1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Moda i uroda
  4. >
  5. Moc osocza bogatopłytkowego

Moc osocza bogatopłytkowego

123RF.com
123RF.com
Zabiegi z użyciem osocza bogatopłytkowego są coraz popularniejsze w medycynie estetycznej. Media opisują, że poddają się im gwiazdy, m.in. Angelina Jolie. Niewiele osób jednak wie, na czym polegają i skąd uzyskuje się preparat. Słowa „osocze bogatopłytkowe” brzmią wciąż bardzo enigmatycznie.

Zabieg z użyciem osocza bogatopłytkowego jest metodą wykorzystującą własny potencjał regeneracyjny organizmu. Polega ona na podawaniu za pomocą iniekcji w leczoną okolicę skoncentrowanego roztworu własnych płytek pacjenta w osoczu.

- Zabieg nie należy do nieprzyjemnych. Można powiedzieć w skrócie, że to standardowe pobranie krwi, z tą małą różnicą, że wraca ona do organizmu, po odpowiednim jej „obrobieniu” -  mówi prof. Paweł Surowiak z Instytutu DermaMed we Wrocławiu.

Zabieg składa się z kilku prostych i krótkich etapów. Na początku pacjentowi pobierana jest krew do specjalnej probówki separacyjnej. Podczas zabiegu pobiera się niewielką objętość krwi od 8 do 24 ml. Krew pobierana jest w standardowy sposób, czyli najczęściej z żyły odłokciowej. Zaraz po tym lekarz wkłada probówki do specjalnej wirówki laboratoryjnej i są one wirowane przez około 5 minut.

Po odwirowaniu lekarz pobiera osocze bogatopłytkowe do strzykawki, dodaje do niego substancję aktywującą płytki krwi (najczęściej jest to roztwór wapnia bądź krzepnące osocze pacjenta) i po delikatnym wymieszaniu roztwór jest wstrzykiwany w skórę.

Jak to działa?

Płytki krwi w organizmie człowieka mają tylko dwa zadania. Pierwszym jest zatamowanie wypływu krwi z rany poprzez indukcję powstawania skrzepu. Drugie zadanie to stymulacja procesu gojenia rany. To płytki wysyłają do organizmu informację „Tutaj jest rana, to TRZEBA zagoić”.

- Wysiewają one tzw. czynniki wzrostu, które stymulują podziały komórek, tworzenie nowych włókien kolagenowych i elastyny, powstawanie nowych naczyń krwionośnych, oraz napływ w skaleczone miejsce wędrujących po ludzkim organizmie komórek macierzystych – wylicza prof. Paweł Surowiak.

Wstrzyknięcie w skórę roztworu płytek krwi jest skuteczną metodą „oszukującą” organizm pacjenta. Informacja wysyłana przez płytki mówi, że w leczonym miejscu jest uraz, rana, a tak naprawdę tego urazu nie ma. Podanie płytek indukuje więc podziały komórek, syntezę kolagenu i elastyny, napływ do skóry komórek macierzystych. Dzięki temu stan skóry się poprawia, ulega ona prawdziwemu odmłodzeniu.

Na co możemy liczyć i co możemy leczyć?

Zastosowanie osocza bogatopłytkowego stymuluje podziały komórek, syntezę białek, takich jak kolagen i elastyna, napływ komórek macierzystych.

- Efekt zabiegu uzależniony jest oczywiście od wieku pacjenta. Pacjenci młodsi szybciej reagują na stymulację płytkami, wymagają mniejszej liczby zabiegów w celu uzyskania pożądanego efektu klinicznego. U osób starszych należy się liczyć z koniecznością przeprowadzenia większej liczby zabiegów. Nie ma sensu próbować odmłodzenia skóry osoby starej za pomocą osocza bogatopłytkowego, ponieważ ich potencjał regeneracyjny jest niski. Wiadomo, że rany u ludzi starych goją się dużo gorzej – wyjaśnia prof. Paweł Surowiak.

Kolejnym ważnym aspektem jest uszkodzenie skóry nie związane z wiekiem.

- Największym w codziennej praktyce problemem jest uszkodzenie skóry przez promieniowanie ultrafioletowe. Ekstremalny wręcz problem stanowią osoby korzystające z solarium, szczególnie te, które korzystają nadmiernie – dodaje prof. Paweł Surowiak.

U takich osób już w młodym wieku pojawiają się poważne objawy starzenia skóry. Uszkodzenia DNA komórek ich skóry powodują, że staje się ona dużo mniej „żywotna” Osoby takie z reguły gorzej reagują na terapię osoczem bogatopłytkowym, czy inne metody stymulacji regeneracji.

Osocze bogatopłytkowe może być stosowane w medycynie estetycznej w różnych wskazaniach. Stosowane jest zarówno w celu uzyskaniu konkretnego efektu, jak i również jako metoda zapobiegania procesom starzenia, profilaktyka. Można stosować je w przypadku zabiegów na tzw. trudne okolice, mające za zadanie przywrócenie jakości skórze, zmniejszenie zmarszczek, zwiększenie nawilżenia skóry.

Przeczytaj także o tym co nam daje chirurgia plastyczna
- Do okolic takich można zaliczyć powieki i szyję. Biorąc pod uwagę fakt, że na dzień dzisiejszy nie ma zbyt wielu nieoperacyjnych, a w przypadku szyi, również operacyjnych metod dających satysfakcjonujące efekty, zabiegi z osoczem bogatopłytkowym w tych okolicach są bardzo ciekawą alternatywą. Zastosowanie osocza bogatopłytkowego zwiększa napięcie skóry, wypłyca zmarszczki, zwiększa nawilżenie skóry – dodaje prof. Paweł Surowiak.

Osocze bogatopłytkowe można także stosować w zabiegach na całą twarz. Mają one na celu albo zapobieganie procesom starzenia, albo uzyskanie efektu poprawy wyglądu.

- W tym wskazaniu w przypadku występowania wyraźnych objawów starzenia, najlepiej jest stosować terapię kojarzoną: wypełniacze, toksyna botulinowa i osocze bogatopłytkowe. Takie połączenie metod daje dużo lepsze wyniki. W przypadku osób młodszych, zastosowanie samego osocza bogatopłytkowego może być wystarczające, czyli skutkuje wzrostem napięcia skóry, wygładzeniem zmarszczek, poprawą owalu twarzy, wzrostem nawilżenia skóry – komentuje prof. Paweł Surowiak.

W przypadku zabiegów odmładzających bardzo dobre efekty daje łączenie zabiegów z osoczem bogato płytkowym z tzw. stemplami, a jeszcze lepsze – z laserem frakcyjnym.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Moda i uroda

Worki pod oczami, cienie, zmarszczki - co sprawdzi się najlepiej?

(Fot. iStock)
(Fot. iStock)
Jesień spędzimy jeszcze prawdopodobnie w maseczkach ochronnych. W tej sytuacji oczy są najważniejsze. Jakie metody pomagają skutecznie pozbyć się zmarszczek, worków i cieni?

Zwykle słyszałam, że okolica oka jest trudna do korekty i właściwie najlepiej jest zrobić blefaroplastykę.
Plastyka powiek jest rzeczywiście skutecznym rozwiązaniem w momencie, gdy mamy problem z nadmiarem skóry na górnej powiece. Jednak w niektórych przypadkach nie trzeba od razu przechodzić do tak inwazyjnych zabiegów – nowoczesne technologie pozwalają ujędrnić skórę górnej powieki, czasem wystarczy odpowiednie podanie botoksu, by delikatnie unieść linię brwi. Poza tym jest wiele pań, którym przeszkadzają defekty dolnej powieki: kurze łapki, zbyt wyraźna dolina łez czy zasinienia, a tu już mamy szerokie spektrum możliwości.

W ofercie kliniki ma pani 21 różnych zabiegów na okolicę oka, co żartobliwie określa pani „grą w oczko”. Czy któryś z nich lubi pani najbardziej?
Wygląd skóry okolicy oka świetnie poprawia radiofrekwencja mikroigłowa RF Secret. Jednoczesne działanie wysoką temperaturą i nakłuwanie mikroigiełkami stymuluje skórę do syntezy nowego kolagenu i gruntownej przebudowy. Możemy w ten sposób ujędrnić dolną powiekę, unieść opadającą powiekę górną czy delikatnie zmniejszyć głębokość doliny łez. Bezpośrednio po zabiegu może się pojawić niewielki obrzęk i ewentualnie maleńkie strupki, które wyglądają jak mikrokropeczki i znikają po dwóch dniach.

A technologia HIFU? Warto inwestować w ten zabieg?
Chętnie wykorzystuję skoncentrowane ultradźwięki HIFU do liftingu górnej powieki i wygładzania zewnętrznych kącików oczu. Są różne opinie na temat skuteczności tej technologii. Moim zdaniem wiele zależy od samego sprzętu i umiejętności osoby, która wykonuje zabieg. Ja pracuję na aparacie Ultraskin Absolute II i jestem zadowolona z rezultatów, jakie uzyskujemy u pacjentów.

Zaczęłyśmy od rozmowy o zabiegach ujędrniających górną powiekę, ale chyba najwięcej kobiet narzeka na zmarszczki wokół oczu i cienie.
Bardzo często przychodzą do mnie pacjentki, które mają problem ze zmarszczkami na dolnej powiece. W zależności od przyczyny ich powstawania i umiejscowienia dobieram odpowiedni sposób działania. Najpopularniejszym zabiegiem jest nawilżająca mezoterapia kwasem hialuronowym z dodatkiem substancji niwelujących obrzęki i rozświetlających lub terapia peptydowa silnie stymulująca syntezę kolagenu. Jeden z moich ulubionych preparatów do mezoterapii okolicy oka to Light Eyes Ultra. Jest wzbogacony wyciągiem z ruszczyka, jagód, rozmarynu, witaminą C, heksapeptydem i subtelnie rozluźniającą mięśnie argireliną. Daje efekt rozświetlenia skóry pod oczami, twarz wygląda na bardziej wypoczętą i młodszą. Świetne efekty przynosi też połączenie niektórych preparatów do mezoterapii z odrobiną toksyny botulinowej, tzw. mezobotoks. Doskonale wygładza zmarszczki okolicy oka.

Kwas hialuronowy zbiera wodę, nie robią się obrzęki pod oczami?
Light Eyes Ultra, RRS Eyes czy Redensity I Teoxane to preparaty przeznaczone do pielęgnacji okolicy oka, mają działanie nawilżające, ale nie wypełniające. Kwas hialuronowy jest specjalnie dostosowany do pielęgnacji tej wrażliwej okolicy. Stosuję też preparat Sunekos 200 z peptydami. Świetnie przebudowuje i zagęszcza skórę, ale może powodować obrzęki, dlatego nie zalecam go wszystkim pacjentkom. Kluczem jest odpowiedni dobór zabiegu do predyspozycji organizmu i potrzeb skóry.

Karolina Mołas, lekarz medycyny estetycznej, właścicielka Molas Clinic w Warszawie.

  1. Materiał partnera

Bioregeneracja skóry w najlepszym wydaniu

(Fot. Getty Images)
(Fot. Getty Images)
Zobacz galerię 5 Zdjęć
To, w jaki sposób traktujemy swój organizm, ma ogromny wpływ na to, w jakim stanie ten będzie za kilka lat. Dokładnie tak samo jest ze skórą. Holistyczne podejście do pielęgnacji pomoże zachować młodość na długie lata. Pielęgnacja musi być kompleksowa, a to oznacza dbanie o siebie nie tylko od zewnątrz, lecz także od wewnątrz. Specjalistą w tym temacie jest Sunekos.

Rewitalizacja delikatnej okolicy oka

– Terapia Sunekos cieszy się wśród pacjent coraz większą popularnością. Sunekos® 200 doskonale sprawdza się nawet w tak delikatnych miejscach, jakim bez wątpienia jest okolica oka. Co więcej, preparat bardzo często stosowany jest w celu likwidacji wiotkości powiek oraz problematycznych zasinień. Sekret działania tkwi w opatentowanej sekwencji sześciu aminokwasów (glicyna, L-prolina, L-lizyna, L-alanina, L-wali- na, L-leucyna) w połączeniu z kwasem hialuronowym, dzięki któremu syntetyzowany jest nie tylko kolagen, lecz także elastyna. W wyniku tak wielokierunkowego działania możemy uzyskać efekt liftingu, a ponadto nawilżenia oraz rozjaśnienia skóry – wyjaśnia lek. Natalia Mirchuk.

Lek. Natalia Mirchuk, Polski Instytut Medycyny i Kosmetologii we Wrocławiu. (Fot. materiały prasowe) Lek. Natalia Mirchuk, Polski Instytut Medycyny i Kosmetologii we Wrocławiu. (Fot. materiały prasowe)

Terapia Sunekos regenerująca delikatną skórę wokół oczu daje naturalne, ale widoczne efekty. (Fot. materiały prasowe) Terapia Sunekos regenerująca delikatną skórę wokół oczu daje naturalne, ale widoczne efekty. (Fot. materiały prasowe)

– Komu polecam terapię Sunekos? Przede wszystkim tym pacjentom, którym zależy na widocznym, ale wciąż naturalnym efekcie. Preparaty gwarantują nawilżenie głębokich i powierzchownych warstw skóry, bardzo naturalne działanie wolumetryczne oraz redukcję wiotkości skóry i wygładzenie drobnych zmarszczek. Zabiegi sprawdzają się do rewitalizacji nie tylko skóry twarzy, lecz także okolic dekoltu, szyi, ramion, a nawet ud, kolan i dłoni. Preparat występuje w dwóch wariantach: Sunekos® 200 oraz 1200, dzięki czemu można go dobraćdo potrzeb pacjenta – mówi dr n. med. Hanna Walkowiak-Wronka, specjalistka dermatolog, Gabinet Dermatologii Estetycznej w Poznaniu.

Dr n. med. Hanna Walkowiak-Wronka, specjalistka dermatolog. (Fot. materiały prasowe) Dr n. med. Hanna Walkowiak-Wronka, specjalistka dermatolog. (Fot. materiały prasowe)

Aminokwasy? Tak, poproszę!

– Sunekos to preparat nowej generacji, jakiego jeszcze nie było. Oprócz kwasu hialuronowego w składzie znajdziemy sekwencję sześciu aminokwasów, które pobudzają komórki do produkcji kolagenu i elastyny. Sunekos® 1200 doskonale sprawdza się u pacjentów, który zauważyli u siebie utratę jędrności, gęstości i nawilżenia skóry. Po zabiegu skóra jest „wypełniona” i wygładzona, a efekt z tygodnia na tydzień stopniowo narasta. Swoim pacjentom dodatkowo polecam suplementację nutridrinkami Nutrakos, które przedłużają działanie przeprowadzonych zabiegów, uzupełniają niedobory aminokwasów w organizmie oraz wzmacniają nie tylko skórę, lecz także włosy i paznokcie – tłumaczy dr Ewa Żabińska, dermatolog, specjalistka medycyny estetycznej, Centrum Medycyny Estetycznej „Czas Kobiety” w Krakowie.

Dr Ewa Żabińska, dermatolog, specjalistka medycyny estetycznej. (Fot. materiały prasowe) Dr Ewa Żabińska, dermatolog, specjalistka medycyny estetycznej. (Fot. materiały prasowe)

Wyłączny dystrybutor SUNEKOS® w Polsce: BD AESTHETIC SP. Z O.O., ul. Modlińska 335E, Warszawa,. Tel.: +48 22 290 68 70

  1. Slow Aging

Wiele twarzy mezoterapii. Nie tylko igły

(Fot. Getty Images)
(Fot. Getty Images)
Część kobiet traktuje ten zabieg lekko: „To tylko mezoterapia”. Przeciwniczki igły mówią: „Ostrzykiwanie – nigdy!”. Co tak naprawdę oznacza termin „mezoterapia” i jakie efekty daje ta metoda, wyjaśnia ekspertka

Założyła pani w swojej klinice Centrum Mezoterapii. Skąd ten pomysł? Pojęcie mezoterapii funkcjonuje wśród kobiet, ale mam poczucie, że nie jest ono do końca poprawnie rozumiane. Pacjentki często mówią: „Jeśli chodzi o medycynę estetyczną, to ja tylko robiłam sobie mezoterapię”, albo: „Zrobiłam mezoterapię i nie zadziałała”. Mezoterapia to jest metoda przeprowadzania zabiegu. Polega na podaniu śródskórnie (stąd mezo- oznaczające środkowy) różnych substancji. Można je podawać bezigłowo (metodą elektroporacji lub za pomocą ultradźwięków), można igłą, można kaniulą. Co podajemy, to już inna sprawa, mamy szeroki wachlarz możliwości. Dlatego postanowiłam stworzyć miejsce, w którym dobierzemy najlepszą mezoterapię do danego problemu.

Mezoterapia daje coś więcej niż tylko nawilżenie? Czasem wystarczy tylko nawilżenie, ale możemy też rewitalizować i stymulować skórę, zmniejszając widoczne oznaki starzenia. Zwykle wygląda to tak, że najpierw pojawia się problem ze skórą wokół oczu. Pacjentki w wieku 25–30 lat widzą drobne zmarszczki i chcą poprawić wygląd tej okolicy. Mezoterapię możemy zrobić na przykład na usta, żeby nie były przesuszone. Wtedy pacjentki przez trzy, cztery miesiące nie muszą non stop używać pomadek ochronnych czy błyszczyków. Czasami skóra twarzy wysmagana przez wiatr i słońce lub wysuszona klimatyzacją potrzebuje po prostu nawilżenia. Z kolei jeśli mamy cienką i wiotką skórę, lepiej sprawdzą się produkty stymulujące. W przypadku cienkiej, pergaminowej skóry, pokrytej siecią drobnych zmarszczek, potrzebujemy zabiegu, który sprawi, że poprawi się napięcie skóry. Na rynku jest bardzo dużo preparatów. Zawsze wybieram te, które mają medyczną jakość i gwarantują bezpieczeństwo zabiegu. Potem jednak ważna jest praktyka. Trzeba zrobić kilkanaście zabiegów, żeby zobaczyć, jak realnie sprawdza się produkt, bo nie wszystkie dają takie same efekty u każdego. Ważny jest odpowiedni dobór produktu do skóry.

Wiele kobiet boi się igły. Rozumiem to. Nie ukrywam, że sama za tym nie przepadam. Jednak gdy pacjentka raz spróbuje, przekonuje się, że warto. Jeśli umówimy się na zabieg po południu, następnego dnia zapominamy o sprawie, a skóra wygląda świetnie. Mezoterapia igłowa ma tę zaletę, że poza podaniem substancji aktywnej dokładnie tam, gdzie jest potrzebna, samo nakłuwanie pobudza skórę do regeneracji. Na rynku dostępne są preparaty, takie jak lubiany przeze mnie Teosyal Redensity 1, który nie wymaga serii zabiegów, wystarczy podać go raz na pół roku, osiem miesięcy.

Czasem po mezoterapii na skórze pojawiają się grudki lub twarz wygląda na obrzmiałą. Grudki, które utrzymują się od kilku godzin do kilku dni, są naturalne. Preparat potrzebuje czasu, żeby się wchłonąć. Jeśli grudki widoczne są przez dłuższy okres, to znaczy, że produkt został podany za płytko. Podobnie jest z efektem obrzmienia. Niektóre pacjentki go lubią, bo skóra jest bardziej napięta. Jednak zwykle chodzi o to, że preparat z mocniej usieciowanym kwasem hialuronowym lub dodatkiem hydroksyapatytu wapnia został podany równomiernie na całą twarz. Ja zwykle tego typu mezoterapię stosuję do delikatnego rzeźbienia twarzy. Jako wstęp do użycia wypełniaczy.

Agnieszka Bliżanowska specjalista dermatolog, właścicielka kliniki wellderm, centrum mezoterapii. Agnieszka Bliżanowska specjalista dermatolog, właścicielka kliniki wellderm, centrum mezoterapii.

 

 

  1. Slow Aging

Wolumetria? Naturalnie!

(Fot. Getty Images)
(Fot. Getty Images)
Dosłownie to dodawanie twarzy objętości. W praktyce – uzupełnianie ubytków w tkankach, spłycanie zmarszczek, poprawa owalu, delikatny lifting. Natychmiast odejmuje co najmniej kilka lat.

Wypełniacze, bo o nich mowa w przypadku wolumetrii, mają od pewnego czasu złą prasę, czy słusznie? Absolutnie nie. To złoty kanon medycyny estetycznej, choć w mediach pokazuje się głównie „błędy i wypaczenia” – pompowane twarze celebrytów, bo to się najlepiej klika. Tymczasem dobrze zrobiony zabieg to ten, którego nie widać, a znajomi mówią: „Jak dobrze wyglądasz”, a nie: „Coś ty zrobiła!”.

Wolumetria staje się potrzebna, gdy z wiekiem tkanki zanikają (zanik podskórnej tkanki tłuszczowej, resorbcja kości, cofanie się brody i żuchwy, zapadanie oczodołów) i przemieszczają się wskutek grawitacji. Skóra nie ma się wtedy na czym oprzeć. Wypełniacze pozwalają odtworzyć to, co zanika. Kluczowa jest znajomość anatomii, by właściwie podać preparaty. Procedura opiera się na kwasie hialuronowym, substancji, która naturalnie występuje w skórze, a której z czasem ubywa. Kwas stosowany w zabiegach też jest pochodzenia naturalnego, produkowany na bazie fermentacji bakteryjnej, a nie syntetycznych składników. Uzupełnienie jego niedoborów poprawia nawilżenie, stymuluje regenerację skóry, syntezę kolagenu. To poprawa jakości skóry, nie tylko samo dodawanie objętości.

Czyli wolumetria to nie tworzenie piłek pingpongowych na policzkach? Nie, policzki jak piłeczki to błąd lekarski, nieumiejętne, zbyt płytkie podanie preparatu lub przesadzenie z jego objętością. W istocie wolumetria to odtworzenie tego, co utraciliśmy – akcentujemy łuki jarzmowe, wyciągamy lekko brodę, konturujemy żuchwę, spłycamy bruzdy nosowo-wargowe, linie marionetki. Odzyskujemy młode rysy, pożądane proporcje w całkowicie naturalny sposób. Dla mnie pomocne jest porównanie ze zdjęciami pacjenta z młodości lub sprzed kilku lat. Bo nie chcemy zmieniać twarzy, tylko naprawić to, co się „zepsuło”.

Od czego, poza znajomością anatomii, zależy naturalność rezultatu? Od doboru i jakości podawanych wypełniaczy. Dobre firmy oferują nam portfolio siedmiu, ośmiu preparatów o różnej lepkości, gęstości. Daje to lekarzowi możliwość modelowania twarzy. Jedne z nich unoszą tkanki, dając efekt liftingu, inne potrafią je uwypuklić, wysunąć do przodu. Na przykład szwajcarska marka Teoxane ma protokół full face approach uwzględniający anatomię twarzy. Korzystając z gamy Teosyal, podporowo używamy preparatów, które zaznaczą kontur – te idealnie trzymają się w miejscu podania, nie ma ryzyka, że z czasem się przesuną. Powierzchowne poduszeczki tłuszczowe uzupełniamy miękkimi preparatami Teosyal RHA z tak zwaną pamięcią kształtu. One tak integrują się z naszą tkanką, że nie są widoczne nawet przy silnej mimice. Twarz jest stale ruchoma, wtedy często widać, że po zabiegu coś jest nie tak. Dobrze podane i dopasowane preparaty powodują, że wygląda naturalnie zarówno w bezruchu, jak i podczas śmiechu. Produkt układa się identycznie jak nasze mięśnie i tkanka podskórna, jest sprężysty, naśladuje ruchy i wraca do pierwotnej formy, nie odkształca się przy ucisku.

Iwona Radziejewska-Choma specjalista flebolog, lekarz medycyny estetycznej, właścicielka kliniki Dr Radziejewska Saska Clinic Iwona Radziejewska-Choma specjalista flebolog, lekarz medycyny estetycznej, właścicielka kliniki Dr Radziejewska Saska Clinic

 

  1. Slow Aging

Naturalny efekt przede wszystkim - autorska terapia dr Strzałkowskiego

(Fot. Getty Images)
(Fot. Getty Images)
Hi-tech Collagen Therapy to opracowana przez doktora Strzałkowskiego terapia odmładzająca i ujędrniająca skórę. Jesienią, gdy opalenizna znika, a słońce nie operuje już tak mocno, jest najlepszy moment na skorzystanie z tego zabiegu.

Hi-tech Collagen Therapy to tak naprawdę trzy zabiegi w jednym, dodatkowo uzupełnione pielęgnacją domową i suplementacją. Przez wiele lat uczyłem się i pracowałem w Niemczech. Tam pacjentki zawsze oczekiwały naturalnych rezultatów. Chciały wyglądać młodziej, świeżo, ale żeby nie było widać, że „coś sobie zrobiły”. Na tych doświadczeniach opiera się filozofia tworzonych przeze mnie zabiegów. Jej trzy główne filary to naturalne piękno, minimal invasive – maximum effective therapy, czyli naturalny efekt i wysoka skuteczność przy użyciu jak najmniej inwazyjnych metod. Taki był też punkt wyjścia do opracowania Hi-tech Collagen Therapy. Zaczynamy od zabiegu w gabinecie, który składa się z kilku etapów. Najpierw metodą mezoterapii próżniowej wieloigłowej podajemy do skóry preparat kolagenowy. Następnie wykonujemy zabieg laserem frakcyjnym CO2 i nakładamy na skórę osocze bogatopłytkowe pobrane od pacjenta. Na koniec skóra chłodzona jest chłodziarką medyczną. Różnica temperatur (strumień powietrza z urządzenia ma -21ºC) również jest czynnikiem aktywującym regenerację. Do domu pacjentka otrzymuje dwa produkty pielęgnacyjne – krem z filtrem ochronnym SPF 50 oraz krem rozjaśniający i zapobiegający powstawaniu przebarwień oraz zestaw czterech naturalnych nutrikosmetyków francuskiej marki D-LAB Nutricosmetics.

Wróćmy do pierwszej części zabiegu. Na czym polega mezoterapia próżniowa wieloigłowa? Jest to mezoterapia, którą wykonujemy urządzeniem Vital Injector 2. Jest ono wyposażone w specjalny system vacuum, który unosi skórę, wyrównuje jej powierzchnię, odciąga od naczyń krwionośnych i od nerwów. Do tak „zassanego” kawałka skóry wbijanych jest pięć igieł i wstrzykiwany preparat kolagenowy. Dzięki temu ukłucia nie bolą i nie powstają siniaczki. Ponadto mamy pewność, że preparat został podany równomiernie, na tej samej głębokości na całej powierzchni twarzy. Stosowany w tym etapie zabiegu preparat kolagenowy ma właściwości biostymulujące. Działa rewitalizująco i stymuluje przebudowę skóry.

Potem laser, osocze bogatopłytkowe i chłodzenie… Wszystko po to, żeby na różne sposoby pobudzić produkcję kolagenu i zagęścić skórę. Najważniejszym punktem Hi-tech Collagen Therapy jest zabieg laserem frakcyjnym, czyli kontrolowane mikrouszkodzenia laserowe. Pozostałe procedury – mezoterapia, podanie atelokolagenu, osocze bogatopłytkowe i chłodzenie – pozwalają nam wzmocnić efekty działania lasera. Nie można zapominać o nutrikosmetykach, które stosowane regularnie dostarczają organizmowi składników niezbędnych do produkcji kolagenu, ale także skracają okres rekonwalescencji. Już po miesiącu od zabiegu skóra jest pogrubiona, odmłodzona, drobne zmarszczki są zredukowane.

Franciszek Strzałkowski - lekarz medycyny estetycznej, anestezjolog, założyciel Kliniki Strzałkowski w warszawie (Fot. materiały prasowe) Franciszek Strzałkowski - lekarz medycyny estetycznej, anestezjolog, założyciel Kliniki Strzałkowski w warszawie (Fot. materiały prasowe)