1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Moda i uroda
  4. >
  5. Jeanne Damas – świat w odcieniu Rouje

Jeanne Damas – świat w odcieniu Rouje

Jeanne Damas, modelka, influencerka, paryska it-girl, założycielka marki Rouje. (Fot. BEW)
Jeanne Damas, modelka, influencerka, paryska it-girl, założycielka marki Rouje. (Fot. BEW)
Nie znosi przestylizowania, stroni od mocnego makijażu – Jeanne Damas od chwilowych trendów woli ponadczasowy, zatopiony w estetyce vintage styl, który przetłumaczyła na własną markę.

Ciepłe promienie południowego słońca, głęboki lazur morza, zgrzytający pod stopami gorący piasek, soczyste odcienie kwiatów i dojrzałych owoców – Riwiera Francuska to nie tło nowej kolekcji Rouje „La Villa”, ale jej dopełnienie, integralna część. Zresztą tak właśnie swoją autorską markę buduje Jeanne Damas – modelka, paryska it-girl, kreatywna dusza.

Już jako nastolatka zaczęła dzielić się swoją estetyką i wrażliwością w Internecie. W świecie zachłyśniętym cyfrowymi rozwiązaniami Jeanne wyróżniały analogowe, klimatyczne fotografie, które udostępniała na platformie Tumblr. Stopklatki z życia – poranki przy stolikach uroczych paryskich kawiarni, przydymione (przez trzymane między palcami papierosy) ujęcia z wieczorów z przyjaciółmi. Reszta potoczyła się lawinowo – kontrakty z międzynarodowymi agencjami modelek, współpraca z projektantami (między innymi Gucci, Roger Vivier czy Isabel Marant), między­narodowymi markami (Mango, Zalando, a także polskim Reserved), role w filmach i bijący licznik obserwatorów na Instagramie – dzisiaj jest ich 1,4 miliona.

Jeanne Damas to ucieleśnienie francuskiego stylu. (Fot Nina Koltchiskaia)Jeanne Damas to ucieleśnienie francuskiego stylu. (Fot Nina Koltchiskaia)

Modeling plus styl życia i osobowość

„Nie było do końca jasne, czym właściwie się zajmuję. Teraz może powiedzielibyśmy, że byłam influencerką, ale wtedy nie był to żaden konkretny zawód. Płacono mi za podróżowanie i robienie zdjęć. Trochę jak modeling, ale poszerzony o styl życia i osobowość. Po pewnym czasie poczułam, że muszę mieć coś namacalnego. Media społecznościowe nie są stabilne, nigdy nie wiadomo, kiedy ten system się załamie. Chciałam więc stworzyć coś konkretnego, swój własny świat”, mówiła w jednym z wywiadów, tłumacząc powody, dla których w 2016 roku zainaugurowała, ku uciesze jej obserwatorek, markę Rouje.

Fot. materiały prasoweFot. materiały prasowe

W założeniu miała być lustrzanym odbiciem jej prywatnego stylu. Ponadczasowego, na wskroś francuskiego, mocno zanurzonego w estetyce vintage. Znajdziemy więc w niej grubo plecione, niekiedy haftowane kardigany, świetnie skrojone dżinsy, wzorzyste bluzki, sukienki, mięsiste płaszcze, ale i akcesoria – buty i torebki, zarówno te skórzane, jak i charakterystyczne dla Jeanne, plecione z rafii koszyki.

Fot. materiały prasoweFot. materiały prasowe

Odcień doskonały

Dopełnieniem stworzonego przez Jeanne świata Rouje jest linia kosmetyków. Jej głównym punktem – szminka. To ona de facto tworzy look Damas. „Najchętniej nie maluję oczu w ogóle, podkręcam jedynie zalotką rzęsy. Za to nie wyjdę z domu bez koloru na ustach” – deklaruje.

Zwykle, by uzyskać wymarzony odcień, miesza różne. Nie nakłada ich jednak bezpośrednio na usta, ale wklepuje palcami. „Wtedy kolor wydaje się bardziej naturalny – tłumaczy. W efekcie stworzyła słynną La palette – paletkę, która w złotym opakowaniu kryje cztery odcienie (można je stosować na usta, policzki i oczy). Pierwsza, o nazwie Signature, w dniu premiery wyprzedała się w mgnieniu oka. Każda kolejna dostawa rozchodziła się w ciągu paru dni. Oprócz słynnych paletek Jeanne w linii beauté proponuje też klasyczne szminki (także te matowe w płynie), tusz do rzęs, zalotkę i eyeliner.

Fot. materiały prasoweFot. materiały prasowe

Wszystkie zmysły

Jane Birkin, Brigitte Bardot, Romy Schneider – fotografie inspirujących Jeanne kobiet wiszą w butiku Rouje na paryskiej rue Bachaumont. Po sąsiedzku restauracja „Chez Jeanne” – kolejne dopełnienie świata Damas. To ukłon w kierunku rodziców, byłych właścicieli paryskich restauracji, w których, jak twierdzi Jeanne, dorastała.

„Kiedy sprzedali swoją ostatnią, poczułam się w pewien sposób osierocona. Pomyślałam, że własna restauracja da nowe życie Rouje. Z założenia ma to być przytulne bistro. Idealne na spotkania ze znajomymi przy dobrej muzyce. Serwujemy zdrowe, sezonowe francuskie potrawy i naturalne wina” – mówi.

Po zakupach w Rouje można więc odpocząć przy stoliku, delektując się deską wyśmienitych lokalnych serów.

Fot. materiały prasoweFot. materiały prasowe

Ubrania jako część historii

Świat Rouje jest dokładnie zaprojektowany. Aby go przedstawić, Jeanne wciąż szuka nowych i ciekawych rozwiązań. W filmach inspirowanych francuską Nową Falą i promujących kolejne kolekcje raz wciela się w rolę samej Birkin, innym razem ukazuje burzliwą historię miłosną. Ubrania i kosmetyki Rouje służą tu jako część pięknej powieści. Odwrotność znanych z telewizji reklam. Jeanne inspirację czerpie z francuskiej kinematografii, literatury i sztuki, ale też z innych kultur. Kolekcję hiszpańską w zabawnym filmiku promowała ikona kina, Rossy de Palma. Najnowsza propozycja na sezon wiosna–lato 2021 „La Villa” to hołd dla filmu „Basen” z 1969 roku, w którym główne role zagrały Romy Schneider i Jane Birkin. Klimatyczne ujęcia ukazują spokojne, leniwe wakacyjne popołudnia przy basenie czy koszyk z zakupami czekający na kuchennym stole, aż wybije godzina obiadu. Aż czuje się na skórze promienie słońca, zapach dojrzewających w ogrodzie cytryn i rozgrzaną ziemię. To piękny świat, którego chce się być częścią. Najlepiej od stóp do głów ubraną w Rouje.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Moda i uroda

Czego potrzebuje nasze ciało latem? Oto lista sprawdzonych kosmetyków

Fot. Imaxtree (Hermes)
Fot. Imaxtree (Hermes)
Wyróżniają się wysokiej jakości składnikami dającymi lekkość, nawilżenie i odpowiednią ochronę w upalne dni. Poznajcie kosmetyki, których potrzebuje nasze ciało, aby lepiej funkcjonować.

Nowość od marki drSkin Clinic to profesjonalna pomoc w pielęgnacji skóry. Linia kosmetyków przeznaczonych do oczyszczenia, wygładzenia i nawilżenia skóry to masło do demakijażu i mycia, krem do intensywnego nawilżenia oraz krem z intensywną ochroną zawierający filtry chroniące przed uszkodzeniami skóry wynikającymi z promieniowania UV. Odpowiedni rytuał, który możemy zapewnić skórze dzięki kosmetykom drSkin Clinic to idealny sposób na delikatny, domowy zabieg, który przywróci nam blask i świeżość. Warte wypróbowania.

Fot. materiały prasowe drSkin ClinicFot. materiały prasowe drSkin Clinic

Nasz organizm potrzebuje odrobiny spokoju i wytchnienia, co przejawia się w wielu „sygnałach” wysyłanych nam przez różne części ciała. Produkty polskiej marki Hygge Nights powstały z myślą o przyjemnych, domowych wieczorach w stylu #hygge. Mgiełka do poduszek na bazie wody i olejków eterycznych odpręża i umila zasypianie. Ma zapach drzewa sandałowego, limonki i paczuli, co powoduje, że natychmiast przenosimy się do krainy odpoczynku i myślimy o rzeczach przyjemnych. Pozwala się zrelaksować, spokojnie zasnąć i... tworzy niebywałą atmosferę. Dostępne na dostępne na pakamera.pl

Fot. materiały prasowe Hygge NightsFot. materiały prasowe Hygge Nights

Lekki skład, wiosenne kolory i naturalne, roślinne formuły. Dbać o kondycję skóry powinniśmy w każdym wieku, dlatego marka Sylveco stworzyła wyjątkową linię kosmetyków przeznaczoną dla naszych najmłodszych. Kosmetyki bogate w naturalne oleje, masła i ekstrakty roślinne to idealne wsparcie codziennej higieny i pielęgnacji kilkulatków, którzy potrzebują uważności i odpowiedzialności, jeśli chodzi o korzystanie z różnego rodzaju kosmetyków. W linii przeznaczonej dla dzieci powyżej 3. roku życia znajdziemy m.in. łagodzący krem do twarzy o działaniu silnie regenerującym i nawilżającym, skutecznie oczyszczającą piankę do mycia rąk, płyn do kąpieli zapobiegający wysuszeniu skóry oraz szampon i odżywkę, dzięki którym włosy stają się mocniejsze i zdrowsze. Polecamy ten zestaw mamom i dzieciom.

Fot. materiały prasowe SylvecoFot. materiały prasowe Sylveco

Powiemy krótko: kochamy tę linię. I jest to miłość absolutna - podziwiamy piękne opakowania wykonane z materiałów pochodzących z recyklingu, głównie szkła, białego metalu i papieru, zachwycamy się konsystencją i zapachem i przede wszystkim polegamy na właściwościach nowej linii kosmetyków Comfort Zone - Sacred Nature. Linia Sacred Nature zawiera 7 produktów do codziennej pielęgnacji skóry, w tym m.in. lekki krem nawilżająco- antyoksydacyjny, idealny dla skór normalnych, odwodnionych czy mieszanych; maska eksfoliująca z 9% glukonolaktonem - poli-hydroksykwasem, który zapewnia delikatne złuszczanie i nawilżenie; serum młodości oparte na lecytynie i maśle shea oraz odżywcze masło do ciała. Kosmetyki przywracają równowagę skóry, nadają jej blasku i elastyczności. Świetnie sprawdzą się w przygotowaniu skóry na lato i przywróceniu jej blasku po długim czasie izolacji pandemicznej.

Fot. materiały prasowe Comfort ZoneFot. materiały prasowe Comfort Zone

Fot. materiały prasowe Comfort ZoneFot. materiały prasowe Comfort Zone

Jak pozbyć się cellulitu przed wakacjami? Dla tych, które mimo uwielbienia dla swoich delikatnych (nie)doskonałości chciałyby zredukować pomarańczową skórkę na ciele polecamy naturalne, aromatyczne olejki ViaAroma. W ofercie marki znajdziemy świetny olejek z grejpfruta, który przyspiesza metabolizm i reguluje cyrkulację wody w organizmie oraz olejek z paczuli regenerujący gospodarkę hormonalną co nadaje jej jedwabistości, odżywia ją i regeneruje. Do antycellulitowego masażu ciała warto włączyć olejek z czarnego pieprzu. Wykazuje on mocne działanie rozgrzewające, pobudza krążenie i pomaga spalić tkankę tłuszczową.

Fot. materiały prasowe ViaAromaFot. materiały prasowe ViaAroma

Stara Mydlarnia słynie z kosmetyków naturalnych, delikatnych, które unoszą w powietrzu zmysłowy zapach. Tym razem pokusiłyśmy się o przetestowanie jednej z kultowych już linii - Cashmere. Wśród kosmetyków dostępnych w serii znajdziemy świetny żel do kąpieli chroniący skórę przed wysuszeniem (co przyda się zwłaszcza po przydługiej zimie), puder do kąpieli z dużą zawartością masła shea i kakaowego wzbogacony szlachetnymi olejami naturalnymi: sezamowym, kokosowym i ze słodkich migdałów (ostrzegamy - pachnie obłędnie!), masło do ciała czy krem do rąk i paznokci zmiękczający, wygładzający oraz nawilżający przesuszoną skórę dłoni oraz wzmacniający łamliwe paznokcie. Koniecznie sprawdźcie - warte grzechu.

Fot. materiały prasowe Stara MydlarniaFot. materiały prasowe Stara Mydlarnia

Jeżeli zmagasz się z problemem skóry wrażliwej, polecamy twojej uwadze nową serię kosmetyków od marki Bandi - Anti Irritate. To hypoalergiczna linia przeznaczona do pielęgnacji skór wrażliwych i z objawami podrażnień takimi jak: zaczerwienienie, szorstkość, niekomfortowe swędzenie czy napięcie naskórka wynikające z nadmiernego przesuszenia. W preparatach Anti Irritate zastosowano składniki, które wzmacniają naturalną barierę ochronną cery wrażliwej i przynoszą jej ulgę: owies kolidalny, tlenek cynku chroniący przed promieniowaniem UV, fitoceramidy, które zmniejszają objawy i przyczyny przesuszenia skóry oraz emolienty chroniące skórę przed utratą wody.

Fot. materiały prasowe BandiFot. materiały prasowe Bandi

Do cery wiotkiej i zmęczonej warto wypróbować również nowość Yonelle - krem Trifusion o dużej intensywności działania przeznaczony przede wszystkim do spłycania zmarszczek wokół oczu i nad ustami. Świetnie sprawdzi się na tzw. kurze łapki ujędrni skórę i zmniejszy „worki” pod oczami. Wśród kosmetyków nowej linii marki znalazły się również: liftingujące serum na skórę wokół oczu, krem przeciwzmarszczkowy oraz peeling migdałowy z witaminą C.

Fot. materiały prasowe YonelleFot. materiały prasowe Yonelle

Pełna blasku, odżywiona cera to marzenie większości z nas. Zwłaszcza latem potrzebujemy nie tylko obrony przed czynnikami zewnętrznymi oraz delikatnych wspomagaczy korygujących zmarszczki, ale także skutecznej ochrony przeciwsłonecznej. Nowość od marki Rodial (pell.pl) - lekkie serum SPF 50 chroni skórę przed degeneracją kolagenu i utratą elastyczności. Kosmetyk nie tylko stanowi barierę przed promieniowaniem UVA i UVB, ale również nawilża i wygładza skórę. Polecamy go szczególnie osobom, których skóra narażona jest na wiotkość i przesuszanie. Efekty widać już po kilku zastosowaniach.

Fot. materiały prasowe Rodial (pell.pl)Fot. materiały prasowe Rodial (pell.pl)

W trakcie ciąży powinnyśmy dbać o dobre samopoczucie, odpoczynek i odpowiednią pielęgnację. Naturalne kosmetyki Organic Mama poza delikatnością i bezpieczeństwem, rozwiązują problemy pielęgnacyjne z którymi borykają się kobiety w ciąży, takie jak: swędzenie skóry, rozstępy, wypadające włosy, bolące sutki. Kosmetyki wzbogacone minerałami z soli morskiej, organicznym sokiem z liści aloesu oraz masłem shea sprawdzą się idealnie jako kompleksowa pielęgnacja nie tylko w trakcie ciąży, ale również w okresie macierzyństwa.

Fot. materiały prasowe Organic MamaFot. materiały prasowe Organic Mama

Piękno zaczyna się od uśmiechu, o który trzeba dobrze dbać. Stosowanie szczoteczki sonicznej wraz z odpowiednio dobraną pastą do zębów oraz płynem do płukania to skuteczny sposób na utrzymanie perfekcyjnej czystości jamy ustnej. Szczoteczka soniczna Gum ActiVital czyści zęby skutecznie, a jednocześnie delikatnie, nie powodując podrażnień. Dodatkowo pobudza tkanki dziąseł, co sprzyja ich regeneracji. Atutem jest także wymienna główka, która daje możliwość zapewnienia właściwego poziomu higieny. Specjalna nakładka ochronna pozwala na jej przechowywanie w całkowitej czystości. Lekka konstrukcja bez konieczności stosowania kabli i ładowarek zapewnia swobodę ruchów podczas mycia zębów. Sprawdzi się także w podróży.

Fot. materiały prasowe GumFot. materiały prasowe Gum

  1. Moda i uroda

Kiss Kiss - pocałunek blasku, pocałunek pielęgnacji, pocałunek natury

Przeciętna kobieta w ciągu życia zjada około czterech kilogramów szminki. Nowe lśniące Kiss kiss shine bloom zawierają 95 proc. naturalnych składników. Nadają ustom świeży kolor, który wcale nie tak łatwo „zjeść”. 

Guerlain wszedł zdecydowanym krokiem na ścieżkę prowadzącą w kierunku natury, zmieniając formuły ikonicznych produktów na bardziej naturalne. Na pierwszy ogień poszły podkład L’Essentiel, Terracotta (słynny puder brązujący) oraz pomadki KissKiss.

KissKiss Bloom przyciąga wzrok
olśniewającym, nowym złotym blaskiem. Pod
złotą powłoką nowa szminka pięknie lśni na
ustach, zapewniając łatwą aplikację i chwilę
czystej zmysłowości za jednym pociągnięciem.KissKiss Bloom przyciąga wzrok olśniewającym, nowym złotym blaskiem. Pod złotą powłoką nowa szminka pięknie lśni na ustach, zapewniając łatwą aplikację i chwilę czystej zmysłowości za jednym pociągnięciem.

Według Guerlain makijaż bez szminki jest niepełny. KissKiss to od 2005 roku ikona marki, część jej DNA. Mimo że same pomadki były w sprzedaży od 1994 roku, dopiero 11 lat później zmieniły się w prawdziwe klejnoty wraz z nowym opakowaniem zaprojektowanym przez Hervégo van der Straetena, francuskiego projektanta biżuterii, mebli i oświetlenia. Jesienią ubiegłego roku premierę miała kolekcja matowych szminek Tender Matte. Teraz, wiosną, przyszedł czas na pocałunki w wersji błyszczącej.

Kiss od shine - mokry połysk i niezwykła
zmysłowość.Kiss od shine - mokry połysk i niezwykła zmysłowość.

Paleta pomadek zainspirowana kolorem kwiatów - każdy
odcień zapewnia świeży, soczysty i żywy
efekt naturalnego piękna.Paleta pomadek zainspirowana kolorem kwiatów - każdy odcień zapewnia świeży, soczysty i żywy efekt naturalnego piękna.

Kolory nowych pomadek KissKiss Shine Bloom inspirowane są płatkami kwiatów. Świeże, radosne odcienie łatwo dobrać do każdej karnacji, a formuły mają pielęgnacyjne właściwości. Cząsteczki kwasu hialuronowego w połączeniu z ekstraktem z konjacu i masłem shea dają uczucie komfortu i nawilżenia przez 24 godziny. Olejek z japońskiej kamelii wygładza usta. Za fantastyczny połysk (i przyjemny poślizg przy nakładaniu) odpowiada zaś roślinny wosk Candelilla.

Pomadki są dostępne w 20 odcieniach, ale cztery sztandarowe mają specjalne szczęśliwe numery wybrane według chińskiej numerologii.

Te numery to szczęśliwe  liczby w chińskim horoskopie. Od lewej: 258 – MY KISS GLOW; 775 – POPPY KISS ; 521 – KISS TO SAY; 520 – LOVE BLOOMTe numery to szczęśliwe liczby w chińskim horoskopie. Od lewej: 258 – MY KISS GLOW; 775 – POPPY KISS ; 521 – KISS TO SAY; 520 – LOVE BLOOM

Za jednym pociągnięciem usta nabierają trójwymiarowego blasku dzięki soczystej, świeżej i wystawnej palecie odcieni.

KissKiss Shine Bloom Guerlain 185 złKissKiss Shine Bloom Guerlain 185 zł

  1. Moda i uroda

Modny Dzień Dziecka

Mini Kid (Fot. materiały prasowe)
Mini Kid (Fot. materiały prasowe)
Zobacz galerię 16 Zdjęć
Moda dziecięca już od jakiegoś czasu przestała być traktowana po macoszemu. W końcu mały klient wcale nie oznacza gorszy.

Tak naprawdę ci najmłodsi klienci są najbardziej wymagający. W modzie dla dzieci nie ma dziś miejsca na gryzące swetry, niewygodne spodnie czy uciskające rękawy. Musi być komfortowo. No i ładnie. Na szczęście można znaleźć już takie ubranka, które przejdą test nieskrępowanej zabawy, wytrzymałości i estetyki.

Mini Kid (Fot. materiały prasowe)Mini Kid (Fot. materiały prasowe)

Mali rządzą

Mini Kid (Fot. materiały prasowe)Mini Kid (Fot. materiały prasowe)

Kolekcje Mini Kid od zawsze charakteryzują się wygodą. W tych bluzach, dresach czy leginsach naprawdę można robić wszystko. Sprawdzają to wymagający mali modele na sesjach. W tych kampaniach dzieciaki robią to, co lubią najbardziej, czyli bawią się do woli. Polska marka zwraca uwagę niebanalnym designem, który spodoba się nie tylko dzieciom, ale i ich rodzicom. Wiele z tych propozycji zresztą chętnie nosiliby też dorośli.

Mini Kid (Fot. materiały prasowe)Mini Kid (Fot. materiały prasowe)

Dzień dziecka

Coccodrillo (Fot. materiały prasowe)Coccodrillo (Fot. materiały prasowe)

Projektanci Coccodrillo biorą pod uwagę to, co interesuje dzieci. A te zazwyczaj zakochują się w kolorowych ubraniach i chętnie otaczają się ulubionymi motywami. Dlatego w kolekcji marki znajdziemy wielobarwne koszulki z dinozaurami, jednorożcami czy innymi zwierzętami. Ubrania dla siebie znajdą tu też romantyczki (kokardy, bufiaste rękawy, kwiatki), fanki i fani gier komputerowych, mali artyści. Znajdziemy tu stroje dla każdej grupy wiekowej: od niemowlaka po nastolatka.

Coccodrillo (Fot. materiały prasowe)Coccodrillo (Fot. materiały prasowe)

Więcej mocy

La Millou & Femi Stories (Fot. materiały prasowe)La Millou & Femi Stories (Fot. materiały prasowe)

Nie od dziś wiadomo, że co dwie głowy to nie jedna, dlatego dwie świetne polskie marki na tegoroczny dzień dziecka zrobiły nam prezent i wspólnie stworzyły autorski print i letnią limitowaną edycję. La Millou i Femi Stories połączyły siły i tak powstała kolekcja „Stay Wild Moon Child”. Co najlepsze znajdziemy tu nie tylko ubrania dla najmłodszych, ale też i dla starszych oraz całą gamę wakacyjnych akcesoriów jak koce piknikowe, ręczniki czy torby.

La Millou & Femi Stories (Fot. materiały prasowe)La Millou & Femi Stories (Fot. materiały prasowe)
La Millou & Femi Stories (Fot. materiały prasowe)La Millou & Femi Stories (Fot. materiały prasowe)

  1. Moda i uroda

Torebka made in Poland - o procesie tworzenia i inspiracjach rozmawiamy z właścicielkami popularnych polskich marek

Fot. materiały prasowe Mista, Kulik Style
Fot. materiały prasowe Mista, Kulik Style
Nie tylko oryginalność i krótkie serie są siłą mody od projektantów. Konsumenci coraz częściej doceniają fakt, że np. torebka została uszyta przez rzemieślników z Polski, a cały proces jej powstawania jest transparentny. Zapytałyśmy właścicielki dwóch polskich marek - Sylwię i Ewę Jeżewskie, właścicielki marki Kulik Style oraz Tamarę Miś, właścicielkę marki Mista, o to skąd czerpią pomysły na nowe kolekcje i jak wygląda proces powstawania kolejnych modeli torebek.

Polskie marki odzieżowe i obuwnicze stają się bezkonkurencyjne, jeśli chodzi o jakość materiałów, oryginalne projekty - wykonywane często ręcznie i w duchu zrównoważonego rozwoju. Coraz chętniej sięgamy po ubrania i dodatki made in Poland słynące z niewymuszonej elegancji, ponadczasowej estetyki, i które w dużej mierze powstają właśnie w Polsce u lokalnych rzemieślników, posiadają własne zaplecze produkcyjne bądź zlecają produkcję innym, krajowym podmiotom. Niekiedy marki te bazują również na sprawdzonych, zagranicznych manufakturach, dzięki czemu jakość produktów stoi na najwyższym poziomie. Polski rynek ma coraz więcej do zaoferowania i nie jest nowością, że chętniej sięgamy po często niszowe i mniej rozpoznawalne marki - małe, rodzinne firmy, które powstały bez ogromnego zaplecza finansowego, tak jak najwięksi giganci zagraniczni.

Piękny design, oryginalne wykończenie, funkcjonalność - torebki marki Kulik zyskały już miano bestsellerowych. Skąd pomysł na stworzenie marki?
Sylwia Jeżewska:
Jeszcze kilka lat temu każda z nas pracowała na etacie. Ja byłam zatrudniona u producenta odzieżowego, co wiązało się z częstymi podróżami po świecie. Ewa natomiast zajmowała się projektowaniem wnętrz. Gdy się widywałyśmy, często podejmowałyśmy rozmowy na temat mody, designu czy architektury. Mamy wspólne zainteresowania i to nas bardzo połączyło. Z czasem stwierdziłyśmy, że obie potrzebujemy zmian w naszym życiu zawodowym, a nowy projekt to świetna okazja. Ewa od lat marzyła, aby tworzyć dla kobiet torebki, a mi ten pomysł bardzo się spodobał.
Ewa Jeżewska: Dla mnie torebka to mała architektura. Istotna jest w niej symetria, forma, surowiec, z którego zostaje wykonana. Pierwsza kolekcja była dla nas sporym wyzwaniem. Zależało nam, aby stworzyć wyjątkowy produkt. Poleciałyśmy do Włoch, szukając najlepszych firm do współpracy. Tworzyłyśmy modele przez kilkanaście miesięcy, a nosiły i testowały je nasze mamy i przyjaciółki. To był piękny czas wyzwań, dzięki któremu dużo się nauczyłyśmy.

Fot. materiały prasowe KulikFot. materiały prasowe Kulik

Główną ideą marki Kulik jest łączenie nowoczesnego designu z tradycyjnymi technikami produkcji. Jak wygląda proces powstawania i wytworzenia Waszych torebek?
Ewa:
Projekty torebek Kulik to efekt naszych autorskich wizji, jak i odpowiedzi na zapotrzebowania klientek. Rysuję konkretny model wraz z jego elementami na kartce. Następnie z Sylwią decydujemy o surowcach i zamawiamy je ze sprawdzonej, rodzinnej manufaktury, która mieści się pod Mediolanem.
Sylwia: Wszystkie nasze torebki są szyte ręcznie, przy współpracy z lokalnymi kaletnikami z okolic Łodzi. Swoimi uwagami dzieli się z nami mistrz sztuki, który ma ponad czterdziestoletnie doświadczenie w tworzeniu skórzanych dodatków. To dzięki niemu najmniejszy szczegół w naszych projektach jest tak starannie dopracowany - każda pojedyncza nitka musi mieć odpowiednią grubość, splot i odcień. Do każdej torebki jest możliwość wyboru różnobarwnych, plecionych pasków, które również są plecione ręcznie przez artystkę z Włoch. Przy okazji zdradzimy, że właśnie czekamy na nowe modele, to będzie barwne szaleństwo!

Fot. materiały prasowe KulikFot. materiały prasowe Kulik

Wiele mówicie na temat tego, że luksus też może być eko. Kulik to marka, która dba o ekologię - jak ta filozofia wpływa na tworzenie kolekcji i produkcję?
Ewa: Uważamy, że pragnienia ludzi mogą iść w parze z troską o środowisko. Skóry, które wybieramy są efektem ubocznym procesu przetwórstwa. Używamy tylko tych garbowanych roślinnie z certyfikatami Environmental Management. Projekty, które wysyłamy do klientek pakujemy w opakowania biodegradowalne, takie jak kartony z tektury czy bibuła. Metki wykonujemy natomiast z papieru ekologicznego.

Fot. materiały KulikFot. materiały Kulik

Fot. materiały KulikFot. materiały Kulik

Kulik to nie tylko torby, ale również Wasze charakterystyczne buty-chodaki. Skąd pomysł na powrót tego trendu?
Sylwia: Stawiamy na nowoczesne formy, a myśląc o rozwoju marki, drewniaki były dla nas najlepszym rozwiązaniem. Pierwszy model powstawał niemal rok. Zależało nam, żeby chodaki były lekkie i trwałe dlatego zdecydowałyśmy się na drewno owocowe. Ważne jest też to, aby było odpowiednio wysuszone, by móc stworzyć dobrej jakości but, który nie będzie pękał. Polki wciąż przekonują się do tego typu obuwia, ale mamy bardzo dużo klientek z Francji, Wielkiej Brytanii czy Stanów Zjednoczonych. Są panie, które chodzą w naszych drewniakach nawet na Fidżi czy w Nowej Zelandii.

Fot. materiały prasowe KulikFot. materiały prasowe Kulik

Czym się inspirujecie w powstawaniu nowych kolekcji? Macie w planach nową?
Ewa: W naszych projektach łączymy zamiłowanie do nowoczesnej architektury i sztuki. Cenię amerykańskiego architekta modernistycznego Franka Lloyd Wrighta. Jestem też fanką sztuki Fridy Khalo, odważnej, silnej kobiety, która stawiała na zabawę kolorem i zdecydowaną kreskę. Dbamy także o funkcjonalność i ciekawe rozwiązania. Każda torebka Kulik może zostać dowolnie spersonalizowana poprzez wybór oryginalnych dodatków - od łańcuszka, parcianych czy skórzanych pasków lub plecionych sznurków w wielu wersjach kolorystycznych.
Sylwia: Obecnie jesteśmy w trakcie przygotowywania limitowanej kolekcji, w której bawimy się kolorami. Będą to odważne połączenia bieli z metalicznymi kolorami w stylu disco. Wprowadzamy do niej zupełnie nowe modele, ale też powracamy do naszych klasyków uwielbianych przez klientki, m.in. do worków 3w1.

Sylwia i Ewa Jeżewskie, właścicielki marki Kulik Style

O ponadczasowości swoich produktów i świadomej konsumpcji mówi również Tamara Miś - założycielka marki Mista Bags.

Na polskim rynku istnieje sporo marek oferujących autorskie projekty toreb, jednak Twoje wyróżniają się naprawdę dobrymi materiałami i konkurencyjną ceną. Jaki był Twój przepis na sukces?
Tamara Miś:
Staram się nie patrzeć za bardzo na konkurencję, nie powielać istniejących wzorów. Oczywiście jest coś takiego jak trend i przed tym się nie ucieknie. Panie lubią kupować rzeczy, które są w trendach, nawet jeśli wydaje im się, że trendom się nie poddają. Prawda jest taka, że wszyscy się im poddajemy:) Dlatego lubię łączyć klasykę i nowe trendy, nadawać klasycznym kształtom i kolorom trochę nowoczesności. Ponieważ Mista jest już moim trzecim podejściem do marki odzieżowej, to teraz już bardziej wiem, czego chcę, a czego nie chcę. Nie chcę robić wielkich produkcji, bo po pierwsze chcę szyć w Polsce, po drugie chcę kontrolować jakość, a po trzecie mam dzieci i muszę dzielić swój czas pomiędzy rodzinę a pracę. Duża produkcja, duża sprzedaż - to siłą rzeczy przeznaczanie więcej czasu na pracę, a ja chcę zachować równowagę. Mam też swoją pasje - wspinaczkę i nie chcę jej odkładać na potem. Czyli wychodzi na to, że Mista to taki mój styl życia:)

Fot. materiały prasowe MistaFot. materiały prasowe Mista

Skąd pomysł na powstanie marki Mista Bags? Wspominasz o doświadczeniu w branży mody.
Tamara: Marka Mista nie jest pierwszą założoną przeze mnie marką. Razem ze wspólniczką prowadzę również markę ubrań inspirowanych wspinaczką - Maniac. W 2017 roku skończyłam Międzynarodową Szkołę Kostiumografii i Projektowania Ubioru i założenie własnej marki było dla mnie oczywistą decyzją. Zdecydowałam się zmienić swoje życie o 180 stopni, bo wcześniej pracowałam jako psychoterapeutka. Miałam trójkę małych dzieci, dobry zawód, w który zainwestowałam dużo czasu i pieniędzy, ale od jakiegoś czasu czułam, że muszę coś zmienić. Poszłam więc na swój pierwszy kurs szycia na maszynie, a potem do MSKPU i to był strzał w dziesiątkę. Byłam szczęśliwa rysując, szyjąc, przebywając z kreatywnymi ludźmi. Mista natomiast jest całkowicie moja, prowadzę markę samodzielnie. Nazwa Mista to połączenie mojego nazwiska i imienia. Mista to też mieszanka (z jęz. włoskiego) klasyki i twistu, jak lubię mówić o moich torebkach. Modele są wręcz minimalistyczne w formie, ale zawsze mają ciekawy detal, fakturę, czy np. kultowe już „szczypanki”.

Fot. materiały prasowe MistaFot. materiały prasowe Mista

Jak wygląda etap tworzenia torebek Mista?

Tamara: Jestem z natury straszną bałaganiarą, umiem pracować tylko w chaosie. Zawsze mam więc mnóstwo karteczek z rysunkami i opisami, które można znaleźć w całym domu. Pomysł na nową torebkę często pojawia mi się w głowie, kiedy biorę prysznic albo się wspinam i jak ja to mówię, wchodzę w „stan alfa”. Czasem leżąc w łóżku zrywam się, zapalam światło i zapisuję pomysły. Teraz jest mi łatwiej wymyślać nowe wzory, bo mam już silne DNA marki, które jest moim kompasem. W moim przypadku jest to mix klasyki z twistem, czyli zabawa fakturą, przede wszystkim „szczypanki”.

Kiedy już mam pomysł na torebkę, często w swojej pracowni robię próbki działań na skórze, np. próbki pikowania czy „szczypanek” na różnych rodzajach skóry. Potem muszę znaleźć odpowiednie skóry. Kupuję je w hurtowniach, gdzie zaprzyjaźnieni panowie sprzedają skóry z włoskich stoków. Myślę też nad kolorami, wybieram te uniwersalne jak czarny, nude, brąz, ale zawsze staram się też dodać jeden odważny kolor. W poprzednim sezonie był to pomarańcz i fuksjowy róż. Myślałam, że ten kolor się nie sprzeda, a okazało się że różowe torebki wyprzedały się jako pierwsze. To pokazuje, że Polki są coraz odważniejsze w wyborach modowych i to mnie bardzo cieszy. Kiedy już cała produkcja jest zaplanowana ruszam ze skórami, dodatkami i projektami do mojego wspaniałego Pana kaletnika spod Warszawy - Pana Janusza. Pan Janusz jest bardzo skromny i bardzo zdolny. To niesamowite uczucie widzieć odszytą torebkę, która wcześniej istniała tylko w głowie i na papierze. Na koniec zostaje zrobienie zdjęć. Współpracuję z młodymi fotografami, głównie z Julią, cudowną, zdolną dziewczyną z Ukrainy.
Fot. materiały prasowe MistaFot. materiały prasowe Mista
Co stanowi największą inspirację przy tworzeniu nowych kolekcji? Czy w planach są nowe projekty?
Tamara:
Aktualnie pracuję nad modelem dużej torby - shopperki, oczywiście ze „szczypankami” oraz nad modelem torebki z pikowaniem. Uwielbiam bawić się fakturą skóry. Torebka będzie więc znowu klasyczna w formie i praktyczna, ale pikowanie czy „szczypanki” nadadzą jej pazura:) Inspirują mnie emocje. Chciałabym nazwać nowe modele tak, żeby kojarzyły się z różnymi emocjami, ekscytacją, błogością, a nawet zazdrością. Dla mnie torebka jest taką mini manifestacją kobiecej osobowości, a kobiety mają do swoich torebek naprawdę dużo uczuć! Traktują je jak zdobycze i skarby:)
Tamara Miś, właścicielka marki Mista Bags
  1. Moda i uroda

Jaka matka, taka córka. Kolekcje, które łączą pokolenia.

&Other Stories (Fot. materiały prasowe)
&Other Stories (Fot. materiały prasowe)
Zobacz galerię 7 Zdjęć
Noszenie podobnych ubrań przez matkę i córkę może być urocze, ale trzeba uważać żeby nie wyglądało to karykaturalnie. Jak nie wpaść w tę pułapkę?

Tu sprawdzi się zasada umiaru, czyli nie nosimy się tak zawsze i wszędzie. Nie dopasowujemy naszych ubrań do ubrań dziecka każdego dnia, nie robimy z tego naszego znaku rozpoznawczego. Drugą ważną rzeczą będzie zachowanie naszego stylu. Nie przebieramy się, nie robimy z siebie małej dziewczynki czy słodkiego podlotka (tzw. dzidzi piernik) ani z córki osoby dorosłej (tzw. starej malutkiej). Od czasu do czasu lub na specjalną okazję (np. dzień matki, dzień dziecka, wspólne zdjęcie) możemy ubrać się podobnie, ale nie popadajmy w przesadę. Jeśli kuszą nas takie eksperymenty, to proponujemy pomyśleć co obu nam się podoba i sprawdzi się zarówno w wieku kilku lat jak i kilkudziesięciu (odradzamy takie zabawy z nastolatkami).

Moda dla małych i dużych

&Other Stories (Fot. materiały prasowe)&Other Stories (Fot. materiały prasowe)

Nam spodobała się kolekcja &Other Stories dla dziewczynek i kobiet. To pierwsza w historii marki odsłona mody dziecięcej. Powstała w paryskim atelier i jest pełna romantycznego uroku, ale i elegancji. Przywodzi na myśl sielskie popołudnie w ogrodzie. Idealna na nadchodzące lato. Kolekcję tworzy sześć dopasowanych do siebie setów. Nas oczarowała dorosła biała sukienka z angielskiej koronki z marszczeniem, rozkloszowanym dołem i pasujący do niej komplet dla dziecka składający się z bluzeczki i szortów w tym samym stylu i kolorze. Podobnie, ale nie tak samo. Warto zaznaczyć, że wszystkie rzeczy zostały wykonane z materiałów przyjaznych dla środowiska.

&Other Stories (Fot. materiały prasowe)&Other Stories (Fot. materiały prasowe)

&Other Stories (Fot. materiały prasowe)&Other Stories (Fot. materiały prasowe)

Sama słodycz

Loriini (Fot. materiały prasowe)Loriini (Fot. materiały prasowe)

Można też zdecydować się na takie same outfity, które będą różniły się tylko dodatkami (no i rozmiarem oczywiście). Naszą uwagę zwróciła kolekcja marki Loriini. Nazywa się Mini Loriini, a w jej skład wchodzą bawełniane sukienki dla mamy i córki. Mają oversizowy krój charakterystyczny dla marki. Długość midi pasuje małym i dużym, a dodatkowo możemy wybrać dla siebie i córki różne kolory (do wyboru mamy trzy). W kampanii wystąpiła Ania Wendzikowska z córeczką.

Słodkie, ale z umiarem. I tego się trzymajmy.

Loriini (Fot. materiały prasowe)Loriini (Fot. materiały prasowe)

Loriini (Fot. materiały prasowe)Loriini (Fot. materiały prasowe)