1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Moda i uroda
  4. >
  5. Menopauza wpływa na Twoją skórę! Poznaj rozwiązanie na miarę współczesnych kobiet

Menopauza wpływa na Twoją skórę! Poznaj rozwiązanie na miarę współczesnych kobiet

Fot. materiały prasowe partnera
Fot. materiały prasowe partnera
Proces starzenia się skóry rozpoczyna się już około 30. roku życia, jednak po pięćdziesiątce znacznie przyspiesza. Odpowiadają za to hormony – przede wszystkim spadek poziomu estrogenów. To szczególnie wymagający czas, ale zmianom takim jak widoczna utrata jędrności i gęstości skóry możesz zapobiegać. Sprawdź, jak kompleksowo zadbać o skórę po 50. roku życia, by nadal czuć się dobrze i wyglądać pięknie.

Czy wiesz, co dzieje się ze skórą w czasie menopauzy?

Menopauza to wyjątkowy okres, który widocznie wpływa na cały organizm. Kluczową rolę w zachodzących w tym czasie procesach odgrywają spadek poziomu estrogenów oraz spowolniony proces odnowy komórkowej. Skutki tego widać na skórze, zarówno na twarzy, jak i na całym ciele – staje się ona sucha i cieńsza, traci gęstość i blask. Dlaczego tak się dzieje?

– Badania naukowe z dziedziny chronobiologii dowiodły, że spadek poziomu estrogenów ma również wpływ na działanie tzw. genów zegarowych, które odpowiadają między innymi za właściwe funkcjonowanie skóry w konkretnych porach dnia i nocy. Pod wpływem zmian związanych z menopauzą rozregulowaniu ulega rytm dobowy naszej skóry. Funkcje obronne w ciągu dnia są zaburzone, a mechanizmy regeneracji w nocy nie funkcjonują na optymalnym poziomie. Zjawiska te intensyfikują widoczność objawów starzenia – objaśnia ekspert marki Lierac Katarzyna Stolarska.

Właśnie z tego powodu około 50. roku życia skóra starzeje się ze zdwojoną siłą, a stosowane dotychczas kosmetyki pielęgnacyjne mogą stać się niewystarczającym wsparciem. Warto więc postawić na takie produkty, które sprostają nowym wymaganiom – na co zwrócić największą uwagę podczas ich wyboru?

Fot. materiały prasowe partneraFot. materiały prasowe partnera

Przywróć skórze naturalny rytm dobowy

Podobne problemy ma większość kobiet – cera każdej z nas w tym okresie zmaga się z nadmiernym wysuszeniem, traci jędrność i elastyczność, dlatego szukamy najlepszych rozwiązań, które sprostają oczekiwaniom dojrzałej skóry.

Z pomocą przyszli nam naukowcy, którzy zidentyfikowali dwa biopeptydy, które są w stanie regulować pracę genów zegarowych zgodnie z rytmem dnia i nocy, przywracając tym samym komórkom skóry ich naturalną synchronizację. W odpowiedzi na nasze potrzeby stworzyli nową generację kosmetyków Lierac Arkéskin przeznaczonych specjalnie dla skóry w okresie menopauzy.

Jak dzień i noc, czyli dwa oblicza twojej skóry

W ciągu dnia skóra potrzebuje ochrony, a nocą regeneracji. W czasie porannej pielęgnacji zabezpiecz ją przed wysuszeniem i szkodliwym działaniem wolnych rodników, dostarcz jej cennych składników odżywczych oraz przywróć elastyczność. Tutaj świetnie sprawdzi się krem na dzień Lierac Arkéskin zawierający odżywczy biopeptyd Dzień, chroniący przed stresem oksydacyjnym ekstrakt z kakaowca oraz intensywnie nawilżający i wygładzający kwas hialuronowy.

Fot. materiały prasowe partneraFot. materiały prasowe partnera

W nocy funkcje skóry są nastawione na wzmożoną regenerację i odbudowę. Zapewne doskonale wiesz, że efektywny odpoczynek wpływa na dobre samopoczucie – gdy jesteś wypoczęta, łatwiej podejmujesz codzienne wyzwania, masz dużo energii i głowę pełną pomysłów. Twoja skóra, aby prawidłowo spełniać swoje zadanie, także potrzebuje regeneracji. W tej części doby dobrze sprawdza się biopeptyd Noc, który można znaleźć w odżywczej emulsji przywracającej gęstość Arkéskin Noc. Ponad 95% kobiet potwierdza, że ich skóra jest odżywiona, odzyskuje gęstość i jest gładsza.*

Zaopiekuj się sobą

Menopauza to jednak nie tylko zmiany widoczne na skórze. Często musimy też stawić czoła np. uderzeniom gorąca, wahaniom nastroju, zaburzeniom snu czy ogólnemu złemu samopoczuciu. Warto wtedy skupić się na prostych czynnościach, które mogą poprawić funkcjonowanie twojego organizmu – nie muszą to być wymagające ćwiczenia czy kosztowne wyjazdy do spa. Zacznij od niewielkich zmian: pamiętaj o regularnym ruchu i nawodnieniu. O komfort dbaj również, znajdując chwile tylko dla siebie. Postaw wtedy na pielęgnację skóry, tak by nie tylko była dopasowana do twoich potrzeb, lecz przede wszystkim dała ci przyjemność.

Zadbaj o skórę jak o najlepszą przyjaciółkę. Połącz odżywczą pielęgnację ciała z odprężającym masażem. Wybierz balsam do ciała Lierac Arkéskin, zwierający ujędrniający imbir i nawilżający kwas hialuronowy.

Zastanawiasz się, jak poradzić sobie ze spadkiem energii, który towarzyszy ci w okresie menopauzy? Wykorzystaj właściwą suplementację, tak potrzebną aktywnym kobietom. Kapsułki Lierac Arkéskin zawierają szafran redukujący oznaki menopauzy, olej arganowy poprawiający jędrność, witaminę B9 przeciwdziałającą zmęczeniu i antyoksydacyjny selen.

Fot. materiały prasowe partneraFot. materiały prasowe partnera

– Połączenie pielęgnacji od zewnątrz i działania do wewnątrz zapewni nam nie tylko redukcję oznak starzenia hormonalnego, lecz także przełoży się na lepsze samopoczucie i pewność siebie kobiet w okresie menopauzy – mówi ekspert marki Katarzyna Stolarska.

Dzisiejsze kobiety są silne, coraz bardziej świadome swoich oczekiwań i potrzeb dojrzałej skóry. Menopauza nie zatrzyma nas w czerpaniu radości z codziennego życia, a odpowiednie kosmetyki, których receptura została opracowana z myślą o dojrzałej cerze, mogą być skutecznym wsparciem i wpływać na poprawę skóry w tym wyjątkowym czasie. Potwierdzają to badania, według których aż 9 na 10 użytkowniczek kosmetyków Lierac Arkéskin stwierdza, że czuje się lepiej w swoim ciele i skórze.*

*Test użycia pod kontrolą ginekologiczną na 54 ochotniczkach przez 3 miesiące – pełna kuracja produktami Arkéskin na dzień, noc, do ciała – % satysfakcji.

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Psychologia

Klimakterium – czas goryczy czy rozwoju?

Pogodzenie się – nie w sensie biernego poddania i smutku - ale akceptacji tego, że tak jest, że właśnie oto przechodzimy klimakterium - jest kluczem do otwarcia się na potencjalne dary tego czasu. (Fot. iStock)
Pogodzenie się – nie w sensie biernego poddania i smutku - ale akceptacji tego, że tak jest, że właśnie oto przechodzimy klimakterium - jest kluczem do otwarcia się na potencjalne dary tego czasu. (Fot. iStock)
Zobacz galerię 4 Zdjęcia
Nie! To już? - Tak najczęściej my, kobiety, witamy ten czas naszego życia. Niedowierzanie, niechęć, przerażenie, opór. Czasem ulga, że skończy się uciążliwe miesiączkowanie. Ale głównie widzimy go poprzez pryzmat ponoszonych strat: starzenie się ciała, odchodzenie dorosłych dzieci, często odchodzenie partnera. Dolegliwości: zmiany nastrojów, wahania hormonalne, zmęczenie, uderzenia gorąca. Różne myśli: Już nie będę "kobietą"? A co z moim partnerem? Co z seksem? To już koniec blisko?! Nie chcę o tym myśleć, nie chcę się starzeć! 

Istnieje wiele mitów, przekonań i uprzedzeń dotyczących tego okresu. Kobiety mierzą się ze swoimi ograniczeniami, stratami, wstydem, odrzuceniem przez mężczyzn. Często zostają same. Czasem gorzknieją i zamykają się w poczuciu krzywdy. Wokół klimakterium dużo jest kulturowo zakorzenionego wstydu. Nawet nie wypada się do TEGO przyznawać, a już – nie daj Boże – przy mężczyznach. Nawet jeśli robi mi się słabo, bo mam palpitacje czy rozbieram się lub wachluję gwałtownie, bo „uderzyło mnie gorąco”. Więc wstydzimy się, uciekamy, wychodzimy, milczymy na ten temat.

W różnych źródłach podaje się trzy terminy: przekwitanie, klimakterium i menopauza.  Menopauza jest trwałym fizjologicznym zatrzymaniem cyklu miesiączkowego w związku ze zmianami hormonalnymi i ustaniem czynności narządów rozrodczych. Klimakterium natomiast to okres kilku lat przed i kilku lat po menopauzie, obejmujący wszystkie zmiany w fizjologii cyklu miesięcznego, samopoczuciu i organizmie kobiety. W literaturze znajdujemy informację, że okres ten może zacząć się, kiedy kobieta dobiega czterdziestki i trwać do jej wczesnych lat sześćdziesiątych. Już sam ten fakt uzmysławia, jak długotrwały jest to okres zmian, przez które przechodzimy i że może warto uprzytomnić sobie wybór, jakiego wtedy dokonujemy: bardziej świadomie z nimi żyć i czerpać z nich lub starać się je marginalizować i zaprzeczać im, dopóki można.

Istnieje niewypowiedziana potrzeba odczarowywania systemu negatywnych przekonań, które posiadamy na temat klimakterium. Przekonań, które nie pozwalają dostrzegać możliwości rozwoju, tkwiących w tym okresie i których nie mamy szans zobaczyć, jeśli marginalizujemy zachodzące w nas zmiany lub czujemy się wyłącznie ofiarami tego, co dzieje się w naszych ciałach. Pogodzenie się – nie w sensie biernego poddania i smutku - ale akceptacji tego, że tak jest, że właśnie oto przechodzimy klimakterium - jest kluczem do otwarcia się na potencjalne dary tego czasu. Może warto popatrzeć na klimakterium jako wielką przemianę tożsamościową oraz spróbować oswoić i doceniać ten czas, poddać mu się, smakować go, a nawet - afirmować.

Czy to w ogóle jest możliwe? Czy spróbujemy zmienić swoje nastawienie? Co to właściwie znaczy świadomie żyć z tymi zmianami? Zatrzymajmy się nad paroma wybranymi aspektami.

Zacznijmy od symptomów klimakterium: w związku ze zmianami hormonalnymi przybieramy lub tracimy na wadze, cierpimy na palpitacje serca, uderzenia gorąca, zmiany nastroju, dopada nas bezsenność i zmęczenie, mamy potrzebę izolacji. Świadome podejście oznacza odkrywanie, czego nowego możemy dowiedzieć się o sobie na poziomie psychologicznym lub duchowym. Na przykład zmęczenie - w zależności od tego, jak go doświadczamy - może oznaczać zmianę stylu życia – świadome zostawianie niektórych spraw lub wołanie naszej duszy o zatrzymanie się i cieszenie się tymi momentami życia, które nam dotąd umykały. Psychologiczne podejście do doświadczenia palpitacji może nas doprowadzić do wniosku, że warto zmienić swoje priorytety i hierarchię wartości. Joan Borysenko w swojej książce „Księga życia kobiety” pisze o uderzeniach gorąca, o których za każdym razem myśli i przeżywa jako spalanie aspektów życia, które odchodzą. To tylko kilka przykładów pogłębionej refleksji nad sobą, dokonywanej samodzielnie, z pomocą przyjaciółki czy psychoterapeuty.

Istotne jest także uważne zadbanie o siebie od strony fizycznej i medycznej. Niektóre z nas decydują się na hormonalną terapię zastępczą, która łagodzi te objawy, ale też może stanowić zagrożenie związane podwyższonym ryzykiem powstania nowotworów. Dlatego za każdym razem jest to indywidualnie podejmowana decyzja i im więcej wiemy o sobie i swoich potrzebach, priorytetach i hierarchii wartości w tym okresie – tym lepiej. Często pomaga zmiana stylu życia – na przykład rozpoczęcie ćwiczeń jogi hormonalnej, zmiana diety i używanie ziół lub leków homeopatycznych. I tu znów uwaga i świadomość pomoże nam wybierać najlepsze na ten moment dla nas rozwiązania i formy.

Warto też świadomie popatrzeć na siebie i swoje życie pod kątem zmiany ról i nie mam tu na myśli tylko ról społecznych, ale także role w znaczeniu psychologicznym – cenna jest refleksja na temat tego, jaka rola już się dla mnie kończy (na przykład rola matki czy bycie młodą kobietą), a jaka zaczyna (bycie doradczynią, babcią czy działaczką społeczną lub wolontariuszką). Często pojawia się poczucie zmiany roli matki w bycie Matką-Całego-Świata. Rodzi się głębsze poczucie odpowiedzialności za świat, w którym żyjemy. Wraz ze świadomością doświadczeń życiowych i zawodowych, ale też większym zaufaniem do siebie i swojej intuicji stajemy się powoli Wiedźmami. Wiedźma – czyli Ta-Która-Wie. Słowo „wiedźma” ma w naszej kulturze prawie wyłącznie negatywne skojarzenia, ale coraz liczniejsza jest grupa kobiet, świadomie budującej pozytywny wizerunek Wiedźmy, kobiety o silnej duchowości, przewodniczki dla innych.

Otwarcie się na przemianę tożsamościową czasu klimakterium pozwala na uświadomienie sobie i rozwój niedocenianych dotąd aspektów swojego życia. Osobistymi korzyściami mogą być, między innymi:

  • poczucie wolności wyboru, które odczuwamy wobec kurczącego się czasu i fizycznej energii;
  • łatwiejszy wybór tego, co naprawdę ważne, najistotniejsze;
  • uważne gospodarowanie energią życiową: na co ją przeznaczam – Tu i Teraz;
  • patrzenie z perspektywy starości na swoje życie i z tego miejsca weryfikacja wyborów oraz podejmowanych decyzji;
  • godzenie się ze sobą i rezygnacja w walki czy nadmiernych ambicji w różnych aspektach życia;
  • poczucie dystansu do spraw, często połączone z żartobliwością;
  • docenianie chwil, które NAPRAWDĘ już mogą się nie powtórzyć;
  • zaufanie intuicji i sobie;
  • szukanie wskazówek do rozwoju w czasie teraźniejszym: w ludziach, snach, przyrodzie;
  • dbanie o ciało, utrzymywanie go w dobrej kondycji i szanowanie ciała (jedzenie, gimnastyka, joga) po to, by jak najdłużej być samowystarczalną i cieszyć się ruchem czyli Życiem;
  • branie odpowiedzialności za swoje wybory, a w konsekwencji porzucanie iluzji, że to inni są winni;
  • przyglądanie się swojej historii osobistej – zamykanie odchodzących spraw;
  • rozumienie różnych punktów widzenia i opinii, porzucanie stronniczości;
  • poszukiwania duchowe, poczucie bycia połączoną z Siłą Wyższą (rozumianą i przeżywaną w osobisty sposób).
I wiele innych…

Kiedy mamy świadomość połączenia z czymś większym -  nie musimy być wyłącznie ofiarami symptomów klimakterium – możemy przeżywać to, co się z nami dzieje na głębszym poziomie i z głębszym zrozumieniem toczącej się w nas przemiany. Podsumowując – okres klimakterium trwa wiele lat i od nas zależy, z jakiej perspektywy będziemy go przeżywać.

Na koniec refleksja osobista. Coraz częściej zagadują mnie młodsze kobiety, mówiąc: Myślę o tym, żeby przyjść i z Tobą porozmawiać o tym, jak to jest. Czekam na nie z radością, z gotowością do dzielenia się tym, czego się sama dowiedziałam i ciągle odkrywam w pracy osobistej nad sobą i w pracy z moimi klientkami na sesjach indywidualnych i na warsztatach. Widzę głęboki sens poszerzania świadomości i rozmawiania na ten temat.

Pomocna literatura:

W języku polskim:

  • Borysenko J., Księga życia kobiety. Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne, Gdańsk 1999.
  • Rodrigues D., Joga hormonalna. Jak zachować hormonalną równowagę w okresie przekwitania. Wydawnictwo KOS, Katowice 2006.

W języku angielskim:

  • Weed S.S., New Menopausal Years. The Wise Woman Way, Ash Tree Publishing. Woodstock, New York 2002.
  • Northrup C., The Wisdom of Menopayse. The Complete Guide to Physical and Emotional Health During the Change. Piatkus, London 2012.
Jadwiga Bytniewska: jest psychologiem i psychoterapeutką, członkiem Polskiego Towarzystwa Psychologicznego. Prowadzi terapię indywidualną, par i grupową oraz warsztaty rozwoju osobistego.

  1. Zdrowie

Melatonina, czyli hormon snu. Jak zadbać o lepszy sen?

Melatonina to hormon, od którego zależy nasz dobowy rytm. (fot. iStock)
Melatonina to hormon, od którego zależy nasz dobowy rytm. (fot. iStock)
Ten związek chemiczny, pochodna tryptofanu, potocznie nazywany jest „hormonem snu”. Melatonina koordynuje pracę naszego zegara biologicznego, reguluje rytmy dobowe, między innymi snu i czuwania. Melatoninę produkuje szyszynka, jeden z najbardziej „tajemniczych” organów wydzielania wewnętrznego.

Zacznijmy od tryptofanu, który potocznie nazywany jest „aminokwasem szczęścia”. Jest to jeden z najważniejszych aminokwasów, który wykazuje relaksacyjne właściwości. Melatonina jest właśnie jego pochodną. Tryptofan wykorzystywany jest w leczeniu bezsenności, a nawet zaburzeń nastroju.

Jak czytamy w „Odżywianiu dla zdrowia” Paula Pitchforda: (…) W ostatnich latach aminokwas L-tryptofan był powszechnie przyjmowany jako suplement diety w celu uspokojenia umysłu, poprawienia jakości snu i złagodzenia objawów depresji. Jego lecznicze działanie związane jest z serotoniną, neurotransmiterem występującym w mózgu, który powstaje dzięki obecności tryptofanu (…). Zarówno melatonina (jego pochodna), jak i serotonina warunkują prawidłowy sen. Światowej sławy dietetyk dodaje też, że najbezpieczniejszy sposób pozyskiwania tryptofanu to przyjmowanie go wraz z jedzeniem. Dobrymi źródłami tego aminokwasu w diecie są m.in. spirulina, produkty sojowe (m.in. tofu czy tempeh), jajka, nabiał, drożdże piwne, pestki dyni, sezam, kakao i migdały.

Melatonina „w podróży”

Choć sama melatonina wytwarzana jest głównie przez szyszynkę, nie jest w niej magazynowana. Melatonina przedostaje się do naczyń włosowatych i płynu mózgowo-rdzeniowego, a stamtąd z krwią dociera na obwód, gdzie ma możliwość oddziaływania na różne tkanki i narządy.

W układzie pokarmowym melatonina występuje w stosunkowo dużych ilościach, począwszy od żołądka do jelita grubego, gdzie wpływa na sterowanie ruchami jelit. Część hormonu ulega wchłonięciu ze światła jelit do krwiobiegu, co może tłumaczyć zjawisko senności po obfitym posiłku.

W układzie pokarmowym funkcją melatoniny jest spowalnianie procesów trawiennych, dzięki czemu zwiększa się wchłanianie potrzebnych witamin i mikroelementów zawartych w pożywieniu. Co ciekawe, melatoninę wytwarza również w mniejszych ilościach siatkówka oka, komórki skóry, układu odpornościowego, w tym limfocyty, komórki tuczne czy płytki krwi. Zapobiega ona również tworzeniu wolnych rodników (jest silnym antyoksydantem).

Co warto wiedzieć

Za nasz sen odpowiada właśnie melatonina, która wraz ze zmierzchem wywołuje uczucie senności. Melatonina jest wytwarzana przez szyszynkę prawie wyłącznie w ciemności. Głównym zadaniem szyszynki mózgowej jest synchronizacja wewnętrznego zegara biologicznego z zegarem astronomicznym, czyli z rytmem światła i ciemności. W ciemności szyszynka wytwarza większe ilości melatoniny, a więc jej stężenie we krwi rośnie i zaczynamy być senni – zasypiamy, a wraz ze wzrostem natężenia światła o poranku, wydzielanie hormonu maleje i zaczynamy się wybudzać.

Wydzielana ilość melatoniny różni się w zależności od pory doby. Oczywiście nasz organizm produkuje zdecydowanie więcej melatoniny w nocy niż w ciągu dnia. Największe jej stężenie notujemy między godziną 24 a 3 w nocy, co jest właśnie ściśle związane z ilością światła w naszym życiu. Układ nerwowy przekazuje do szyszynki informacje na temat oświetlenia, na podstawie których regulowana jest ilość produkowanej melatoniny.

Jeżeli w czasie snu jesteśmy eksponowani na sztuczne światło, ilość syntetyzowanej melatoniny znacznie się zmniejsza, co wpływa także na obniżenie długości naszego snu oraz… komfortu życia. (…)

U noworodków dobowe wydzielanie melatoniny zaczyna się dopiero między 6. a 9. tygodniem życia. Do tego czasu dziecko zupełnie nie odczuwa cyklu dzień – noc. W zależności od wieku ilość wydzielanej melatoniny oraz siła jej działania są różne. Najwięcej melatoniny produkowanej jest pomiędzy 4. a 10. rokiem życia, a po tym czasie ta ilość jest znacznie mniejsza. Po 45. roku życia widoczny jest wyraźny spadek jej produkcji, czego konsekwencją są bardzo małe różnice w ilości melatoniny produkowanej pomiędzy dniem i nocą. Właśnie dlatego starsze osoby mają niejednokrotnie problemy ze snem: budzą się wcześnie rano lub przysypiają w ciągu dnia. Jest to spowodowane m.in. postępującym wraz z wiekiem zwapnieniem szyszynki. (…)

Jeśli zależy nam na prawidłowej pracy hormonów i chcemy przeciwdziałać bezsenności, zadbajmy o komfort snu. Przede wszystkim starajmy się, aby w sypialni było ciemno (opuśćmy rolety/ zasłońmy zasłony, nie zostawiajmy włączonej lampki nocnej ani żadnego innego źródła światła, gdyż zaburzy to naturalny proces zasypiania).

Oto 8 zasad, które pomogą Ci zasnąć: 

  1. Nie jedz bezpośrednio przed snem. Ostatni posiłek powinieneś zjeść około 3 godzin przed pójściem spać. Dasz wówczas organizmowi szansę na strawienie oraz przyswojenie wszystkich składników odżywczych. Kolacja powinna być lekkostrawna, ale sycąca. Jeśli masz problemy trawienne, unikaj jedzenia wieczorem warzyw wzdymających, jak m.in kalafiory, brokuły czy kapusta. Głód i burczenie w brzuchu może również prowadzić do bezsenności.
  2. Jeśli prowadzisz siedzący tryb życia, zwiększ aktywność fizyczną w ciągu dnia. Jeśli nie miałeś czasu w ciągu dnia, możesz wieczorem po kolacji przejść się na 30-minutowy spacer. W trakcie spaceru głęboko i spokojnie oddychaj. Oczyścisz w ten sposób głowę ze zbędnych myśli.
  3. Unikaj drzemek w ciągu dnia.
  4. Kładź się spać o regularnych porach (optymalnie do 22.00). Wytworzysz w ten sposób naturalny rytm i wyregulujesz zegar biologiczny.
  5. Unikaj picia kawy (ogólnie napojów bogatych w kofeinę) i alkoholu przed snem. Ogranicz ilość napojów bogatych w kofeinę wypijanych w ciągu dnia.
  6. Zredukuj poziom stresu. Doskonale w tym celu sprawdzą się techniki oddechowe i medytacja.
  7. Nie oglądaj w łóżku telewizji ani nie pracuj na komputerze. Nie trzymaj również w pobliżu łóżka telefonu komórkowego. Jeśli masz taką możliwość wyłączaj na noc wi-fi.
  8. Nie zasypiaj na siłę! Doświadczenie pokazuje, że im bardziej „walczymy” (słowo walka jest tutaj kluczowe) z bezsennością, tym większe mamy problemy z zasypianiem. Jeśli nie możesz spać, dobrze zrobi ci odwrócenie uwagi. Możesz zapalić lampkę przy stoliku nocnym i przeczytać kilka stron książki lub zrobić sobie krótką medytację.
Fragmenty z książki „DobraNoc” Karoliny i Macieja Szaciłło.

  1. Zdrowie

Co wpływa na nasze starzenie? Jakie czynniki przyspieszają ten proces?

Medycyna anti-ageing ma za zadanie spowolnić starzenie organizmu we wszystkich aspektach, takich jak wygląd, poczucie siły, zdrowia, zadowolenia z życia. (fot. iStock)
Medycyna anti-ageing ma za zadanie spowolnić starzenie organizmu we wszystkich aspektach, takich jak wygląd, poczucie siły, zdrowia, zadowolenia z życia. (fot. iStock)
W obecnych czasach medycyna przedłuża życie, ale nasze oczekiwania rosną i chcemy w miarę upływu lat zachować młodość. Ku takim potrzebom wychodzi naprzeciw medycyna estetyczna, czy chirurgia plastyczna. Ale czy zastanawialiście się, jak zatrzymać czas i zdrowie wewnątrz naszego ciała? Tu z pomocą przychodzi anti-ageing, czyli medycyna przeciwstarzeniowa.

Starzenie – na czym polega?

W skrócie mówiąc - na stresie oksydacyjnym. Co to takiego? Nasze komórki oddychając tlenem, pobierając pokarm i wodę wytwarzają tzw. wolne rodniki tlenowe, które są ubocznymi produktami metabolizmu. Te wolne rodniki tlenowe nas uszkadzają. Zauważmy, że abyśmy dobrze czuli się w swoim ciele, bardzo ważnym aspektem są zdrowe komórki naszego ciała, a im więcej rodników tlenowych, tym gorzej dla naszego materiału genetycznego i dla naszych komórek. Wolne rodniki tlenowe powodują m.in. uszkodzenie naszego DNA (w tym telomerów - fragmentów chromosomów, zlokalizowanych na ich końcach, które zabezpieczają je przed uszkodzeniem podczas kopiowania.)

Warto zaznaczyć, że jednym z czynników, które wpływają na przyspieszone starzenie jest otyłość. Polska jest obecnie jednym z krajów europejskich, gdzie występuje największa otyłość wśród dzieci.

Dodam też, że nasze organizmy mają różne zdolności do usuwania rodników tlenowych.

Przyczyna wolnych rodników

Tworzenie wolnych rodników powodują: stres, pośpiech, chroniczne napięcie nerwowe, palenie papierosów, spaliny samochodowe, brak aktywności fizycznej, szybkie jedzenie, wysoko przetworzone produkty żywnościowe itd., czyli obecny styl życia. Dodam, że mięso czerwone też jest niekorzystne dla naszego zdrowia i nasila nie tylko produkcję wolnych rodników, ale także stan zapalny w organizmie. Doskonale widać to u pacjentek chorujących na endometriozę, które po spożyciu wołowiny mogą mieć nasilenie dolegliwości bólowych i rozwój ognisk zapalnych endometriozy (endometrioza to choroba polegająca na występowaniu błony śluzowej macicy poza nią, co powoduje różne dolegliwości, w tym bólowe). Zatem zweryfikujmy naszą dietę pod tym kątem.

Genetyka i antyoksydanty

Na pewno dużą rolę w wytwarzaniu wolnych rodników tlenowych odgrywa czynnik genetyczny. Myślę, że znacie osoby i ich rodziny, które długo wyglądają młodo, są sprawne i wolno się starzeją. Jednak geny genami, ale procesy usuwania wolnych rodników tlenowych można wspomóc! Z pomocą przychodzą nam antyoksydanty.

Antyoksydanty to produkty występujące w żywności, które niwelują stres oksydacyjny i powstawanie wolnych rodników tlenowych. Należą do nich: aronia, jagody, fasole, żurawina, buraki, porzeczki, maliny, truskawki, kakao, orzechy, ziarna, wino czerwone niefiltrowane. Dodatkowo w naszej diecie warto sięgnąć po zioła. Te o największej mocy określane mogą być akronimem TOR (który wymyśliłam, aby pacjenci łatwiej zapamiętali), czyli T-tymianek, O-oregano, R-rozmaryn. Doskonałym źródłem tych zbawiennych substancji jest również kurkuma, a także cynamon i goździki – przyprawy, które można dodać do kompotu, czy słodkiej potrawy. Zachęcam do używania przypraw oraz spożywania owoców, szczególnie tych ciemnych z drobnymi pestkami.

Co ponadto wpływa na lepsze usuwanie wolnych rodników tlenowych? - Zwykle są to rzeczy, na które nie mamy ani ochoty, ani czasu, jak aktywność fizyczna, czy post przerywany (robienie dłuższych przerw w niespożywaniu pokarmów).

Na koniec jeszcze odniosę się do wina. Mimo, że jest ono źródłem antyoksydantów, jest to także alkohol i należy kontrolować jego spożycie, aby się nie uzależnić.

dr n. med. Luiza Napiórkowska specjalizuje się m.in. w medycynie anti-ageing (fot. archiwum prywatne) dr n. med. Luiza Napiórkowska specjalizuje się m.in. w medycynie anti-ageing (fot. archiwum prywatne)

Dr n. med. Luiza Napiórkowska: specjalista endokrynologii i diabetologii, lekarz chorób wewnętrznych. Ma 20-letnie doświadczenie kliniczne, zdobywane m.in. w Kanadzie, Wielkiej Brytanii, Szwajcarii i Brazylii oraz w Polsce – w Klinice Endokrynologii i Diabetologii CSK MSWiA w Warszawie. Od 2019r. jest autorką bloga medycznego „Okiem Doktor Luizy”, poprzez który realizuje swój cel szerzenia profilaktyki zdrowotnej. Regularnie publikuje także w mediach społecznościowych, gdzie towarzyszy jej aktywna społeczność (prawie 70 tys. osób).

  1. Moda i uroda

Koenzym q10 - jak działa, jakie ma właściwości?

Fot. materiał partnera
Fot. materiał partnera
Koenzym q10 jest znanym składnikiem preparatów kosmetycznych do pielęgnacji ciała i przeciwdziałania starzeniu się skóry. Jednak związek ten wykazuje korzystne działanie także na zdrowie, ponieważ to od niego zależy wytwarzanie energii w każdej komórce organizmu. Poznaj najważniejsze właściwości koenzymu q10!

Co to jest koenzym q10 i jakie ma znaczenie?

Wymieniając związki najważniejsze dla organizmu, koenzym q10 znajdzie się w czołówce. Związek ten bierze udział w procesie wytwarzania energii przez każdą komórkę ludzkiego ciała. Jest więc niezbędny do zachowania zdrowia i życia.

Koenzym q10 określany jest także witaminą oraz ubichinonem. Ostatnią nazwę zawdzięcza powszechnemu występowaniu w wielu organach różnych stworzeń, w tym u ludzi. Nie zmienia to jednak faktu, że jego wytwarzanie przez organizm często okazuje się niedostateczne. Liczne właściwości koenzymu q10 są niemal nieustannie wykorzystywane, przez co, w dobie spożywania produktów wysoko przetworzonych i narażenia na zanieczyszczenia, wciąż wzrasta zapotrzebowanie na ten związek.

Koenzym q10 – właściwości ważne dla zdrowia i urody

Zachowanie zdrowia narządów możliwe jest m.in. dzięki koenzymowi q10. Wpływa on korzystnie niemal na wszystkie narządy, zmniejszając ryzyko wielu chorób. Związek ten okazuje się szczególnie istotny w profilaktyce schorzeń układu krążeniowego, w tym miażdżycy i chorób serca. Wspomaga osoby cierpiące na chorobę Parkinsona i Alzheimera, cukrzycę oraz nadciśnienie.

Korzystne działanie tego związku dotyczy także urody. Koenzym q10 zyskał miano eliksiru młodości, ponieważ jest niezbędny do odnowy biologicznej komórek. Jako silny, naturalny antyoksydant zabezpiecza komórki przed stresem oksydacyjnym, umożliwia ich oczyszczanie z toksyn i stanowi pierwszą barierę ochronną przed szkodliwymi czynnikami.

Jakie objawy wskazują na niedobory koenzymu q10?

Spadek poziomu koenzymu q10 szczególnie niekorzystnie wpływa na mózg i serce. Narządy te są bardzo wrażliwe na obniżenie metabolizmu energetycznego, dlatego też deficyt koenzymu przyczynia się do rozwoju poważnych schorzeń.

Początkowo jednak objawy niedoboru koenzymu q10 dotyczą samopoczucia. Chroniczne zmęczenie, problemy ze snem, apatia i niska wydolność fizyczna mogą sugerować, że w organizmie brakuje tego związku.

Do pozostałych objawów zalicza się m.in.:

  • podwyższony poziom cholesterolu,
  • wrażliwość na hałas,
  • problemy ze słuchem i wzrokiem,
  • osłabiona odporność,
  • przedwczesne starzenia,
  • problemy z cerą,
  • utrata apetytu.

W jakich produktach występuje naturalny koenzym q10?

Naturalny koenzym jest syntetyzowany w wątrobie, jednak jego wytwarzanie maleje wraz z wiekiem, a także pod wpływem czynników, jak np.:
  • wysiłek fizyczny,
  • używki, zwłaszcza palenie papierosów,
  • przyjmowanie leków przeciwcholesterolowych z grupy statyn,
  • niezdrowa dieta.
Koenzym q10 znajdziemy także w produktach spożywczych, takich jak m.in.:
  • jaja;
  • ryby;
  • mleko, jogurty, ser żółty;
  • jabłka, mandarynki, porzeczki, truskawki;
  • ziemniaki, brokuły, szpinak, pomidory, kalafior, marchew, groch;
  • pieczywo pełnoziarniste;
  • olej rzepakowy.

Jak przyjmować koenzym q10, z czym go łączyć?

Suplementacja koenzymu q10 zalecana jest przede wszystkim osobom, u których dochodzi do zwiększonego zapotrzebowania na ten związek. Preparaty z jego zawartością mogą stanowić także profilaktykę przeciwchorobową oraz sposób na poprawę wyglądu i przeciwdziałanie przedwczesnemu starzeniu się skóry.

Związek ten nie rozpuszcza się w wodzie, a w tłuszczach. Koenzym q10 warto więc przyjmować w niedalekim odstępie czasowym od posiłków zawierających zdrowe tłuszcze pochodzenia zwierzęcego lub roślinnego.

Koenzym q10 działa synergicznie z innymi antyoksydantami. Może więc być przyjmowany jednocześnie np. z witaminą E – połączenie takie często znajduje się w preparatach kosmetycznych zawierających koenzym q10.

  1. Psychologia

Każdy wiek ma swoje ograniczenia, ale i wiele przywilejów

Te wszystkie kopniaki, które dostajemy od życia, są właśnie po to, żeby kiedyś rozsiąść się wygodnie z poczuciem, że jestem na swoim miejscu, i rozkoszować się byciem. (Fot. iStock)
Te wszystkie kopniaki, które dostajemy od życia, są właśnie po to, żeby kiedyś rozsiąść się wygodnie z poczuciem, że jestem na swoim miejscu, i rozkoszować się byciem. (Fot. iStock)
Nie da się ukryć, starzejemy się. Ale to od nas zależy, czy przyjmiemy ten fakt z lękiem, w zaprzeczeniu, czy w procesie akceptacji. Każdy wiek ma swoje ograniczenia, ale i przywileje. Na wszystko jest odpowiedni czas. I to jest piękne!

Ktoś mądry porównał życie kobiety do domu i ogrodu: pierwsza połowa, tak gdzieś do czterdziestki, to czas pielęgnowania ogródka, w drugiej dbasz przede wszystkim o wnętrze swojego domostwa. Tak to wymyśliła natura. Do okresu menopauzy hormony dopingują nas do dbania o innych: troszczenia się, zaspokajania potrzeb. Po czterdziestce, kiedy spada poziom oksytocyny, za to testosteron ma się całkiem nieźle, zaczynamy dbać przede wszystkim o siebie. I to jest dobra wiadomość.

Straty i zyski

Fizyczna więź z matką – to pierwsze, co tracimy. Od chwili, kiedy położna przetnie pępowinę, rozpoczyna się proces strat. Lęk przed stratą to zawoalowany lęk przed śmiercią. Na przestrzeni lat tracimy pieniądze, obiekty miłości, przyjaciół, pracę, przekonania, iluzje, a także złudzenia na własny temat. Kiedy mamy 20, 30, 40 lat – strata dotkliwie rani. Bilans życia, który większość z nas robi koło czterdziestki, to najtrudniejsze doświadczenie, które po raz pierwszy tak dotkliwie ukazuje, ile rzeczy, spraw, możliwości zostaje poza naszym zasięgiem. Wiele kobiet w tym wieku zapada na depresję. Te, które pojawiają się w moim gabinecie, skarżą się na zniechęcenie, przerażenie, poczucie, że ich życie stanęło w miejscu, że dawne pasje, marzenia i oczekiwania już się zdezaktualizowały, a nowych jeszcze nie ma. Potem jest łatwiej, bo z poczuciem straty pojawia się przeczucie czegoś nowego.

Od kilku lat, ilekroć coś mi się nie uda, umknie mi jakaś szansa, pryśnie jakaś nadzieja, po chwili smutku pojawia się pytanie: „Czy to naprawdę było dla mnie ważne, czy rzeczywiście tego chciałam?”. Zachłanny apetyt na świat, tak charakterystyczny dla młodych, chęć walki o wszystko, co wymyka się z rąk, zostaje zastąpiony zgodą na to, że coś się kończy bądź nas omija, i przyjęciem nowego – z wiarą, że wszystko, co się pojawi, będzie dla nas dobre. Czasami tak trudno wytłumaczyć osobie, która właśnie straciła przyjaźń, pracę, pieniądze czy ważny związek, że jedyne, co ma do zrobienia, to przeżyć żałobę po stracie i otworzyć się na nowe szanse.

Młodzi w takich wypadkach najczęściej dewaluują to, co stracili, bo wtedy łatwiej jest im się z tym pogodzić. Wraz z doświadczeniem życiowym przekonujemy się, że czas, ten nieubłagany, nieprzekupny, nie do zatrzymania – tak naprawdę leczy rany. Pozwala nam z szacunkiem, a nie w złości lub rozpaczy, pożegnać stare i przywitać nowe.

Ciało – wróg czy przyjaciel?

Do czterdziestki nasze ciało cierpliwie znosi wszystkie przewinienia: brak snu i ruchu, złą dietę, używki. Po czterdziestce nie ma zmiłuj się. Myślę, że jest to związane nie tylko z faktem, że „zaniedbane” ciało coraz głośniej krzyczy, ale także z tym, że nastaje w naszym życiu czas pielęgnacji wnętrza domostwa. Sprawy świata zewnętrznego w naturalny sposób przestają zaprzątać naszą uwagę. Kierujemy się bardziej do wewnątrz. Kiedy pytam trzydziestolatkę, dlaczego lubi biegać albo ćwiczyć w siłowni, zwykle słyszę, że po prostu dba o kondycję albo że lubi się zmęczyć. Po czterdziestce nasze ciało upomina się o świadomy ruch – inaczej choruje. Kiedy zaczynamy podążać za tym, co w ciele, okazuje się, że strata przysycha i pojawiają się nowe szanse albo coś, co wydawało się najważniejsze na świecie, nie jest wcale takie ważne. Z biegiem czasu stajemy się coraz bardziej zintegrowane, wewnętrznie spójne.

A co ze zmarszczkami, fałdą na brzuchu czy cellulitem? Jeśli czujesz, że chcesz poprawiać Pana Boga, masz prawo, tylko czy wiesz, po co? Kilka lat temu pracowałam w klinice chirurgii plastycznej. Moim zadaniem było między innymi sprawdzanie, czy decyzja pacjentki o operacji jest świadoma. Większość kobiet w dwóch pierwszych zdaniach była w stanie przekonać mnie, że wiedzą, co robią. Jednak po operacji wiele z nich doświadczało rozczarowania, że zabieg tak naprawdę niczego w ich życiu nie zmienił.

Z własnego doświadczenia wiem, że kluczowym momentem w życiu kobiety jest chwila, w której z dziewczynki zamienia się w… kobietę w wieku średnim. Jakoś nie zauważamy etapu dojrzałości. Mnie przytrafiło się to całkiem niedawno. Pewnego dnia stanęłam przed lustrem, popatrzyłam na moje zmarszczki, siwe odrosty, miękki brzuch, rozległe biodra i… w pierwszej chwili poczułam lekką panikę. Potem pomyślałam, że może dobrze byłoby zrzucić kilka kilogramów. Nigdy wcześniej nie przekroczyłam wagi 50 kg, ale też nigdy wcześniej nie czułam się tak kobieco, pierwotną energią szerokich bioder, brzucha, który był schronieniem dla trójki dzieci, twarzy naznaczonej życiowym doświadczeniem. Czy to oznacza, że nie chciałabym znowu mieć szczupłych ud i płaskiego brzucha? Jasne, że chciałabym, ale co z tego? Za bardzo kocham swoje ciało i za bardzo boję się bólu, by zdecydować się na radykalną metodę walki z upływającym czasem.

Od działania do bycia

Kiedy przeżywałam kryzys związany z bilansem życia, przede wszystkim bałam się, że nie zdążę zrobić wszystkiego, co sobie zaplanowałam. Dziś czuję, że chcę bardziej „być” niż „działać”. Cieszyć się nicnierobieniem, czuć twórczą energię, celebrować każdą chwilę. Dbam o to, by nie marnotrawić energii na przejmowanie się rzeczami, na które nie mam wpływu. Do czterdziestki bardzo trudno jest zwolnić tempo życia i myślenia, zachować zdrowy balans pomiędzy działaniem i niedziałaniem. Zawieramy ze światem kompromisy, na które wcale nie jesteśmy gotowe.

Ale chyba nie da się inaczej, bo etap bycia bardziej na zewnątrz niż w środku sprawia, że świat jest dla nas ważniejszy niż my same, że musimy się sprawdzić, zasłużyć, wykazać. Choć bywa to bolesne, to te wszystkie kopniaki, które dostajemy od życia, są właśnie po to, żeby kiedyś rozsiąść się wygodnie z poczuciem, że jestem na swoim miejscu, i rozkoszować się byciem, czując, że ja już nic nie muszę, a jeszcze wiele mogę.