fbpx

Być kobietą po czterdziestce – jak pielęgnować cerę, aby starzeć się ładnie

Być kobietą po czterdziestce
(Fot. iStock)

Nazwa hormon wzięła się od greckiego słowa oznaczającego „pędzić”, „wprawiać w ruch”. Nic dziwnego. System hormonalny ma potężny wpływ na funkcjonowanie ludzkiego organizmu, a od jego stabilności zależy nie tylko nasze zdrowie i samopoczucie, lecz także wygląd.

Jednym z najpopularniejszych spektakli w Warszawie jest od lat „Klimakterium… i już”. Choć grany już długo, bilety nadal trzeba rezerwować z dużym wyprzedzeniem. Na żadnym też chyba innym przedstawieniu widownia (złożona w większości z kobiet w bardzo różnym wieku) się tak nie śmieje. A mowa jest o rzeczach nieprzyjemnych – rozmaitych dolegliwościach ciała i ducha towarzyszących menopauzie. Spektakl pełni najwyraźniej funkcję zbliżoną do grupowej terapii – to jedna z rzadkich okazji, by pośmiać się z wahań nastroju, siódmych potów i uderzeń gorąca. A przy okazji spojrzeć z sympatią i zrozumieniem na postać określaną powszechnie mianem „klimakterycznej baby”, nieprzewidywalnej histeryczki we władzy hormonów. Z przyjemnością patrzę, jak menopauza przestaje być tematem tabu. Na pewno pomagają w tym również kampanie społecznościowe – na przykład te, w których o swoich doświadczeniach opowiadają piękne aktorki, kojarzone raczej z erotyką na ekranie niż spadkiem poziomu estrogenów. Oswojenie się z klimakterium jest ważne. Ze statystyk wynika bowiem, że prawie jedna trzecia życia współczesnej kobiety przypada na lata po menopauzie.

„Katuje nas ciało i wszystko się zmienia”

Hormony pobudzają wzrost organizmu, ustawiają biologiczny zegar, mają wpływ na ciśnienie krwi i przemianę materii, dodają albo odejmują nam urody. Proces starzenia, który rusza po 25. roku życia, po czterdziestce osiąga całkiem szybkie tempo. Związane jest to między innymi ze spowolnieniem produkcji hormonów. Pogarsza się wymiana informacji między skórą właściwą a naskórkiem. Na coraz mniej elastycznej skórze zaczyna też wyciskać piętno nerwowy tryb życia. W okolicach menopauzy poziom estrogenu i progesteronu dramatycznie spada. A ponieważ procesy odnowy skóry zależą od ilości estrogenu, obumarłe komórki złuszczają się dwa razy wolniej niż w skórze młodej. W trakcie pięciu lat po menopauzie tracimy też prawie jedną trzecią kolagenu i elastyny. – Ponieważ warstwa rogowa naskórka coraz bardziej grubieje, skóra dojrzała staje się szorstka i podatna na odwodnienie – mówi dr Didier Guerrero, dermatolog z laboratoriów dermatologicznych Avène. – Zmniejszenie produkcji naturalnych substancji natłuszczających skórę, niektórych nawet o prawie połowę, skutkuje osłabieniem barierowej funkcji skóry – tłumaczy dr Guerrero. Niedobory powstałe w wyniku spadku ilości hormonów pomagają uzupełnić – poza doustnymi preparatami – odpowiednie zabiegi i kosmetyki.

„I botoks, kolagen, masaże klap, klap”

W XVIII-wiecznej Anglii księżna Newcastle zalecała przemywać twarz kwasem siarkowym, by zyskać nowa skórę. Dzisiaj istnieje wiele mniej drastycznych sposobów, aby się odmłodzić. W cenie drogiego kremu można sobie zrobić prostujący bruzdy na skórze zastrzyk z toksyny botulinowej, odświeżającą cerę mezoterapię (czyli obstrzykiwanie skóry odżywczymi substancjami) czy wypełnić zmarszczki i wymodelować twarz za pomocą zastrzyków z kwasem hialuronowym. Zwolenniczkom metod mniej radykalnych warto polecić shiatsu lub refleksologie twarzy. Zabiegi te nie wyprasują zmarszczek, lecz dobrze zrobiony masaż pobudza krążenie, poprawia kolor skóry i likwiduje obrzęki. Potrzebami kobiet zajęli się też producenci kosmetyków. Jako jedni z pierwszych przejęli się statystykami mówiącymi o tym, że rośnie populacja kobiet określana „40 plus”, dlatego wybór preparatów do skóry dojrzałej jest wielki jak nigdy dotąd.

„Jesień życia bywa piękna”

Zadaniem kosmetyków do skóry dojrzałej jest niwelowanie skutków menopauzy – mówi dr Guerrero. – Zapewniają one ochronę przed wolnymi rodnikami, dostarczają skórze lipidów, by zwalczyć jej suchość, oraz cząsteczek kwasu hialuronowego, by wspomóc naturalną syntezę tego kwasu przez skórę. Rezultaty badań nad procesami starzenia wykorzystuje sie w recepturach kosmetyków. Odkrycie sirtuin zaowocowało powstaniem spowalniających starzenie kremów Clinique i Estée Lauder. Badania nad komórkowymi czynnikami wzrostu w laboratoriach Vichy kremu NeoVadiol Gf. Ciekawą nowością są też „czynniki indukujące”. – Glikoleol w kremie Avène Sérénage to czynnik indukujący – mówi Muriel Morelli, biochemik odpowiedzialna za dział badawczo- rozwojowy w laboratoriach dermatologicznych Avène.

Nałożony na skórę glikoleol jest metabolizowany, a substancje powstające w wyniku tego procesu są użyte do syntezy struktur tłuszczowych ochraniających skórę. Niektóre kosmetyki zawierają tzw. fitoestrogeny, czyli naturalne substancje występujące w roślinach. – Oddziałują one na receptory estradiolu w skórze – tłumaczy dr n. med. Krzysztof Dynowski, specjalista ginekologii i endokrynologii. – Łącząc się z nimi, wywołują podobny efekt (choć nieco słabszy) do tego, jaki miałby naturalny hormon. Skóra staje się bardziej elastyczna i nie traci swoich właściwości w takim tempie jak u kobiety, która nie stosuje kosmetyku z fitoestrogenem. Oczywiście, nawet najbardziej nowoczesne kremy nie zatrzymują czasu, ale pozwalają starzeć się wolniej i ładniej.

Warto je stosować, bo – jak śpiewają aktorki z teatru Capitol – „Być kobietą po czterdziestce/To jest ulga i nagroda/Jesień życia bywa piękna,/Chociaż lata trochę szkoda”.

Wszystkie śródtytuły pochodzą z wiersza „Lokomotywa dziejów” Elżbiety Jodłowskiej, który jest przeróbka „Lokomotywy” Tuwima, ze spektaklu warszawskiego teatru Capitol „Klimakterium… i już!”.

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze