Cera jak z obrazka – sprawdzone sposoby na rozszerzone pory

Pory pracują dla naszego dobra. Przez te dziurki w skórze, które są ujściami gruczołów łojowych, wydostają się pot i sebum. (Fot. iStock)

W tym tekście będą się powtarzały mało poetyckie słowa: „pory”, „zaskórniki”, „łój”. Przykro mi, ale to nieuniknione, jeśli chcemy osiągnąć efekt skóry perfekcyjnej jak po photoshopie.

Powiększone pory są jedną z najczęściej pojawiających się skarg na forach internetowych, w gabinetach kosmetycznych i dermatologicznych. Jednak prawda jest taka, że każdy człowiek ma pory na skórze i u większości osób są one widoczne. Filtry do zdjęć w telefonach sprawiły, że zaczęliśmy wierzyć, że skóra jest idealnie gładka. To fikcja.

„Pory pracują dla naszego dobra. Przez te dziurki w skórze, które są ujściami gruczołów łojowych, wydostają się pot i sebum”

-mówi dr Ivana Stanković, dermatolożka z gabinetu Dermea w Warszawie.
Gruczoły łojowe, rozmieszczone wewnątrz skóry, wydzielają łój, nazywany bardziej przyjaźnie sebum. „To bardzo ważny komponent zewnętrznej warstwy naskórka – zatrzymuje nawilżenie i chroni przed szkodliwym wpływem środowiska. Tak więc to nie samo posiadanie porów jest problemem, tylko zadbanie, żeby skóra sprawnie funkcjonowała”, mówi dermatolożka.

Jak wyglądają „normalne” pory?

To, jak widoczne są pory i jak pracują gruczoły łojowe, zależy od czynników genetycznych, rodzaju skóry, wieku, nawyków pielęgnacyjnych, a także diety. „Rozszerzone pory lubią wszystko, co jest sztuczne, przetworzone, kolorowe i ma wysoki indeks glikemiczny. Sprzyja im też dieta bogata w białko i produkty mleczne oraz cukry proste – mówi dr Ivana Stanković. – Również skóra osób, które dużo ćwiczą, produkuje więcej łoju”. Wtedy zwykle pojawiają się też zaskórniki. Powstają, gdy pory są zatkane martwymi komórkami naskórka, brudem i sebum. Zewnętrzna warstwa tej mieszanki utlenia się, tworząc czarną główkę. Warto jednak zaznaczyć, że rozszerzone pory są też objawem skóry starzejącej się. Często przedwcześnie, pod wpływem słońca. Wyobraźmy sobie, że por to mała elastyczna miseczka. Gdy promienie UV niszczą włókna kolagenu i elastyny na brzegach miseczki, traci ona wsparcie i zaczyna się rozszerzać. Problem jest większy u osób, które zawsze miały skórę tłustą, w młodości borykały się z trądzikiem, a teraz się starzeją.

Rozszerzone pory? Akcja likwidacja

„Rozszerzone pory i zaskórniki to częsty problem estetyczny. Pacjentki przychodzą do gabinetu i chcą je od razu zlikwidować, raz na zawsze – mówi dr Stanković. – Jako dermatolożka odradzam mechaniczne oczyszczanie, bo co z tego, że gruczoł łojowy opróżnimy, jeśli on będzię chciał to za chwilę nadrobić. Najpierw trzeba wyregulować pracę gruczołów łojowych”.

Do wyboru mamy różne zabiegi oczyszczające i zmniejszające widoczność porów.

  • Mikrodermabrazja korundowa lub diamentowa świetnie sprawdza się przy grubej, tłustej skórze. Usuwa zanieczyszczenia i martwy naskórek przy użyciu szorstkiej wirującej głowicy.
  • Dla skóry delikatnej lepsza będzie hydrabrazja, gdzie zanieczyszczenia są wypłukiwane wodą pod ciśnieniem. To dużo lepsze rozwiązanie niż mechaniczne wyciskanie zanieczyszczeń, które może prowadzić do infekcji i stanów zapalnych.

„Dobrym rozwiązaniem są też pilingi na bazie kwasów. Można je robić łącznie z dermabrazją i hydrabrazją lub jako osobny zabieg – wyjaśnia dermatolożka. – Pilingi złuszczają i oczyszczają naskórek, ale przede wszystkim regulują pracę gruczołów łojowych. Stosujemy kwas pirogronowy czy salicylowy, by zmniejszyć ilość wydzielanego sebum. Skóra zaczyna inaczej pracować”.

Co robić, gdy nie mamy problemu z tłustą skórą, ale przeszkadzają nam zbyt widoczne pory? „Wtedy najlepiej sprawdza się mikronakłuwanie Dermapenem. Zabieg zmusza skórę do regeneracji i potrafi zamknąć pory po jednym zabiegu. Drugą świetną procedurą jest zabieg Secret RF, czyli mikronakłuwanie połączone z emisją RF. Fala radiowa skraca włókna kolagenowe, sprawiając, że skóra staje się bardziej napięta, a pory się zaciskają. Efekt jednak nie jest na zawsze. Serię trzech, czterech pilingów i zabiegów Dermapenem trzeba powtarzać raz do roku.

Łagodne podejście

W pielęgnacji domowej ważne jest zachowanie równowagi. Nie należy stosować zbyt intensywnej pielęgnacji przeznaczonej do cery trądzikowej, bo skóra nadmiernie wysuszona będzie się bronić i żeby odbudować płaszcz lipidowy, zacznie produkować więcej łoju. W efekcie tego pory się powiększą.
„W pielęgnacji sprawdzą się produkty na bazie retinolu, kwasu glikolowego, kwasu azelainowego, żeby wyregulować proces keratynizacji, złuszczania i produkcji łoju. Trzeba też skórę dobrze nawilżać i używać delikatnych kosmetyków myjących, które nie naruszają płaszcza hydro-lipidowego”, mówi dr Ivana Stankowić.
Na opakowaniach kosmetyków do pielęgnacji i makijażu warto szukać informacji, że nie zatykają one porów. Zwykle kryje się to pod pojęciem: „niekomedogenne”.