ponieważ często potrzebujemy innego rozmiaru na dole, a innego na górze. I poza różnymi sylwetkami, wszystkie mamy także rozmaite potrzeby i oczekiwania w stosunku do kostiumu. Niektóre kobiety mają duży biust i lubią go eksponować, a inne będą chciały go optycznie zmniejszyć. Analogicznie wygląda to w przypadku mniejszych miseczek.

Kostiumy Bodymaps szyte są w Polsce ze specjalistycznych dzianin, powstających w dużej mierze w procesie recyklingu. (Fot. Bodymaps)Kostiumy Bodymaps szyte są w Polsce ze specjalistycznych dzianin, powstających w dużej mierze w procesie recyklingu. (Fot. Bodymaps)

Opowiadacie się także za zrównoważonym podejściem do mody. Pomówmy o materiałach, z których powstają kostiumy. I wyjaśnijcie tajemnicze słowo Econyl.
Ewa: Na początku ubiegłego roku postanowiłyśmy, że będziemy kupować tylko dzianiny wytwarzane z materiałów regenerowanych albo produkowane lokalnie. Od początku istnienia marki około połowy kostiumów powstawało z Econylu, czyli przędzy z recyklingu – z m.in. wyłowionych sieci rybackich.

Ada: To supernowoczesna przędza, ma świetne właściwości i jesteśmy bardzo zadowolone z tego, jak się zachowuje podczas noszenia.

Ewa: Niestety polskie dziewiarnie jeszcze nie mają Econylu w swojej ofercie, dlatego musimy korzystać z włoskich materiałów. Jednak korzystamy też z polskich dzianin, bo zależy nam na tym, żeby pozostawiać jak najmniejszy ślad węglowy, a także na tym, żeby wspierać producentów z Polski. Kupujemy od nich głównie żakardy dziane specjalnie dla nas.

Ada: Tego lata planujemy wprowadzić nowe kolorowe żakardy.

Kiedy oglądam wasze kolekcje, to widzę, że kolory przeważają nad czernią, choć często wydaje się ona najbezpieczniejszym wyborem.
Ada: Dla części kobiet czerń to rzeczywiście jedyny słuszny wybór, jednak wiele dziewczyn chętnie decyduje się na kolory.

Ewa: Czarny jest modny w czasach prosperity, a w czasach kryzysu wygrywa kolor. Wystarczy cofnąć się do lat 60., 70., czyli eksplozji szalonych wzorów, kiedy Ameryka przeżywała kryzys. Teraz znów potrzebujemy koloru.

Ewa Stępnowska i Adrianna Małyszko, twórczynie Bodymaps, młodej polskiej marki produkującej stroje kąpielowe. Ich projekty są połączeniem klasycznych, kobiecych krojów, niebanalnej kolorystyki oraz detali nawiązujących do lat 60. i 70. Szyją w Polsce ze specjalistycznych dzianin, powstających w dużej mierze w procesie recyklingu, www.bodymaps.pl.

  1. Zdrowie

Grzybica miejsc intymnych – jak uniknąć zakażeń latem?

Lista rzeczy, które sprzyjają kobiecym zapaleniom, nie jest długa. Wprowadzenie w życie kilku nawyków pomoże od razu. (Fot. iStock)
Lista rzeczy, które sprzyjają kobiecym zapaleniom, nie jest długa. Wprowadzenie w życie kilku nawyków pomoże od razu. (Fot. iStock)
Nie do końca wiadomo, jak będą wyglądać wakacje w cieniu pandemii. Niezależnie jednak od tego, czy urlop rezerwujemy w górach, nad morzem, czy we własnym ogrodzie, powinien to być czas relaksu. Bez nerwów i… szukania na szybko lekarza, bo „tam” coś nagle boli i piecze. Jak uniknąć grzybicy pochwy latem?

Robi się ciepło, cieplej, gorąco. Letnie temperatury i wilgoć to świetne warunki dla rozwoju bakterii i grzybów. Wystarczy dodać do tego choćby wizyty w kempingowych toaletach oraz kąpiele w basenach i zagrożenie infekcją intymną realnie wzrasta. Kiedy dopadnie nas w domu, wizyta u sprawdzonego ginekologa nie będzie skomplikowana, ale w Chorwacji czy w Grecji – już tak. Na szczęście lista rzeczy, które sprzyjają kobiecym zapaleniom nie jest taka długa, a wprowadzenie kilku nawyków pomoże im zapobiegać.

Ważna jest oczywiście higiena, ale prawidłowa i, co może dziwić w pierwszej chwili, nieprzesadna. Okolice intymne warto myć dwa razy dziennie, środkami do tego przeznaczonymi o odpowiednim pH. Częstsze podmywanie się lub używanie zwykłego mydła może wysuszać śluzówkę tych miejsc, co samo z siebie wywołuje swędzenie, ale też otwiera drogę niebezpiecznym bakteriom i drożdżakom. Im bardziej jesteśmy tam czyste i pachnące, tym bardziej narażamy się na infekcję. Ten paradoks łatwo jest zrozumieć, gdy przyjrzymy się bliżej naturalnemu środowisku okolic intymnych.

Pod ochroną ratowników

Kobiecą pochwę zamieszkuje blisko 200 gatunków przyjaznych bakterii i grzybów, z których najliczniejsze są pałeczki kwasu mlekowego Lactobacillus. Flora ta, zwana mikrobiotą, chroniąca drogi moczowo-płciowe przed zakażeniami, zmienia się przez całe nasze życie. Świeżo urodzona dziewczynka otrzymuje pierwsze bakterie od mamy, ale później częściowo je traci, ponieważ przed pierwszą miesiączką odczyn pochwy u dziewczynek jest obojętny. Dopiero estrogeny u miesiączkujących nastolatek i kobiet powodują, że pH okolic intymnych zyskuje kwaśny odczyn w zakresie od 3,5 do 4,5. Wtedy w ich mikrobiocie dominują pałeczki kwasu mlekowego, które w procesie fermentacji wytwarzają kwas odpowiedzialny za utrzymanie niskiego pH. Ponownie odczyn obojętnieje po menopauzie i znów zmienia się też flora bakteryjna pochwy, niestety, na gorsze. Dlaczego jest to tak ważne? Kwaśne pH i powiązane z nim pałeczki kwasu mlekowego zapobiegają rozwojowi patogennych bakterii i grzybów. Lactobacillus, niczym plażowi ratownicy, wyciągają nas z kłopotów, wydzielając również enzymy rozkładające ściany „złych” bakterii.

Czasem pH rośnie z przyczyn fizjologicznych – właśnie podczas menopauzy, miesiączki czy ciąży, czasem z powodu choroby czy branych leków. Dzieje się tak między innymi podczas brania dwuskładnikowych pigułek antykoncepcyjnych, cukrzycy lub antybiotykoterapii. – Grzybicy okolic intymnych sprzyjają też spożywanie cukrów prostych oraz wiek, najbardziej narażone są kobiety między 20. a 40. rokiem życia. Czynnikami sprzyjającymi są ponadto ciąża i upośledzona odporność, na przykład w przypadku wirusa HIV czy chemioterapii – dodaje Andrzej Zmaczyński, specjalista ginekolog-położnik w centrum medycznym Sublimed w Krakowie.

Letnie kłopoty

Objawy waginozy bakteryjnej, czyli infekcji spowodowanej przez bakterie, lub grzybicy pochwy mogą się rozwinąć po gorących nocach. Seks dla mikrobioty też jest pewnego rodzaju zaburzeniem, gdyż nasienie ma odczyn zasadowy. Podczas niego mogą też powstać mikrootarcia ułatwiające zakażenie. Przy częstych zapaleniach warto im zapobiegać, stosując na przykład prezerwatywy i żele intymne.

O czym jeszcze warto pamiętać? Równowaga bakteryjna w pochwie jest zachwiana także podczas menstruacji i tuż po niej. To dlatego tak ważne jest częste zmienianie tamponów czy sięganie po nieperfumowane wkładki i podpaski.
– Nie należy ponadto nosić obcisłej bielizny ani przemoczonego stroju kąpielowego przez długi czas – zaleca ginekolog-położnik z Krakowa. Przyczyną letnich infekcji bywa też modna, bardzo głęboka depilacja miejsc intymnych. Pozbywając się włosków w całości, torujemy drogę bakteriom, także tym, które bytują w jelicie grubym i przenoszą się w okolice pochwy na przykład podczas chodzenia. „Ułatwia” to także noszenie obcisłych spodni i stringów.

Koło ratunkowe to…

…przede wszystkim profilaktyka i przywrócenie naturalnej równowagi mikrobiologicznej pochwy. Mogą w tym pomóc dostępne na rynku probiotyki w postaci tabletek czy globulek. Odbudowując mikroflorę bakteryjną pochwy i zwalczając szkodliwe patogeny, pomagają zmniejszyć zarówno objawy, jak i stan zapalny. Szczególnie są polecane kobietom z nawracającymi infekcjami, stosującym antykoncepcję hormonalną czy właśnie wyjeżdżającym na urlop. Co ciekawe, jadąc gdzieś daleko, warto mieć probiotyk z Polski.

Okazuje się, że mikrobioty kobiet z różnych miejsc globu są nieco inne, więc probiotyk powinien zawierać kilka szczepów pałeczek kwasu mlekowego najczęściej występujących w naszej populacji.
Po specyfik najlepiej jest sięgnąć przed podróżą, ale i zastosowany podczas pierwszych objawów może je zmniejszyć na tyle, że spokojnie dotrwamy do wizyty u lekarza. Co jeszcze może pomóc? Przy zakażeniach grzybiczych – charakteryzują je świąd i grudkowata, mleczna wydzielina – można sięgać po preparaty bez recepty, z klotrimazolem. – Nie polecam z pewnością używania jogurtu inaczej niż doustnie. Niekorzystne są też irygacje z roztworu octu, wszystko to może zaburzać fizjologiczną florę pochwy – dodaje Andrzej Zmaczyński. Zakażenia bakteryjne najczęściej cechuje obfita jednorodna wydzielina, o ostrym zapachu. W tym, jak i każdym innym przypadku budzącym wątpliwości warto pokazać się lekarzowi. Tylko bez nerwów… Okazuje się bowiem, że także stres może wysuszać błonę śluzową pochwy, a przez to zaburzać równowagę bakteryjną. I znów sprawdza się zasada, że w życiu najważniejszy jest balans!

  1. Moda i uroda

Jak dbać o urodę latem?

Latem w codziennej pielęgnacji nie może zabraknąć kremów z filtrem. (Fot. iStock)
Latem w codziennej pielęgnacji nie może zabraknąć kremów z filtrem. (Fot. iStock)
Upalne lato! W tym roku czekaliśmy na nie podwójnie, w nadziei, że ciepłe dni przyniosą powrót „do normalności”. Żeby wszystko było jak zawsze, przypominamy, że w kontakcie ze słońcem trzeba zachować umiar. nawet jeśli nie ruszamy się z miasta – krem z SPF nakładamy rano, a potem jeszcze ponawiamy aplikację w ciągu dnia.

Zanim przejdziemy do kosmetyków, kremów samoopalających i filtrów, kilka słów o tym, co warto jeść, żeby dodatkowo chronić skórę przed promieniowaniem, ładnie się opalać i dbać o nawilżenie. Na te trzy podstawowe pytania odpowiada Zuzanna Wieła, dietetyk kliniczny Be Diet Catering.

Co jeść, aby mieć piękną brązową opaleniznę?
Bardzo cenne w okresie letnim są produkty będące źródłem beta-karotenu, czyli witaminy A, która regeneruje skórę i utrzymuje odpowiedni poziom nawodnienia, co z kolei zapewnia uzyskanie trwałej opalenizny i zapobiega przesuszeniu i łuszczeniu się skóry. Naturalne źródła witaminy A to: marchew, papryka, bataty, dynie, arbuzy i brzoskwinie. Piękny kolor skóry zapewnią też: tyrozyna, fenyloalanina i kwercetyna, gdyż są to składniki wspomagające wytwarzanie melaniny. Tyrozynę i fenyloalaninę znajdziemy w nasionach sezamu i dyni, tuńczyku i sardynkach. Natomiast źródłem kwercetyny są choćby: truskawki, czereśnie, winogrona, pomidory i herbata.

Jakie składniki przyjmowane w diecie pomogą nas ochronić przed szkodliwym promieniowaniem UV?
Najważniejsze będą tu witaminy C i E, gdyż wykazują silne właściwości antyoksydacyjne. Witaminę C możemy znaleźć między innymi w: owocach cytrusowych, brokułach, papryce i brukselce. Witamina E dodatkowo łagodzi podrażnienia i oparzenia słoneczne i działa przeciw­zapalnie. Jej źródłem są nasiona i orzechy, a także pełnoziarniste produkty zbożowe. Warto także zadbać o dostarczenie poprzez dietę odpowiedniej dawki kwasów tłuszczowych omega-3 i omega-6, znajdujących się w tłustych rybach, olejach roślinnych i algach morskich. Obniżają one wrażliwość skóry na promieniowanie UV, a także nawilżają, łagodzą podrażnienia i regenerują. Koenzym Q10, zawarty w szpinaku, zieleninie, olejach, brokułach i produktach pełnoziarnistych, z kolei zatrzyma uszkodzenia komórek skóry spowodowane słońcem.

Jak zadbać o nawilżenie skóry?
Poza produktami zawierającymi kwasy tłuszczowe i witaminę E możemy zadbać o odpowiednie nawilżenie skóry poprzez picie zielonej herbaty. Jest ona bogata w polifenole, które sprawiają, że skóra jest zdrowsza, lepiej nawilżona i bardziej elastyczna. Polifenole można także znaleźć w: winogronach, warzywach kapustnych, ziołach i gorzkiej czekoladzie.
W okresie letnim zaleca się spożywanie minimum dwóch litrów płynów dziennie. Najlepszym rozwiązaniem na co dzień będzie woda średnio­zmineralizowana, a od czasu do czasu wysokozmineralizowana. Pamiętajmy, że nadmiar składników mineralnych może negatywnie wpłynąć na nasze zdrowie.

Brąz od pierwszych dni

Ostatnio w czasie spaceru z psem podsłuchałam panie, które wyszły z biura „zaczerpnąć oddechu” i porównywały, która ma bielsze łydki. Narzekały przy tym, jak strasznie to wygląda i że najpierw trzeba je wystawić na słońce na działce, a dopiero potem założyć spódnicę. Niezależnie od tego, ile się mówi o szkodliwości opalania, większość z nas chciałaby mieć skórę w kolorze mlecznej czekolady. Bo wygląda ładniej, zdrowiej, bardziej apetycznie. Godziny na leżaku nie są jedyną opcją. Można też posmarować ciało olejkiem ze złotymi drobinkami, który doda skórze świeżości, lub sięgnąć po samoopalacz. W przypadku tych dwóch ostatnich lepiej jest zainwestować w produkt marki, która specjalizuje się w tego typu kosmetykach. Wtedy na skórze nie będzie smug i nie będzie się za nami ciągnął nieprzyjemny zapach.

1. Rozświetlający olejek do ciała Ritual Delight Only bio 150 ml/36,99 zł. 2. Olejek do ciała z drobinkami NUTRIDOME 150 ml/59 zł.
3. Hyaluronic Self-Tan Spray, nawilżający samoopalacz z kwasem hialuronowym i fermentowanym wyciągiem z malin, który dba o ładny kolor opalenizny, MARc InBANE 100 ml/139 zł. 4. The Water, woda samoopalająca, bezbarwna i bezzapachowa formuła z witaminami, tan-luxe 200 ml/195 zł (Sephora).1. Rozświetlający olejek do ciała Ritual Delight Only bio 150 ml/36,99 zł. 2. Olejek do ciała z drobinkami NUTRIDOME 150 ml/59 zł. 3. Hyaluronic Self-Tan Spray, nawilżający samoopalacz z kwasem hialuronowym i fermentowanym wyciągiem z malin, który dba o ładny kolor opalenizny, MARc InBANE 100 ml/139 zł. 4. The Water, woda samoopalająca, bezbarwna i bezzapachowa formuła z witaminami, tan-luxe 200 ml/195 zł (Sephora).

Dobry krem z filtrem

Co jakiś czas pojawiają się informacje, że niektóre filtry są niebezpieczne dla zdrowia. I w efekcie część osób rezygnuje z nich w ogóle. Niedobrze, bo to jedyny sposób, żeby uchronić skórę przed fotostarzeniem, nie wspominając o nowotworach skóry.

„Filtry dzielimy na fizyczne i chemiczne. Te pierwsze to dwutlenek tytanu i tlenek cynku. Drugich jest bardzo dużo i praktycznie co roku pojawiają się nowe”, mówi kosmetolog Nicole Budna, ekspertka Cosibella.pl. „Do niedawna mówiło się, że filtry fizyczne odbijają promieniowanie, a chemiczne je pochłaniają. Ostatnie badania pokazują, że oba rodzaje filtrów mogą wykazywać obie te właściwości, czyli filtry fizyczne także pochłaniają promieniowanie. Z kolei niektóre filtry chemiczne, jak na przykład tris-biphenyl triazine, mogą działać, odbijając promieniowanie. Różni je więc tylko to, że filtry fizyczne (mineralne) są nieorganiczne, a filtry chemiczne
– organiczne”, tłumaczy kosmetolog.

Każdy filtr chemiczny musi przejść badania toksykologiczne. Unia Europejska dopuszcza tylko filtry spełniające rygorystyczne kryteria bezpieczeństwa. Jak w takim razie dobrać dla siebie odpowiedni krem?

„Krem SPF z samymi filtrami fizycznymi będzie wskazany przy bardzo wrażliwej, reaktywnej skórze. Jeśli cenimy sobie komfort stosowania, a skóra nie jest wrażliwa, filtry chemiczne świetnie spełnią swoje zadanie. Najlepsze jednak jest połączenie filtrów chemicznych i fizycznych, ponieważ daje najpełniejszą ochronę przed różnymi długościami promieniowania”.

1. Specjalny krem ochronny 100 Sunbrella dla osób z nietolerancją, alergią lub nadwrażliwością na promienie słoneczne Dermedic 30 ml/61,50 zł. 2. Krem słoneczny do twarzy SPF 30 BE BIO SUN 50 ml/49,99 zł. 3. Beztłuszczowy fluid o konsystencji mleczka do twarzy SPF 50 Sun Sensitive LANCASTER 50 zł/189 zł. 4. Krem słoneczny do twarzy SPF 30 dla osób z wrażliwą cerą Derma SUN 50 ml/54,99 zł (4organic.pl). 5. Krem ochronny do twarzy SPF 30 APIS professional 100 ml/49 zł (cosibella.pl). 6. Nawilżający krem SPF 50+ (twarz, oczy, dekolt) MIYA 40 ml/59,99 zł (miyacosmetics.com).1. Specjalny krem ochronny 100 Sunbrella dla osób z nietolerancją, alergią lub nadwrażliwością na promienie słoneczne Dermedic 30 ml/61,50 zł. 2. Krem słoneczny do twarzy SPF 30 BE BIO SUN 50 ml/49,99 zł. 3. Beztłuszczowy fluid o konsystencji mleczka do twarzy SPF 50 Sun Sensitive LANCASTER 50 zł/189 zł. 4. Krem słoneczny do twarzy SPF 30 dla osób z wrażliwą cerą Derma SUN 50 ml/54,99 zł (4organic.pl). 5. Krem ochronny do twarzy SPF 30 APIS professional 100 ml/49 zł (cosibella.pl). 6. Nawilżający krem SPF 50+ (twarz, oczy, dekolt) MIYA 40 ml/59,99 zł (miyacosmetics.com).

SPF to nie wszystko

„Świetnym uzupełnieniem dla filtrów są antyoksydanty, które dodatkowo ochronią komórki skóry przed procesami utleniającymi oraz zmniejszą ryzyko powstania przebarwień posłonecznych. Jeżeli zależy nam na konkretnym antyoksydancie, możemy zastosować produkt antyoksydacyjny pod krem z filtrem”, mówi Paulina Stopczyk, kosmetolog, współzałożycielka DermoTech Beauty. Latem w pielęgnacji powinny się też znaleźć substancje głęboko nawilżające, na przykład kwas hialuronowy czy skwalan, które naturalnie występują w naszej skórze, są z nią biokompatybilne.

1. Serum z ksantohumolem, silnym antyoksydantem, Antioxidant Therapy PRO XN 30 ml/398 zł (skinexpert.pl).
2. Rozświetlające serum z witaminą C – C.E.O. SUnday Riley 30 ml/349 zł.1. Serum z ksantohumolem, silnym antyoksydantem, Antioxidant Therapy PRO XN 30 ml/398 zł (skinexpert.pl). 2. Rozświetlające serum z witaminą C – C.E.O. SUnday Riley 30 ml/349 zł.

Pielęgnacja w ampułce

W wakacje zawsze obiecywałam sobie, że poświęcę więcej czasu na pielęgnację. Do kosmetyczki pakowałam górę kremów i maseczek. Zwykle wszystkie wracały w całości do domu. Teraz mam inną taktykę – wybieram kuracje w formie ampułek. Zawierają superdawkę składników aktywnych, a wystarczy nałożyć je na twarz zamiast kremu. Bez zmywania i innych ceregieli. Ich plusem jest też to, że zajmują niewiele miejsca w bagażu.

1. Siedmiodniowa kuracja Hydra Skin Effect Nivea 7 × 1 ml/59,99 zł. 2. Wild Rose, ampułki wygładzające z olejkiem do twarzy, Weleda 7 × 0,8 ml/34 zł (Zalando).1. Siedmiodniowa kuracja Hydra Skin Effect Nivea 7 × 1 ml/59,99 zł. 2. Wild Rose, ampułki wygładzające z olejkiem do twarzy, Weleda 7 × 0,8 ml/34 zł (Zalando).

Słońce we włosach

Tylko nielicznym z nas do twarzy w pasemkach, które maluje na włosach słońce. Niestety, w większości przypadków promieniowanie UV sprawia, że kolor nieładnie płowieje, a włosy tracą blask. Żeby po wakacjach były w dobrej formie, trzeba je troskliwie nawilżać i chronić produktem z filtrem UV (mleczko od Davines z powodzeniem zastąpi odżywkę).

1. SU Hair Milk, zmiękczające i ochronne mleczko z filtrami UVA i UVB, Davines 135 ml/100 zł (salony fryzjerskie).2. N0 7 Bonding Oil, olejek odbudowujący i wygładzający włosy, Olaplex 30 ml/129,90 zł (hair2go.pl).1. SU Hair Milk, zmiękczające i ochronne mleczko z filtrami UVA i UVB, Davines 135 ml/100 zł (salony fryzjerskie).2. N0 7 Bonding Oil, olejek odbudowujący i wygładzający włosy, Olaplex 30 ml/129,90 zł (hair2go.pl).

Nowe miejsce, nowy zapach

Senselier Marta Siembab na jednym z prowadzonych przez siebie warsztatów zdradziła, że gdy gdzieś wyjeżdża, lubi zabrać ze sobą nowe perfumy. W ten sposób buduje sobie wspomnienia. Dany zapach już zawsze będzie się jej kojarzył z konkretnym miejscem.

1. Tangy Rhubarb Cologne Jo Malone london 30 ml/270 zł (Douglas). 2. Aqua Vitae Cologne Forte Francis Kurkdjian 70 ml/725 zł (Perfumerie Quality). 3. Neroli Oranger Matiere Premiere 6 ml/135 zł (Galilu).1. Tangy Rhubarb Cologne Jo Malone london 30 ml/270 zł (Douglas). 2. Aqua Vitae Cologne Forte Francis Kurkdjian 70 ml/725 zł (Perfumerie Quality). 3. Neroli Oranger Matiere Premiere 6 ml/135 zł (Galilu).

Makijaż w tropikach

Gdy temperatura sięga zenitu, a wilgotność powietrza 90 proc., żaden fixer nie utrzyma makijażu na miejscu. To nie znaczy, że trzeba z niego zupełnie zrezygnować. Wystarczy zamienić podkład na krem tonujący, a zwykłą maskarę i eyeliner na wodoodporne. Jeśli chcesz, możesz dodać bronzer i błyszczyk.

1. Rozświetlający krem Holi POP BB Holika Holika 30 ml/49,99 zł (myasia.pl). 2. Mascara Blue Monday Vollaré Cosmetics 12 ml/24,99 zł. 3. Variete Eyeliner Super Lasting Formula Eveline cosmetics 24,49 zł (eveline.pl).1. Rozświetlający krem Holi POP BB Holika Holika 30 ml/49,99 zł (myasia.pl). 2. Mascara Blue Monday Vollaré Cosmetics 12 ml/24,99 zł. 3. Variete Eyeliner Super Lasting Formula Eveline cosmetics 24,49 zł (eveline.pl).

  1. Moda i uroda

Caroline de Maigret i jej druga młodość

Francuzki nie starają się wyglądać na dwudziestolatki, ale pragną wyglądać, jakby miały dziesięć lat mniej niż w rzeczywistości. (Fot. materiały prasowe)
Francuzki nie starają się wyglądać na dwudziestolatki, ale pragną wyglądać, jakby miały dziesięć lat mniej niż w rzeczywistości. (Fot. materiały prasowe)
Caroline de Maigret, ikona francuskiego stylu, producentka muzyczna, muza światowych projektantów. niedawno wspólnie z przyjaciółką, Sophie Mas, wydała kolejną książkę. Tym razem pisze o kobiecej dojrzałości à la française.

Wiek nie ma znaczenia, chyba że jest się serem”. Te wypowiedziane przez Luisa Buñuela słowa otwierają najnowszą książkę Caroline de Maigre­t i Sophie Mas. „Druga młodość, cóż z tego, że druga” pełna jest zabawnych anegdot, rad, wspomnień, ale też dystansu do siebie, z którego słynie Caroline. Ta jedna z najbardziej stylowych Francuzek uwielbia rozpracowywać stereotypy, bawić się kliszami. I robi to w niezwykle humorystyczny sposób. W „Drugiej młodości…” do upływających lat podchodzi ze zrozumieniem, wdzięcznością, ale też – jakżeby inaczej – francuską nonszalancją.

(Fot. Getty Images)(Fot. Getty Images)

Rock and roll i paryskie wybiegi

W latach 90. królowała na francuskich wybiegach, potem zaczęła zajmować się muzyką. W 2006 roku razem z Yarolem Poupaudem założyła wytwórnię Bonus Tracks Records, głównie zajmującą się rockiem. Ostatnio wyreżyserowała swój pierwszy wideoklip. Do modelingu wróciła zachęcona przez Karla Lagerfelda, z którym połączyła ją zresztą miłość do muzyki. Wciąż współpracuje z domem mody Chanel.
De Maigret lubi też wracać do Polski, z której nie tylko pochodzi jej rodzina – Caroline jest potomkinią księcia Poniatowskiego – ale też w której książki Francuzki są bestsellerami. Jak pisze w najnowszej, choć ma swoje lata, nigdy nie zamieniłaby się z 20-latką.
„Miałem kiedyś 20 lat i nie dam sobie wmówić, że to najlepsze lata życia”, cytuje francuskiego filozofa Paula Nizana.

(Fot. Getty Images)(Fot. Getty Images)

Cóż z tego?

„Wiesz, że pewne rzeczy zmieniły się na dobre, kiedy zauważasz, jak dobrze wyszłaś na zdjęciu zrobionym, gdy miałaś 20 lat, które do tej pory uważałaś za koszmarne”, zauważa. O swoich młodzieńczych wątpliwościach co do własnej urody pisze zresztą otwarcie. Kiedy miała 17 lat, pewien chłopak w klubie powiedział jej, że ma „niskie zawieszenie”. Od tamtej pory robiła wszystko, by ukryć ten „mankament”. Na rozpoczęcie ostatniej klasy liceum założyła więc parę brązowych, za dużych spodni brata. „Włożyłam je i mocno ścisnęłam się paskiem w talii. Pożyczyłam też białą koszulę – ostatni guzik zostawiłam niezapięty – i upodobniłam się do Katharine Hepburn, której nowoczesny szyk od zawsze podziwiałam. Stylizacja nie tylko rozwiązała problem, ale też okazała się całkiem niezła. W szkole koledzy i koleżanki z uznaniem reagowali na mój nowy wizerunek”, wyznaje. Jak mówi, wtedy narodził się jej styl.Niewątpliwym plusem dojrzewania jest dla Caroline postępujące zadowolenie z własnego wyglądu i docenianie swoich wad.

„Niedoskonałości urody, których nie cierpią nastolatki, ale które doceniają dojrzałe kobiety, uwidoczniają prawdziwą siłę charakteru. Wady otwierają nas na nowe możliwości, pozwalają przedefiniować standardy piękna – na przekór przyjętym kanonom urody, którym czasem trzeba rzucić wyzwanie”.

(Fot. Getty Images)(Fot. Getty Images)

Wino, tańce i długie noce

„Kiedy wspominasz życie seksualne, jakie wiodłaś w tym okresie, uzmysławiasz sobie, że było o wiele mniej pasjonujące, ponieważ rządził nim chaos i przypadek, bo nie znałaś siebie dobrze ani nie wiedziałaś, czego naprawdę pragniesz” – oto kolejny plus dojrzewania według Caroline. I choć kobiety powyżej czterdziestki często muszą się mierzyć z syndromem kobiety niewidzialnej, przekonuje, że warto stać się tą, która wysuwa propozycje wobec mężczyzn. „Będziesz zasypiać z uśmiechem, który jest zdecydowanie tańszy od kremu na noc, a daje identyczny efekt odmładzający”, podkreśla. Podobnych trików – naturalnych, bez ingerencji igły – jest w „Drugiej młodości…” więcej. „Francuzki nie starają się wyglądać na dwudziestolatki, ale pragną wyglądać, jakby miały dziesięć lat mniej niż w rzeczywistości”. Pomagają sobie podkreślającymi sylwetkę ubraniami, dokładną pielęgnacją cery (co noc zmywają makijaż, nawet jeśli go nie nakładają) czy kremem z SPF 50. „Szczególnie dbaj o »końce«: dłonie (paznokcie), stopy (także buty) oraz głowę (i włosy). Rzuć palenie. Skóra ci podziękuje. Uważaj na cukier w alkoholu, słodyczach czy napojach gazowanych. Wpływa na rysy twojej twarzy, sprawia, że wygląda na zmęczoną”. Przestrzega też, że ekstremalna szczupłość dodaje lat. Najważniejszą jednak kwestią jest dla niej samopoczucie. „Nie masz tyle samo lat, co twoje tętnice. Twój wiek określają bowiem pragnienia, pasje i zainteresowania” – pisze. A my się pod tym podpisujemy! 

„Druga młodość, cóż z tego, że druga” Caroline de Maigret i Sophie Mas, Wydawnictwo Muza.„Druga młodość, cóż z tego, że druga” Caroline de Maigret i Sophie Mas, Wydawnictwo Muza.

  1. Zdrowie

Ile wody potrzebuje twój organizm? Ciekawostki na temat nawadniania latem

Wystarczy, że stracimy około 2 proc. wody, której organizm potrzebuje do funkcjonowania, by uruchomić pierwszy dzwonek alarmowy: uczucie pragnienia. Jeśli nie wstaniemy po szklankę płynu, ciało zacznie powoli wprowadzać „stan specjalny”. (Fot. iStock)
Wystarczy, że stracimy około 2 proc. wody, której organizm potrzebuje do funkcjonowania, by uruchomić pierwszy dzwonek alarmowy: uczucie pragnienia. Jeśli nie wstaniemy po szklankę płynu, ciało zacznie powoli wprowadzać „stan specjalny”. (Fot. iStock)
Upalne dni coraz bardziej cię męczą i pozbawiają energii? Suchość w gardle, pot na skórze, uczucie rozbicia? Dowiedz się, jak zapewnić sobie zdrowe orzeźwienie i prawidłowo uzupełniać braki płynów.

Łagodne odwodnienie to stan, którego przynajmniej raz w życiu doświadczył każdy z nas. Okazuje się bowiem, że aby się odwodnić, wcale nie trzeba mieć przez kilka dni biegunki i wymiotów (każda z tych dolegliwości szybko odwadnia, a w połączeniu odwadniają wprost błyskawicznie) lub infekcji z wysoką gorączką. – Wodę tracimy cały czas – wyjaśnia Magdalena Rybner, specjalista medycyny rodzinnej. – Nerki przerabiają ją na mocz, wykorzystując codziennie ok. 1,4 litra. Wydychamy 0,4 litra wody na dobę, skóra wypija 0,2 litra dziennie. Z potem tracimy około 0,5 litra.

Ale ta ostatnia wartość obowiązuje w tzw. normalnych warunkach. W czasie upałów lub w trakcie intensywnego wysiłku ilość produkowanego i wydalanego potu może wynosić nawet 4 litry! Okazuje się, że nawet pływając w – wydawałoby się – chłodnej wodzie, także się pocimy... Ale wcale nie trzeba większego wysiłku – zwykle siedzenie przez wiele godzin przy biurku może prowadzić do lekkiego odwodnienia, jeśli przez cały ten czas niczego nie pijemy ani nie zjemy pokarmu bogatego w wodę. Magdalena Rybner twierdzi, że wystarczy jak stracimy około 2 proc. wody, której organizm potrzebuje do funkcjonowania, by uruchomić pierwszy dzwonek alarmowy: uczucie pragnienia. Jeśli nie wstaniemy po szklankę płynu, ciało zacznie powoli wprowadzać „stan specjalny” – będzie wchłaniać wodę z jelit. Odebrana jelitom i nerkom woda jest przekierowywana do osocza.

Jeśli woda wciąż nie trafi do organizmu, już nie tylko mocz się zagęści, ale także osocze, wzrośnie też w nim ilość sodu – to na tym etapie poczujesz, że jesteś osłabiona, masz kompletnie suche usta, a język wprost klei się do podniebienia. Kolejny etap to wzrastające zatrucie organizmu: w końcu nerki przestają pracować, nie są więc usuwane produkty przemiany materii. Wystarczy, by organizm utracił zaledwie jedną piątą swojej wody, by nie przeżyć takiej „posuchy”.

Doceń wodę

Kobiece magazyny i lekarze powtarzają jak mantrę zalecenie: pij każdego dnia półtora litra płynów – najlepiej wody. Minimalna ilość chroniąca cię przed odwodnieniem to około pięciu szklanek na dobę – natomiast ilość zalecana to 8–10 szklanek. Niektórym łatwiej jest liczyć wodę właśnie na szklanki. Inni wolą kupić po prostu zgrzewkę mineralnej z półtoralitrowymi butelkami i codziennie wypić jedną. Ale mało kto pije, bo wie, że powinien – większość z nas wędruje po wodę do kuchni, kiedy poczuje pragnienie. – Tymczasem nie zawsze jest to dobry wskaźnik nawodnienia organizmu! – ostrzega Magdalena Rybner. – Byłoby super, gdybyśmy reagowali odpowiednio szybko. Tymczasem wiele osób nie zauważa lekkiego „przesuszenia”, sięgając po napoje dopiero, gdy czuje wyraźne pragnienie. To błąd, bo takie odczucie oznacza, że organizm już zaczął się odwadniać.

Zdaniem Magdaleny Rybner, dobrym wskaźnikiem właściwego nawodnienia organizmu jest kolor naszego moczu. Kiedy jest jasnożółty bądź słomkowy – wszystko w porządku. Ale kiedy zaczyna ciemnieć – zaniedbaliśmy podaż płynów! Trzeba więc szybko sięgnąć po wodę i wypić przynajmniej szklankę – ale małymi, wolnymi łyczkami. – Jeśli jesteś odwodniona do tego stopnia, że czujesz zawroty głowy i osłabienie, woda może nie wystarczyć – ostrzega Magdalena Rybner. – Wtedy lepiej się nawodnisz płynem z elektrolitami – kupisz je w każdej aptece bez recepty. Podczas upałów dobrze mieć w domu zapas i codziennie je uzupełniać, bo łatwo „uciekają” z potem.

Ciekawostki na temat nawadniania organizmu latem

Ostrożnie z kawą i herbatą. Ich picie nie liczy się w bilansie płynów, a raczej liczy się „odwrotnie”: tyle kawy, ile wypiłaś, powinnaś od ogólnej ilości płynów odjąć. Pamiętaj, że napoje, które podnoszą ciśnienie krwi (należą do nich nie tylko kawa, ale też cola i inne „specyfiki” z kofeiną czy guaraną), sprawiają, że organizm – by ciśnienie obniżyć – wydala więcej płynów!

Nie tylko napoje. Do całkowitego bilansu płynów w ciągu dnia zalicza się nie tylko woda. Wiele pokarmów zawiera jej całkiem sporo, więc także pomagają uzupełniać płyny. Nawet tak „suchy” prowiant jak kanapka zawiera ok. 40 proc. wody, a mięso ma jej 50–75 proc. Zupa to prawie 90 proc. wody. Nie tylko z tego powodu, że warzywa w niej „pływają” – ale też dlatego, że podobnie jak owoce, są niezwykle bogate w wodę. I tak, dla przykładu, melon to 92 proc. wody, truskawki – 90, pomarańcze, jabłka i gruszki ok. 85 proc. Ogórki biją nawet w tej kategorii melony: zwierają aż 96 proc. wody. Cukinia składa się z niej w 93 proc., marchew w 89, a ziemniaki w 77 proc. Osoba, która je dużo warzyw i owoców, może przyjąć, że z samym jadłospisem dostarcza sobie około litra wody. Resztę trzeba „dopić”.

Letni niezbędniczek

  • Ile? O tej porze roku trzeba się nawadniać często, a im goręcej, tym więcej powinniśmy pić. W czasie dużych upałów wskazane jest nawet do 3 litrów dziennie.
  • Co? Sama woda wbrew pozorom wcale nie wchłania się szybko. Najlepiej wzbogacić ją o sól – czyli sód. Pragnienie więc najszybciej ugasisz wodą mineralną o wysokiej zawartości minerałów – w tym sodu.
  • Jak? Trzeba pić małymi łyczkami i powoli, w ten sposób wypełni się łożysko naczyniowe, czyli woda zostanie w organizmie. Picie wody duszkiem sprawi tylko, że przez nas przeleci.
  • Gdy termometr wskazuje powyżej 30°? W okresie intensywnego pocenia się bardziej od wody wskazane są napoje izotoniczne lub rozpuszczane w wodzie elektrolity, które można kupić w aptece – każdy powinien wypić jeden taki napój dziennie. Z bąbelkami czy bez? Nie ma to większego znaczenia, podobnie jak temperatura napoju – pamiętaj jednak, że przy rozgrzanym ciele napój prosto z lodówki może spowodować zbytnie wychłodzenie i przeziębienie.