Kosmetyki do zjedzenia – ekologiczne, ekonomiczne, smaczne!

Jakość produktów, z których tworzymy kosmetyk, jest bardzo istotna. Zadbajmy o to, aby były bezpieczne i świeże. (Fot. iStock)

Kąpiel w mleku, maseczka z soczystych owoców czy olej zamiast balsamu do ciała. Znane od wieków naturalne kosmetyki znów są w modzie. Spróbuj, a nabierzesz apetytu na więcej!

Nafaszerowane chemią kosmetyki kuszą obietnicą wiecznej młodości, ale często uczulają, wysuszają, wywołują podrażnienia. Ich podstawowe składniki, czyli gliceryna czy parafina, powodują zatykanie porów i niedotlenienie skóry. Zapewne słyszałaś też o szkodliwym działaniu konserwantów, sztucznych aromatów, emulgatorów czy barwników, nie tylko na skórę, ale na cały organizm. Podobnie jak jedzenie, mogą powodować zatrucia i alergie, a nawet mieć działanie kancerogenne. Jeśli szukasz pielęgnacji zdrowej i zgodnej z naturą, działaj w myśl zasady: „najlepsze dla skóry jest to, co mogę bezpiecznie zjeść”. Naturalne oleje, warzywa, owoce, wody kwiatowe, zioła z powodzeniem mogą zastąpić preparaty z drogerii.

W duchu eko

Filozofia bazowania w kosmetyce na jadalnych produktach ma wielowiekowe tradycje, ale jednocześnie świetnie wpisuje się w aktualny trend minimalizmu i oszczędzania. Tania, naturalna pielęgnacja jest alternatywą dla uginających się od nadmiaru produktów półek drogerii. W czasach, kiedy trudno było o kosmetyki, Polki na włosy stosowały miksturę z żółtka jaja z cytryną i oliwą. Działała znacznie lepiej niż wiele dzisiejszych odżywek. Jako podlotek wybielałam piegi sokiem z ogórka i robiłam maseczki z twarożku z miodem. Dziś świadomie wybieram kosmetyki naturalne na bazie ekologicznych składników. Lubię też sama przygotowywać proste preparaty. Od lat toniki zastępuję wodami kwiatowymi (hydrolaty z lawendy, róży czy kocanki doskonale pielęgnują twarz wieczorem). Nie pamiętam też, kiedy ostatnio kupiłam peeling do ciała. Gdy widzę, że pora złuszczyć naskórek, po prostu mielę garść migdałów lub biorę trochę gruboziarnistej soli czy cukru trzcinowego, mieszam w miseczce z oliwą lub olejem sezamowym i gotowe. W sezonie uwielbiam robić maseczki do twarzy czy włosów z owoców i warzyw (np. ze świeżego awokado skropionego cytryną – świetnie odżywia włosy i skórę). To samo z owocami – nałożone na twarz wspaniale rozjaśniają skórę, bo zawierają kwasy owocowe. Zapach świeżych truskawek czy jabłka jest zupełnie inny niż tych syntetycznych odpowiedników, a naturalne witaminy pielęgnują lepiej niż sztuczne. Wystarczy zajrzeć do lodówki, własnego ogródka lub zrobić zakupy w sklepie ekologicznym – i mamy wspaniałe składniki pielęgnacyjne. Ponieważ przygotowujemy wszystko w niewielkiej ilości i zużywamy od razu, nic się nie marnuje, bo resztę można po prostu… zjeść.

Made in home

Od czego zacząć przygodę z własnoręcznie przygotowanymi kosmetykami, pytam Ewę Srokę, organizatorkę warsztatów tworzenia ekologicznych kosmetyków Skin Philosophy.- Najlepiej od najprostszych, ale też skutecznych przepisów – mówi specjalistka i radzi, skąd czerpać pomysły poza własną wyobraźnią: – Internet jest pełen przepisów, ale najlepiej wybierać sprawdzone. Zdarzyło mi się przeczytać w gazecie absurdalne porady. Dlatego chętnie dzielę się przepisami, które są proste, ale też bezpieczne.

Żeby zacząć robić kosmetyki w domu, nie musisz od razu zamawiać tony półproduktów w sklepie internetowym. Na to przyjdzie czas później, gdy w tym zasmakujesz i zechcesz wykonać bardziej skomplikowane mikstury, jak np. krem do twarzy czy żel pod prysznic. Na początku wypróbuj przepisy, do których wystarczą składniki dostępne w sklepie spożywczym: oleje roślinne, sól morska, cukier trzcinowy, zioła, migdały, ocet jabłkowy, miód, owoce, warzywa, płatki owsiane, siemię lniane.

Świeżo mieszane

Wiele osób ma alergie na substancje roślinne czy zwierzęce, ale to nie znaczy, że nie mogą stosować jadalnych kosmetyków, chociaż powinny zachować ostrożność. Np. mój ulubiony balsam na spierzchnięte usta – miód. U mnie sprawdza się w stu procentach – smaruje nim skórę na noc, a rano usta są gładkie, bez śladu podrażnienia. Jednak moja koleżanka nie może z niego korzystać, bo ma uczulenie na produkty pszczele. Ale nie zawsze mamy świadomość, co nas uczula. Ważne jest też, skąd pochodzi miód, oleje czy owoce, które chcemy zastosować. – Szukajmy ich w sklepach z ekologiczną żywnością, ewentualnie na dziale eko w dobrze zaopatrzonym supermarkecie – radzi Ewa Sroka. I przestrzega, o czym warto pamiętać: Oleje – kokosowy, z awokado, słodkich migdałów czy oliwa z oliwek – powinny być tłoczone na zimno. Owoce – tylko od lokalnych dostawców, zioła świeże, bo jedynie wtedy mają wysoką zawartość witamin, minerałów, kwasów omega. Reakcje alergiczne bardzo często są spowodowane obecnością toksycznych środków ochrony roślin lub nawozów. – Nawet najczystsze produkty mogą nas uczulić, ale ryzyko jest zdecydowanie mniejsze – dodaje specjalistka.

Termin przydatności do użycia domowych kosmetyków zależy od składników, z których są zrobione. Powinniśmy przechowywać je tak samo jak żywność. Np. maseczka z owoców czy warzyw powinna być użyta od razu lub w kolejnym dniu, a przez noc przechowywana w lodówce. Oleje, takie jak sezamowy, ze słodkich migdałów, pestek winogron, kokosowy nie muszą być w lodówce, ale dobrze jest chronić je przed światłem i ciepłem.