Jak skutecznie dbać o włosy?

fot. iStock

Myć włosy codziennie czy przeciwnie – częste mycie skraca życie? Używać
naturalnych szamponów czy korzystać z efektów, jakie zapewniają silikony? Jeszcze nigdy tak prosta czynność jak mycie włosów nie była obarczona tak dużą liczbą wyborów.

Kilka zasad technicznych pozostaje bez zmian. Przed myciem dobrze jest rozczesać włosy, aby się nie plątały. Lepiej używać letniej wody, ponieważ wysoka temperatura wysusza skórę głowy i pobudza pracę gruczołów łojowych, co prowadzi do szybszego przetłuszczania się włosów. Szampon trzeba dokładnie spłukać, jego resztki pozostawione na skórze nie pozwalają jej oddychać i sprawiają, że włosy są matowe i trudne do ułożenia. Do ostatniego płukania dobrze jest użyć chłodnej wody, która zamyka łuski włosa. Mokre włosy odciskamy w ręcznik bez pocierania.

Czym myć? Na to pytanie nie da się już odpowiedzieć tak jednoznacznie. Wiele osób przywiązało się do idei no poo, czyli no shampoo (szamponowi mówimy „nie”). Jednak czy na pewno jest to pomysł nowy i dobry dla każdego? Do około 1800 roku ludzie rzadko myli włosy więcej niż raz w miesiącu. Pierwszy płynny szampon opracował Hans Schwarzkopf
w 1927 roku i było to właściwie rozpuszczone mydło. Syntetyczny szampon, jaki znamy dziś, powstał dopiero w latach 30. Wraz z tym wynalazkiem wzrosła częstotliwość mycia – sięgano po niego raz na dwa tygodnie. Z czasem zaczęto go stosować coraz częściej, aż codzienne mycie stało się normą. Dziś ponownie wracamy do pomysłu na porzucenie szamponu na rzecz stosowania do mycia sody oczyszczonej, octu jabłkowego, czarnego mydła czy odżywki (na rynku dostępne są specjalne odżywki do mycia włosów, ale można w tym celu używać zwykłej odżywki, pod warunkiem że nie zawiera silikonów). Mycie włosów odżywką od dawna było popularne wśród czarnoskórych kobiet, bo pozwalało zatrzymać wilgoć w skłonnych do przesuszania się włosach typu afro. To podejście nie zawsze się sprawdza w przypadku naszych słowiańskich warkoczy. Może wręcz prowadzić do większych problemów niż korzyści, gdy niewymywane odpowiednio sebum i resztki produktów do stylizacji zaczną gromadzić się na skórze głowy. W skrajnych przypadkach może się skończyć nawet nadmiernym wypadaniem włosów. To nie znaczy, że odżywki do mycia należy skreślić. Wystarczy zachować zdrowy rozsądek i obserwować kondycję włosów. Odżywkę do mycia można stosować naprzemiennie z głęboko oczyszczającym szamponem. Przy długich, skłonnych do przesuszania się włosach można też zastosować zwykłą odżywkę przed myciem. Potem umyć skórę głowy szamponem, włosy na długości umyją się same, niejako przy okazji. Na koniec znowu nałożyć odżywkę od połowy długości włosów i spłukać, zgodnie z instrukcją.

Szampon bez SLS

Trend na wykorzystywanie w pielęgnacji produktów, które mamy w domu, i powrót do tradycyjnych metod pielęgnacji jeszcze nigdy nie były tak silne. W książce „Sekrety urody babuszki. Słowiański elementarz pielęgnacji” Raisa Ruder, mieszkająca obecnie w Los Angeles w Kalifornii, poleca przepis na szampon złożony z jajka i szklanki odtłuszczonego mleka. Rozbełtane jajko należy wymieszać z mlekiem, aż lekko się spieni. Mieszankę nałożyć na włosy i spłukać po pięciu minutach. Zbyt skrajne podejście? Na szczęście profesjonalne marki fryzjerskie, idąc za modą na ekologię, zaczęły wprowadzać produkty o łagodniejszych składach, oparte na naturalnych składnikach. Większość fryzjerów zgadza się co do tego, że silne detergenty nie są korzystne dla skóry głowy. Dlatego dobrze skorzystać z okazji, że szampony bez SLS (Sodium Laureth Sulfate) są łatwiej dostępne. Warto wypróbować linię Aura Botanica Kérastase. Kosmetyki te zawierają 98% składników pochodzenia naturalnego. Mają zrównoważone pH, a składnik myjący pozyskuje się z naturalnego kwasu tłuszczowego z oleju kokosowego. O krok dalej poszła marka Biolage R.A.W. Wysoce biodegradowalne formuły, z minimalną ilością składników, w butelkach wytworzonych z plastiku z recyklingu zapewniają włosom zdrowie i piękny wygląd. Pod warunkiem że dasz im czas, by się wykazały. Składnikami konwencjonalnych szamponów poza detergentami są silikony. To one zapewniają włosom połysk i gładkość. Jeśli przestaniemy używać szamponów z ich dodatkiem, włosy przez pewien czas mogą być suche i trudne do rozczesania. Potrzebują kilku tygodni na detoks i regenerację. Żeby po odstawieniu silikonów były lśniące, dobrze jest regularnie je szczotkować. Najlepiej codziennie przez około trzy minuty szczotką z naturalnego włosia.

Olej na głowę

Gdy zdecydujemy się już na wybór szamponu, odżywka zwykle idzie za nim w parze. A co z olejkami? Mycie włosów nawet najłagodniejszym szamponem czy nawet samą wodą wysusza je. Zastosowanie oleju przed myciem sprawia, że włosy stają się „wodoodporne”. To zapobiega wnikaniu cząsteczek wody w pory włosów, rozszerzaniu łusek i wypłukiwaniu cennych składników budulcowych. Do nakładania na włosy przed myciem dobrze nadają się oleje: kokosowy, słonecznikowy, babassu, jojoba, olej z awokado. Można je stosować samodzielnie lub wymieszać, dodając jeszcze olejek rycynowy. Olej nakładamy na suche włosy. Możemy go zostawić na pół godziny lub na całą noc. Wszystko zależy od rodzaju i stanu włosów. Taka olejowa kuracja polecana jest w przypadku zniszczonych, łamliwych włosów. Olej można delikatnie podgrzać, a potem polać nim głowę. To nieziemsko przyjemne doświadczenie. Potem dobrze go wmasować i zawinąć głowę w ręcznik. Eksperci polecają powtarzanie takiej kuracji raz w tygodniu. Ale to ty decydujesz, bo najlepiej znasz swoje włosy i czujesz, co się z nimi dzieje.

Ocet i jedwab

W zgodzie z trendem na powrót do naturalnych receptur naszych babć jest też stosowanie octu jabłkowego do płukania włosów. Trzeba go rozcieńczyć w proporcji 1 do 4 z wodą i taką mieszanką spłukać włosy po myciu. Sprawia, że stają się miękkie w dotyku i lśniące. Renesans przeżywają też czepki do włosów rodem ze starego kina. Jedwab zapobiega uszkodzeniu włosów spowodowanych tarciem o poduszkę i chroni przed porannym „puchem” na głowie. Włosy też mniej się przetłuszczają. Alternatywą jest jedwabna poszewka na poduszkę. I zdrowa, i piękna.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu ZWIERCIADŁO

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »